[center]
Brodata Puszcza, 76 rok Ery Redon[/center]
W mroku prastarej puszczy rozległ się nagle krzyk. Koci przyjaciel rzucił się momentalnie w kierunku odgłosu wyrażającego lęk i desperację, a za nim podążył też Kallan. Nogi Nętki automatycznie poderwały się do ruchu, a serce drżało z obawy, przed krzywdą, która mogła spotkać samotną niewiastę wśród zdradzieckiego mroku lasu. Tylko w umyśle zagościła obawa. Cichy głosik, który przypominał, ze z każda chwilą z ich fizycznych ciał ucieka życie. Przyjaciele jednak zdali się nie zwrócić uwagi na fakt niebezpieczeństwa, a sama czarownica nie była w stanie przebudzić się ze snu. W tej krótkiej chwili zdecydowała się podążyć w kierunku głosu, gdyż może to właśnie poprowadzi ich dalej, ku wyjściu ze świata sennych mar. Biegnąć ileż sił, kobieta spróbowała wysłać mentalne ostrzeżenie do niewielkiego chowańca, który został gdzieś tam, przy ich rzeczywistych ciałach. Zagłębiła się w leśną gęstwinę zaciskając dłoń na kamiennej duli, a drugą na sakiewce z oślepiającymi nasionkami - a przynajmniej tak jej się wydawało, dopóki nie napotkała przy pasie miecza zamiast sakiewki. Zdegustowana rynsztunkiem, który w jej dłoniach byłby mniej skuteczny niż ubijak do masła, Nętka pochwyciła dość solidnie wyglądający kij.
Mimo szczerej chęci pomocy, mimo miłości, którą darzyła Naję, Matkę wszelkich istot, opiekunkę kobiet i dzieci, w ostatniej chwili wiedźma znów się zawahała. Wiedźma wiedziała bowiem, że świat duchów może być zamieszkany przez bardzo różne byty, które na podobieństwo bagiennych ogników, mogą chcieć omamić zbyt naiwnych. Nie zamierzała jednak zostać sama i po tej krótkiej chwili, dołączyła do biegnących z pomocą przyjaciół.
Biorę jakiś sensowny do walki kij.
Wiedźma jest jednak trochę podejrzliwa wobec tego kobiecego krzyku. Nie będzie rzucać się bezmyślnie do walki, ale zachowa w tym ostrożność i będzie czujna.