PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 stycznia 2018, 17:02

Jezioro, 27 orakt-ran

Stadko mew przeleciało nad masztem holka, zakrzyczało przeciągle szarpiąc wysokimi skrzekami uszy pasażerów. Trzymający się relingu Eszar wyjrzał za burtę słysząc głuche stuknięcie, odprowadził wzrokiem znikający w tyle kawał zbutwiałego drewna, niemal całkowicie zanurzony w ciemnej toni. Rysujący się na horyzoncie Ostrogar zyskiwał z każdą chwilą na detalach. Z jednolitej masy wielkiego miasta wyłaniały się obrysy niezliczonych wież, iglic i kopuł co znaczniejszych budowli, wszystkie one wydawały się iście karłowate w porównaniu z fortyfikacjami Pałacu, siedliska potężnego żywego boga.

- Po zejściu na nabrzeże rozmówimy się, co i jak dalej - powiedział Eszar zerkając wymownie na czapkę Karhuana zasłaniającą jego niewolnicze piętno - Mamy pewnych znajomków, którzy być może zdołają sporządzić akt własności na twoją osobę, chłopcze. Inaczej długo w Ostrogarze nie przetrwasz, łapacze raz dwa odkryją, żeś zbiegły niewolny i skończysz w kopalni soli albo od razu na ulicy cię zatłuką ku uciesze gawiedzi.

Przysłuchujący się rozmowie Rokko pokiwał z aprobatą głową, a potem zakrztusił się, zakaszlał głośno. Eszar zerknął mimowolnie w stronę siwowłosego włócznika i skamieniał widząc wystający z gardła mężczyzny metalowy szpic, cały umazany krwią. Oparty plecami o reling zbieg przechylił się do tyłu z głuchym charkotem, pociągnięty czyjąś nadnaturalnie silną ręką. Przewaliwszy się przez poręcz runął w dół, chlupnął w wodę znikając natychmiast z oczu towarzyszy.

Miejsce Rokko przy relingu zajął ociekający wodą czarny kształt, szczelnie oklejony mokrą tkaniną ujawniającą jego przerażający nieludzki kształt ciała. Nim którykolwiek z surelian zdążył cokolwiek wykrztusić, długie ostrze dzierżone przez istotę zasyczało w powietrzu, odjęło Karhuanowi w ułamku chwili całe prawę ramię i niejako przy okazji sporą część czaszki, przeszło przez mięśnie i kości niczym nóż przez rozgrzane masło.

Milcarr był następny, w oczywisty sposób padając ofiarą swego kalectwa. Niewidomy, zmylony obcymi sobie dźwiękami płynącego statku, pojął w mgnieniu ślepego oka, że dzieje się coś złego, ale nie miał najmniejszych szans na uchylenie się przed ciosem. Umazane krwią ostrze weszło w nie dość dobrze chroniony zdobyczną skórznią brzuch nożownika i rozpruło mężczyznę niemal całkiem na dwie połowy, trzymające się kupy dzięki szyi i kroczu.

Nim jeszcze trup Ślepaka uderzył w deski pokładu, Otlaf zawirował w uniku z dobytym naprędce nożem, próbując zasłonić się przed atakiem narożnikiem nadbudówki statku. Wyciągając ostrze z ciała Milcarra, niewielki czarny stwór ciął z półobrotu w miejsce, gdzie próbował się chronić mieszaniec. Dziwaczna klinga natrafiła na okorowane drewno nadbudówki, wgryzła się w nie płynnie, przecięła na wylot. Wślizgnięty za osłonę złodziej zrobił kilka kroków w bok, trzymając się z niedowierzaniem za rozcięty aż po kręgosłup bok. Szeroko otwarte oczy zaszły mu w jednej chwili mgłą, z ust popłynęło ostatnie tchnienie.

Ogarnięty paniką Eszar uświadomił sobie, że od chwili śmierci Rokko upłynęło najwyżej pięć uderzeń serca, a pokład przed jego oczami w jednym momencie spłynął gorącą krwią wytoczoną z ciał zamordowanych w okrutny sposób towarzyszy. Pod czarnym kapturem zalśniły dwa okrągłe lodowate punkciki, a ociekające krwią ostrze zwróciło się w kierunku skamieniałego z grozy barda.
Eszar, co robisz?! Co robisz?!

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 13 stycznia 2018, 23:46

Dobra Keth przerywamy sen barda jest zbyt realny.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 14 stycznia 2018, 18:49

Puszcza malała na północy, zaś wieże na południu jakby wyłaniały się z linii horyzontu. Najlepsze było tu. Wiatr zadziwiająco sprzyjał, holk łagodnie rozcinał fale, pachniało rybą i niewinnością. Czy to nie dziwne że zaczynałem tęsknić za złowrogą puszczą, jak ze choleryczną, a namiętną kochanką, a z drugiej strony trząsłem się z podniecenia na myśl o powrocie i obcowaniu z Mistrzem. Dziwnym było, bo nigdy jeszcze nie czułem takiego uczucia do mężczyzny, ale czy takimi kategoriami powinienem oceniać Kielich Widzy. Boskie obcowanie. Najlepiej byłoby gdyby był tu z nami, uśmiechnąłem się do swych pysznych i nieskromnych myśli.

-Tam jest taki ktoś...ktoś kto rozumie, wysłucha Was i zrozumie, a kiedy okażecie się godni wskaże ścieżkę. -spojrzenie Otlafa sugerowało że znów mówię za dużo. -kiedy dopłyniemy. -dokończyłem.

-Znajdziemy Ci Kurghanie jakieś lokum, a później zajęcie, byś mógł czuć się wolny powinieneś pracować. Rokko, a jakie Ty masz plany względem stolicy, bo gwarantuję że ona nie będzie cię rozpieszczała. Już pewnie domyśliłeś się że żaden ze mnie kupiec, po prawdzie jestem bardem, pól życia zaś spędziłem na statkach i to nie takich jak ten, ale na wielkich pełnomorskich jednostkach: Karakach i Galeonach.

Chwilę się zadumałem, wspominając te gwałtowne czasy, gdy szukałem miejsca i sensu na tym świecie. Sztormy, nieokrzesani ludzie, egzotyczne zwierzęta, naoliwione ciała kobiet: Brązowe, różowe, czerwone, czarne, pachnące: kamforą, kwiatami, cytrusem, świeżą rybą, czy dymem...

-Pamiętam rewolucję czerwonych piratów. Załogi obaliły kapitanów i wymyśliły że każdy będzie zagarniał ile weźmie, wszystko skończyło się wówczas, gdy okazało się że malaukowie zagarniają czterema rękami, a inne rasy tylko dwoma, pobili się jeszcze raz między sobą. Jakiś uczony wymyślił wtedy że zastosują bilans energii, każdy rozumiał to jak chciał i cesarstwo musiało interweniować.
Prowadziłem potężną kogę "Żelazna Pięść", pełną doświadczonych legionistów, pod pokładem wiosłowało dwustu niewolnych. Przez trzy ostatnie dni rejsu towarzyszyła nam "Foczarnia", piękna czarna galera wojowniczych amazonek. Legioniści ślinili się na ich widok o sto jardów od nas, ale nie mogli ich dotknąć, może po wojnie, któryś dostał w nagrodę za męstwo piękne, sprężyste ciało na jedną noc. Nigdy się nie dowiedziałem, nie brałem udziału w walkach na lądzie, ale na morzu dbałem zawsze równako o niewolnych pod pokładem, rzygających legionistów i wilki morskie swojej załogi. I widzisz Rokko tak samo....

Ale nigdy już nie było mi dane dokończyć. Z ust mężczyzny wystawał szpikulec, niczym za długi język ociekający czerwona posoką.
puk, puk Serce zabiło raz, Rokko spadł za burtę w dobrą i niewybredną toń jeziora. Czy taki miał być koniec? Otworzyłem usta, by ostrzec pozostałych, nie pamiętam czy wydały dźwięk, którego oczekiwałem.
puk, puk Drugi raz uderzyło i nadzieje młodego orka na godne życie, przygody i kobiety utonęły w strugach krwi, plamiąc pokład i zdobiąc me szaty czerwoną poprzeczną szarfą.
Nie opuszczaj mnie Panie!
Puk, puk Szybciej i głośniej waliło serce, pot zrosił ciało, a w oczy chlapnęła krew Milcarra. Zdrętwiałe dłonie szukały miecza, ale znalazły tylko na wpół zjedzony bochen chleba. Daj mi Twą siłę, bo jeśli umrzeć to w Tobie pragnę, błogosław ten chleb, niech będzie mi tarczą
Puk, puk
Czwarty raz serce zabiło i już myślałem że potwór się myli, że nie dosięgnie młodego Otlafa, lecz płonna ma nadzieja umarła.
Śmierć miał małe, jarzące się oczka i choć z grubsza przypominał otulonego w czarne szmaty, wychudzonego hobbita, to obraz całości był nie tyle niepokojący, co obrzydliwy. Najgorsze były członki, chude i długie, zdawały się mieć po wiele stawów, a na końcu czegoś co mogłoby być ręką, lśnił paskudny zakrzywiony wielki nóż. Potwór z koszmarów, ale czy tak powinna wglądać dostojna śmierć?
Tobie oddaję się duszą i ciałem, Tyś jest mą kulą świetlistą i kluczem, ścieżką i bramą na końcu owej. Kieruj mną! Surelionie!
puk, puk Piąty raz cerce zabiło i jeśli rozświetli mnie Surelionowa łaska, jeśli poczuję ją [tz. jeśli nie stchórzę (2)] Skóra ma niczym diamentowa zbroja, bochen chleba to parasol przed ciemnością chroniący, a peleryna to sieci wielkiego rybaka, tą jaśniejącą srebrem i mithrilem rzucam na stwora, a boska stopa, błogosławiona pomknie w kierunku pokracznego kolana stwora. Jeśli mój natchniony atak powiedzie się, uderzam raz za razem świętym bochnem, aż sypią się boskie wióry. Na końcu przybiję mieczem, jeśli go znajdę.
-Nie dostaniesz nas potworze mroku!!!
Jeszcze chwilę temu planowałem ucieczkę za burtę, co było by i sensowne i dawało szansę na przeżycie, ale zdaję się że upiłem się swoja wiarą i wyszło inaczej. Ale tak naprawdę, to uzależniłbym swój atak od tego czy się nie przestraszę, [odporność sugestia], jeśli stchórzę to dam fikoła do wody za sobą.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: