PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 18 grudnia 2017, 18:24

Dzika knieja, 26 orakt-ran


Eco nie był mordercą, choć żądza zemsty, paliła jego wnętrzności za każdym razem kiedy natrafiała się okazja do zadośćuczynienia Angano za jego nikczemność. Jednak, strzał w plecy byłby w mniemaniu Eco zbytnią łaską. Kapłan musiał zejść ze świata powoli, wszak obiecał swoim małym włochatym kocim kulkom, że będą mogły się nim pożywić.

Sylwetka czciciela Morghilita zniknęła z szczerbinki kuszy gwardzisty, Eco opuścił broń zagłady uwalniając myśli od niepraworządnego czynu. Młody strażnik odwrócił głowę rozglądając się na lewo i prawo w poszukiwaniu zagrożenia. Zmasowany atak goblinów mógł być tylko początkiem innej rzezi, a surelion nie chciał być jej członkiem.

Tyle martwych ciał, pomyślał - i ani jednej baby do wymiętoszenia. Wymamrotał wycierając klingę z goblińskiej posoki w grube wargowe futro. - tylko zielone karły się napatoczyły! Dał upust emocją kopiąc truchło jednego z rozczłonkowanych leśnych oprychów, wtedy doszło do niego, że w okolicy mogą by gdzieś monety z Burat-aru. W takim chaosie Angano mógł opuścić sakwę.

Chytre lisie oczy młodego gwardzisty wyglądały za sakiewką z złotem, które kapłan zabrał z Burat-aru. Może gdzieś tu leżało sobie samopasem, wołające do sprawnych uszy młodego gwardzisty. Potrzebowałby tylko jednej, jednej monety którą mógłby pokazać komuś kto widzi przeszłość, teraźniejszość i przyszłość - Saar.
Bitwa szybko się skończyła. Niestety Eco nie jest mordercą, nie będzie strzelał w plecy kapłanowi. Prawo to prawo, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby zabezpieczyć jedną złotą monetę, a w takim zamieszaniu te monety mogłyby się gdzieś napatoczyć :)?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 grudnia 2017, 19:45

Brama Atakar-kiru, 26 orakt-ran

Ukryci w ciemnościach zalegających w bramie, wciśnięci za jedno z jej uchylonych skrzydeł, podróżnicy z Ostragaru dosłownie skamienieli nadstawiając przy tym bacznie uszu. Oświetleni dla odmiany łuczywami strażnicy pozwolili, by nadchodzący od strony leśnego traktu nieznajomi podeszli bliżej, trzymani na celu przez wychylonych z pobliskiej wieży kuszników.

Otlaf westchnął, jako pierwszy z trójki surelian rozpoznając postać kthana Angano. Dwa ogry zwolniły kroku, pozwoliły, by ich straszny pryncypał wszedł pomiędzy rosłych przybocznych.

- Chociaż zapewne nie grzeszycie inteligencją, nawet wy musicie mnie pamiętać - oznajmił morglithański duchowny mierząc Hurgana i jego zbrojnych surowym spojrzeniem - Jestem kthan Angano, sługa świątyni Pana Umarłych. Powracam ze swej misji, zmierzam do Ostrogaru.

Słuchający gorączkowo słów kleryka Eszar uświadomił sobie, że nigdzie nie widzi niewielkiej postaci okutanej w czerń, swego tajemniczego wybawcę z pokładu statku, który szeptanymi do ucha kapłana radami ocalił rozbitków od poprzedzonego chędożeniem utopienia wsadzając ich w zamian do niewolniczej klatki.

- Iście was pamiętam, świątobliwy - zgodził się niechętnie zbrojny ork - Alem się nie spodziewał, że po ćmicy wrócicie i w tak niewielkiej kompanii. Jakeście wyjeżdżali z wioski, to całą karawaną z łapaczami. Nie było wam z nimi po drodze do Ahra-kiru?

- Nie tobie wiedzieć, co mi było po drodze - odparł srogim tonem Angano - Pan Umarłych mnie wiedzie, jego wolę wypełniam, posłuszny i pokorny sługa. Odpowiadaj lepiej, czy stoi jeszcze w porcie jakiś statek, który niezwłocznie odpływa do stolicy?

- Mnie tam nie wiadomo - wzruszył ramionami Hurgan - Mus wam w porcie poszukać, świątobliwy. Ruch taki duży w orakt-ranie, że statki często i nocą do Ostrogaru pływają. Był tu chwilę temu jakowy kupiec drzewny ze świtą, też statku wyglądał. Może razem popłyniecie jak się nad wami Katan zmiłuje.

Angano drgnął nieznacznie słysząc wypowiedziane hardo imię innego bóstwa, wszelako zachował dyplomatyczne milczenie.

- Gdzie poszedł ten kupiec? - zapytał w zamian podchodząc bliżej do orka i jego strażników - Jak się zwał?

- Bodajże Aszer, świątobliwy - odburknął niechętnie Hurgan - Tyle co odszedł, pewnikiem najdziecie go w drodze do przystani.
Jakbyście zaproponowali Angano pokrycie części kosztów podróży, może spojrzałby na Was bardziej łaskawym okiem, jak myślicie?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 grudnia 2017, 20:00

Dzika knieja, 26 orakt-ran

Ledwie Eco jął wyglądać z nieśmiałą nadzieją upuszczonej sakiewki, zaraz skwasiła mu się mina. Wciąż stojący na zaprzęgniętym w martwe woły wozie kthan Angano miał pełen złota mieszek przy sobie, uwiązany do czarnego skórzanego pasa. Kapłan pobłogosławił uniesioną ręką stworzenie w czerni, ono zaś schowało pod obszerny płaszcz pulsującą magicznym blaskiem klingę i podreptało w stronę swego pana omijając porozrzucane na leśnej drodze trupy wargów i goblinów.

Gwardzista odłożył kuszę z powrotem na wóz, wsunął do pochwy wytarty z krwi miecz, zeskoczył na ziemię słuchając oddalającego się w gęstwie wilczego wycia. Tuzin porąbanych strasznie bestii stygł w zgniecionej trawie, parowały wyprute wnętrzności, wsiąkała w ziemię gorąca posoka. Polująca na lejeszczaka goblińska wataha popełniła tragiczny w skutkach błąd, rzucając się z biegu na pozornie łatwą zdobycz.

Rzeź poczyniona na bandzie goblinów wywarła na Eco ogromne wrażenie, zwłaszcza zaś nieprawdopodobne umiejętności małego stworzenia w czarnym płaszczu z kapturem. Obserwując stojącego nieruchomo przy wozie stworka gwardzista skręcił ku swemu przełożonemu, opartemu o jednego z ogrów, klnącemu paskudnie i macającemu zarazem obiema rękami po prawym udzie.

- Ale mi jucha ciecze - warknął słabym głosem Fleituh próbując namacać głęboką widać ranę - Pomóż mi, durniu, nie gap się jak cielę malowane! Paskudnie mnie chlasnął jeden z tych kurwich synów, prosto w pachwinę!
Szlak zasłany jest goblińskimi trupami, ale i po stronie Ostrogarczyków polała się krew. Fleituh został zraniony, domaga się pomocy swego podwładnego.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 18 grudnia 2017, 20:53

Dzika knieja, 26 orakt-ran


- Panie, po ostatnia posługę to nie do mnie a do czaszkogłowego kapłana zawołaj! Uśmiechnął się szyderczo gwardzista. Leje się z ciebie jak ze świni. na koniec dodał kiedy Fleituh zagotowała się krew pod oblaną potem skórą.

Już miał zamachnąć się ręką na swojego podwładnego jak gdy atak łapskiem przerwał mu nagły atak bólu. Zdążył tylko złapać się bardziej za pachwinę i wrzasnąć, - zrób coś, kurwidołku jeden!

Dziesiętnik był w opłakanym stanie, z jego pachwiny lała się krew jak z młodej dziewicy. Z każdym tętnieniem serca kolejne strugi zalewały w pulsujący sposób odzienie orka.

- osz na Kielich! zdołał wywołać Eco kiedy Fleituh usunął się na koło wozu. Młody strażnik widać lejącą się posokę zdał sobie sprawę, że jedyna osoba która miała jakie poważanie w tym towarzystwie właśnie zaczęła dreptać na drugą stronę.

Ręce młodzieńca drżały z każdą sekundą, niezważający na okryte w płóciennym worku skarby Eco wyrzucił jego zawartość. szybkim ruchem ostrza rozszył worek na długą część, zgiął i owinął mocno krwawiące miejsce w nadziei, że jego jedyna deska ratunku przed kapłanem przeżyje goblińską jadkę.
Staram się jak mogę udzielić pierwszej posługi ... pomocy dziesiętnikowi. Utrzymuje przy tym rozmowę z należytym humorem. Dopiekam Fleituhowi jak się da! Niemniej jednak wołałbym żeby dziesiętnik przeżył ... Eco nie chce zostać sam na sam z kapłanem i jego ogrami .. i panem cichociemnym
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.