Jak dla mnie to mogą być zarówno wiwaty (z powodu przyjazdu parowej bestii), jak i odgłosy walki. Tak czy siak wydaje się, że powód tych odgłosów może dla nas stanowić kamuflaż. Zatem glojki w gotowości i powolutku bym próbował się wykradać.
PBF - Czarny Świt
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kocie Miasto, schron pod hotelem
- Co to za harmider? - zapytał Telibor, znieruchomiały w przyklęku przed rozsuniętymi częściowo drzwiami - To jakaś bitwa?
Stojący za jego plecami Yuran złapał mocniej za przewieszony przez bark kulomiot i przechylił głowę na bok próbując usłyszeć coś więcej pomimo utrudniającego mu sprawę ciężkiego hełmu. Niczym na życzenie, gdzieś w oddali ponownie gruchnął dziki półzwierzęcy wrzask, wyraźnie wibrujący nutą rozumnej radości.
Złej tryumfalnej radości.
- To bitwa - potwierdził Polanin przepychając się niezgrabnie przez szczelinę w skrzydłach wrót - Ale walą, słyszycie? Z mnóstwa luf! Głowę daję, że to dzicy z miastowymi.
Elementy niewygodnego pancerza oraz wciągnięty na grzbiet plecak nie ułatwiały przejścia przez właz, ale zdeterminowany myśliwy dopiął swego i ściągnąwszy z dolnej części twarzy niemal całkiem opróżnioną maskę tlenową wciągnął w płuca haust zapylonego powietrza. Smakowało wybornie, niczym prawdziwie niebiański nektar.
Po drugiej stronie włazu znajdował się rozległy podziemny parking, podobny do tego pod ruinami hotelu, ale zaopatrzony w częściowo zawalone rampy rozładunkowe dochodzące do wejścia. Tutaj też rdzewiały całkowicie przeżarte korozją wraki ciężarówek, a światło słoneczne przedostawało się do środka podziemi przez kilka szerokich otworów w popękanym sklepieniu.
- Wjazdy są zablokowane gruzem - rzucił ostrzegawczo Yuran, kiedy reszta zwiadowców przepchnęła się przez szczelinę we włazie - Ale wystarczy podsadzić jednego z nas, żeby wylazł górą na zewnątrz i pomógł wciągnąć następnego. Damy radę.
- To co, podpalać? - spytał Bruni, stojący w rozkroku w szczelinie wejścia - Puszczamy wszystko z dymem, Yuran?
Bayer Werk tylko jęknął słysząc te słowa, postukał się rękawicą w bok hełmu dając dobitnie do zrozumienia, co myśli o pomyśle Polanina.
- Co to za harmider? - zapytał Telibor, znieruchomiały w przyklęku przed rozsuniętymi częściowo drzwiami - To jakaś bitwa?
Stojący za jego plecami Yuran złapał mocniej za przewieszony przez bark kulomiot i przechylił głowę na bok próbując usłyszeć coś więcej pomimo utrudniającego mu sprawę ciężkiego hełmu. Niczym na życzenie, gdzieś w oddali ponownie gruchnął dziki półzwierzęcy wrzask, wyraźnie wibrujący nutą rozumnej radości.
Złej tryumfalnej radości.
- To bitwa - potwierdził Polanin przepychając się niezgrabnie przez szczelinę w skrzydłach wrót - Ale walą, słyszycie? Z mnóstwa luf! Głowę daję, że to dzicy z miastowymi.
Elementy niewygodnego pancerza oraz wciągnięty na grzbiet plecak nie ułatwiały przejścia przez właz, ale zdeterminowany myśliwy dopiął swego i ściągnąwszy z dolnej części twarzy niemal całkiem opróżnioną maskę tlenową wciągnął w płuca haust zapylonego powietrza. Smakowało wybornie, niczym prawdziwie niebiański nektar.
Po drugiej stronie włazu znajdował się rozległy podziemny parking, podobny do tego pod ruinami hotelu, ale zaopatrzony w częściowo zawalone rampy rozładunkowe dochodzące do wejścia. Tutaj też rdzewiały całkowicie przeżarte korozją wraki ciężarówek, a światło słoneczne przedostawało się do środka podziemi przez kilka szerokich otworów w popękanym sklepieniu.
- Wjazdy są zablokowane gruzem - rzucił ostrzegawczo Yuran, kiedy reszta zwiadowców przepchnęła się przez szczelinę we włazie - Ale wystarczy podsadzić jednego z nas, żeby wylazł górą na zewnątrz i pomógł wciągnąć następnego. Damy radę.
- To co, podpalać? - spytał Bruni, stojący w rozkroku w szczelinie wejścia - Puszczamy wszystko z dymem, Yuran?
Bayer Werk tylko jęknął słysząc te słowa, postukał się rękawicą w bok hełmu dając dobitnie do zrozumienia, co myśli o pomyśle Polanina.
Na zewnątrz ewidentnie panuje jakaś bitwa, mnóstwo strzałów, krzyków, wciąż słychać odgłos pracującego parowego samojezdnika. Musicie znajdować się w bliskim sąsiedztwie dworca, chociaż trudno Wam oszacować, w jakiej odległości od hotelu się znaleźliście. Z podziemnego parkingu po tej stronie schronu można się wydostać jedynie przez dziury w suficie, wjazdy są zawalone gruzem. Przy odrobinie kombinowania dacie radę wyjść stamtąd wszyscy. Powietrze za włazem jest wystarczające do przywrócenia Wam normalnego oddechu. Co teraz, podpalacie i w górę? Czy najpierw w górę na zwiad, a potem ewentualnie podpalacie? Czy siedzicie na dole, dopóki bitwa się nie skończy albo nie zapadnie noc? Albo inne propozycje?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Yuran mruknął coś niezrozumiale pod nosem i stuknął pięścią w betonowy mur. Bitwa była zarówno szansą, darem Koronapana dla swych wyznawców, ale też wielkim niebezpieczeństwem, szczególnie dla objuczonych Koronapan.
- Trza nam uchodzić, czekać nie ma na co, tylko musimy się zorientować czy dorga czysta. Pójdę z Draganem i damy znać czy droga wolna. - szepnął do reszty: - Dragan do mnie. Czekajcie na nas a znaku życia nie dawajcie. Damy znać kiedy magazyn podpalać.
- Trza nam uchodzić, czekać nie ma na co, tylko musimy się zorientować czy dorga czysta. Pójdę z Draganem i damy znać czy droga wolna. - szepnął do reszty: - Dragan do mnie. Czekajcie na nas a znaku życia nie dawajcie. Damy znać kiedy magazyn podpalać.
Yuran z Draganem, pójdą na szybki zwiad niedaleko, tylko tak aby sprawdzić czy w ogóle da się opuścić budynek i przedostać do następnych kwartałów. Podem podpalimy magazyn, mam nadzieje, że detonacje, huk wystrzałów będzie dobrym odciąnięciem uwagi od grupki uciekających obcych. Pewno Karaluchy wzięły się za łby z uciekinierami z Pragi czy skąd tam tylko 
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18