- Kurwości nawet na wsi człowieka z ostaniego srebrnika okradną - warkął cicho Milcarr nie rad, że boży dzień, albo ściślej noc taki rozbój może się dokonywać. Zabójca nie miał wątpliwości, że myto trai do kieszeni żołdaków, a cała opłata jest tylko nadużyciem. Ale cóż było robić. Ślepak nie garnął się do negocjacji, bo już błysnął wcześniej pomysłowością podając się za skrybę. Szkoda tylko, że nie zdołał się wcześniej w język ugryźć. Stało się jednak i się nie odstanie.
Półork przysiadł na kamieniu i jął powoli odliczać srebrniki bacząc aby nie dał za dużo.
PBF - Okna Duszy
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
W starej Gaście kiedyś żył,
Strasznie skąpy, suchy woj,
Żałował na świątynie grosz,
Dla medyka nie miał nic,
Choć go ten bez przerwy szył,
Niczym stary płaszcz.
Chociaż pełny nosił trzos,
Ciężki zlotem i mithrylem,
Skąpy był okrutnie gość,
Zamiast konia stary kuc,
Nosił go do boju,
Bo obroku karzeł koń, potrzebował mniej.
Do zamtuza nie chciał iść,
Z braćmi mieczy, stali
Złota nie chciał stracić nic,
Mówił: Wolę iść pod most,
Kupię srebrem sobie tam,
Namiętności Lady Troll.
W karczmie pijał kufla ćwierć,
Nie chciał płacić zań,
Kwaśną minę zawsze miał,
Gdy wojaków uśmiechnięty chór,
Śpiewał pijaniutki tan.
Płatnerzowi, żeby pancerz klepną razy dwa,
Złoto ciął na pół,
i dlatego jego pierś,
Skrywał cienki wiór.
Uciekając przed olbrzymem,
Szybko zbiegał w dół,
Ale złoto mu ciążyło więc obstawiał tył,
Towarzysze na drakkarze,
Już stawiali maszt,
A on zamiast siebie,
Rzucił im swój wór.
Jemu zaś dziurawy but,
Zepsuł za nim skok,
Dopadł go olbrzymi zbój,
I przełamał wpół.
Piją najemnicy dziś,
I ściskają pełną pierś,
Wyciągając z pełnej sakwy,
Ciągle nowy złoty grosz.
Ha hahaha, ha,ha, ha!
Strasznie skąpy, suchy woj,
Żałował na świątynie grosz,
Dla medyka nie miał nic,
Choć go ten bez przerwy szył,
Niczym stary płaszcz.
Chociaż pełny nosił trzos,
Ciężki zlotem i mithrylem,
Skąpy był okrutnie gość,
Zamiast konia stary kuc,
Nosił go do boju,
Bo obroku karzeł koń, potrzebował mniej.
Do zamtuza nie chciał iść,
Z braćmi mieczy, stali
Złota nie chciał stracić nic,
Mówił: Wolę iść pod most,
Kupię srebrem sobie tam,
Namiętności Lady Troll.
W karczmie pijał kufla ćwierć,
Nie chciał płacić zań,
Kwaśną minę zawsze miał,
Gdy wojaków uśmiechnięty chór,
Śpiewał pijaniutki tan.
Płatnerzowi, żeby pancerz klepną razy dwa,
Złoto ciął na pół,
i dlatego jego pierś,
Skrywał cienki wiór.
Uciekając przed olbrzymem,
Szybko zbiegał w dół,
Ale złoto mu ciążyło więc obstawiał tył,
Towarzysze na drakkarze,
Już stawiali maszt,
A on zamiast siebie,
Rzucił im swój wór.
Jemu zaś dziurawy but,
Zepsuł za nim skok,
Dopadł go olbrzymi zbój,
I przełamał wpół.
Piją najemnicy dziś,
I ściskają pełną pierś,
Wyciągając z pełnej sakwy,
Ciągle nowy złoty grosz.
Ha hahaha, ha,ha, ha!
Nie da się śpiewać i grać na flecie jednocześnie, ale mogę to robić na zmianę. Obiecuje w przyszłości dopisać więcej zwrotek i wyłagodzić tekst, bo trochę jeszcze zgrzyta. Wystukuję rytm nogą.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Brama Atakar-kiru, 26 orakt-ran
Jeśli Saar Sansar ujrzałby tego wieczoru oblicze Milcarra, dostrzegłby w udręczonym grymasie surelianina bliską mu i wielce pokrewną duszę. Niezawodnie rozpoznając srebrne i złote monety za pomocą dotyku, ślepiec z niezwykłą niechęcią odliczył należność za wejście do osady, zapewne całkiem przyzwoitą jak na ostrogarskie standardy, ale w opinii niewidomego zabójcy bandycką. Każdy oddany w ręce poborcy pieniążek bolał Ślepaka niczym oderwany od całości kawałek duszy.
- I niechaj się waszemu włodarzowi wiedzie, a łaski Oriaka nabijają mu kiesę - wymamrotał prawdziwie zbolałym głosem oddając strażnikowi ostatnią monetkę.
- Dobra, dobra - mruknął pod nosem dowódca straży przesypując monety do swej sakiewki - A wy coście się tak rozsiedli, panie kupcze? Moje kartofle wam miłe, że na nie łakomie tak spozieracie?
- Zagram wam coś w podzięce, żeście tacy łaskawi byli i nas tanio podliczyli - odparł z ledwie wyczuwalną nutką sarkazmu Eszar, przysiadając na pryzmie drewnianych szczap i wyciągając z kieszeni płaszcza flet - W podzięce i ku wspólnej uciesze.
Dźwięki wygrywanej na flecie melodii poniosły się po okolicy, zastępowane w regularnych odstępach zwrotkami śpiewanej przez barda piosenki. Czy to zmęczenie czy nadmiar emocji sprawiły, że instrument odmawiał co jakiś czas współpracy z ruchliwymi palcami człowieka, zanosząc się lekko fałszywą nutą, ale głos Eszara pozostał dźwięczny jak zawsze, zaskarbiając mu życzliwe spojrzenia strażników i ich towarzyszek.
- Z tą fujarką to musicie jeszcze poćwiczyć, panie kupcze, ale śpiewka prawdziwie się wam udała - przyznał dowodzący wartą ork, kiedy surelianin zakończył swój występ - Datków nie dostaniecie, boście porządny handlarz, a nie jaki wędrowny bard, ale jeśli was chłopska strawa aż tak bardzo nie razi, może zjecie z nami? Dziewki zara doniosą kartofli, a śmietany w kankach nam jeszcze dość zostało, coby wszystkich opić.
Jeśli Saar Sansar ujrzałby tego wieczoru oblicze Milcarra, dostrzegłby w udręczonym grymasie surelianina bliską mu i wielce pokrewną duszę. Niezawodnie rozpoznając srebrne i złote monety za pomocą dotyku, ślepiec z niezwykłą niechęcią odliczył należność za wejście do osady, zapewne całkiem przyzwoitą jak na ostrogarskie standardy, ale w opinii niewidomego zabójcy bandycką. Każdy oddany w ręce poborcy pieniążek bolał Ślepaka niczym oderwany od całości kawałek duszy.
- I niechaj się waszemu włodarzowi wiedzie, a łaski Oriaka nabijają mu kiesę - wymamrotał prawdziwie zbolałym głosem oddając strażnikowi ostatnią monetkę.
- Dobra, dobra - mruknął pod nosem dowódca straży przesypując monety do swej sakiewki - A wy coście się tak rozsiedli, panie kupcze? Moje kartofle wam miłe, że na nie łakomie tak spozieracie?
- Zagram wam coś w podzięce, żeście tacy łaskawi byli i nas tanio podliczyli - odparł z ledwie wyczuwalną nutką sarkazmu Eszar, przysiadając na pryzmie drewnianych szczap i wyciągając z kieszeni płaszcza flet - W podzięce i ku wspólnej uciesze.
Dźwięki wygrywanej na flecie melodii poniosły się po okolicy, zastępowane w regularnych odstępach zwrotkami śpiewanej przez barda piosenki. Czy to zmęczenie czy nadmiar emocji sprawiły, że instrument odmawiał co jakiś czas współpracy z ruchliwymi palcami człowieka, zanosząc się lekko fałszywą nutą, ale głos Eszara pozostał dźwięczny jak zawsze, zaskarbiając mu życzliwe spojrzenia strażników i ich towarzyszek.
- Z tą fujarką to musicie jeszcze poćwiczyć, panie kupcze, ale śpiewka prawdziwie się wam udała - przyznał dowodzący wartą ork, kiedy surelianin zakończył swój występ - Datków nie dostaniecie, boście porządny handlarz, a nie jaki wędrowny bard, ale jeśli was chłopska strawa aż tak bardzo nie razi, może zjecie z nami? Dziewki zara doniosą kartofli, a śmietany w kankach nam jeszcze dość zostało, coby wszystkich opić.
Sięgnąłem po odpowiednią zdolność profesyjną. Występ z kombinacją gry na instrumencie oraz śpiewu, do standardowych wartości dodałem +10 za ulubiony instrument w pierwszym teście oraz +10 premii za przygotowanie tekstu piosenki. Najpierw wypadło 74, co okazało się minimalną porażką, bo potrzebowałem wyniku z przedziału 1-72. Test śpiewu powiódł się z wynikiem 67.
Co teraz? Chcecie skorzystać z propozycji poczęstunku czy wolicie zaszyć się czym prędzej za wałem wioski? Jeśli zjecie ze strażnikami, zaoszczędzicie na mizernych funduszach, jakie Wam pozostały po opłaceniu myta i może dowiecie się czegoś ciekawego, ale zawsze to jakieś ryzyko, że Wasza przykrywka zostanie zdemaskowana i podniesie się wrzask o zzbiegłych niewolnikach...
Co teraz? Chcecie skorzystać z propozycji poczęstunku czy wolicie zaszyć się czym prędzej za wałem wioski? Jeśli zjecie ze strażnikami, zaoszczędzicie na mizernych funduszach, jakie Wam pozostały po opłaceniu myta i może dowiecie się czegoś ciekawego, ale zawsze to jakieś ryzyko, że Wasza przykrywka zostanie zdemaskowana i podniesie się wrzask o zzbiegłych niewolnikach...
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
Poproszę miłych wojów o wskazanie miejsca gdzie można dobrze i tanio przenocować i zjeść. Przypuszczam że tam udadzą się moi towarzysze. Ja chętnie zostanę chwile z wojakami, wypić kufelek i przekąsić ziemniaczka, ale przypuszczam że reszta nie będzie chciała być w pobliżu, kiedy pozwolę sobie mielić ozorem. A może się mylę?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Sprawdziłem finanse grupy i okazuje się, że w zdobycznej sakiewce Milcarra macie jeszcze 14 złt i 88 srb. To powinno wystarczyć na najbardziej podstawowe zakupy, a w przypadku kosztów przewiezienia do stolicy zawsze możecie spóbować oddać w rozliczeniu zdobyczne pancerza albo broń (albo sprzedać ponownie w niewolę Karhuana czy Rokko).
W najbliższym czasie postaram się rozliczyć walkę Dretcha - wiem, że wszyscy czekacie na nią z niecierpliwością!
W najbliższym czasie postaram się rozliczyć walkę Dretcha - wiem, że wszyscy czekacie na nią z niecierpliwością!