PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 listopada 2017, 22:26

no pewnie ze nie odmowimy. Trzeba tylko ustalic szcsegoly finansowe tej akcji. I zalatwic swieconki dla Slepaka:)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 listopada 2017, 17:55

Burat-ar, 26 orakt-ran

Wsłuchany w słowa rozmówców Ślepak poruszył się drapieżnym ruchem, zastukał palcami w stołek zwracając na siebie uwagę Męczywora i pozostałych miejscowych.

- Wielce szacowny naczelniku - powiedział z emfazą, wbijając niewidome spojrzenie w obszar zajmowany z grubsza przez starszego wioski - Myśmy są przybocznymi, co się chętnie do dobrej sprawy przyłączają, czasami nawet wtedy jak nasz pan pryncypał się waha. Dla dobrej sprawy zawsze warto głowy nadstawić, wszelako zawsze to człek bardziej do wojowania ochotny, jeśli mu cosik do sakiewki za to wpadnie.

- Ten sługa chadza z wami na wojowanie, kupcze? - Męczywór poczuł się wyraźnie skonfundowany słowami niewidomego - A jak niby on żołnierkę uprawia? Maca na około siebie czy siecze mieczem jak popadnie?

- Pewne tajemnice niechaj nimi pozostaną do chwili, w której trza będzie je objawić, nie wcześniej - odparł znaczącym tonem Eszar - Wiedzcie, że ten oto mój sługa posiada pewne talenty, które w dwójnasób spłacają jego kalectwo.

- Skoro tak twierdzicie, kupcze - niezbyt przekonany Męczywór wzruszył ramionami, puścił w niepamięć osobę Ślepaka, wbił swe kaprawe oczy na powrót w postać barda - Skoro zaś o zapłacie mowa, jeśli pokonamy tych zbrodzieniów przebrzydłych, będziecie mogli jako nagrodę zabrać wszelaki ich dobytek, prócz naszego złota z podatku rzecz jasna. Oręż, pancerze, pewnikiem nawet jakie przedmioty magiczne, wszak udawali oni kapłanów tak umiejętnie, że możebnie mają też jakie amulety albo pierścienie ochronne. Jeden w zamian stawiamy warunek, dla dobra Burat-aru niezbędny, aby w przyszłości ich kumotrzy nas nie nękali. Wszystkich macie zabić, zresztą nasi rębajłowie też przy tym będą, wspólnie zadbacie o wyniszczenie tej ohydnej bandy.

Eszar obejrzał się na Olszara i Rokko, trącił dłonią Milcarra dając mu do zrozumienia, że czas podjąć decyzję. Męczywór, Gusłek i zgromadzeni za parapetem chłopi pożerali drzewnego kupca i jego świtę niecierpliwym wzrokiem.

- A nie wiadomo wam aby, zacny naczelniku, czy za głowy tych zbrodzieniów jest jaka nagroda wyznaczona? - zainteresował się siwowłosy włócznik, któremu najwyraźniej przypadła do gustu wizja polowania na zbójców - Może tutejszy elejat za nich zapłaci?

- Nie mamy o tym najmniejszego pojęcia - oświadczył młody pianicki kleryk, ubiegając z odpowiedzią swego pryncypała - A ponieważ czas ucieka i zbrodzienie się oddalają w głuszę z każdym uderzeniem serca, mus nam za nimi ruszać. Idziecie z nami?
Pora na definitywną odpowiedź!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 14 listopada 2017, 18:36

Dzika knieja, 26 orakt-ran

Eco zwykł zadziornie żartować, w subtelny sposób opowiadać sprośne kawały aby minęła mu przyjemnie warta, ale od czasu kiedy mroczny kapłan znów pojawił się jego oczom umilkł. Jego odpowiedzi dla Fleituha był podejrzane, ale miał inne sprawy które zaprzątały mu glacę.

Każdy oddech ogra za pleców młodego strażnika przenikał jego myśli. Wspomnienia katorgi którą przeżył wracały z każdym powiewem wiatru niosącym swąd spoconej ogrzej skóry do nozdrzy surelianina. Eco czuł jak mrowieje mu skóra na plecach i mógłby przysiąść, że z każdym uderzeniem serca w towarzystwie jego oprawców rośnie mu siwy włos na głowie, zdobiąc srebrem krótką szczenię.

Rzucił spojrzenie na zamyślonego dziesiętnika i wyrwał go, przełamując milczenie - Zabranie tego złota to był zły pomysł, czy oni mieli prawo skonfiskować taki dobytek? To my jesteśmy stróżami prawa, my powinniśmy złoto zabezpieczyć jako dowód w sprawie.
Staram się wybadać co na ten temat myśli Fleituh. Eco w rozmowie będzie oscylował w zakresie bezprawnego przywłaszczenie mienia przez kapłana. Prawo do tego ma dziesiętnik. Może sprawa nie jest jeszcze zaprzepaszczona. Postaram się podburzyć dziesiętnika, może on przekona czaszkogłowego kapłana do przekazania złota pod kuratele straży jak winno być zgodnie z prawem.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 14 listopada 2017, 22:56

Coś mnie na chwilę wstrzymało, nie miałem ochoty wchodzić do środka. Tu dzięcioł, tam drozd, fale o brzeg "plum plum", gwar, gięte wiatrem pnie drzew, w pamięci bęben dołączył, tu wśród głuszy żyły duchy kochające muzykę i poezję. Ujmowałem już flet, by dołączyć do melodii, ale pociągnięto mnie do środka. Ostatnim tylko gestem wskazałem Karhuan'owi Oczy.

Szczęśliwie jak chciałem, zająłem miejsce najbliżej drzwi. Tu wciąż nie opuszczał mnie niepokój. Ludzie ci zapewne wyglądali groźnie i do tego chcieli pomocy w napaści na nieznajomych, podających się za strażników ze stolicy. To by się zgadzało, to mógł być Eco wraz ze swoim dowódcą. Napadać na nich, zabijać wszystkich, w imię złota. Wspomnieli jeszcze o kapłanie. Głowa otworzyła mi się. Zapach paleniska i wonnych ziół wypełniający niską chatę, przyćmiewał woń, która niepokój powodowała.

Kadzidło i ciężka perfuma, nazywana w towarzystwie Papawerum, słabo została w pamięci, ale domyślałem się do kogo mogła należeć. Angano. To jedyna osoba stosująca perfumę jaką ostatnio widziałem. Przeszła mnie gęsia skórka.

-Sami rzekliście, wyglądamy na prawych wędrowców, a ludzi o których prawicie nie widzieliśmy. Nie łapać zbójów po gościńcach tu przybyliśmy, a wypytać o targi. Handel zaproponować, w stolicy ceny wysokie, do was blisko, łodzią można pływać, koszty niewielkie. Drzewo mnie głównie interesuje, ale i ryby brzmią dobrze. Łowiska usprawnić, a skrybowie zadbają jak podatki mniejsze zapłacić, wszystkim się będzie opłacać. Szybciej swe dobra odzyskacie...no może nie szybciej, ale bezpieczniej.

-Kompani moi, łatwo do bitki się garną i nieliche z nich wojaki, ale ja wolałbym ich przy życiu utrzymać, miast nim szafować, po gościńcach się zasadzając. Dlaczego daliście tym ludziom złoto, skoro nie wierzeliście w to kim są?Może po prawdzie byli wysłannikami katańskimi, on srogi pan, a taki gotów własnych ludzi grabić. I kapłan mówicie, a katański on czy inny jaki? A co jeśli naprawdę Kapłan? Mistrzu Gusłek wiecie przecie że każdy kto nowinę, handel, wiedzę nosi jest immunitetem objęty. Tako każdy Kapłan, kupiec i bard. Że na nich nie trzeba napadać i gwałtem brać. Prawo to wobec wszystkich ludów wolnych jest przestrzegane i władz i bogów. Zatem i nasze świty Twoja i moja pod nią podlega, a może i owego kapłana, choć pewnikiem straszny z niego nikczemnik.

-Byłem na pewnych pianalich, na dalekiej wyspie Gutam. Namówiono do seksu pewnego kapłana Asteriusza, ten gdy wytrzeźwiał był wielce niezadowolony, że jego partnerem, oprócz trzech hurys, był młody paź, sprawa się ciągnęła latami.

-Jeśli moi kompani, zaprawdę chcę partycypować w łupach, mogą iść z wami, proszę też wtedy by zapewnić im oręż jakiego potrzebują i do jakiego są przyzwyczajeni, w waszej to sprawie narażać życie będą. Ja wszelako do konfliktu się mieszać nie chcę. Godność i funkcja moja, niech pozostanie objęta nietykalnością.
-Proszę jednakże moich kompanów, by poniechali tej ryzykownej gry, bo nie po to tu przybyliśmy. Dla siebie proszę o pomoc w dotarciu bezpiecznie do poru, skąd mógłbym wrócić bezpiecznie do Ostragaru, gdyby mym towarzyszom przytrafiło się coś złego. Wolałbym wszelako pomówić wcześniej o możliwościach handlowych, bo to jest celem mojej u was misji.

Za złoto, kryształy, nie kupisz dziś chwały,
Jeśli żeś dzielny, jeśli zuchwały,
Ta Cię otuli po śmierci.

Za to gdy pragniesz przytulic dziewczynę,
Szepnij do ucha młodziutkiej,
Że jest jak miód, że jak maliny,
smakuje jej uśmiech,
Że z tym to uśmiechem , że z jej zapachem,
Polegniesz za sprawę miłości,

Strzeż się jednakże spełnienia owego,
Lepiej przytulic ją jeszcze,
By później pacholąt gromadę,
Mieć wielką, nie sławę po śmierci.

Przedstawiam się jako El Aszer. Między słowami uświadamiam o swojej nietykalności, nieco rozszerzając pojęcie na kompanów. Poszukam chwili może się nadarzy żeby zamienić słowo na osobności z konfratrami.

Napaść na nieznajomych? Z niepewną bandą rybaków? Kapłana nie jestem pewien, ale zbóje podający się za strażników Wierzycie im, że puszą nas wolno po napadzie, nakarmieni świeżą krwią?
Z drugiej jednak strony, jeśli strażnikami byli Eco i dziesiętnik, to trzeba udaremnić ten napad. Choć jakoś nie wierzę, żeby tej bandzie się to udało. Co radzicie?

MG:
Spoiler!
Brawo Demiurgu.

Muzyczne wyczucie - umiejętność perfekcyjnej gry na instrumencie ( gra jest udana, jeśli wykona % rzut na sumę 1/2 ZR i 1/10 MD +/- 10