PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 10 października 2017, 19:29

Wężowy Przesmyk, 32 orakt-ran

Upadające monety przykuły uwagę dwóch Oprychów. Ich wzrok lizał każdy ruch który wykonywały srebrne krążki. Drugi wzdrygnął jakby odruchowo chciał rzucić się na jaśniejące w brei bogactwo. Jednak pierwszy zatrzymał go swoją nad wyraz obrośnięta włosami ręką - Stójta!

Pierwszy zmierzył wzrokiem krok Sureliona przy którym dumnie dyndał mieszek wypełniony kolejnymi srebrnikami. Podciągnął siarczyście nosem zasysając smarki aż do gardła, po czym splunął pod stopy drugiego. Woń jaka towarzyszyła wypowiedzi Pierwszego dosięgnęła nozdrzy Ketrasa, dając mu do zrozumienia, że oprychy to tylko chorowici żebracy, nad którymi wisi nieuchronny koniec dni, spowodowany plagą jączących się wewnątrz ciała ran.

Żebrak długo miętosił zębami swoje wargi dając do zrozumienia jak potężne myśli kotłują się w jego głowie, kompletnie nie zauważając jak Elszar, który oglądał fasady budynków przekradł się na jego flankę.

- No bradku! Wypowiedział do jego bard ucha przykładając do do pleców żebraka narzędzie, które sugerowało zranienie w dogodnym dla grajka momencie. - powiedz no skąd to się wzięło to płótno szlacheckiego powozu w tym miejscu?

Drugi widząc oprawcę w postaci barda trzymającego w szachu pierwszego, poderwał się do ucieczki. Już po pierwszym kroku oddech rzęził żebraka, co pozwoliło Ślepakowi bezbłędnie zlokalizować kolejny krok uciekiniera. Żwawy nożownik szybkim susem stanął za filarem arkad, wsłuchał się w kolejny krok Drugiego i w odpowiednim czasie podstawił mu pod nogę swoja długą lagę. Która wytrąciła uciekiniera z równowagi. Pęd cielska sprawiał, że z każdym krokiem twarz żebraka była coraz wyżej ziemi i na nic nie zdało się machanie rekami. Kurha! Przeklną ni to w Orkowym oprych przed tym jak twarz zanurkowała w bajorze między domostwami. Upadek był tak niezdarny, że spodnie biedaka ściągnęły się do kolan obnażając obsrane kobiece pantalony.

Pierwszy widząc upadającego przyjaciela chciał wyrwać się Elszarowi ale ten tylko mocniej dźgnął go w plecy, aż Pierwszy naciągnął grzbiet jak rasowy kocur. - Jak się ruszysz, to wbije Ci to głębiej, a w tedy zalejesz się krwią od pasa aż po stopy. Gadaj, skąd żeś wziął te świecidełka, a ten drugi skąd wziął pantalony szlachcianki? Wiecie, że przez takie wybryki straż powiesić was może?

Pierwszy zalał się łzami. W jego umyśle przewijały się obrazy jak pił dyniowe wino, jak kiedyś jeden z kupców rzucił mu do czapki złotego Katanka, jak później pił z kolegami może wina, jak gnał boso po plaży i jak skorupiaki wbijały mu się w brudne stopy ... z plątaniny zamyślenia wyrwało go syknięcie złowrogiego słowa.
- Gadajcie obsrańcy! Wycedził przez zęby Ketras, któremu kończyła się cierpliwość na takie wybryki nic nieznaczących żuli.

- Nie zabijajcie Panie! Błagalnym szlochem odpowiedział Pierwszy. - My nic nie widzieli, Ci kazali wóz do szopy schować. Łoo! tam, za domem! Machał prawą ręką, jednak niezbyt dokładnie. Bednarz tamże beczki robotał. Tam bryczkę zakryli, tylko nie zabijaj, nie zabijaj!

Elszar widząc żałosny szloch żebraka zwolnił nacisk swojej fujarki jego plecach, ten padł na kolana tuż przed Suerlionem - Mniej litości Panie! rzucił żebrak i rękami zaczął macać błoto w poszukiwaniu srebrnych krążków!
Między czynszówkami jest spory przesmyk, wydaje się wam że spokojnie wóz by się zmieścił. Jeżeli chcecie możecie jeszcze spróbować porozmawiać z dzieciarnią, która przygląda się wam za jednych arkad - może nawet wam nie zwieją! Pozostała część pospólstwa zniknęła wam z oczy, widać nie chcą się narażać takim zakapiorom jak wy - brawo!
Ostatnio zmieniony 10 października 2017, 21:04 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 10 października 2017, 21:59

[center]Wężowy Przesmyk, 32 orakt-ran[/center]

Zamierzałem zdusić brudasa za szyję, ale ropiejące rany, szybko odwiodły mnie od tego zamiaru. Ręką w rękawicy złapię za dłoń i tę wykręcę w nadgarstku, zmuszając by klęknął.
-Jeszcze cię nie zabiję, jeszcze. Ale wiedz że mogę to zrobić każdej godziny i wszędzie, gdzie będziesz. Wylezę z sadzawki, spod mostu, twoich ubrań, a nawet z twoich koszmarnych snów. Co więcej uratuję ci życie, za takie skarby na pewno ktoś szybko was zasztyletuje. Ciebie i twojego obsranego koleżkę. Dlatego pozbawię was ich ciężaru.

Kiedy zaczął protestować, otrzymał krótkie, szybkie uderzenie zamykające usta. Sakiewka i pierścień znalazły się u nas w przechowaniu.

-Mam ciąć z jajami czy bez?
Spodziewam się że wolał bez i tak na razie zrobiłem.
-Upij się nad kanałem i nie chcę cię widzieć w szynkach. Bo w najlepszym wypadku galery. Do śmierci!-syknąłem.

Kiedy oporządziliśmy obdartusów, omiotłem spojrzeniem okna i zaułki, czy ktoś nas nie obserwuje. Skierowałem kroki do dzieciaków. Podszedłem blisko.

-Wyglądacie na bystrzejszych od tych dziadów. Jest jeszcze szansa, żebyście nie skończyli w życiu jak tamci dwaj. Szukamy z kolegą tanich części do powozu. Takie bystrzaki na pewno coś wiedzą. A w ogóle, to można by wam poszukać lepszego zajęcia, choć widzę że nie marnujecie czasu.-Uśmiechnąłem się kiwając głową w kierunku tarczy.
-Co chłopaki, praca by się przydała. No nie patrzcie tak, nie w młynie, czy w dokach, chyba że będzie coś do rozładowania.-podkreślę ostatnie słowo, by zostało dobrze zrozumiane. -Wygląda że potrzebujecie "Ojców Chrzestnych".
Pijaków puszczamy, czy przetrzymamy, aż sprawdzimy czy nie kłamali? Tak, czy siak, uważam że powinniśmy odebrać rzeczy nalężące jak mniemam do Astrid. Mogę je przetrzymać, ale wcale niechętnie.
Z młodzieżą, ciągnę wątek części do powozu, za Ketrasem. Może jeszcze ich nikt nie opłaca, przydaliby się chłopcy z wężowego przesmyku. Zdolni młodzi nożownicy, ślepo oddani sprawie.
A na tych drzwiach od powozu, to jest jakiś znak?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 października 2017, 23:17

Milcarr zręcznie doskoczył do obalonego na ziemie żebraka i docisnął go do ziemi końcem kija. W dłoni wyrosnął znikąd sztylet. Surelianin podrzucił go kilkukrotnie ze złowieszczą wprawą i syknął do ucha cuchnącego gównem żebraka:

- Niech się kurwa muthra okaże, że twój kompan skłamał, a cię wypatroszę tu jak świnie... Przysięgam... - dodał po chwili śmiertelnie poważnie.

Nie uszedł jego uwadze dobrze mu znany dźwięk ciskanego w drewno sztyletu i kilka wysokich głosów, sugerujacych niewidomemu, że zapewne miejscowe dzieciaki grają mimo późnej pory w grzyba na drzwiach. Przydałby się kolejny do kolekcji, szczególnie jesli dobrze wyważony. Do bawiących się podszedł bard, co Ślepak łatwo rozpoznał, po odgłosie jak Nanatar stawiał kroki.

- Bratku pokaż no ten sztylet, co tam w drzwi ciskacie.
Liczę na to że mała próba zastraszania zweryfikuje ewentualne kłamstwo pierwszego z pijaków. Milcarr może się pozbyć bez szemrania. Dzieciakom lepiej dac po pare srebrników, niż je brać na robotę. Podejrzewam, że w takiej parszywej okolicy, to juz niewiele wartościowych rzeczy zdążyło zostać bez opieki.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 10 października 2017, 23:30

A zatem obdartusy wybrały sztylet. Wybrano, co było im pisane. Miast srebra, stal. Jednak nie do końca był tak źle, jak mogło by się zakończyć. Prawdziwie słusznie odebrano im to co mieli, albowiem nie ma co rzucać pereł między wieprze.

Pierścień mógł być rodowy. I choć żądanie obejrzenia sztyletu mogło budzić wątpliwości w przypadku Ślepaka, jeśli nie cichy śmiech to sam tok myślenia jawnie dowodził o niezwykłej bystrości umysłu zabójcy.

Powóz tam był. Suerlion czuł go. Może nie cały, może niekompletny i częściowo rozgrabiony ale był. Czy jednak mogli znaleźć tam coś, dowiedzieć się coś czego nie wiedzieli. Jeśli tam było ciało damy to poszukiwania skończone. Jeśli jednak go nie było obdartusy na pewno wiedziały co się z nim stało.

Mistrz bez słów ruszył w kierunku budy skrywającej tarnowski powóz.
Ja bym radził ich przytrzymać, może będziemy mieli pytania dodatkowe. Ruszam do powozu. Pierścień i inne przedmioty dobrz by było sprawdzić wykrywając magię, ale to chyba później, nie na śordku ulicy ;)
Ostatnio zmieniony 11 października 2017, 16:28 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: