Hmm mam jeszcze jedno ALE w kontekście ilości ras (200 ?? jak pisał Never?)
Jak tworzący system wyobrażają sobie w świecie gry funkcjonowanie drużyn tak odmiennych pod względem psychiki, wyglądu i zachowania ?
Dla mnie, nieprowadzącego MG, ciężko byłoby poprowadzić przygodę dla czegoś przypominającego pająka na spółkę z czymś przypominającym krokodyla idące pod ramię z czymś przypominającym węża w trakcie przygody detektywistyczej w mały mieście.
Tak złożona drużyna nijak nie pasuje do żadnej z dostępnych przygód.
Podejrzewam oczywiście że jest wiele osób którym to nijak nie przeszkadza, ale mi to się jakoś nie klei.
Relacja z testów grupy weteranów 03.09.2017
Dla mnie osobiście też byłoby to nie do pomyślenia, i wydaje mi się, że nikt o zdrowych zmysłach nie nająłby takiej grupy do rozwiązania trudnej detektywistycznej zagadki. Lepiej komuś nająć drużynę nieformalną, niż formalną, która w gruncie rzeczy jest znana (można ją łatwo rozpoznać) do takich spraw.
I będę szpilił o to, aby nie było jakichś komedii.
Po za tym komunikacja między totalnie różnymi gatunkami od siebie jest bardzo utrudniona.
Z drugiej strony... Głosik podpowiada, a komu to przeszkadza? Zależy jaką sprawę mają rozwiązać, jeśli mają odkryć dlaczego ludzie znikają w mieście to nie byłaby taka grupa ostatecznie złym wyborem.
A złapanie szpiega np byłoby już całkiem niemożliwe, czy psychopatycznego mordercy działającego z rozmysłem.
Ciężka sprawa Ghasta, dzięki że zwróciłeś na to uwagę. Będę nad myślał
I będę szpilił o to, aby nie było jakichś komedii.
Po za tym komunikacja między totalnie różnymi gatunkami od siebie jest bardzo utrudniona.
Z drugiej strony... Głosik podpowiada, a komu to przeszkadza? Zależy jaką sprawę mają rozwiązać, jeśli mają odkryć dlaczego ludzie znikają w mieście to nie byłaby taka grupa ostatecznie złym wyborem.
A złapanie szpiega np byłoby już całkiem niemożliwe, czy psychopatycznego mordercy działającego z rozmysłem.
Ciężka sprawa Ghasta, dzięki że zwróciłeś na to uwagę. Będę nad myślał
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
Skoro są relacje, to można się do nich odnieść, nie widzę powodu by tylko czytać. Konwersja na k10 niewiele mym zdaniem zmienia, choć ostatnio mój wieloletni gracz stwierdził że wszystko powinno być zaokrąglone do piątek, pewnie i dziesiątki by mu się spodobały. [Nie znał nowinek o pracy Artura]Może wobec tego jest to właściwa droga, szczególnie dla zupełnie nowych graczy, na innym nieco rynku. Co też (nowy rynek=wersja angielska), jest niegłupim pomysłem, jeśli tylko będę mógł spić nieco śmietanki.
Wolałbym w podręczniku podstawowym ujrzeć mniej ras, funkcji, opisów lądów, czarów itp., za to lepiej, dużo lepiej, opracowanych! Nie wiem jak innym, ale mnie się wydaje że osiągnięcie 10p. to około pięćdziesięciu sesji, czyli minimum rok przy jednej sesji na tydzień. Kupa czasu. Może więc nie ma powodu rozwodzić się nad poziomami epicko-heroiczno-zajebistymi.
Nie wiem skąd dyskusja o wielu światach (planetach, planach), skoro na jeden brak miejsca. Choć rozumiem że to jest smaczek systemu. Albo ma być, bo do tej pory musieliśmy radzić sobie sami.
Co też te wielkie rzesze martwiaków robią na planie martwiaczym? Knują pewnikiem, gdzie by tu ze szczeliny wyjść, albo tak jak na "Gnijącej Pannie Młodej", jazz grają.
Jedno jeszcze na koniec. Umiejętności dobierane z puli dla funkcji/kasty. Nie wystarczy zróżnicowanie. Ścieżki rozwoju są dobre, ale każda postać powinna być indywidualna do bólu!
A, i dlaczego ułomności mają dopakowywać, niech utrudniają, ale nie "niszczą" postaci.
Wiele można by jeszcze chcieć, ale to system Artura. Powodzenia!
Wolałbym w podręczniku podstawowym ujrzeć mniej ras, funkcji, opisów lądów, czarów itp., za to lepiej, dużo lepiej, opracowanych! Nie wiem jak innym, ale mnie się wydaje że osiągnięcie 10p. to około pięćdziesięciu sesji, czyli minimum rok przy jednej sesji na tydzień. Kupa czasu. Może więc nie ma powodu rozwodzić się nad poziomami epicko-heroiczno-zajebistymi.
Nie wiem skąd dyskusja o wielu światach (planetach, planach), skoro na jeden brak miejsca. Choć rozumiem że to jest smaczek systemu. Albo ma być, bo do tej pory musieliśmy radzić sobie sami.
Co też te wielkie rzesze martwiaków robią na planie martwiaczym? Knują pewnikiem, gdzie by tu ze szczeliny wyjść, albo tak jak na "Gnijącej Pannie Młodej", jazz grają.
Jedno jeszcze na koniec. Umiejętności dobierane z puli dla funkcji/kasty. Nie wystarczy zróżnicowanie. Ścieżki rozwoju są dobre, ale każda postać powinna być indywidualna do bólu!
A, i dlaczego ułomności mają dopakowywać, niech utrudniają, ale nie "niszczą" postaci.
Wiele można by jeszcze chcieć, ale to system Artura. Powodzenia!
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Bo co tu mówić jak niewiele jest danych do komentowania.
Ale mozemy to nieco zmienić. Wczoraj mieliśmy cztery mini przygody składające sie na wstęp do czegoś większego. Razem wyszlo 12h gry. Z przerwą na ponowne tworzenie postaci (2szt.
).
Czy to dobry pomysł bym napisał posta o sesjach, w tym wątku?
Kliknijcie na dole cokolwiek, bo czasami odnoszę wrażenie że lepiej by bylo w sorawie 4ed się nie odzywać tyle kontrowersji i oczekiwań budzi sprawa w ludziach. A ja mam co robić.
Ale mozemy to nieco zmienić. Wczoraj mieliśmy cztery mini przygody składające sie na wstęp do czegoś większego. Razem wyszlo 12h gry. Z przerwą na ponowne tworzenie postaci (2szt.
Czy to dobry pomysł bym napisał posta o sesjach, w tym wątku?
Kliknijcie na dole cokolwiek, bo czasami odnoszę wrażenie że lepiej by bylo w sorawie 4ed się nie odzywać tyle kontrowersji i oczekiwań budzi sprawa w ludziach. A ja mam co robić.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein