w kwestii Astrid: mama zaczęła się dziwnie zachowywać i krzyczeć i łapać się za brzuch i z ust leciała jej dziwna zielona maź.
PBF - Pokusa Nieskończoności
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czyli istnieje szansa, że Astrid ciągle żyje (może to była trucizna mająca ją oszołomić, uśpić) - w takim przypadku będę nalegał na jak najszybsze spacyfikowanie Akolitów. Pamiętajmy też, że oni mogą nam mieć za złe, że pokrzyżowaliśmy im plany niwecząc zlecenie - po co zostawiać za plecami nowego przeciwnika, lepiej wykorzystać atut zaskoczenia i wykończyć ich błyskawicznie!
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
-Spocznij Otisie przy palenisku, bo cały dygoczesz i w ogólnym roztrzęsieniu mógłbyś zrobić coś, czego żałowałbyś.
Młody do biblioteki i ma tam grzecznie siedzieć, bo wymienimy służbę na mniej pobłażliwą. A my powinniśmy się cicho naradzić tak żeby goście nie słyszeli.
Młody do biblioteki i ma tam grzecznie siedzieć, bo wymienimy służbę na mniej pobłażliwą. A my powinniśmy się cicho naradzić tak żeby goście nie słyszeli.
Pomysł z eliminacją konkurencji kuszący, warto by wiedzieć przed eksterminacją jakie wpływy można przejąć. [Czy obstawiają jakieś lokale, przemyt, prostytutki, nielegalne walki.] Bezpośrednia konfrontacja wydaje się ryzykowna i słusznym byłoby użycie fortelu. Można im zasugerować że zlecenie jest więcej warte i ktoś chce ich oskubać, lub że wplątali się w aferę Tan'ów i są na nich wyroki. Zamieszać w szeregach, wywabiać po dwóch. Zgadzam się że Otis jest słabym ogniwem.
Przede wszystkim uważam jednak że należy pomóc młodemu i nie dla zysku, ale dlatego że powinno się pomagać. Wierzę że jego matka Astrid żyje i że możemy jej pomóc. Dla słuszności i Chwały.
Wierzę, że w tej naglącej misji, giętki język będzie równie potrzebny jak ostra stal, ale jeśli przypadnie mi rola niani przyjmę ją godnie.
Przede wszystkim uważam jednak że należy pomóc młodemu i nie dla zysku, ale dlatego że powinno się pomagać. Wierzę że jego matka Astrid żyje i że możemy jej pomóc. Dla słuszności i Chwały.
Wierzę, że w tej naglącej misji, giętki język będzie równie potrzebny jak ostra stal, ale jeśli przypadnie mi rola niani przyjmę ją godnie.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
No dobra, jedziemy z tym koksem, bo granie w technicznym nie jest tym co lubię najbardziej.
Surelion obrócił się i podszedł do szafek, gdzie zwykły się znajdować nader skromne zapasy żywności gromadzone tam na czarną godzinę przez co bardziej przedsiębiorczych kultystów, którzy troszczyli się o wszelkie przyziemne elementy niezbędne były do zwykłej egzystencji. Mistrz spokojnie wyjął stamtąd kilka glinianych naczyń, starych i mocno zużytych, takich jakie zwykło się spotykać w biedniejszych częściach Ostrogaru. Gdy podszedł do stołu w ruchach zdradzała pewna dystyngowana godność właściwa komuś wysoko urodzonemu, wyniosłemu i odległemu za razem. Postawił dwie poszczerbione miski w miejscu na stole nie pobrudzonym krwią i zaczął je powoli napełniać zawartością jednego z glinianych dzbanów. Mniejszą porcję postawił przed przy swym boku i gestem zachęcił chłopca by ten zasiadł koło niego i skosztował. Niespiesznie napełniał drugą miskę strawą i śledząc uważnie każdy ruch tej czynności cicho powiedział.- Widzisz Otisie, chciano cię oszukać. Wiesz dlaczego wysłano zwykłych akolitów? Ponieważ można się ich później łatwo pozbyć. Wy nigdy nie mieliście dostać tych pieniędzy z nagrody. Wiem to bo widzę rzeczy zakryte, takimi jakie są naprawdę. - aksamitny spokojny głos mistrza ciągnął dalej z dziwną pewnością - Ten chłopiec jest wyjątkowy. Jest wart znaczne więcej niż owa rzekoma nagroda. - Spojrzał na Erica jakby z ojcowską satysfakcją. - Jego matka, która niestety prawdopodobnie chłopcze zginęła, też to wiedziała. - Położył dłoń na chłopcu który przymierzał się do miski lecz skamieniał na dźwięk tych słów. - Jedz, jedz nie przejmuj się jeszcze. Jeśli nie, moi towarzysze ją znajdą i przyprowadzą. Jeśli jednak stanie się najgorsze cóż zrobisz? Dokąd pójdziesz Ericu? Czy uwierzysz że mogę ci pomóc? Czy uwierzysz mi? Jeśli uwierzysz we mnie wezmę cię w opiekę, będę ci tarczą i ostoją. Uwierzysz? - zapytał spoglądając chłopcu w oczy.
Zwrócił swój wzrok w kierunku Otisa, oczy miał dziwne jakby przeszywał wzrokiem w głąb, jakby patrzył nie w półorka ale w samą jego duszę.
- A ty? Mówiłeś że zawsze ekscytowało cię balansowanie na i poza granicą prawa pałacowego. Czy zechcesz zaryzykować raz jeszcze? Chciałbym móc ci pokazać, że to jest prawda co mówię. Musisz mi jednak pomóc. Pozostań tutaj albowiem boję się o twoją głowę przyjacielu, a my w tyj czasie wybadamy teren i zbierzemy dowody. Poszukamy tez twoich towarzysz jeśli żyją. Tymczasem zostawię tu również chłopca byś nie myślał, że chcę cię oszukać. Czy może nie wierzysz mi i wolisz by poszli sami moi towarzysze a ja mam zostać z tobą?
Napełniona strawą miska zwisła w wyciągniętej ręce Sureliona.
Kiedy do każdego mówię, spoglądam za pomocą "widzenia niewidzialności". Może coś wypatrzę, zwłaszcza na ciele chłopca. Jeśli nie to cóż, przynajmniej będzie wyglądało klimatycznie i nieco niepokojąco. Kiedy odtykam chłopca staram się wyczuć magię, może w jego ciele płynie jej więcej niż w innych.
Ostatnio zmieniony 01 września 2017, 06:41 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Tajemna świątynia Sureliona, sala przy wejściu 32 orakt-ran
Młodzieniec wyraźnie dobrze czuł się w towarzystwie Elszara, kiedy ten zwracał na niego uwagę. Widać było, że z jego serca płynie dobroć skierowana w stronę dzieci, których bard nie mógł mieć. Obecność Erica wypełniała pustkę w sercu byłego wilka morskiego. Jego szczęśliwy grymas znikał za każdym razem kiedy oczami spoglądał na Otisa siedzącego przy palenisku ogrzewając przy wielkich kaflach swoje dłonie. Widok dwóch mieszańców jednego wstrętniejszego od drugiego wyraźnie nie cieszył oczu młodego tana. Kiedy oczy Olfa spotkały się z oczami chłopaka ten wybuchł odrzucając rękę Kielicha z swojego ramienia.
- Nie smakuje mi ta papka! Warknął młody ostentacyjnie rzucając łyżką w miskę swą małą niezgrabną rączką, przez swe kalectwo nawet jej nie kosztując. Naburmuszył się i skrzyżował kikut z ręką na piersi. - Chce do mamy! Teraz, już! Natychmiast! W gniewie aż prawie wywrócił się na krześle tak mocno zaczął wymachiwać nogami.
Kielich magii jednak chłodno analizował doznanie dotyku ciała chłopca. Było w nim coś związanego z pierwotnym strachem, w umyśle Nieskalanego Błędem pojawił się obraz okręgu wypełnionego ciemną materią, przy krawędzi okręgu kotłowały się niezliczone kolce skierowane do środka. Zdumiony obrazem Surlielon wnikliwie wpatrywał się myślą w okrąg aż przeraził go bardzo jasny strumień św
Młodzieniec wyraźnie dobrze czuł się w towarzystwie Elszara, kiedy ten zwracał na niego uwagę. Widać było, że z jego serca płynie dobroć skierowana w stronę dzieci, których bard nie mógł mieć. Obecność Erica wypełniała pustkę w sercu byłego wilka morskiego. Jego szczęśliwy grymas znikał za każdym razem kiedy oczami spoglądał na Otisa siedzącego przy palenisku ogrzewając przy wielkich kaflach swoje dłonie. Widok dwóch mieszańców jednego wstrętniejszego od drugiego wyraźnie nie cieszył oczu młodego tana. Kiedy oczy Olfa spotkały się z oczami chłopaka ten wybuchł odrzucając rękę Kielicha z swojego ramienia.
- Nie smakuje mi ta papka! Warknął młody ostentacyjnie rzucając łyżką w miskę swą małą niezgrabną rączką, przez swe kalectwo nawet jej nie kosztując. Naburmuszył się i skrzyżował kikut z ręką na piersi. - Chce do mamy! Teraz, już! Natychmiast! W gniewie aż prawie wywrócił się na krześle tak mocno zaczął wymachiwać nogami.
Kielich magii jednak chłodno analizował doznanie dotyku ciała chłopca. Było w nim coś związanego z pierwotnym strachem, w umyśle Nieskalanego Błędem pojawił się obraz okręgu wypełnionego ciemną materią, przy krawędzi okręgu kotłowały się niezliczone kolce skierowane do środka. Zdumiony obrazem Surlielon wnikliwie wpatrywał się myślą w okrąg aż przeraził go bardzo jasny strumień św