PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 sierpnia 2017, 17:01

Niech się Eco nie martwi wspólną sakiewką dla całej drużyny, tylko kosi pedeki za grę przodującą postacią w drużynie! Awans na POZ 4 jak nic po takiej sesji, jak nic! Dlatego właśnie Eco potrzebuje dla siebie całego tysiąca złt, żeby opłacić te horrendalne koszty szkoleń!

Przeczucie też Cię nie oszukuje, Dretch, słusznie masz mieszane uczucia co do wizyty w Burat-arze. Ty zapewne nic nie wiesz o tej wiosce na końcu świata, ale są tutaj tacy, którzy wiedzą, co się tam czai. I kto... Trzęsikęsek, Łamignat, stary Męczywór, Pchełek... Oni wszyscy tam są i tylko czekają, aż ktoś przypłynie...

O ile nikt nie ma zastrzeżeń i propozycji zmian planu, następna wstawka malowniczo opisze spotkanie Eco z przełożonym!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 10 sierpnia 2017, 20:03

Czy czasem to nie są bohaterowie Spraw Rodzinnych? A tak nawiasem to szkolenie powinna zapewnić strażnica ;) W ramach kontraktu!
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 10 sierpnia 2017, 22:55

Zaglądam codziennie, ale tylko wieczorem. Może umówmy się że Otlaf spróbuje odzyskać wózek, co by biednego Eco nam nie oskalpowali. A do spraw rodzinnych z chęcią wrócę. Może drugą część dopiszemy - hehe

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 sierpnia 2017, 10:17

Strażnica kapitana Gnatha, 26 orakt-ran

Szeroko otwarte wejście do budynku strażnicy jawiło się gwardziście paszczą przyczajonego głodnego smoka. Stojący w cieniu okapu jakiegoś niszczejącego magazynu, Eco oblizał spierzchnięte usta, zebrał się w końcu na odwagę i ruszył poprzez zaśmieconą ulicę ku garnizonowi straży. Wnętrzności skręcały mu się boleśnie na samo wspomnienie dziesiętnika, nie miał jednak innego wyjścia jak stawienie się przed nim z raportem.

Pilnujący drzwi strażnicy coś do kompana mówili, ale Eco nie zwrócił na ich słowa żadnej uwagi. W jego głowie kłębił się bezlik chaotycznych myśli, spod którego przebijało nie dość dobrze spychane w podświadomość wspomnienie koszmaru z Czarnej Krypty.

Fleituh był w swojej kwaterze, rozparty za solidnym drewnianym biurkiem. Bębnił w blat mebla z ponurą miną palcami, przestał jednak na pierwszy widok podwładnego.

- Gdzie byłeś tyle czasu? - sarknął nakazując jednocześnie Eco gestem, by ten zamknął drzwi klitki dziesiętnika - Rogbur mówił, że byłeś tu w międzyczasie po wózek na prowiant, ale nie zostawiłeś mi żadnych wieści. Coś kombinujesz za moimi plecami? Byłeś w zaułku, znalazłeś jakieś inne ślady? Nie stój tak z rozdziawioną gębą, tylko gadaj wszystko jak u kapłanów na posłuchaniu, bo ci inaczej skórę wygarbuję.

Oblany zimnym potem Eco uświadomił sobie, że Fleituh nie wspomniał o czymś bardzo dla gwardzisty ważnym, a to dodało surelianinowi odrobiny otuchy - słowa dziesiętnika dawały bowiem jasno do zrozumienia, że khtan Angano jak dotąd nie poinformował podoficera o zajściu w świątyni Morglitha. Eco nie wiedzał, czy kleryk uznał go za aż tak bezwartościowego, iż po prostu machnął na ów incydent ręką czy też dopiero zamierzał naskarżyć na impertynencję strażnika Gnathowi, wszelako wizja przywiązania do kozła i wybatożenia przez Fleituha nieco odsunęła się w myślach Eco w czasie.
Zdecydowałem się zmienić rangę Fleituha z sierżanta na dziesiętnika, nowa nazwa bardziej pasuje klimatem do uniwersum KC. Co do osi fabuły, przyszedł czas na złożenie szczegółowego raportu. Dretch, dawaj, tylko zaznacz pod fabularką, czego absolutnie nie zamierzasz wyjawiać.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 sierpnia 2017, 14:42

Milcarr w milczeniu przyjął klucz od Eco. Nie sądził aby gwardzistę skazano na śmierć za zgubienie wózka, ale jeśli Odzieracze czychali na Surelian, to wszystko było możliwe. Ślepak mimowolnie pogładził buteleczkę z wodą święconą. W okolicznościach w jakich byli, mogła się okazać potrzebna dużo bardziej niż zawsze.

Zabójca zważył w ręku klucz i schował go za pazuchę.

Niech to Morglith trzaśnie. Zostałem powiernikiem pierścienia, prawie jak w balladzie tego barda El Tolkiena, co ją Bajarzu podśpiewywał. Niech mi jeszcze przyjdzie go wrzucić do wnętrza wulkanu na Archipelagu Pajęczym...

Zmienił tor myślenia. Zgadzał się całkowiecie z Eco, że poza Ostrogarfem nie ma co węszyć. Na rozum Milcarra, to zabójca kupił ziele na miejscu. Zaczął dedukować, że skoro ten cały Bury Jar był zapyziałą wiochą na brzegu Dan-Ugar, to pewnie jego mieszkańcy podobnie, jak i inni mieszkający na wybrzeżu utrzymywali się z handlu ze stolicą. Kilkaset tysięcy istot zamieszkujących Ostrogar musiało żreć, a pól przecież na małej wyspie nie było. Zatem można było przyjąć, że mieszkańcy Burego Jaru regularnie pojawiali się w porcie, a skoro zamożnymi nie byli, to pewnie zawijali do nabrzeży w Chłopskim Kroczu, bo tam pobierano najmniejsze myta.

Milcarr w końcu odezwał się do zbierającego się do odejścia strażnika:

- Pójdę do portu i rozpytam. Może kto z tej wioski przypływa tu regularnie, to może języka zasięgne. Trucizna musiała być sprzedana najdalej tydzień temu. Kto wie, może Kielich będzie sprzyjał.
Zabójca uda się do portu i rozpyta o łodzie z Burat-ar. Może akurat zawinęli jacyś miejscowi i będą coś wiedzieć o dziwnym zleceniu.