PBF - Czarny Świt

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 sierpnia 2017, 13:44

W głowie Yurana już kiełkował plan jak w miarę bezpiecznie wrócić do htoelu z generatorem i spróbować dostać się do środka. Polanin rozważał różne opcje i najrozsąd niejszym zdawał mu się powrót po zmroku. Na parkingu i tak panował mrok taki, że oko wykol, więc będą zmuszeni do użycia pochodni w środku, ale zmrok mógł ułatwić podejście do budynku i ewentualnie wskazać miejsca gdzie w hotelu święcą się światła.

- Wrócimy tę samą drogą cośmy tu przyszli. - syknął cicho do reszty: - Jeśli nas wtedy nie zooczyli, to może siedzą gdzie indziej w budynku.
Nie będziemy szukać nowej trasy aby wrócić do swoich. Wrócimy po "swoich śladach".

Yuran będzie optował za rozpoczęciem akcji po zmroku, żeby było łatwiej podejść.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 10 sierpnia 2017, 13:59

Sędzia chwilę zastanawiał się, czy bezpiecznie jest wracać tą samą drogą, czy może lepiej byłoby wybrać inną. Ostatecznie doszedł do wniosku, że ani nie ma czasu, ani nie byłoby bezpiecznie szukać nowej drogi, na której z całą pewnością natknęliby się na jakieś nowe przeszkody. Bezpieczniej będzie wrócić po swoich śladach, znanym już sobie szlakiem. A i tak niejedno może ich jeszcze na nim zaskoczyć. Nie ma się nad czym zastanawiać - pomyślał - najważniejszy jest czas.

- Wrócimy tą samą drogą, cośmy tu przyszli. Jeśli nas wtedy nie zoczyli, to może siedzą gdzie indziej w budynku - Yuran bezwiednie potwierdził myśl Nikodemusa.

- Ruszajmy - rzekł sędzia prosto. - Nie traćmy czasu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 sierpnia 2017, 15:23

Kocie Miasto, dwie ulice od hotelu

Rozpalony opowieścią Yurana, Bayer Werk aż się cały trząsł z wrażenia, gotów bez namysłu popędzić wprost pod wejście do tajemnego schowka. Bruni i Telibor na wszelki wypadek mieli na zapalczywego mechanika oko, by go licho nie podkusiło do złamania wyraźnych rozkazów polańskiego myśliwego.

Cała grupa zaszyła się w suterenie cuchnącego stęchlizną zmurszałego budynku, który częściowo się zawalił i który sprawiał wrażenie zbyt niebezpiecznego, by do niego wchodzić. Dzielące ich od hotelu dwie ulice dawały gwarancję niedalekiej wędrówki po zapadnięciu wypatrywanego przez wszystkich zmierzchu.

- To muszą być te podziemne wrota - powtarzał po raz kolejny Nikodemus, przeszywany pełnymi fascynacji spojrzeniami tych, których wizyta w hotelu na razie ominęła - Całe to piętro pod ziemią to postój dla samojezdników. Na pewno zjeżdżali tam rampą pod przesuwnymi wrotami i rozładowywali skarby. Właz wyglądany na odlany z czystego metalu, nie wiem nawet, co to za stop. W życiu nie wyłamiemy go siłą mięśni.

- O to się nie martw - nie mogący usiedzieć w miejscu Werk pogłaskał dłonią ukryty pod płachtą starego brezentu starter - Dam sobie radę, klnę się na Pneumę. Markus mi wszystko pozapisywał, jak ustawić guziki i jak pokręcić wajchami. Wy tylko zadbajcie o to, żeby nas nikt nie capnął, ja zajmę się resztą.

- I o tym musimy pamiętać - podkreślił raz jeszcze sędzia - Ci miastowi to są bardzo niebezpieczni ludzie. Nie zapominajcie jak zadusili drutem tych dzikich pod dworcem. Żadnego sądu, Kodeksu też w niczyjej ręce nie widziałem. Się nie patyczkują, szast prast i po życiu.

- Mają na dodatek samopały podobne do tego tutaj - Yuran wyciągnął zza paska spodni metalowego glojka, zademonstrował pistolet pożerającym go wzrokiem kompanom. Kiedy tylko okazało się, że Schiller wyposażył Polanina w tak niezwykłą legendarną broń, reszta ekspedycji ustawicznie łypała na myśliwego zazdrosnym okiem, przynajmniej w odczuciu samego Yurana.

- Mają - potwierdził Dragan - A myśmy byli świadkiem u Markusa, co taki samopał potrafi jak Piotrowi dziury wybił w klacie. Iście demoniczna sprawka ta broń, musiał Bóg naprawdę Dawnych pokarać Eshatonem za to, że takie potworności budowali.

- Robimy tak jak ustaliłem z Nikodemusem - powiedział Yuran chowając pistolet z powrotem za pasek - Idziemy tam po zmierzchu, po cichutku i tą samą drogą. Najpierw sprawdzimy, czy gdzie światła nie widać, nawet na górnych piętrach. Potem dalej po cichutku do środka, przez dziurę w ścianie i po schodkach od strony holu. Miejsca tam dosyć, żeby bez hałasu przeciągnąć starter. Werk wszystko uruchamia, a my go pilnujemy. Jak już otworzy, włazimy do środka i wynosimy wszystko, co cenne. A potem uciekamy do Koronapanu, do domu.

- I zabierzamy po drodze Dirka z Oksaną - dodał mocno niespokojny Bruni, a Yuran przytaknął mu ruchem głowy.
Czy plan jest kompletny? Jeśli tak i nie macie nic więcej do dodania, proponuję bez zbędnej zwłoki przejść do następnego punktu zwrotnego, czyli gromadnego skoku na skarbiec!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 10 sierpnia 2017, 15:47

Podążam za grupą. Rozglądajac się do okoła! Jest gorzej niż Gerard myślał.. przepełniają go jednie destruktywne myśli w ktorych wszyscy giną :( Nie mam zastrzeżęń. Plan wyglaa dobrze. Zastsanawiams ię tylko jeżeli my odpalimy pochodnie czy nie będzie nas w ciemności widać za bardzo?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 sierpnia 2017, 16:59

Pochodnie odpalimy dopiero w garażu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt: