PBF - Pokusa Nieskończoności

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 09 sierpnia 2017, 14:10

Długi myśliwski nóż powrócił do właściciela. Jareh zaciskał go teraz nieco zbyt mocno, co w prawdziwej walce utrudniałoby ruchy, jednak nie miał zamiaru ponownie rozstawać się z jakże cenną dla niego rzeczą, której subtelne ornamentowanie, jak i metodę wyrobu chroniła wielopokoleniowa tradycja. Patrzył się wrogo na niedoszłego zamachowca gotów przy pierwszym jego choćby odrobinę dwuznacznym ruchu zatopić ostrze po rękojeść w jego piersi. Nie słuchał słów i rozmów i nic, zupełnie nic innego nie zajmowało teraz jego uwagi.

Poza jednym.

Nie rozumiał nauki udzielanej właśnie przez Kielich Magii. Zastanawiał się, czy z sobie tylko znanych przyczyn Świetlisty nie postanowił po wielokroć przywracać witalność zabójcy, by w ten sposób wystawiać swych wyznawców na próbę i umacniać ich w oddaniu sobie. No cóż, gotów był teraz dźgać ile będzie trzeba, zaciekle i z determinacją, choć trudno byłoby przyznać, czy owo zdecydowanie wynikało raczej z potrzeby chronienia Mistrza, czy ze zwykłej wciąż nie wystudzonej wściekłości, że tak łatwo dał się podejść. A może właśnie to była lekcja? Może Surelion czekał, aż w umyśle któregoś z wiernych pojawi się oświecenie płynące z tej chwili. Zrozumienie, którego oczekiwał od swej trzódki, a którego w swoim zwyczaju nie zamierzał brutalnie i bez wysiłku wlewać w otwarte umysły, będąc raczej narzędziem do jego wywołania i uwolnienia wprost z drzemiących w każdym wyznawcy uśpionych pokładów wiedzy. Umysł śnieżnego elfa zaczęła jednak zaprzątać inna, silna myśl, a raczej potrzeba, którą chciał zająć się możliwie najszybciej.

Kryjówka kultu była jedynym jak dotąd bezpiecznym miejscem dla Kielicha Magii. Pojmany oprych za chwilę czy to z pomocą magii, czy łamania kości wyzna pewnie swoje sekrety. Zgroza przejęła serce Jareha- równie dobrze ktokolwiek ze zgromadzonych kultystów mógłby zostać schwytany przez wrogie siły i wbrew woli zmuszony do wyjawienia wszystkich tajemnic organizacji. W takich okolicznościach należałoby szybko ewakuować Kielich Magii w inne, wcześniej przygotowane bezpieczne miejsce. Miejsce, o którym nikt inny poza Jarehem nie może wiedzieć. Nie.... ktoś musi... gdybym zginął, lub dał się pojmać... jedna osoba, która uczyni to samo i która nie opowie, co widziała, nawet przesłuchiwana.... Ślepak!
Postanowił pomówić z nim na osobności, w czasie kiedy zajmą się okolicą. Skinął głową w kierunku Żywej Mądrości rozradowany, że pojął nauki Sureliona, zarazem przekonany, że Kielich Magii poznał właśnie jego myśli.
Czyli wszystko jasne. W wolnej chwili scenariusza Jareh ciągnie Ślepaka na bok i mówi mu o swoim pomyśle. Chodzi o Azyl dla Mistrza (musi tam być trochę żarcia, ubrań itp), a przede wszystkim o stworzenie drogi możliwie szybkiej ewakuacji (tu lina, tam kładka, tu kradziona łódka, tu hop przez płot i do kanału). Droga ucieczki będzie zawierać pułapki przygotowane własnoręcznie przez Jarehai Ślepaka i nikt poza nimi dwoma nie może wiedzieć o jej istnieniu.
Ostatnio zmieniony 09 sierpnia 2017, 14:38 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 10 sierpnia 2017, 00:09

Na chwilę straciłem pewność siebie, w obliczu używających tajemnych zaklęć Sureliona i Ketrasa, ale nawykły do presji, poprzez publiczne występy, czy odpowiedzialność za prowadzone załogi statków, szybko wróciłem do równowagi.

Powiodłem skupionym wzrokiem po pozostałych, dostrzegłem błyski olśnienia, uznanie, gniew, podziw i łagodne, pewne oblicze Mistrza. W nim czytać chciałem i o Nim napisać. To opowieść na prolog nowej ery, którego świadkami byliśmy.

Gdy Kielich Magii zbliżył się i przemówił do pojmanego łajdaka, nie mogłem wyjść z podziwu jego łasce. Dostrzegłem gest, ruch twarzy, albo powietrza przy niej i pojąłem przyzwolenie do działania.

-Czy życzysz sobie Mistrzu bym oswobodził naszego....gościa, który w skutek pomyłki znalazł się w więzach? Lepiej mu będzie mówić i godniej.

Sam nie wiem dlaczego to robię, ale odłożę ostrożnie miecz i jeśli Surelion pozwoli zdejmę sieć i wyjmę z ran sztylet i fujarkę. Jeśli oczywiście nie zmieni to diametralnie stanu jego zdrowia.
Miecz leży nieopodal, za moimi plecami. Nie chcę go przypadkiem zabić wyjmując naszą broń z ran! Jeśli mam wątpliwości nie zrobię tego. Może wylazły z ran same?
Zerknę dyskretnie w stronę chłopca, w toku wydarzeń nieco go zaniedbałem.
Moje pytania:
jak się nazywasz?
Jak nazywał się Twój ostatni mocodawca?
Gdzie dokonano napadu?
Ilu było napadających?
Czy należysz/należałeś do gangu/gildii?
Czy znasz tożsamość czcigodnej matki tego pacholęcia?
Gdzie miałeś chłopca dostarczyć?
Gdzie jest Twa tajna kryjówka?
Kiedy miano odebrać chłopca?
-Jak to mawiała moja babka, zaczniemy od dzień dobry i do widzenia, a później będziemy się uczyć przy stole. Ja jestem El Eszar, a Ty?

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 10 sierpnia 2017, 11:13

Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Półork tuż po słowach Błyszączej Mądrości upadł na bok, adrenalina widocznie wyparowała z jego żył. Z świeżych ran krople krwi malowały pejrzaż na chłonej posadzce. Wszyscy zebrani wiedząć do czego zdolny jest nożownik nie byli skorzy do rozluzowania sieci. Elszar jako jedyny zdobył się na odwagę. Z pogodnym obliczem na twarzy, z oczami pełnymi miłości Surielon szedł w stronę półorka. Z każdym jego krokiem, oczy niedoszłego zabójcy barda otwierały się szerzej i szerzej. Zebrani niezwykli widzieć tak szybko narastającą więź jaką młody meżczyzna zmieszanej krwi odczuwał do Kielicha.

- Przyjacielu, jestem ranny. Spokojnym tonem zaznaczył, sciskając się za brzuch. Obecnie siedział otulony siecią, oparty plecami o wielki stół, nad którym pieczałowicie pracowął bard.

- Środki ostrożności, nie wiesz ile mamy wrogów. Idąc za rozmową Surelion modulował głos, ruchy jego ręki i kikuta były spokojne i płynne, jakby otoczony był niewidzialną warstwą wody. - Pomożemy Ci. Po tych słowach bard razem z Mistykiem oswobodzili mieszańca z sieci. Następnie wykorzystując zydel posadzili go przodem do wszystkich zgromadzonych. Po krótkiej chwili miszaniec był już opatrzony, a stal, która rozcieła mu brzuch i fujarka wróciły do właściciela. Surielon pobudzony nadnarutalna zdolnością powracania do żywych, zerkał dokładnie na wczesniejsze i nowe rany na ciele zielonoskórego. O dziwo proces gojenia zachodził niewyobrażalnie szybko, pewnie dlatego ten oto osobnik przeżył tak długo w swoim fachu.

- Co by było ze mną, gdybyś nie ty. Powiedział zerkając na swoje rany. Po czym położył swoją rękę na dłoni Kielicha. - Dziękuję. Dla wielu z zgromadzonych było to niecodzienne, słowa które padły z ust mieszańca tak rzadko wychodziły z ust jemupodobnych, że zwykło się ich nie słyszeć wogóle. Jednak naruszenie jakiego sie dopuścił, karane było srogo. Dotykać mistrz mógł tylko jego wybranny apostoł, pomgający w łaźni czy nacierający w rytuale ciało, najbliższy, pierwszy wśród równych. Ketras aż wzdrygnął, wołając ze złością - Świętokradztwo! Gdyż on pragnał usciskać dłoń mistrza od chwili jego zakiełkowanej wiary.

Półbóg zakładał, że inkantacja zaklęcia przyniesie taki efekt. Z nauk wywnioskował, że był on tylko chwilowy. Najczęściej wykorzystywany do zwodzenia, w tym jednak przypadku objawiła się jego boska natura. Zaklęcie trwało nadal pomimio czasu jaki upłynął i pomimo kolejnych ran jakie mieszaniec doznał podczas wyciągania ostrzy z ciała. Ciągła niepewność trapiła jego serce, ale rządza wiedzy była silniejsza. Wykorzystujać to Surielon, zapragnął wypytać mieszańca, a w wolnej chwili zgłębić wiedzę o tom, który ostatnio pojawił się w jego biblioteczce siwątynnej o znaczącym tytule "O zaklęciach i skutkach ich inkatnacji - rozprawka magistra tana Madua Białego".

Zielonoskóry długo przetrawiał fale pytań która go zalała, rzucał spojrzeniami na każdego z wyznawców, co zaczęło wbudzać złość powtórki z ostatnich jego dokonań i strach, który potęgował się z każdym oddechem Kielicha, ponieważ stał teraz najbliżej z nich wszystkich przy Akolicie.

- Jestem Otis. Zaczął. - Nie wiedzałem przyjacielu, że chłopiec jest z Tobą. Zaczął półork. - Zaskoczyliście nas w ulicach. Nie chcę krzywdy chłopca, została na niego wyznaczona nagroda. Okrągłe 100sz, za żywego oraz za kobietę która była z nim, jej imie to Astrid. Dziwię się, że Akolici dostali to zadanie, a nie Tancerze Cieni. Z tego co wiem to szlachióry, ale dziwnym trafem ich statek dostał się do portu biedoty. Zaczailiśmy się na powóz wysłany przez tana Murofa Żywego i kiedy przejeżdzał przez mniej zatłoczoną ulice Wężowego przełyku urządzilismy zasadzkę razem z 5 braćmi. Po południu mieliśmy doprowadzić go do karczmy Ruiny na placu Karczemnym do trzeciego pokoju po lewej. Nagrodę rozczielilibyśmy juz w siedzibie przy Szczurzym przesmyky, ale chłopiec nam uciekł. Nie wiem czemu wyślizgnął mi się z rąk, poczułem się uderzony na całym ciele, ciało i mięśnie spieły się wywołujać ból, może ta kobieta mnnie czyms zraniła, ablo zaklęciem jakimś. Chłopak wyskoczył z pędzącego powozu. Ja z Joshe pobiegliśmy za chłopcem ulicami, Vir i Or został z kobietą. My w końcu się rozdzililiśmy i tak trafiłem tutaj, ale cieszę się, że Cię odnalazłem, moi bracia się ucieszą, że nam pomogłeś przyjacielu! Półork skwitowął pełny entuzjazmu.

W czasie kiedy wszyscy słuchali wypowiedzi półorka, bard zwinął dokłądnie swoją sieć i zaczął rozglądać się za młodzieńcem. W tej sali go nie było, być może trzmychnął ze strachu w drugie pomieszczenie ...
Niewiadomo dlaczego statek wiozący Astrid i Erica zacumował w Porcie biedoty. Niemnije jednak Murof, który wysłał list z zaproszeniem swojej rodziny wiedział o zmianie rejsu, wysłał powóz z mała ilością ochorny. Widocznie nie zabezpieczył go odpowiednią ilością straży. Akolitów było więcej. Dwóch z nich pobiegło za chłopcem, pozostała czwórka zapewne przejęła wóz po zorganizowanej zasadzce w ulicy Wężowego przełyku, na której rozstawiane są po południu stragany z różnej maści wężami i jaszczurkami. Raj dla alchemików, trucicieli, i pospólstwa gdyż gadzie mięso jest tańsze niż psie!
Co dalej?
MG: zmieniłam Kroczących w Ciemnościach na Tancerzy Cieni. Nie miałem zamiaru rozbijać wątku innego MG.
Dlatego przepraszam ale musiałem zmienić nazwę gildi szpiegów. Wątek nie był powiażany z "organizacją" stworzoną przez Ketha. Zmieniłem wpisy w kolejnych postach gdzie pojawiała się ta nazwa.
Ostatnio zmieniony 24 sierpnia 2017, 11:42 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times