PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 sierpnia 2017, 14:09

Kwartał Rymarzy; 26 orakt-ran

Dostatnio odziany jaszczur znowu zasyczał, wyraźnie pytającym tonem. Ogarnięty euforyczną radością Otlaf przytaknął mu energicznymi kiwnięciami głowy, po czym przypadł do właściciela lektyki i ucapiwszy go obiema rękami za skórny wór na podgardlu ucałował prosto w rozdziawiony pysk. Reptillion zesztywniał w jednej chwili, naprężył się cały konwulsyjnie i zaczął przeraźliwie syczeć.

- Bądź pozdrowiony! - mieszaniec oderwał się od osłupiałego gada, okręcił w miejscu na wyszywanych złotą nicią poduszkach. Ktoś pociągnął w tej samej chwili za zasłonki lektyki, do jej wnętrza zajrzały okryte płaskimi hełmami reptilliońskie głowy o szeroko otwartych oczach i wystawionych badawczo jęzorach.

Otlaf wystrzelił z wnętrza lektyki niczym żywy pocisk, obalając przy okazji najmniej zwinnego z tragarzy. Nim którakolwiek z ospałych zimnokrwistych istot zdołała pojąć, co się dzieje, surelianin przeskoczył przez stragan jakiegoś zdumionego rymarza i zniknął w najbliższym zaułku przepadając bez śladu.
Otlaf w końcu bezpieczny, Czegoj może spokojnie strzelić toast za pomyślność swego pupila! W takim razie albo przygotujcie wszyscy trzej scenki ze spotkania w podziemnej świątyni albo napiszcie w technicznym, o czym chcecie sobie wzajemnie opowiedzieć, a ja zrobię z tego jedną obszerną scenę fabularną.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 05 sierpnia 2017, 15:27

Sekretna świątynia Sureliona; 26 orakt-ran

Strudzony po ostatnich ekscesach w świątyni czaszkogłowych oraz po zakupach na niekończącym się targu Gwardzista w końcu doczłapał do świątyni. Niestety ni było w niej najwyższego, któremu mógłby powiedzieć jak potraktowali go Morghilici. Wewnątrz świątyni byli za to jego bracia, którzy mogliby mu pomóc w innych kwestiach. W głowie dalej piętrzyły się myśli, którym nie mogł powzwolić ucieć, jego serce choć rozbite na małe fragmenty i nadwyraz przestraszone, zapragnęło zemsty... Eco powtarzał sobie chłodno imiona, dzięki temu jeszcze trzymał się na nogach

... Fleithuch ...
... Angano

fabularne wstawię później, ale generalnie wolę póki co ominąć kłopoty w straży ... Dlatego mieczyk kupie i ręczna muszę też, ta co pobrałem z garnizonu. I tak dostanie sie Eco za rachunek od alchemiczki ... Dlatego chce kupić broń przed końcem służby ...
Ostatnio zmieniony 06 sierpnia 2017, 10:14 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 sierpnia 2017, 23:33

Mieszaniec pozornie słuchał Saar Sansara sepleniącego coś o astrologii. Ślepak choć sprawiał wrażenie uważnie się przysłuchującego to myślami krążył wokół Odzieraczy i tajemniczej sprawy jakiej zalążkiem była śmierć Borlona.

Do uszu Milcarra dobiegł nagle wyraźny odgłos zbliżającego się człowieka. Wyczulony zmysł słuchu bezbłędnie rozpoznał w charakterystycznym rytmie tupania, szurania osobę strażnika miejskiego. Było jednak coś dziwnego w tropie Eco, jakby szedł ciężej, jakby słabował.

- Eco. - przerwał nagle wywód reptiliona, nim gad zdołał w ogóle dosłyszeć cokolwiek.

- Csssso? - zapytał zdzwiony Saar: - Ja o koniukcsssssji ksssssiezycófff nie o Ecssso.

Osłupiony gad w mig zorientował się o co chodziło Ślepakowi. Do pomieszczenia wszedł strażnik miejski. Astrolog spojrzał na Eco po czym zapytał:

- Pod rydwan pssssssyjacsssielu wpadłesssss?

- Mówże co się stało. - wtrącił się Ślepak rozumiejąc nagle skąd ciężki krok Eco.
Pozwoliłem sobie wyproksować reptiliona.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 06 sierpnia 2017, 10:44

Sekretna świątynia Sureliona; 26 orakt-ran

- miałem cholernie ciężki dzień .... odezwał się gwardzista. Ubrany był w miejskie łachmany. Pocerowane w wielu miejscach, ale za to czyste. Gwardzista podszedł bliżej Surieliskich braci. Oparł się o ociosaną bryłe nad którą zwykł pracować Elszar. Piękny będzie ten stół, a może ołtarz? Skomentował. Widzieliście barda lub Kielich? Wraz z swoją wypowiedzią objął wzrokiem całą komnatę, nie było to trudne ponieważ wielkością nie dorównywała nawet ceremonialnej sali Czarnej Krypty.

- Nie ma ich tu. Powiedział szybko Miclar. Miałem nadzieje, że ich tu znajdę. Na szczęście powoli zbliża się wspólna modlitwa dlatego też musimy jeszcze kilka dni zaczekać, aż Pan nas oświeci.

- Trudno musimy zatem działać sami. Powiedział strażnik, opierając się ręką o solidny kawał drewna. Nogą zarysował uśmiech na podłodze rozgartując wióry. - Milcar możemy zarobić 1000sz. Oczy gwardzisty zerknął na twarz towarzysza i czerpały z jego reakcji niesamowitą przyjemność.

- Widzisz, straż miejska bada sprawę z którą jesteśmy związani. Pamiętasz zapewne tego typa co spierdolił nam zaułku, zaraz po tym jak twój przyjaciel rybak wyzionął ducha? Pewien kupiec stracił przez morderce córkę i wyznaczył nagrodę, okrągłe 1000 złotych mord. Eco przyciągnął pod dupę zydel, i powoli podpierając się ręką usadowił swoją żyć, aż westchnął z zadowolenia. - ...aaaa, jak dobrze na chwile usiąść, następnie zaczął ściągać buty.

Masując stopy zaczął mówić - Początkowo chciałem zając się tym zgodnie z prawem, elfka nie była pierwsza, w mieście jest jakiś zwyrodnialec, który wycina oczy... wiecie na służbie jestem, podległy Fleithuch'owi. On mi to zlecił, ale nie ufam już jemu ... Sprawę badają kapłani ... . Wiecie on ma jakieś powiązania, ... przerwał... jest w rękach .. zeszkliły mu się oczy ... strażnik przez chwilę patrzył w palenisko zbierając słowa i po dłuższej chwili zdołał łamliwym głosem powiedzieć. .... z czaszkogłowymi się spoufala .... przez niego .... oni .... skrzywdzili mnie. Z mokrych oczu poleciała struga łez, szybko wytarta przez rękaw koszuli.

Po chwili ciszy wywołanej niecodziennym zachowaniem strażnika, Eco kontynuował, tym razem patrząc już w oczy wyznawców. - Strzałkę oddałem do alchemiczki. Wieczorem chciałbym, żebyś poszedł ze mną po jej odbiór. Zakładam, że dowiemy się jaka to była trucizna i może dowiemy się gdzie ją dostać, i tak po nitce do kłębka złapiemy tego skurwysyna i zdobędziemy nagrodę. Poźniej będę potrzebował pomocy żeby owinąć wokół palca Fleithua, zniszczą mnie, lub co gorsza oddadzą w ręce ... kapłanów śmierci ... powiedział łamącym się głosem.

- Muszę też pozbyć się kapłana ..... Angano, ostatnie słowo spowodowało odruch wymiotny, który na szczęście gwardzista zdążył powstrzymać. Otarł usta, zerknął na rękaw, który na szczęście był czysty i dodał. Wydawał się zaangażowany w śledztwo, dlatego przetransportowałem ciało podejrzanego do przesłuchania, ale okazało się że żebrak nic nie wiedział ... ale to nie istotne. Wypowiedział ledwo co.

- Potrzebują każdej pomocy, mogę na was liczyć?
Przekazuje informacje o pierwszej wizycie w strażnicy z Kapłanem, o nagrodzie, o kupcu, o moim śledztwie i o tym, że żebracy chcieli mi przeszkadzać,
o tym, że nie bylem w stanie przeszukać miejsca zbrodni, o tym że alchemiczka bada strzałkę, a poprzednią dostał kapłan, omijam to co zrobili i w Czarnej krypcie. zostawię to na rozmowę z Kielichem Magii. Po drodze idę odebrać, zamówioną broń. Kuszę ręczną, miecz krótki. Powinno mi starczyć kasy. Szerokim łukiem do alchemikczki podejdziemy pod Czarną Kryptę, może dwukółka jeszcze stoi... jak tak poproszę Milcra, żeby razem ze mną ja szybko stamtąd zabrał, a jak nie to trudno zgłoszę jej kradzież później w strażnicy. Następnie do Pani alchemik i jeżeli Milcarnie pójdzie ciągnę go za uszy za mną. Jestem incognito. Mam insygnia strażnika na łańcuszku na szyi. Pewnie jest coś takiego, jakaś odznaka, wisior etc.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions: