PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 sierpnia 2017, 14:04

Sztylet w palcach Ślapaka kołysał się kusząco, jakby czekając na impuls właściciela aby wystrzelić z dłoni ku celowi. Niewidomy znał każdy centymetr tego pomieszczenia jak własną kieszeń.

Deska skrzypnęła, to nie były stopy Nanatara. Znam tę deskę. Łokieć w prawo od stolika. Jeśliby stanął po drugiej stronie, to skrzypnięcie byłoby wyższe. Obcy jest siedem łokci ode mnie. Zasłania się bardem, ale jego świszczący oddech nie jest dobrze słyszalny. Zatem nie schował twarzy za grajkiem. Trafie go prawie napewno.

Dokładnie słyszał w którym miejscu stał napastnik. Milcarr czekał tylko niczym pies czekający rozkazu. Spuszczony ze smyczy mistrza uwolni balansujące w dłoni żelazo.
Ostatnio zmieniony 03 sierpnia 2017, 12:13 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 sierpnia 2017, 17:46

Skoro Mistrz Gry był tak uprzejmy i w trybie fabularnym przemieścił Ketrasa przed osobę Sureliona, to w razie konfrontacji mag rzuci w jednej rundzie trzy zaklęcia, kolejno Rozkojarzenie na zabójcę, potem w ten sam cel Magiczny Pocisk, a potem Magiczną Tarczę, by zasłonić nią siebie i Sureliona - nawet jeśli nie będzie to miało praktycznego znaczenia, to liczy się szpan oraz ukryte profity. Szpan, bo to efektowne zaklęcie i pewnie wywrze jakieś tam wrażenie na półbogu. A profity, bo liczę na porządne 15 PD za komplet w/w zaklęć (liczę na to, że wejdą, bo mam UM 97). Co do zabójcy, mam nadzieję, że reszta BG nie okaże się nieudolnymi patałachami i zarąbie zabójcę nie zmuszając Ketrasa tym samym do pobrudzenia sobie rąk! I dla jasności, skurczybyk na sto procent trafi pod miasto jako karma dla wargów, choćby go Ketras za darmo miał goblinom oddać!

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 01 sierpnia 2017, 18:37

-Czerwona fala ludzkiej krwi, zaniesie mnie na krawędź snu,
Tam ukołysze w łonie swym, prawdziwe chociaż nowe zło.


Teraz nie mogę się pomylić, dzięki Ci Surelionie żeś pozwolił mi zaśpiewać, co zawsze pomagało mi się lepiej skoncentrować. Obrzydliwy smród znikną, zastąpiony wspomnieniem zapachu morskiej piany. Nie ma nic poza teraz, więc nie lękam się śmierci. Rany zadane przez Milcara powinny znajdować się po lewej, zaraz poniżej serca i na brzuchu, bo zabójca jest praworęczny. Gdyby trafił w serce nawet mistrz nie wyratowałby nożownika. Ten skurczybyk stoi prawie nagi za moimi plecami, bo odzienie zostało rozcięte, na potrzebę przypalania, cóż za żenująca sytuacja, klei się do mnie od tyłu nagi, śmierdzący, półumrzyk.

-I co przypominasz mnie sobie, jestem bardem, który miał zagrać na twoim weselu, to jest mój flet-pokarzę flecik, ujmując go delikatnie w lewą rękę-Piękna Tamira z obfitym biustem obiecała zatańczyć na Twym ostatnim kawalerskim, zapomniałeś?! Może Ty nie jesteś prawdziwym mężczyzną?!

Podczas ostatnich słów pokazuję trzy, dwa, jeden, żaden palec, tak by widzieli to towarzysze. Myślę że zmieszanie i dezorientacja przeciwnika osiągnęła apogeum, mając wrażenie że nóż na chwilę znalazł się nieco dalej od cennej szyi, uderzam. Prawą ręką złapię za dłoń z nożem, jednocześnie wpijając zęby tuż powyżej nadgarstka, gdzie ręka jest dość cienka. Bez względu na powodzenie manewru, fujarką w lewej ręce dźgam raz za razem, w świeże rany w lewym boku.
Chciałbym informacje dla towarzyszy i ostatnie słowa zgrać idealnie w czasie, by wykorzystać możliwie najlepiej chwilę wahania oponenta. Prawa ręka zatrzyma nóż przed dokończeniem ciosu, pewnie jestem nieco słabszy, ale on jest osłabiony ranami, a ja napompowałem się adrenaliną i śpiewem. Atak paszczą też ma podwójne zastosowanie, po pierwsze może wypuści nóż z ręki, a po drugie zginam głowę nieco w dół chroniąc szyję. Ataki fujarką to korona mego manewru, liczę że jeśli któryś dojdzie, powali go ból. Trafienie w boksie marynarskim 98, ale tu mamy walkę w bardzo bliskim dystansie. Ubranie noszone przez Eszara ma też 10 wyparowań na cięte
Ostatnio zmieniony 01 sierpnia 2017, 18:44 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 sierpnia 2017, 21:47

Półbóg zmrużył oczy śledząc sytuację uważnie. Całe to zdarzenie prowadziło do kilku wniosków. Albo ranny udawał od początku, albo był na jakichś osobliwych ziołach tudzież specyfikach, albo w grę wchodził jakiś rodzaj subtelnej regeneracji. Tak czy inaczej zapał półorka do działania był godny pozazdroszczenia.

Kielich magi nie zamierzał pozwolić by choć jeden jego wybraniec stracił życie. Nie teraz i nie tak. Było bowiem przepowiedziane, że nie straci żadnego, który mu powierzył swe życie aż do momentu kiedy...

Z zamyślenia wyrwał go ruch i słowa. Było za późno. Akcja toczyła się bez jego udziału. Wzrokiem wychwycił odliczanie na palcach jakie czynił dyskretnie bard. Za późno już by wykonać inny ruch. Opcji było spor, można było popchnąć chłopca w stronę rannego na pewno instynktownie drgnął by na pewno, a wówczas... Jednak żaden z jego uczniów na to nie wpadł a Surelionowi nie wolno było łamać słowa danego chłopcu, bogowie tak nie robią. Uwagi mistrza nie uszło zachowanie Ketrasa, jego najbardziej oddanego towarzysza. Był z niego zadowolony w sercu. W umyśle Surelion odnotował także słowa śnieżnego elfa. Zamierzał spełnić to co obiecał jego apostoł, taka jest bowiem natura bogów. Żaden nie pokpi tego co obiecał jego najbliższy Zatem można było zapewnić o dobrej woli, czego najlepszym przykładem było zacerowanie ran. A następnie spokojnie bez słowa wypuścić chłopca na zewnątrz by uciekał, stawiając tym samym w bardzo nieciekawej sytuacji rannego. Oczywiście wówczas ani chłopiec ani ranny nie dotarli by nawet do końca alejki. Spełnianie słów wyznawców to jedno ale może odbywać się w śliski i pokrętny sposób, zawłaszcza jeśli czynione obietnice były dawane nader pochopnie.

Było za późno. Śliski jak piskorz bard szybko odliczył, a potem... potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.
Miałem coś zrobić ale chyba... chyba jednak mam ochotę obejrzeć ten atak fujarką, więc nie będę przeszkadzał.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 03 sierpnia 2017, 15:24

Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Ostatnie sekundy zmieniły plan wydarzeń wyznawców nie przygotowanych na cudowne uzdrowienie pół-orka. Mieszaniec musiał być nad wyraz uzdolniony, bądź nasączony magią z niewiadomego źródła. Chwile z każdym uderzeniem serca nabierały istnie upiornego klimatu. Drewno przygasało w kominku, a deski podłogi skrzypiały za każdym krokiem śnieżnego elfa, który bacznie obchodził z lewej strony napastnika z bardem w potrzasku. Kiedy skończył wypowiadać swoje kłamstwo mieszaniec warknął - stój, bo będziesz zbierał posokę człeka jak po świniobiciu!

Elszar myślał na najwyższych obrotach, jego język zalewał zabójce potokiem słów, które wybiły go z działania. Zmieniły oddech, który wyczuł na swoich plecach grajek. Brzuch wroga co oddech przytulał się do lędźwi muzykanta i za każdym oddechem Elszar czuł jak mokra robi się jego koszula. Szybki rzut oka dał jasno do zrozumienia, że żywy pół-ork s