PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lipca 2017, 10:13

Ptasi Bazar; 26 orakt-ran

Kwartał Rymarzy tętnił życiem, pełen przechadzających się ulicami mieszczan i drobnej szlachty, rozbrzmiewający głosami zachwalających swe towary rzemieślników. Rozliczne zaułki, alejki i zakamarki oferowały złodziejowi mnóstwo dróg ucieczki, jeśli tylko zdołałby wyprzedzić pościg. Lawirując między grupkami przechodniów, niektórych z nich omal nie potrącając, jednego czy dwóch poszturchując łokciami, Otlaf skręcił w najbliższą boczną uliczkę.

Nadjeżdżający z przeciwnej strony dwukołowy wózek, ciągnięty przez zabiedzonego krasnoluda i załadowany wiklinowymi koszami, stanowił dla zwinnego złodzieja nieznaczną przeszkodę. Nie zwalniając kroku mieszaniec wybił się na ugiętych nogach, podparł się w locie rękami o burtę, przeskoczył nad wózkiem strącąc piętą znoszony kapelusz krasnoluda.

Rzut okiem ponad ramieniem ujawnił bliską obecność dwóch prześladowców, mężczyzny z włosami spiętymi w kucyk oraz drugiego łysego. Obaj pędzili na złamanie karku poprzez tłumek przechodniów, nie wzbraniając się przed obalaniem na bruk tych nie dość zwinnie odskakujących.

Byli szybcy, naprawdę szybcy. I nie marnowali oddechu na niepotrzebne okrzyki, przemieszczając się w gorączkowej ciszy.

Jedno uderzenie serca dłużej z wzrokiem utkwionym w głębi uliczki i złodziej zderzyłby się z następnym wózkiem, tym razem większym i zaprzężonym w parę dorodnych osłów. Piętrzące się na pojeździe dębowe beczki wyrosły ponad głową Otlafa niczym górski klif.
Istnieje kilka opcji do wyboru. Rzut na akt. ZR (udany pozwoli prześlizgnąć się między wozem i ścianą czynszówki, nieudany oznacza utknięcie na 2k5 segmentów). Rzut na 1/2 ZR (udany zwali za plecami Otlafa kilka beczek jako przeszkodę, nieudany zwali mu beczkę na głowę). Jest też opcja wskoczenia na linową drabinkę wiszącą na ścianie kamienicy (test udany z automatu, ale pościg nieznacznie skróci dystans do zbiega). Drabinka jest na długości dwóch pięter, prowadzi aż na dach, po drodze można dostać się do wnętrza budynku. Co robi Otlaf?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lipca 2017, 13:05

"Kufel Bajarza"; 26 orakt-ran

Pozostawiony samemu sobie w kącie gwarnej sali, Milcarr jał nieśpiesznie łowiąc jednocześnie słuchem strzępy prowadzonych wokół rozmów. Ślepota doskwierała mu wyjątkowo dokuczliwie, był bowiem świadomy tego, że w domu w skrytce pod podłogą trzymał niemal pełen flakon święconej wody z przybytku graamitów - musiał jednak oszczędzać ów cudowny specyfik, bo Eco podejrzewał, że nie zdoła już więcej ukraść z zasobów miejskiej straży. Skazany zatem tego dnia wyłącznie na słuch i węch, Milcarr łowił palcami w misce kawałki jadła, żując je starannie i dumając nad swym nieszczęśliwym żywotem.

Wokół niosły się dźwięki rozmów o ekscytujących walkach niewolników i potworów na Szmaragdowej Arenie; o zgonach, narodzinach i ślubach w znaczących rodach Ostrogaru, o wojnie kupieckiej w miejskich portach; o wieściach z dalekich krain przywożonych do stolicy przez pielgrzymów i żołdaków. Przysłuchując im się bez większego zainteresowania, Milcarr zaczął się zastanawiać nad coraz dłuższą nieobecnością mistrza Sureliona. Kielich Magii skazał się dobrowolnie na odosobnienie wiodąc w sobie tylko znanym miejscu wielodniowe medytacje nad sprawami, które nie powinny były interesować zwyczajnych śmiertelników. Mieszaniec doskonale rozumiał taki stan rzeczy, wszelako nieco mu zaczynało brakować promieniującej spokojem i charyzmą osoby Boga Bogów.

- To ja, Silvaran - powiedział ściszonym głosem ktoś, kto usiadł na ławie obok Ślepaka. Wspólnik Nanatara wyciągnął nogi pod stolikiem, przysunął się bliżej niewidomego nożownika.

- Masz jakiegoś dobrego druha, który chciałby odnowić z tobą znajomość? - spytał pozornie beztroskim tonem Silvaran, ale Milcarr natychmiast poczuł zaniepokojenie znaczeniem pytania.

- Mam wyłącznie dobrych druhów - odparł wzruszając niedbale ramionami - Pewnie ktoś mnie z kimś pomylił.

- Mam taką nadzieję - powiedział Silvaran - Bo widzisz, chodzą od samiuśkiego rana tacy jedni po karczmach i tawernach, nie tylko u mnie byli. Chodzą i pytają o czterech takich, co wczoraj w nocy gdzieś się po Placu kręcili, a jeden z nich podawał się za kupca, a inny był ślepy i nosił na oczach czarną opaskę. Pewnikiem bardzo podobną do twojej. To pewnie czysty przypadek, żeście wczoraj u nas we czterech byli, ty z Eco, Ortinem i Otlafem, co? Nie poszliście aby potem na Karczemny?

- Nie stać nas na Karczemny, mój przyjacielu - odpowiedział ostrożnie Milcarr - Po prawdzie to nawet nie wiem, gdzieśmy byli, za dużo taniego piwa wypiłem. A ci, co mnie z kimś pomylili, po co mnie szukali?

- Nie powiedzieli, ale dawali za imiona tych szukanych sporo złota. Więcej niż mają w kieszeniach ci, co się akuratnie teraz u nas stołują razem wzięci. Tyle złota potrafi zakręcić w głowie... potrafi rozwiązać języki. Wiesz, o czym mówię?

- Nie mam pojęcia - pokręcił głową Milcarr - A rozwiązało komuś?

- Mnie nie. Ani Nanatarowi. Ale za innych nikt głowy nie da. Nic, nie będę ci w jedzeniu przeszkadzał, trza wracać do roboty. To nawet bardzo wskazane, lepiej bowiem, by nie siedzieć za długo w twoim towarzystwie. Wiesz, tak się składa, że wiem, kim są ci, którzy szukają podobnych do was druhów.

Milcarr zastygł w bezruchu, ścisnął palcami glinianą miskę przechylając głowę w stronę gospodarza. Jakaś nutka w głosie Silvarana sprawiła, że trzewia mieszańca skręciły się raptownie w złym przeczuciu.

- To byli Odzieracze, z Rzeszota, przynajmniej jeden z nich - właściciel tawerny ściszył jeszcze bardziej głos - Poznałem po tatuażu na kostkach dłoni. To bardzo niebezpieczni ulicznicy, Ślepak, bardzo. Oni się nie pierdolą i mają bardzo mocne plecy, podobno nawet w Gildii Wężowych Cieni. Nie walczą o kwartały, tylko robią jakieś mroczne interesy z tymi, którzy mają dużo złota. Wiesz, czemu na nich wołają Odzieracze?

Ślepak nic nie odrzekł, kiwnął tylko twierdząco głową przywołując wspomnienia wyławianych z jeziora ciał pozbawionych choćby skrawka skóry, a częstokroć również rozlicznych członków.

- Dojedz swoje, a potem lepiej stąd idź - doradził Silvaran podnosząc się z ławy - I lepiej, abyście przez jakiś czas tu nie zaglądali. Nie chcę kłopotów.

Nie dodając nic więcej elf podniósł się z ławy i odszedł od zastygłego w ponurym bezruchu Milcarra.
Mam nadzieję, że nie popsułem Ślepakowi apetytu...

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 29 lipca 2017, 20:54

Zaryzykuję drabinkę, jednak nie zawadzi test 1/2 ZR (118 akt. ZR) a nóż uda się łobuzom zwalić beczki na głowę. Sprawa wygląda bardzo poważnie. Otlaf w bezpośrednim starciu nie powalczy i dobrze o tym wie. Jeśli nie będzie jednak innego wyjścia i gnoje się nie odczepią to spróbuję pognać w stronę dzielnic, gdzie jest więcej patroli. Tak czy inaczej jeśli będzie chociaż najmniejsza szansa ucieczki przed tymi prześladowcami zamierzam z niej skorzystać. Zawsze uwielbiałem prince of persia i chyba pierwszy raz mam szansę zagrać w wersji PBF. Poproszę o coś na prawdę szalonego w ostateczności.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 31 lipca 2017, 21:05

Czarna Krypta; 26 orakt-ran

Czarna Krypta była dla Eco dość dziwnym miejscem, wszędzie czuł znajomy zapach martwych ludzi. Zapach ten mieszał się z ziołami i balsamem. Liczni wyznawcy tłoczyli się wokół schodów ale magister Angano wyraźnie odstraszał wszystkich dookoła, Eco jednak wiedział, że on i jego bóg nie są najważniejsi, istniał wyższy byt, który jeszcze nie odblokował swojej pełnej potęgi, dlatego mając w sercu Surielona zdobył się na krótką argumentację, wiedząc że każde kłamstwo może być przez kapłana wykryte jakimś magicznym sposobem.

Khtan-ie Angano! Magistrze boga śmierci. Wiem, że obecność strażnika miejskiego było by nie na miejscu, ale z racji prowadzenia śledztwa może będę mógł zapytać, lub pokierować rozmowę z umarłym, będzie to wyjątek z racji okoliczności które nas złączyły. Chciałbym uchronić Pana przed fiaskiem, ponieważ może się okazać, że to ja będę wiedzieć coś czego, z całym szacunkiem mógłbyś nie wiedzieć, bądź nie być tego świadomym, dlatego pozwól mi być na Twoje usługi podczas tej rozmowy. Eco zerkał na buty kapłana, nie śmiał oglądać jego oblicza kiedy zadawał to pytanie.
Jeżeli mogę to żebraczym nawykiem będę błagał kapłana o m