Chłopskie Krocze, 32 orakt-ran - ranek
Wyznawcy wspólnie skierowali swe oczy w kierunku leżącego na bruku półorka. Jego kaftan w wielu miejscach rozpruty został stalowymi ostrzami. Milcar instynktownie na omacka ciachał z niezwykłym kunsztem ciało zabójcy. Jego ruchy były niezwykle precyzyjne, z powodzeniem omijał delikatne struktury anatomiczne ciała mieszańca. Nie można tego samego powiedzieć o Jarhedzie, który często używał swojego większego noża do ściągania z zwierzyny skóry. Choć próbował iść w ślady slepca jego ostrze za każdym razem sięgało głębiej w brzuch aż chrupały pod naporem stali żebra i kości. Osrtin zdążył jeno dobyć za pazuchy rękojeść sztyletu, ale zanim wysunął go do połowy mieszaniec leżał po cięty w kałuży, barwiąc ją krwią.
- Jest na granicy światów, rzucił trupiarz, który jedną ręką osłaniał Kielich Magii, a w drugiej trzymał toporek, którym mierzył w opresora - mamy niewiele czasu, zaraz miasto wstanie i zrobi się tłoczno.
- Zawiążcie im oczy. Głos półboga jak dzwon uderzył w uszy jego uczniów. Uwalniając w ich sercach kolejne pokłady niezmierzonej energii do działania. Kilka uderzeń później bard okrył oczy młodzieńca długim płóciennym rękawem koszuli. Zabójca nie miał takiego szczęścia, nikt z gromadzonych nie chciał poświęcić swojej lekko wilgotnej już od deszczu koszuli. Na szczęście kupiec zwykł przy sobie nosić zwinięty worek wykonany z lnu, który włożył na głowę i zacisnął rzemienie.
- Olf bacznie obserwował, czy zaciśnięte rzemienie nie uduszą oprawcę aby spełnić żądanie półboga, nie wierząc dokładnie swojemu towarzyszowi sprawdził dwoma palcami czy szpara na szyi nie jest za ciasna. Po czym bez słowa, jeden po drugim zniknęli w ścianie czynszówki, bacznie obserwując czy ciekawskie oczy i uszy Chłopskiego krocza nie patrzą w ich stronę.
- Zostań tu chłopcze i zjedz, zaraz do Ciebie wrócę. Powiedział pogodnie półbóg zostawiając młodego osobnym pomieszczeniu który służył za małą bibliotekę. W większości puste regały wypełniane były niezliczoną ilości pajęczyn, choć wyznawcy dokładali wszelkich starań aby zwiększyć kolekcję ksiąg, to ilość pajęczyn dawała jasno do zrozumienia, że potrzeba jeszcze wiele poszukiwań aby zapełnić bibliotekę w całości.
- Kilka uderzeń serca stali prawie wszyscy w głównej sali. Ciało mieszańca leżało na wyheblowanym przez barda stole, posoka z wolna sączyła się po drewnie kapiąc nierównomiernie na trociny i kamienną płytę podłogi. Drewno dawno już nie ssało wody to i krew nie chciała wniknąć w słoje dawnego drzewa.
- zabójca zdawał się być nieobecny, choć jego gałki ruszały się z wolna w lewo i w prawo - wskazywały jasno, że jest świadomy swojej sytuacji jednak otrzymane rany z sukcesem ssały z niego ostatnie już okruchy życia, oznajmująca to wszystkim kapiącą krwią.
Chłopiec został za zamkniętymi drzwiami biblioteczki półboga. Półork, w ciemnym pociętym kaftanie, z pasem noży do rzucania leży w agonii na wyheblowanym stole wykonanym przez Eszara. Niestety było to jedyne miejsce które w ferworze znaleźliście dla niego. Pomieszczenie zostało rozświetlone przez świece i liczne kaganki które kończy rozświetlać mag. Nie ma z wami jednak Eco, który chyba przejęty kociakami zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Co dalej?