PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 22 lipca 2017, 21:52

Rozglądnę się ostrożnie, czy nikt nie widzi i pociągnę z bukłaczka, obetrę wąsy rękawem. Strzepnę trociny z ubrania. Ufajac że mam przy sobie ów flecik, zagram bardzo cichutko jakąś elfią pogodną melodie. O Nimfie i jednorożcu. Powoli zbliżę się do Sureliona, maga i chłopca.
-Otrzyj łzy młodzieńcze, trafiłeś pod dobrą opiekę. -Jeśli taka wola Twą mistrzu, pomożemy mlodziencowi. Może tymczasem mógłby zostać u kogoś z naszych znajomych.
Rozejrzę się po obecnych, na koniec sycąc się obliczem półboga.
może ktoś ma inny pomysł niż Surelium (nasze miejsce mistyki), by przechować młodego, mogę zobaczyć u znajomej wdowki. Może u kupca? Uwazajmy by nie oskarżono nas o porwanie. Ach gdyby był tu eco, dzielny strażnik[/b]

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 lipca 2017, 23:12

Chłopskie Krocze, 32 orakt-ran

Nie przestawało padać. Padające krople deszczu spadały nieprzerwanie tworząc długie rozmyte strugi, przypominające nieco włosy bogini wód. Szybki nurt jaki płynął ulicami miasta zabierał, rzygowiny pijaków z chłopskiego krocza, brud zaułków i a być może także żebraków z ich chorobami. Geste strugi deszczu zmywały brud i ekskrementy Ostrogarskich ulic, spławiając wszelkie te nieczystości do większego rwącego potoku, który zabierał to gdzieś dalej. W dół ulicami prawdopodobnie aż Srebrnej Przystani, a potem do do Dan-Ungan, jeziora z którego żywiła się większość miasta. A przynajmniej ta biedniejsza.

[center]Obrazek[/center]

Chłopiec i muzyka. Tak Surelion słyszał gdzieś w tle cichą spokojną balladę, śpiewaną lekko zdartym głosem jednego ze swych towarzyszy. Tak, owszem widział też chłopca. Widział jaśniej i wyraźniej znak jaki dawało mu przeznaczenie. Kikut, ręki chłopca, tak podobny. I te kilka słów jakie powiedział. Było tow więcej niż dosyć by zaryzykować. W świecie bogów coś takiego jak przypadek bowiem nie istniało. Albowiem do bram przeznaczenia klucze posiadali właśnie bogowie.

Reka Sureliona spoczęła na głowie chłopca.

- Pójdziesz z nami, nie bój się. - Powiedział łagodnie. - Przy nas jesteś bezpieczny, zwrócimy cię tam gdzie nic ci nie będzie groziło. Wpierw jednak odpowiesz na kilka pytań.

Podkład muzyczny Mattia Cupelli - Void

Krople deszczu bębniły z siłą o kaptur Kielicha Magii. Chłopiec odwrócił głowę w kierunku półboga i przez chwilę ich spojrzenia się spotkały. Surelion drgnął lekko spoglądając w źrenice chłopca. Gdzieś tam głęboko w jego oku, było tam coś... Jakiś mrok, czy tez może zagrożenie niewiadomego i nadnaturalnego za razem rodzaju.

[center]Obrazek[/center]

Coś co w jednej chwili poruszyło jakąś nutę w Surelionie. Jakiś wewnętrzny imperatyw jakiemu nie potrafił się sprzeciwić zmusił go do dalszego działania zgodnie z przeznaczeniem jakie było mu pisane. Przeznaczenie patrzyło na niego poprzez ziarnicę chłopca.

- Oko... oczy... Tam dokąd idziemy chłopcze... oczy nie będą ci potrzebne. Zawiążcie mu je.
Witam szlachetnych kolegów na sesji :/uklon.
Chłopcu wpierw zawiązać oczy i zbierzemy go gdzieś, gdzie będzie można spokojnie o wszystko wypytać. Ale najpierw pytanie, co się stało z gościem z nożem?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 24 lipca 2017, 00:35

Widząc że chłopiec jest bezpieczny przy półbogu, zwrócę baczną uwagę na nożownika.
Ostatnio zmieniony 24 lipca 2017, 00:43 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 24 lipca 2017, 13:45

Chłopskie Krocze, 32 orakt-ran - ranek

Wyznawcy wspólnie skierowali swe oczy w kierunku leżącego na bruku półorka. Jego kaftan w wielu miejscach rozpruty został stalowymi ostrzami. Milcar instynktownie na omacka ciachał z niezwykłym kunsztem ciało zabójcy. Jego ruchy były niezwykle precyzyjne, z powodzeniem omijał delikatne struktury anatomiczne ciała mieszańca. Nie można tego samego powiedzieć o Jarhedzie, który często używał swojego większego noża do ściągania z zwierzyny skóry. Choć próbował iść w ślady slepca jego ostrze za każdym razem sięgało głębiej w brzuch aż chrupały pod naporem stali żebra i kości. Osrtin zdążył jeno dobyć za pazuchy rękojeść sztyletu, ale zanim wysunął go do połowy mieszaniec leżał po cięty w kałuży, barwiąc ją krwią.

- Jest na granicy światów, rzucił trupiarz, który jedną ręką osłaniał Kielich Magii, a w drugiej trzymał toporek, którym mierzył w opresora - mamy niewiele czasu, zaraz miasto wstanie i zrobi się tłoczno.

- Zawiążcie im oczy. Głos półboga jak dzwon uderzył w uszy jego uczniów. Uwalniając w ich sercach kolejne pokłady niezmierzonej energii do działania. Kilka uderzeń później bard okrył oczy młodzieńca długim płóciennym rękawem koszuli. Zabójca nie miał takiego szczęścia, nikt z gromadzonych nie chciał poświęcić swojej lekko wilgotnej już od deszczu koszuli. Na szczęście kupiec zwykł przy sobie nosić zwinięty worek wykonany z lnu, który włożył na głowę i zacisnął rzemienie.

- Olf bacznie obserwował, czy zaciśnięte rzemienie nie uduszą oprawcę aby spełnić żądanie półboga, nie wierząc dokładnie swojemu towarzyszowi sprawdził dwoma palcami czy szpara na szyi nie jest za ciasna. Po czym bez słowa, jeden po drugim zniknęli w ścianie czynszówki, bacznie obserwując czy ciekawskie oczy i uszy Chłopskiego krocza nie patrzą w ich stronę.

- Zostań tu chłopcze i zjedz, zaraz do Ciebie wrócę. Powiedział pogodnie półbóg zostawiając młodego osobnym pomieszczeniu który służył za małą bibliotekę. W większości puste regały wypełniane były niezliczoną ilości pajęczyn, choć wyznawcy dokładali wszelkich starań aby zwiększyć kolekcję ksiąg, to ilość pajęczyn dawała jasno do zrozumienia, że potrzeba jeszcze wiele poszukiwań aby zapełnić bibliotekę w całości.

- Kilka uderzeń serca stali prawie wszyscy w głównej sali. Ciało mieszańca leżało na wyheblowanym przez barda stole, posoka z wolna sączyła się po drewnie kapiąc nierównomiernie na trociny i kamienną płytę podłogi. Drewno dawno już nie ssało wody to i krew nie chciała wniknąć w słoje dawnego drzewa.

- zabójca zdawał się być nieobecny, choć jego gałki ruszały się z wolna w lewo i w prawo - wskazywały jasno, że jest świadomy swojej sytuacji jednak otrzymane rany z sukcesem ssały z niego ostatnie już okruchy życia, oznajmująca to wszystkim kapiącą krwią.

Chłopiec został za zamkniętymi drzwiami biblioteczki półboga. Półork, w ciemnym pociętym kaftanie, z pasem noży do rzucania leży w agonii na wyheblowanym stole wykonanym przez Eszara. Niestety było to jedyne miejsce które w ferworze znaleźliście dla niego. Pomieszczenie zostało rozświetlone przez świece i liczne kaganki które kończy rozświetlać mag. Nie ma z wami jednak Eco, który chyba przejęty kociakami zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Co dalej?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 24 lipca 2017, 18:26

No tak...ciekawe kto tu potem posprzÄ…ta..- mruknÄ…Å‚ z niezadowoleniem Å›nieżny elf przyglÄ…dajÄ…c siÄ™ dogorywajÄ…cemu oprawcy. ZastanawiaÅ‚ siÄ™ jak krÄ™te sÄ… Å›cieżki prowadzÄ…ce do oÅ›wiecenia. Gdyby rok wczeÅ›niej, kiedy opuszczaÅ‚ rodzinne strony peÅ‚en ambicji i planów odkrywania sekretów Å›wiata ktoÅ› mu powiedziaÅ‚, że uroki te speÅ‚znÄ… na przyglÄ…daniu siÄ™ w ciemnej salce zapadÅ‚ej dzielnicy morderców i zÅ‚odzieji patroszeniu trupa, jakie niechybnie zaraz nastÄ…pi- zaÅ›miaÅ‚by mu siÄ™ w twarz opowiadajÄ…c o swoich przekonaniach. Gdyby jednak ten sam mąż rzekÅ‚ mu, że w swym poszukiwaniu mÄ…droÅ