PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 20 lipca 2017, 16:04

Chłopskie Krocze; 26 orakt-ran

Każdy kolejny krok wywoływał falę potu na skroni gwardzisty. Rynsztunek bojowy wraz z ciężką zbroją nie był najlepszym towarzyszem do pogoni za występkiem.
Zasrane uliczki, wszechobecne błoto i żerbacy uciekający w alkowy, podcienie wąskie przejścia między czynszówkami wymagałay sprawnego poruszania nogami.

Kiedy zbiedzy coraz bardziej się oddalali Eco wiedział, że nie pozwoli na taką kompromitację i brak posłuszeństwa. Zwolnił kroku, uspokoił oddech, przycelował i oddał strzał.

Żryj skurwysuny - powiedział pod nosem. Świst pocisku rozdarł świat na dwie części. Żywą i martwą. Ulica stała się pusta, nieliczni gapiowie zaglądali przez szpary w okiennicach, zzarogów budynków.

Eco stał już nad ciałem zbiega. Szkoda, że to nie kobieta. Powiedział w sobie w duchu. Zauważył jak miejscowi Chłopskiego Krocza oczekują kolejnych wydarzeń. Strażnik, zauważył młodszego chłopaka, który przygladał się całej sprawie.

Ty! Wrzasnął okropnie. Podejdz tu. Dobrze, wystarczy. Młody chłopak niepewne wychylił się zza sterty drenwianych skrzyń w których gniła kapusta. - Leć po strażników miejskich i przyprowadz ich tutaj. Nie ominie cię nagroda, w ręku straznika zabłyszczała moneta z srebrnym ryjem najwyższego.

Dobra, doszło do nieporozumienia. Szkoda, napisałbym, że strzelam mu w nogi. Jutro fabularka. Podbiegam do niego i badam, co miał przy sobie. Klnę jak szewc. Może miał informacje, kim był gdzie mieszkał. Dokładnie GO PRZESZUKUJE! Następnie łapie jakiegoś ziomka i wysyłam go po strażników. Ma to zrobić szybko i w podskokach. Grożąc, że jak tego nie zrobi będzie współwinny.
Ostatnio zmieniony 21 lipca 2017, 09:52 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 lipca 2017, 18:38

Chłopskie Krocze; 26 orakt-ran

Trzęsący się z trwogi wyrostek ścisnął srebrną monetę z całej siły, wymamrotał coś pod nosem i odwróciwszy się na pięcie pognał do najbliższego zbiegu uliczek. Klękający przy nieruchomym ciele Eco obejrzał się ponad ramieniem i zmarszczył czoło na widok znikającego za narożnikiem czynszówki młodzieńca, bo ten skręcił w niewłaściwą stronę i zamiast pobiec do strażnicy, pognał ku niszczejącym kwartałom Świńskiego Ucha, gdzie nawet katańscy gwardziści nie zapuszczali się bez wyjątkowej potrzeby.

- Dokąd, suczy chwoście?! - wrzasnął Eco - Nie ta droga! Wracaj!

Lecz obdarowany hojnie młodzieniec już przepadł bez śladu razem z wręczoną mu monetą. Sypiąc na prawo i lewo soczystymi kurwami, Eco jął obmacywać ciepłe ciało żebraka. Jak podejrzewał, bełt przeszedł na wylot przez wątłą klatkę piersiową zbiega, sterczał z jego piersi okrwawionym metalowym szpicem.

- Jak byś nie uciekał, to byś żył - mruknął do ucha trupa Eco, bo istniało prawdopodobieństwo, że dusza zabitego wciąż jeszcze błąkała się przy zwłokach i słyszał wypowiadane w pobliżu słowa - Więc żadnego żalu do mnie i żadnego mszczenia się w zaświatach, jasne? Wyraźnie wołałem, żebyś się zatrzymał.

Ubłocony wychudły mieszaniec ludzkiej i orczej krwi nie miał przy sobie kompletnie nic wartościowego, nawet miedziaka czy kawałka sznurka. Jego ubranie dosłownie rozłaziło się w szwach, a we włosach zabitego zdegustowany Eco dostrzegł wszy. W rozgorączkowanym umyśle gwardzisty pojawiło się niepokojące podejrzenie, że ofiarą jego kuszy padł najzwyczajniejszy w świecie żebrak, nędzarz z rynsztoków Chłopskiego Krocza. Lecz z drugiej strony, rozsądek podpowiadał mężczyźnie, że w takim przypadku żebrak nie próbowałby na widok uzbrojonego strażnika uciekać! Coś było tu na rzeczy, a Eco zamierzał rozgryźć tę frapującą zagadkę do końca.
Jak czytałem wątek przygody w ciągu dnia, dałbym głowę, że Dretch sugerował gdzieś skorzystanie z pomocy nekromanty, by przesłuchać zabitego po śmierci - a teraz nigdzie tej deklaracji nie potrafię znaleźć. Może sobie tylko coś uroiłem, ale jeśli nie, to kapłani Morglitha faktycznie uchodzą za specjalistów w dziedzinie przesłuchiwania zmarłych. Co więcej, może khtan Ancano miałby własny interes w tym, żeby wyciągnąć z trupa jakieś istotne informacje?

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 21 lipca 2017, 22:36

tak pisałem to w wiadomości prywatnej :)
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 lipca 2017, 19:29

I co teraz w związku z powyższym? Młodzian ze srebrnikiem uciekł, wszyscy inni też się pochowali nie chcąc nawiązywać znajomości z morderczym stróżem prawa. Zwłoki na plecy i truchtem do strażnicy?

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 22 lipca 2017, 21:50

Chłopskie Krocze; 26 orakt-ran

- Kolejny skurwisin - szepnął do ucha zabitego żebraka Eco. - Widzisz, dałem mu srebrnika, żeby zawiadomił straż a ten pobiegł w najlepsze. Tak zabraliby Cię dwaj strażnicy. Niestety jesteś zdany na mnie, jeszcze tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. - Mówił do niego, do siebie zbulwersowany Eco. Wstał, przeładował kuszę, zabezpieczył ją i przywiązał do pasa. Dumnie dyndająca kusza była jego ostatnią ostoją. Granicą dzielącą jego żyć od mrocznych macek Chłopskiego Krocza.

- Ależ się spasł chłopie. Warknął Eco chwytając za kaftan nieszczęśnika. Czerwona smuga rysowała znacząca linię na bruku ulicy, jak pióro skryby pozostawiając długi szkarłatny podpis.

Ulice jeszcze nigdy nie były tak długie