PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 14 czerwca 2017, 10:40

[center]POKUSA[/center]
[center](trzecia część Sureliady)[/center]


Akolitów zgromadzono w dormitorium, czyli wilgotnym zasłanym jedynie siennikami kamiennym pomieszczeniu. Kilkunastoletni chłopcy z wygolonymi głowami i poszarzałych szatach pacnęli na swoje legowiska bez sił. Minął kolejny ciężki dzień. Malcy z ulgą wyciągnęli obolałą lewą ręką zakutanych w szatę - temblaków - rękawów. Do celi wszedł stary przygarbiony jegomość. Szedł z trudem szurając nogami starając się w miarę prosto trzymać niesiony świecznik. Gdy doczłapał do ściany z trudem siadł na zydlu.

Jeden z akolitów rozcierając lewą dłoń wpatrywał się w starca z zaciekawieniem. W końcu ciekawość zwyciężyła nieśmiałość i zapytał.

- To prawda Starszy, że widziałeś na własne oczy Wszech-Sureliona ?

Dziadek w odpowiedzi kłapną bezzębną szczęką, aż broda dotknęła nosa.

- Opowiedz nam o nim? Jaki był. Tak naprawdę, nie jak o nim piszą - nalegał akolita, a coraz więcej jego rówieśników świdrowała starca wzrokiem.

- Śpijcie już jutro czeka was ciężki dzień. Będzie próba smrodu, taka jaką przeszedł Surelion przed wstąpieniem w niebiosa - odparł sepleniąc starzec.

- Opowiedz na o tym. Opowiedz o próbie. Skąd się wzięła. To było w 37 orakt-ranie, tak? - drążył coraz bardziej młody.

- 32! Nawet tego nie możecie spamiętać? Niedługo po zakończeniu nauk u
..... - zrzędził starzec i zaznaczył pauzę.

- U tego... No! Wiedziałem. U tego fałszywego boga! Co zwał się Ogridoda od koszmarów! - szybko odpowiedział akolita.

- Nie! Ogidariona, patrona ze strony Boga Snów - poprawił starzec - zresztą posłuchajcie jak to było ....

- Była noc, nad Ranhan-garem błyszczały miriady gwiazd, niczym małe diamenciki zawieszone gdzieś nad granatowym nieboskłonie. Śpiących w domach, snem sprawiedliwych, muskał ciepły wiaterek nasycony słodkim zapachem kwitnących lip i czarnego bzu. Ich uszy pieściła ulotna muzyka elfich harf... - mówił starzec, a akolici odprężali się na swoich posłaniach.

- Nie dupy wołowe - wrzask starca poderwał młodych na równe nogi - To był Ostrogar w którym szalała taka burza, że jak ktoś się nie schował w domu do wiatr tak dął, że go zatykał, wlatywał do płuc i wyciskał gałki z oczodołów. Wody spadło tyle, że uliczkami płynęły rwące rzeki zabierając wszystko co nie ważyło tyle co antar. A pioruny biły tak mocno, że było jasno jak w dzień! Tak wyglądał noc 32 orakt-ranu! Wtedy to Surelion ocknął się w nocy i powiedział pamiętne słowa, stanowiące motto naszej wiary aż po dziś dzień ...
Ostatnio zmieniony 17 września 2018, 20:26 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 czerwca 2017, 22:01

Baszta Galerników; 32 orakt-ran

Nad Ostrogar nadciągała nielicha burza. Ketras nie musiał znać się na druidycznych arkanach, by widok sunących po niebie granatowoczarnych chmur przejął go dreszczem lęku. Studiując swego czasu w dagonickiej świątyni podstawy magii olf zgłębił nieco podstaw czarostwa elektrycznego i perspektywa krążenia po ulicach miasta w blasku przecinających nieboskłon błyskawic napawała go na równi przestrachem i ekscytacją.

Ciągnący od jeziora zimny wiatr skutecznie wypłoszył z Baszty przesiadujących tam często z gąsiorkiem strażników miejskich. Wszyscy oddalili się w głąb portowego dystryktu zawinięci szczelnie w płaszcze, pobrzękując bronią i tupiąc podkutymi butami. Odczekawszy chwilę Ketras wychynął z tajemnego domostwa we wnętrzu portowego muru, wspiął się zwinnie na szczyt budowli i podążył bardzo szybkim krokiem w stronę nabrzeża.

W dokach wrzało, bo kiepska aura wieściła sporo kłopotów tym, którzy nie zdążyliby się do burzy przygotować. Setki żeglarzy i dokerów zwijały żagle zakotwiczonych w basenach statków, dociągały cumownicze liny, kończyły rozładowywać ostatnie partie ładunku. Ketras wmieszał się bez trudu w ten tłum, trzymając się blisko ścian kupieckich kantorów i magazynów ruszył ku Placowi Karczemnemu.

Kielich mu świadkiem, że wolałby spędzić nachodzącą noc w bezpiecznym wnętrzu przytulnej kryjówki, ale miał w mieście do załatwienia sprawy tak pilne, że nawet coraz bliższa burza nie mogła go zmusić do pozostania w schronieniu.
Takie małe wprowadzenie dla Ketrasa - mam nadzieję, że w żaden sposób nie koliduje z wizją scenariusza Deliada!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 14 czerwca 2017, 23:39

Sekretna kryjówka surelian w dzielnicy Chłopskie Krocze, 32 orakt-ran

Gromy swobodnie raz za razem uderzały w ziemię, a echo dudniących ciosów jakie zadawała narastająca burza były odczuwalne nawet tu głęboko pod ziemią. Surelion czuł jak nadchodziła. Sharami, władczyni wiatrów, pani burz.

Obrazek

Grzmot pioruna przechodził w dudnienie idące korytarzem w dól i w dół aż do sekretnego miejsca, okultystycznej siedziby sekty. Słabe światło łojowych lamp rozświetlało niedużą komnatę. Zahuśtały się lekko od uderzania gromu. Pomarańczowa poświata padała migotliwie na zgromadzonych surelian i niknęło w zadawało by się pochłaniającym światło, czarnym jak onyx, sarkofagu przed którym siedział mistrz parząc zioła dla zebranych. Zapach parzonego wywaru mieszała się z zapachem dziwnych kadzideł jakie zwykle paliły się podczas medytacji. Ich osobliwy zamorski zapach nadal był wyczuwalny w pomieszczeniu. Mieszał się z wilgocią jaką wnosili kolejni pojawiający się uczniowie.

- Burza ma wywołać w sercach strach. Wolę oddania się w opiekę komuś znacznie potężniejszemu, kto w zamian zatroszczy się o swego wiernego sługę. Oto kolejna manipulacja, jedna z wielu jaką ci których imion nigdy nie wypowiadam używają by mamić i rządzić umysłami maluczkich. Owszem, nie da się nie bać będąc śmiertelnikiem. Lecz da się kontrolować swój strach, ukierunkować go i w końcu spożytkować do kreatywnego wykorzystania.

Kolejny grom, uderzył niosąc dudnienie. Surelion przerwał wypowiedź. Ktoś z uczniów, spóźniony i do cna przemoknięty wchodził właśnie do sekretnego przybytku. Mistrz od razu poznał znajomą postać.

- Jesteście w końcu wszyscy, którzy dzisiaj mieć byliście - mistrz rozłożył dłonie jakby obejmował całe zebrane bractwo - tedy zapamiętajcie te słowa. Rzeczywistość jest tylko iluzją, aczkolwiek bardzo trwałą. Ma zasłonić wiedzę i ukryć prawdy przed wzrokiem śmiertelnych istot. Prawdziwa rzeczywistość to to, co nie znika, gdy przestajesz w to wierzyć odkrywając to co było dotąd umyślnie ukryte przed twoim wzrokiem przez tych którzy chcą tobą manipulować. Reszta... - mistrz skrzywił się - reszta jest nic nie wartym kłamstwem jak ta burza...

Kolejna błyskawica rozszczepiła Ostrogarskie niebo waląc z siłą gdzieś w jezioro. Surelion odczekał spokojnie aż kolejny grom umilknie po czym podstawił kolejna drewnianą czarkę dla nowo przybyłego. Niespiesznym eleganckim ruchem dłoni wlał do niego wrzątek z małego czajniczka, jakby to była jakaś mała ceremonia.

- Napij się a rozgrzeje cię... - podsunął czarkę z podejrzanie pachnąca ziołami nowo przybyłemu. Uśmiechnął się słabo. - Niech strach cię nie więzi, nie bój się skosztować.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 czerwca 2017, 14:33

Ślepak dobrze wiedział o czym prawił mistrz. Wszak sam miał oczy zakryte skrawkiem płótna i zdawać się musiał na wyostrzony słuch. Reczywistość zaiste była jeno iluzoryczną, a wielu sorawach i rzeczach dopiero zaczynało się zdawać sobie sprawę gdy oczy zasłaniała mgła zaćmy. Od pozornie niesłyszalnych ludzkich oddechów, po wyobraźnie, potrafiącą wyolbrzymić odgłos skrzydeł wróbla do łopotu smoczych skrzydeł. A Milcarr w swojej ułomności potrafił dostrzec jedynie mały tego co mistrz. Jakież niezbadane tajemnice kryli zazdrośnie bogowie przed zmysłami śmiertelnych? Twego mógł się jedynie domyślać, ale wiedział, że gdzieś w tych sekretach, które można było czasem wyrwać z delikatnej tkaniny iluzji była zapisana tajemnica jego ślepoty, a także tego jak ją naprawić.

Piorun uderzył po raz kolejny, wyrywając Milcarra z zamyślenia.

Wyobraźnia podpowiadała zabójcy, że grom chyba trafił w przepełniony ustęp, bo strasznie coś tu śmierdziało, ale może to była utkana przez bogów iluzja...
Ostatnio zmieniony 15 czerwca 2017, 14:58 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions: