PBF - Charleston by Night

Zin-Carla
Reactions:
Posty: 162
Rejestracja: 06 maja 2015, 15:12
Kontakt:

Post autor: Zin-Carla » 22 maja 2017, 00:26

Charleston WV 1017 Edgewood Tuckwiller House 12.08.1993.

Gdy otwierała drzwi nie czuła strachu ani zdenerwowania. Po ostatnim wystąpieniu Goratrixa czuła się w pewien sposób... zdrętwiała. Emocję odpłynęły z niej.. zarówno te dobre jak i te złe. W środku była tylko cisza. Cokolwiek by się miało wydarzyć, działała automatycznie jak dobrze zaprogramowana przez samą siebie latami bywania w środowisku i na salonach. Lekko zdziwiona obecnością samej tylko Furii, bez całej paczki warczących psów Pani szeryf. Nie pokazała jednak tego po sobie nawet najmniejszym drgnięciem powieki. Zaprosiła gościa do środka z pełną wymianą uprzejmości, stosownej do tej okazji. Ciemnofioletowa suknia wampirzycy nie umknęła uwadze Lasombry. Nawet dość zaskoczona musiała sama sobie przyznać, że Furia miała cień gustu w kwestii ubioru. Szybkim spojrzeniem oceniła krój i użyty materiał. Nie było to może coś co sama Viktoria by założyła... ale pasowało do Szeryf.

Wysłuchała spokojnie wypowiedzi gościa... Syn księcia, primogen Ventrue, nie ma odbicia, coś podobnego... fascynujące - pomyślała sama do siebie, próbując ukryć ironiczny uśmiech. Tatuaż, a więc tak to rozwiązali! Ciekawe jakiej techniki użyli. Nie mogła uciec cieniowi próżnej myśli o odzyskaniu swojego odbicia... chociaż na chwilę. Zniknał. Tremerzy... Obraz wykrzywionej w gniewie twarzy Goratrixa mimowolnie stanął jej przed oczami. Wzdrygnęła się.

- Furio, na początku naszej rozmowy, chciałbym zaznaczyć, że jako iż jesteśmy w mojej domenie proszę o nie używanie dyscyplin, szczególnie na członkach koterii. Co do Gavina ... odpowiem krótko. Był poza miastem i nie wiemy jakie cele przywiodły go tu z powrotem. Ani gdzie jest teraz. Co do Richarda i księcia... - westchnęła - Czy mogę Ci zaproponować kieliszek krwi? Jesteś w moim domu, a ja nie chce zaniedbywać moich gości!

Wstała i podeszła do antycznego barku gdzie trzymała fiolki z krwią dla gości. Nie czekając na odpowiedź Szeryf, podała jej kieliszek.

Furia wydawała się wystraszona i przytłumiona. Viktoria wiedziała, że to co zobaczyła, zachwiało jej wizją świata. Miała teraz pewność, że Democritus zaprzągł wiele sił by ukryć swoją prawdziwą tożsamość. Szeryf mogła być cennym źródłem informacji. Trzeba było ją jednak dobrze.. wykorzystać.

- Śmiem twierdzić, że rzeczywiście .. jeśli jest tak jak mówisz, możesz potrzebować schronienia... Za nim przejdziemy do tego etapu... muszę wiedzieć, że książę nie wysłał cię by zdobyć nasze zaufanie i wyciągnąć informację, grając na naszych... emocjach. Czy możesz mi przedstawić jakiś dowód szczerości swoich intencji? Nie mam powodu żeby ci nie wierzyć - rozłożyła ręce w przyjacielskim geście - ale zbyt wielu próbuje nas ostatnio ... zniszczyć... w ten czy inny sposób. Wciąż jednak stoimy - obdarzyła gościa szczerym uśmiechem. Wierzyła w głębi serca Furii. Widziała wyraźnie jej strach. Musiała być jednak pewna.
Ostatnio zmieniony 23 maja 2017, 23:58 przez Zin-Carla, łącznie zmieniany 1 raz.
The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown

H.P. Lovecraft

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 04 czerwca 2017, 17:10

Charleston WV 1017 Edgewood Tuckwiller House 12.08.1993.

Furia sięgnęła po niewielką torebkę i zaczęła ją przeszukiwać. Mimo, iż starała się zachować pozory spokoju, jej ruchy zdradzały tłumione zdenerwowanie. Chwilę później na stole leżały zdjęcia zrobione polaroidem, których widać było zmasakrowanego Richarda leżącego na wielkim łóżku z granatową pościelą. Na dwóch z nich ciało Richarda było półprzezroczyste, a na jednym ledwo widoczne. Pozostałe pokazywały tylko puste łóżko splamione ciemną krwią Primogena.

[center]Obrazek[/center]
- Sama je zrobiłam. Tutaj widać na nich tatuaż - szepnęła, stuknąwszy palcem w jedną z fotografii. - Wszystkie moje kryjówki są znane ludziom Democritusa. Lupini szaleją, spragnieni zemsty, co dodatkowo utrudnia przetrwanie każdej nocy, nie mówiąc już o dniu. Połowa moich podwładnych zeszła pod ziemię wczorajszej nocy i nie powróciła. Książę odsunął mnie od najważniejszych informacji, a Rada Primogen jest sparaliżowana. Od Dellona Welsa wiem, że zajęliście się Sidonią. Max Damege zniknął po bitwie pod uniwersytetem. Nie zdziwiłabym się jednak, gdyby okazało się że przetrzymują go ludzie Justycjariusza. Podobno mają więcej jeńców. O Richardzie już mówiłam. Wild Heart wpadł w szał podczas wczorajszego spotkania z Księciem w Ratuszu i od tego czasu nic o nim nie słyszałam. Lizelotta Viger jest głupią suką, która myśli tylko o sobie. Razem z Ritą Toshev i jej bratem Bradleyem Toshev zniszczyli reputację jedynego faceta jaki miał jaja i wiedział jak utrzymać balans w Chalestone. Mówię o Rustym. Blackwood zdradził swój klan, sprzedając Primogena Nosferatu, który jest aktualnie przetrzymywany w Muzem Sztuki. Ta banda degeneratów zachowuje się jakby nie miała żadnych granic moralnych, ale niewiele mogę z tym zrobić. Democritus mi nie wierzy, bo jak sam powiedział "nawet jeśli to prawda, to w tej chwili jest to nasz najmniejszy problem. Nosfearatu karmili nas kłamstwami przez stulecia i nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że Rusty chce pogrążyć Toraedorów. Oni się po prostu nienawidzą. Poczekamy na kolejne zebranie Rady Primogen i wtedy podejmę decyzję." Trudno mu się dziwić... Sama nie wiem co mam o tym myśleć. Mój kontakt powiedział mi, że wycięli Rustemu język, oczy, ucho, kilka palców, a nawet wyjęli serce. Fanty wystawili na jakiejś aukcji internetowej dostępnej dla innych Toreadorów.

- Arneta Lambert robi wszystko co każe Justycjariusz. Fundacja jest główną noclegownią dla Archontów Karla. Domyślam się, że Książę wie więcej, ale z jakiegoś powodu nie dzieli się ze mną tą wiedzą. Oczywiście to może być rozkaz Karla Schrekta, bo jak dotąd jeszcze go nie spotkałam i nie miałam okazji o to zapytać. Wszystko się... spierdoliło... Rozsypało jak domek z kart... - Furia spojrzała w oczy Victorii, a na jej twarzy malował się strach.

- Wiem, że Schrekt usunął Anarchistów z miasta, a Democritusowi pomaga ktoś z zewnątrz w sprzątaniu domeny. Powiedziałam wystarczająco dużo, byście wiedzieli że nie mam zamiaru was oszukać. Terry - zwróciła się do Malkaviana - Pomożesz mi...? On mnie wzywa... Teraz... - z jej twarzy zniknęły wszystkie emocje. Wyglądała jak posąg wyrzeźbiony w śnieżnobiałym kamieniu, niczym postać zmieniona w głaz przy pomocy legendarnego spojrzenia Meduzy.
Furia zamierza za chwilę was upuścić. Coś robicie? Ewentualne wypowiedzi to maksymalnie trzy zdania.
Spoiler!
Test Wiedzy ST:10 = 0 sukcesów. Nie masz pojęcia co przedstawia ten symbol.
Spoiler!
Test Wiedzy o Demonach ST:8 = 1 sukces. Jesteś pewien, że symbol jest związany z bytami demonicznymi.
Spoiler!
Test Wiedzy ST:10 = 1 sukces. Jesteś pewna, że symbol jest związany z bytami demonicznymi.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 13 czerwca 2017, 00:26

Charleston WV 1017 Edgewood Tuckwiller House 12.08.1993.

Terry w pierwszym odruchu nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Wystąpienie Furii nie było w żadnym punkcie takim, jakiego się spodziewał. Wszystkie odpowiedzi, które wcześniej przygotował wraz z Czarną Victorią, układając je w odpowiednich miejscach swojego umysłu, rozsypały się teraz radośnie wokół, zostawiając go jedynie z naręczem niezrozumienia.

Przede wszystkim natłok nowych informacji powodował, że jego oczy rozbiegane po pomieszczeniu nie umiały zatrzymać się w miejscu. Każde kolejne słowo nakreślało coraz bardziej obraz Chaosu jaki trawił Charleston. Do tej pory miał nieprzerwane wrażenie, że to właśnie oni są główną atrakcją przedstawienia, teraz jednak obserwował jak ich wesoła koteria niknie w gąszczu wydarzeń, coraz mniej zwracając uwagę.

- Terry... Pomożesz mi...? On mnie wzywa... Teraz... - głos Furii wyrwał go z zadumy, sprowadzając do brutalnego tu i teraz.

Nie czekał, kiedy jej twarz przybrała barwę śniegu. To właśnie ten kolor planował zetrzeć z jej lica. Wypatrzył skomplikowany wzorzec z lekka prześwitujący spod jej skóry i skupił się na nim. Chwycił go mocno i nie wypuszczał, dopóki nie poczuł jak wiotczeje i zaczyna przelewać mu się przez palce.
Skupiam się mocno na emocji która chce ją nam zabrać i wygaszam do zera. Jeśli miało by mi nie wyjść, poproszę kogoś o pomoc.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 19 czerwca 2017, 16:26

Charleston WV 1017 Edgewood Tuckwiller House 12.08.1993.

Święta krew... Przeklęta krew, zaczęła płynąc szybciej w żyłach Ojca Terrego pobudzając jego nieżywe od stuleci ciało. Siedział nieruchomo patrząc się w oczy Furii, a w jego sercu, na popiołach martwych wspomnień i zapomnianych opowieści pojawiła się mała iskierka - światło które miało kolor nie znany jeszcze w tym świecie. Poczuł delikatne ukłucie w klatce piersiowej i nagle zdał sobie sprawę, że nie jest sam i nigdy nie był. Ból pomieszał się z ekstazą jaką doznają mnisi w zamkniętych klasztorach, po wielu tygodniach postu i żarliwej modlitwy. Nie pozwolę ci jej zabrać Democritusie - pomyślał, a słowo stało się ciałem.

Dreszcz nadchodzącej ekstazy wypełnił ciało Terrego, poszerzając jego źrenice do granic możliwości. Jego wzrok stał się bardziej przenikliwy, potrafiący przejrzeć każdą iluzję. Żad