- Nie było Eco, przynajmniej jeszcze nie - odpowiedział Oltaf trochę zdegustowany faktem, że towarzysz nie zachwyca się jego kartami.
- Dokąd nas chcesz zabrać, jakaś nowa nieskomplikowana misja? - zapytał z lekką ironią w głosie półork.
PBF - Okna Duszy
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Sierżancie! Idąc do rzeźnika natrafiłem w jednej z uliczek na elfkę i człowieka. Ten leżał w kałuży krwi, a elfka skonała kilka chwil później na Pierzastym Wężu. W oddali była jakaś postać. Uciekła, widząc ze się zbliżałem.
Dziewczyna Wyglądała jak żebrak! Nic wielkiego, ale elf, to elf, a protokół, protokołem zgłosić trzeba. Rano sprawdzę miejsce może coś znajdę. Zamelduje o wynikach.
Dziewczyna Wyglądała jak żebrak! Nic wielkiego, ale elf, to elf, a protokół, protokołem zgłosić trzeba. Rano sprawdzę miejsce może coś znajdę. Zamelduje o wynikach.
odmelduje się i wracam do o czynszówki załatwić jedną sprawę z PW, a później do Oltafa
Ostatnio zmieniony 11 czerwca 2017, 08:43 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Południowa Dzielnica; 25 orakt-ran
Niepocieszeni słowami Milcarra, Oltaf i Ortin zaczęli zbierać ze stołu kolorowe kartoniki i kostki. Nożownik odwrócił się w tym czasie do nadchodzącego śpiesznie gospodarza, ściskającego coś w rękach.
- Taki mały dar dla waszego mistrza - powiedział Baruba Dargaras - Antałek przedniego miodu, z pasiek Olgrionu. Lepszego pewnikiem nawet Katan nie pija. Z podziękowaniami za wybawienie z opresji.
Ślepak podziękował gnomowi skinięciem głowy, ujął w dłonie niewielki, ale przyjemnie ciężki antałek. W tej samej chwili do jego uszu dobiegł odgłos kroków zdradzających obecność kogoś, kto pośpiesznie wspinał się na wejściowe schodki "Amarysa".
- Eco, leniwy łachmyto - mruknął do siebie samego Milcarr - Aby raz nie trza na ciebie czekać...
W tej samej chwili drzwi zatrzęsły się pod istnym gradem uderzeń, trzeszcząc niebezpiecznie i podskakując na zawiasach. Ślepak cofnął się odruchowo o krok, nadepnął przy tym zaskoczonego hałasem Dargarasa.
- Otwieraj natychmiast! - zza zamkniętych okiennic dobiegł srogi kobiecy głos, rozsierdzony do granic możliwości i budzący ciarki ogromem dźwięczącej w nim furii - Wiem, że tam jesteś! Wiem, co tam robisz! Otwieraj natychmiast!
Klekot upadających na podłogę kostek sprawił, że macający za nożem Ślepak obejrzał się w stronę towarzyszy. Oltaf już trzymał w dłoni własną broń, w przeciwieństwie do Ortina.
Milcarr wiedział, że kupiec nie był tchórzem podszyty. Potrafił targować się niczym rozjuszony lew, kiedy ktoś oferował mu zaniżoną cenę; raz też tak zwyzywał na targowisku małoletniego złodziejaszka, że nawet idący opodal weterani uruk-hai pokiwali z uznaniem głowami - lecz teraz Ślepak odniósł wrażenie, że spogląda na zupełnie innego człowieka.
Ortin stał na ugiętych nogach, dyszał spazmatycznie, a jego wytrzeszczone oczy lśniły na tle śnieżnobiałej twarzy.
- To ona! - wykrztusił ledwie zrozumiale - Znalazła mnie! Musiała mnie śledzić!
- Kto to?! - wrzasnął Milcarr odwracając się jednocześnie w poszukiwaniu stołu mogącego posłużyć do zatarasowania drzwi. Spadające na nie ciosy przybierały na mocy i nożownik mógłby przysiąc, że na futrynie wejścia pojawiły się pierwsze rysy.
- Moja luba! - przypominający swym wyglądem zaszczutego królika kupiec strzelał na wszystkie strony oczami - Moja małżonka! Nie znacie jej, nie wiecie, do czego jest zdolna! Na Kielich, już po mnie!

Niepocieszeni słowami Milcarra, Oltaf i Ortin zaczęli zbierać ze stołu kolorowe kartoniki i kostki. Nożownik odwrócił się w tym czasie do nadchodzącego śpiesznie gospodarza, ściskającego coś w rękach.
- Taki mały dar dla waszego mistrza - powiedział Baruba Dargaras - Antałek przedniego miodu, z pasiek Olgrionu. Lepszego pewnikiem nawet Katan nie pija. Z podziękowaniami za wybawienie z opresji.
Ślepak podziękował gnomowi skinięciem głowy, ujął w dłonie niewielki, ale przyjemnie ciężki antałek. W tej samej chwili do jego uszu dobiegł odgłos kroków zdradzających obecność kogoś, kto pośpiesznie wspinał się na wejściowe schodki "Amarysa".
- Eco, leniwy łachmyto - mruknął do siebie samego Milcarr - Aby raz nie trza na ciebie czekać...
W tej samej chwili drzwi zatrzęsły się pod istnym gradem uderzeń, trzeszcząc niebezpiecznie i podskakując na zawiasach. Ślepak cofnął się odruchowo o krok, nadepnął przy tym zaskoczonego hałasem Dargarasa.
- Otwieraj natychmiast! - zza zamkniętych okiennic dobiegł srogi kobiecy głos, rozsierdzony do granic możliwości i budzący ciarki ogromem dźwięczącej w nim furii - Wiem, że tam jesteś! Wiem, co tam robisz! Otwieraj natychmiast!
Klekot upadających na podłogę kostek sprawił, że macający za nożem Ślepak obejrzał się w stronę towarzyszy. Oltaf już trzymał w dłoni własną broń, w przeciwieństwie do Ortina.
Milcarr wiedział, że kupiec nie był tchórzem podszyty. Potrafił targować się niczym rozjuszony lew, kiedy ktoś oferował mu zaniżoną cenę; raz też tak zwyzywał na targowisku małoletniego złodziejaszka, że nawet idący opodal weterani uruk-hai pokiwali z uznaniem głowami - lecz teraz Ślepak odniósł wrażenie, że spogląda na zupełnie innego człowieka.
Ortin stał na ugiętych nogach, dyszał spazmatycznie, a jego wytrzeszczone oczy lśniły na tle śnieżnobiałej twarzy.
- To ona! - wykrztusił ledwie zrozumiale - Znalazła mnie! Musiała mnie śledzić!
- Kto to?! - wrzasnął Milcarr odwracając się jednocześnie w poszukiwaniu stołu mogącego posłużyć do zatarasowania drzwi. Spadające na nie ciosy przybierały na mocy i nożownik mógłby przysiąc, że na futrynie wejścia pojawiły się pierwsze rysy.
- Moja luba! - przypominający swym wyglądem zaszczutego królika kupiec strzelał na wszystkie strony oczami - Moja małżonka! Nie znacie jej, nie wiecie, do czego jest zdolna! Na Kielich, już po mnie!
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
- O nie, mnie w sprawy damsko-męskie nie mieszajcie - półork uniósł ręce w geście neutralności. - Wziąłeś se taką babę to się teraz z nią baw.
Oltaf nie zamierza uczestniczyć w awanturze, która za chwilę rozpęta się w karczmie, jednocześnie jednak zastanawia się, gdzie on skryłby się w obecnej sytuacji, używając na przykład krycia się w cieniu. Jeśli pozostali towarzysze zechcą pomóc biedakowi to może poda swój pomysł na ewentualne ukrycie nieszczęśnika.
Ortin wodził przerażonym wzrokiem po obecnych,po gospodzie...
-Jest tu tylne wyjście?-zapytał szeptem przez ściśnięte ze strachu gardło. Jako że nikt nie dosłyszał,głównie przez hałasy dobiegające od drzwi wejściowych,histerycznie wrzasnął:
-JEST TU TYLNE WYJŚCIE?!
Ortin wiedział że to nie przelewki. Jeśli rzeczywiście za drzwiami stała jego Lubba,zwana pieszczotliwie lubą,te były skłonne ustąpić jej miejsca jak to zwykle bywało w wypadku dobijających się uparcie, rozjuszonych półolbrzymów. Żona kupca wywodziła się własnie z owej rasy i własnie głównie wizja srogiego lania spuszczonego przez kobiete,i do tego pod publiczkę,wywołała niemal histerię człowieka. A wszystko przez słabość do dużych kobitek.
-Jest tu tylne wyjście?-zapytał szeptem przez ściśnięte ze strachu gardło. Jako że nikt nie dosłyszał,głównie przez hałasy dobiegające od drzwi wejściowych,histerycznie wrzasnął:
-JEST TU TYLNE WYJŚCIE?!
Ortin wiedział że to nie przelewki. Jeśli rzeczywiście za drzwiami stała jego Lubba,zwana pieszczotliwie lubą,te były skłonne ustąpić jej miejsca jak to zwykle bywało w wypadku dobijających się uparcie, rozjuszonych półolbrzymów. Żona kupca wywodziła się własnie z owej rasy i własnie głównie wizja srogiego lania spuszczonego przez kobiete,i do tego pod publiczkę,wywołała niemal histerię człowieka. A wszystko przez słabość do dużych kobitek.
Ostatnio zmieniony 11 czerwca 2017, 15:55 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"