PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 czerwca 2017, 16:45

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Prowadzona ściszonymi głosami nerwowa konwersacja trwała ledwie krótką chwilę, a już pierwsi gapie zaczęli pojawiać się na ulicy szukając źródła wcześniejszej awantury. Eco postąpił kilka kroków w ich stronę i to wystarczyło, by widok uzbrojonego miejskiego strażnika wszystkich skutecznie przepłoszył.

Pochylony nad Borlonem Milcarr wyjął z ucha rybaka niewielką czarną strzałkę, podał ją z ogromną ostrożnością gwardziście. Zarzucony na ramię Borlon wydał się nożownikowi ogromnym ciężarem, swą bezwładną masą napierając na ciało zabójcy.

- Niczego nie zapomniałeś? - syknął Milcarr. Eco mruknął w odpowiedzi pod nosem, spozierając z dziwnym wyrazem twarzy na martwą kobietę. Nie czekając ani chwili dłużej, obciążony zwłokami mieszaniec ruszył powolnym krokiem ku ulicy wiodącej do własnego kwartału dzielnicy. Perspektywa zaniesienia zwłok Borlona do jego domostwa napełniała zabójcę posępnym przestrachem, bo życie nie przygotowało go zbyt dobrze na dzielenie się z rodzinami zmarłych strasznymi wieściami.

Eco odczekał, aż Ślepak odejdzie w głąb rewiru, potem przykucnął obok czarnowłosej piękności. Jego umysłem zawładnęła dzika namiętność trzymana na wodzy jedynie poczuciem niejasnego zagrożenia. Żal było zostawiać tak wyjątkowy obiekt pożądania w błocie na pastwę ulicznych rabusiów, ale wyjątkowa sytuacja nie pozwalała mężczyźnie na folgowanie swym mrocznym żądzom.

Kiedy wyjęta z szyi dziewczyny strzałka wylądowała obok swej siostrzanej wersji w sakiewce strażnika, ten uklęknął raz jeszcze obok elfki i ulegając chwili słabości pomiętosił jej biust przez mokry materiał kaftanu.

- Byłoby ci naprawdę dobrze - mruknął niechętnym tonem, podnosząc się z kolan i zawracając w stronę ulicy. Najbliższa, a zarazem przypisana mu strażnica znajdowała się na krawędzi labiryntu kilkunastu przejść i alejek, dostatecznie przestronnych, by podążający nią po zmroku strażnik nie został z zaskoczenia pchnięty zza węgła nożem.

Zmówiwszy pod nosem modlitwę o protekcję ze strony Kielicha Magii, Eco ruszył w przeciwną do Milcarra stronę chcąc dostać się czym prędzej do siedziby stróżów prawa.
OK, deklaracje przyjęte. W następnym rzucie przygotuję osobne wstawki dla Milcarra niosącego Borlona do domu oraz dla Eco przekazującego sprawę towarzyszom służby. Przyjąłem do wiadomości, że po ściągnięciu z domu Otlafa wszyscy spotkacie się w miejscu, o którym jeszcze nie wiem (poproszę w międzyczasie o info).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 czerwca 2017, 17:07

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Zamknąwszy za sobą podniszczone drewniane drzwi, Milcarr przylgnął do nich plecami i zdjął z oczu czarną przepaskę ślepca. W jego uszach wciąż jeszcze dźwięczał rozpaczliwy lament żony Borlona, kiedy złożył przed wyrwaną ze snu kobietą ubłocone ciało jej męża. Czmychnął z rozbrzmiewającego szlochami dzieci domostwa niczym niepyszny, nie potrafiąc się odnaleźć w roli pocieszyciela.

Oczyszczone z zaćmy oczy przenikały bez trudu głęboką ciemność zalegającą w pokojach niewielkiego mieszkania. Milcarr westchnął głęboko wspominając raz jeszcze tragedię rodziny Borlona, potrząsnął głową. Surelion da, sąsiad zostanie pomszczony z nawiązką, lecz teraz nożownik nie mógł jeszcze niczego zrobić. Stąpając na czubkach palców niczym bezgłośny cień, mieszaniec przeszedł do sąsiedniego pomieszczenia i przystanął w milczeniu nad zbitym z sosnowych desek łóżkiem.

Jego oczy prześlizgnęły się powoli po wyraźnie rysujących się pod kocem kształtach śpiącej postaci, po rozsypanych na sienniku kruczoczarnych włosach i skórze obnażonych ramion. Nie dziwota, że ogarnięty spazmem odruchowej paniki, pomylił w tamtym zaułku nieznajomą elfkę ze śpiącą na posłaniu kobietą.

Patrisha miała w swych żyłach niczym nieskażoną krew elfiej rasy, zaświadczała o tym swoją urodą, kształtem policzowych kości, uszu i ust. W przeciwieństwie do swego raczej mało przystojnego męża wszędzie z miejsca zwracała uwagę przechodniów, nie tylko wyglądem, ale i ujmującym zachowaniem. Spoglądając na śpiącą żonę Milcarr kolejny raz z rzędu spróbował odpowiedzieć sobie na pytanie, czemu Patrisha postanowiła związać się właśnie z nim, ubogim mieszańcem krwi o dostrzegalnych cechach orkowego dziedzictwa. I kolejny raz nie znalazł jasnej odpowiedzi, co wcale nie przyniosło mu ukojenia. Utalentowana w wielu dziedzinach, małżonka zabójcy pomagała mu w utrzymaniu rodziny poprzez wyrób i sprzedaż balsamicznych maści na poprawę urody, sporządzanych w oparciu o sekretne elfie receptury i sprzedawanych na ostrogarskich targowiskach szpetnym ludzkim mieszczkom. Gdyby nie jej ciężka i żmudna praca, Milcarr nie nadążałby z realizacją kolejnych zleceń na płatne zabójstwa, tak drogie było życie w Ostrogarze, do którego oboje kiedyś wyjechali z rodzinnych stron w nadziei na lepsze życie.

Nie chcąc zbudzić Patrishii, nożownik oderwał od niej z ogromną niechęcią wzrok i przemknął do sąsiedniego pokoju. Jego obuta w mokrego łapcia prawa stopa natychmiast oparła się na czymś kanciastym, czymś boleśnie wbijającym się w ciało. Tłumiąc w ustach syknięcie, mężczyzna pochylił się przy niewielkim łóżeczku i podniósł z uklepanej podłogi drewnianą figurkę szablozębnego tygrysa. Obracając ją w palcach dosunął się do zawieszonej na ścianie półeczki, na której tkwiły ułożone starannie w szeregi podobne drewniane figurki, wszystkie bez wyjątku składające się na kolekcję rozmaitych pod względem rozmiaru i pozy tygrysów.

Dziecko spało oddychając ledwie zauważalnie, pogrążone w głębokim śnie.
Pomyślałem sobie, że ekipa osiadła w wielkim mieście faktycznie powinna mieć krewniaków, dlatego popuściłem wodze fantazji i stworzyłem Milcarrowi własną rodzinę! Jakiekolwiek podobieństwo do świata realnego jest oczywiście całkowitym przypadkiem! Ciało Borlona zostało oddane wstrząśniętej żonie, więc po kontrolnej wizycie we własnym domu mieszaniec może śmignąć ciemnymi uliczkami Krocza do umówionego z Eco miejsca spotkania.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 czerwca 2017, 17:42

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Dwupiętrowa strażnica miejska tym się różniła od sąsiadujących z nią ruder, że całkiem niedawno pomalowano ją na nowo wapnem, przez co z daleka zwracała uwagę obraźliwymi napisami adresowanymi do skorumpowanych rezydentów. Zbliżający się do budynku Eco został okrzyknięty przez kilku stojących na zewnątrz strażników, grzejących się przy podpalonych koszach z węglem. Bijący od płomieni blask rzucał ruchliwe cienie na ścianę strażnicy i pokruszone resztki brukowych kostek przed wejściem.

- Eco, to ty? - spytał jeden ze strażników, otyły człowiek w rozpiętej skórzni zwący się Kregen - Żadna dziwka cię nie zechciała, że wracasz do roboty? Miałeś przecież wolną noc.

- Chędoż się, parchu - warknął bez cienia złośliwości Eco, nawykły do rubasznie brutalnych relacji z towarzyszami służby - Mam podwójne morderstwo, w zaułku za ulicą Pierzastego Węża. Zgłoszę to skrybom i znikam. I coś dla twojej wiadomości, grubasie. Ja będę niedługo ruchał, a ty nawet nie wymacasz własnego fiuta, boś go sobie przygniótł tym basiorem.

Stojący przy koksownikach strażnicy roześmiali się chrapliwie, wszyscy z wyjątkiem złorzeczącego ordynarnie Kregena. Eco nie czekał na jego ripostę, zamiast tego zniknął we wnętrzu cuchnącej wilgocią i starym potem budowli kierując swe kroki do kantorkom katańskich skrybów. Podobnie jak w każdej innej strażnicy, również tutaj biegli w sztuce pisania urzędnicy skrupulatnie odnotowywali w księgach wszelkie występki i zbrodnie, tworząc ogromne archiwa, których nikt zazwyczaj nie potrzebował i którymi mało kto się interesował.

Nocna zmiana trafiała się z reguły tym, którzy podpadli swoim zwierzchnikom, toteż Eco nie poczuł większego zdziwienia na widok drzemiącego w kantorku niziołka o dobrotliwej pucołowatej twarzy.

- Nie śpij, Grombo - gwardzista trzepnął skrybę w głowę ściągniętą z dłoni rękawicą, momentalnie wyrywając niziołka z drzemki - Co tak gały wytrzeszczasz, nie poznajesz mnie? Coś znowu sknocił, że cię sierżant na noc posadził, co?

- Nie twój interes, Eco - wymamrotał Grombo, który co rusz narażał się czymś kadrze dowódczej - Czego chcesz? Już ci na kreskę nie chcą dawać chlać, że wróciłeś na ochotnika do roboty?

- Pleciesz jakbyś się z centaurem na łby zamienił - Eco spojrzał na skrybę z wyższością, wypiął dumnie pierś - Przywiódł mnie tutaj święty obowiązek, albowiem nakryłem zbrodzienia. Uciekł co prawda, ale jeszcze zasrańca dorwię. A ty skrobnij tam na tych swoich papierkach, że jedna taka elfka została zamordowana na Pierzastym Wężu i trzeba sprowadzić do piwnic jej ciało, żeby je dokładnie zbadać. Bardzo dokładnie. Najlepiej jakbym się tym sam zajął, rozumiesz?

Zajęty otwieraniem rejestru zgonów niziołek podniósł na Eco głowę i otworzył usta, by zaraz bezgłośnie je zamknąć. Strażnik zesztywniał natychmiast uświadamiając sobie, że skryba spogląda nie na niego, a poza plecy swego rozmówcy.

- Eco, ty leniwy obszczymurze! - nieprzyjemnie szorstki głos przeciągnął po uszach gwardzisty twardą szczotką niemiłych dźwięków - Wreszcie cię spotykam, a już myślałem, żeś się zakopał w pryzmie końskiego gówna.

Starając się zachować kamienne oblicze Eco zwrócił twarz w stronę sierżanta Fleituha, dusząc w sobie uczucie bezbrzeżnej nienawiści. Wysoki i silnie zbudowany ork spoglądał na podwładnego z grymasem pogardliwej odrazy, która jeszcze bardziej odejmowała urody jego i tak mało pociągającej aparycji.

- Myślałeś, że o tobie zapomnę? Mamy sprawę do wyjaśnienia, bardzo śliską sprawę. Nie rób takiej miny, melepeto, mnie nie zwiedziesz. I nie próbuj kłamać, bo ci tak nakładę po pysku, że ani jeden ząb się nie ostanie. Wiesz, o czym mówię czy udasz głupka? Och, przepraszam, ty nie musisz przecież udawać, głupku. Myślałeś, że to się nie wyda?
Sam jeszcze nie wiem, o co chodzi, ale tak się nakręciłem improwizowaniem tej scenki, że z wrażenia aż mi słabo. Ale spoko, może Eco już wie, co narozrabiał i spróbuje się samemu bronić, hę? Sierżant Fleituh to wyjątkowy skurczybyk, rasowy ork, nietolerancyjny, szowinistyczny i wredny z natury. Od dłuższego czasu szuka haków na Eco i chyba coś znalazł! :o