PBF - W Mroku Oxanu

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 12 maja 2017, 10:20

[center]Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Ery Ilaxoul. [/center]

Każde z zebranych w pogrążonym w ciszy korytarzu odczuwało pewną obawę o zdrowie Jaśniejącego, pragnęli przeto jak najszybciej oddać tajemne zwoje, wydarte z rąk sług Ciemności. Plan Syna Słońca wydawał się jednak dość przekonujący i rozsądny, gdyż nawet przyzwyczajona do nocnego czuwania, kapłanka Czarnej Matki odczuwała przemożne zmęczenie, pozbawiające ciało sił, a umysł odpowiedniej przejrzystości. W milczeniu wyszli więc z pałacu, rozstając się na jednej z uliczek, odchodzących od placu przed rezydencją.

Ku uldze każdego z nich, a w szczególności Ehecatlema, nim skierowali swe kroki ku drodze do wyjścia z pałacu., wyszedł im na spotkanie kościstej, a wręcz kruchej budowy staruszek - znany Synowi Słońca medyk starszego brata. Żylastymi dłońmi odebrał mackowaty flakon. Teraz pozostało omówić dalszy plan działania na spotkaniu w domu Khema. Do tego czasu jednak, każdy z mógł podreperować własne siły i przygotować się na wciąż pełną niewiadomych noc.
Rozejdziecie się w swoje strony, aby się przespać. Proszę abyście napisali mi na PW deklarację, co robi wasza postać przed spotkaniem u alchemika, gdzie idzie, co kupuje itd.

Zakładam, że umówiliście się u Khema na wieczór,aby mieć te kilka godzin na sen i inne przygotowania.

Khem: Znajdziesz oczywiście u siebie w domu Stratisa.
Ostatnio zmieniony 12 maja 2017, 13:26 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

voodoochild
Reactions:
Posty: 71
Rejestracja: 07 kwietnia 2016, 11:38

Post autor: voodoochild » 13 maja 2017, 21:21

Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Ery Ilaxoul.

Ehecatlem odszedł z dowódcą, czekanie na jego powrót dłużyło się dlatego nie chcąc mitrężyć czasu na bierne czekanie wyciszyła się i skupiła na otaczającej ją przestrzeni A nóż coś odkryje ciekawego, pomyślała mierząc siły na zamiary.

Zamknęła oczy i otworzyła je na astralną przestrzeń. Wokół dostrzegła aktywne zaklęcia ochronne oraz coś co wskazywało wyraźnie na stan gotowości w razie zagrożenia. Przy drzwiach emanowały magiczne symbole co do którychh miała niemalże pewność że stanowią kolejny element ochronny. Nad drzwiami prowadzącymi do komnat Jaśniejącego znajdował się byt pod postacią czujnie obserwującego otoczenie oka.

Cóż, nie dowiedziała się zbyt wiele pond to, że bezpieczeństwo Oroniego jest celem nadrzędnym i ten kto jest za nie odpowiedzialny dołożył starań aby nic mu nie zagroziło. A jednak pomimo tych wszystkich zabezpieczeń i stanu gotowości, jednak sługi spaczonego kultu przedostały się do jego komnat i dokonały swego.

Rekonesans wypełnił czas przynosząc smutną refleksję iż zaraza jaką są kultyści znalazła drogę i sposób na rozłożenie swych macek nawet w tak na wskroś bezpiecznym miejscu jakim jest pałac Jaśniejącego. Niedługo po tym pojawił się strażnik-przewodnik Ehecatlem.

Wiadomość iż nie dostaną się przed oblicze An'harata nie była dla niej zaskoczeniem cieszyło ją, że chociaż będzie mogła sprawdzić medyka pod kątem czy oddają miksturę w odpowiednie ręce.

Propozycja aby skupić się na karczmie zdawała się być najlepszym możliwym pomysłem na obecną chwilę, być może przyniesie nam to kilka odpowiedzi.

Kierując się do wyjścia spotkali się z medykiem. Był to starszy mężczyzna od którego wyraźnie emanowało zmęczenie ale też spokój właściwy dla żywiołu Ziemi. Przejmując flakon przejawiał zainteresowanie ale tylko w kontekście stworzenia z niebezpiecznej substancji antidotum. Dostrzegła też cień obawy przed zawartwością pojemnika oraz zrozumienie dla powagi zagrożenia jakie stanowi owa substancja.

Nic nie wskazywało na to że medyk chciałby zaszkodzić Oroniemu.

***

Idąc za radą Syna Słońca wróciła do sanktuarium Bogini Tarris gdzie zamierzała zażyć regenerującego snu tak potrzebnego jej po ostatnich wydarzeniach. Zanim jednak udała się na miejsce odpoczynku skierowała sie do swej przełożonej aby zdać relację z wydarzeń minionej nocy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 maja 2017, 22:47

Domostwo Khema, 15 Pani Trzcin

Przemęczony ponad ludzkie siły, głodny i obolały, ajardzki alchemik dowlókł się skrwanymi ulicami Calli do swego domostwa, starając się nie zwracać na siebie uwagi i podejrzliwie zerkając na każdego nazbyt bliskiego przechodnia.

Dom i warsztat szanowanego kadiego sprawiał zwyczajne wrażenie, obiecując bezpieczeństwo i spoczynek. Zbliżając się do ukwieconej werandy Khem pozdrowił uniesioną ręką wyglądającego z zagrody ryczyosła młodego pomocnika i widząc zmieniający się wyraz twarzy siwja pojął, że wydarzyło się coś niecodziennego.

- Kadi, to wy? - wybąkał młodzieniec pocierając kciukami w wyrazie niedowierzania oczy - Przecież wy... jesteście w środku. Sam widziałem jakeście całkiem niedawno tam wchodzili, jedno kłopotać nie chciałem... to jak wy to wy, to kto jest w środku?

Gorące słońce wisiało ponad miastem smażąc je w nieznośnym skwarze, a mimo to Mibampes w jednej chwili oblał się lodowatym potem.

- Jesteś pewien, że tam wchodziłem? - zapytał pogłębiając swymi słowami jeszcze bardziej konsternację młodziutkiego służącego - Przynieś mi szczotkę do zamiatania zagrody, szybko!
Podstęp kultystów, nie ma innej opcji! Ale zaraz zobaczycie, co samozwańczy paladyn potrafi zrobić z ugnojoną szczotą!

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 17 maja 2017, 12:26

[center]Domostwo Khema, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Ery Ilaxoul.[/center]

Wielce skonsternowany i przejęty sługa domu Khema Lateefa Mibampesa, pognał ile sił w nogach do rozbrzmiewającej przeciągłym rykiem stajni. Khem nie musiał czekać długo na swego podwładnego, który po chwili wrócił, targając ze sobą solidną szczotę z włosia ryczyosłów i sztywnego włókna modryszu nizinnego. Wyciągnięty wprost z boksu ryczyosła, instrument ten mógł wzbudzić obawy w niejednym mieszkańcu Calli, ceniącym swe zdrowie, elegancje, a przede wszystkim delikatny zmysł powonienia. Dzierżąc ów najeżony włosiem ,,kostur", sługa wyprzedził swego pana. Ściskając przed sobą szczotę w pozycji gotowej do natychmiastowego ataku bądź obrony, zdawał się nie być skory do wręczenia jej szlachcicowi. Niepewnym wzrokiem spojrzał tylko na swego pana, a upewniwszy się o jego zamiarach, otworzył drzwi. Wnętrze domostwa zdawało się być całkowicie normalne w swej codzienności, z tymi samymi miękkimi dywanami, czy pojedynczymi śladami alchemicznych ingrediencji na którejś ze ścian. Spokojna cisza i ta kojąca, a właściwa dla domostwa atmosfera, nie była jednak wystarczająco przekonywująca. Poprzedzany przez wiernego sługę, Khem Latef Mibampes przeszedł wypełnioną ciszą i kurzem sień, a gdy jego stopy przekroczyły próg pokoju dziennego, ujrzał na dywanie zwiniętą postać. Przed nim leżał Stratis. Uśpiony, zdawałoby się zmożony głębokim snem po wydarzeniach ostatniej nocy. Młodzieniec zdawał się być skrajnie wyczerpany, nie przebudził się bowiem nawet, gdy alchemik stanął mniej niż metr przed nim.

- Lać obwiesia? - szepnął służący, zaciskając dłonie na trzonku szczotki. Błysk w jego oku sugerował, iż młody Siwja jest przygotowany na wszystko w obronie swego pana.
Khem: Sługa nie odda Ci szczoty, bo nie wypada panom tykać ugnojonych narzędzi pracy swych sług. A młodzieniec najwyraźniej nie usłyszał jak wchodzisz i się nie ocknął.

Stratis: Sofia obudzi Cię w momencie, jak tylko wyczuje zbliżającego się do pokoju Khema i jego sługę.
Ostatnio zmieniony 17 maja 2017, 12:53 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: