PBF - W Mroku Oxanu

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 11 kwietnia 2017, 16:13

[center]Pałac Oroni An'harata, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Ery Ilaxoul.[/center]
Krążył po kuchni drobnymi, nerwowymi kroczkami, starając się wyłapać wszystko, co było warte uwagi. Od czasu do czasu brał jakiś losowy przedmiot i nosił go przez chwilę, odkładając następnie w inne miejsce. Pozwalało mu to uniknąć nadmiernego zainteresowania pozostałych służących, pozorując, że "coś się przecież robi". Los sprzyjał mu najwyraźniej, gdyż w porze śniadania wszyscy mieli zbyt wiele obowiązków, by zwracać dodatkowo uwagę na pałętająca się tu i ówdzie staruszkę.

W końcu znudzony słuchaniem tyrad głównej kucharki i utyskiwań służby, siadł pod ścianą na prostym zydlu i począł obierać wielobarwne kolby kukurydzy. Pilnował, by nie szło mu to za sprawnie, nadstawiając jednocześnie ucha. W końcu jedna z dziewcząt, krojąca topinambur przy najbliższym stole odezwała się strapiona:

- Och, ciężko pracować, gdy takie nieszczęście dom nasz spotyka... Ilem ja łez już wylała, odkąd się dowiedziałam o tem. Pokojowa mówiła, że Jaśniejący z łóżka wstać nie może. Medycy są pono bezradni. Nie pomnę by był kiedyś tak chory.

- A to, to - odezwała się druga, przebierająca fasolę i dodała ciszej - Ponoć Panu krew się ustami rzuciła. Widziałam prześcieradła. Plamy na nich czarne i czerwone były...

- Oj nieszczęście to zaiste - zawtórował obu kobietom Ah-saa-brax, dbając o to by głos jego zawierał dawkę rozpaczy stosowną do okoliczności. - Zali bogowie srodze nas doświadczają. Biada, oj biada! Wszelako co powiadacie, iże medycy nie umieją mu pomóc?

- Ano owszem, babciu - odezwała się pierwsza z kobiet, także ściszając nieco głos - Ani chybi to jakaś magia. Rzekł mi tak zresztą Oquxin, co w straży służy, a on przeca by mnie nie okłamał. Mówił, że Pan w prawdziwie w kiepskim jest stanie i wygląda jakoby już na stos się szykował.*

- Straszne, oj straszne rzeczy podacie - biadolił dalej złodziej, wczuwając się w rolę. - A nie rzekł wam może ów cny młodzian, jak to się stać mogło? Magia to czy nie magia, ale przeca Pan nasz jakoś otruć się musiał. A jeśli jadło jego zatrute było, to pewnikiem na nas wszystkich podejrzenie padnie. Kto wie, czy na targ nie trafimy jak, nie dajcie Bogowie, Pan ducha wyzionie? Pomyślta przeto czy coś się wam kobity w głowach nie urodzi, cobyśmy własną skórę ocalić mogły... Może która z was coś dziwnego widziała?
Wkręcam służące by mi powiedziały coś więcej, o sposobie w jaki otruł się Oroni czy czasie, gdy to miało miejsce. Może też w obawie o swoje bezpieczeństwo powiedzą mi coś dodatkowo?
* Na stos się szykować - być bliskim śmierci. Powiedzenie powstało stąd, iż ciała zmarłych na Lenji pali się na stosach pogrzebowych.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 12 kwietnia 2017, 21:24

[center]Pałac Oroni An'harata, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Ery Ilaxoul.[/center]

- Toż, to nie może być jak powiadacie babciu! Wszystkieśmy przygotowały wieczerzę wspólnie, przecie by kto zauważył, gdyby było coś nie tak. - przejęta kobieta wyraźnie ściszyła głos, kontynując swój wywód - Lecz jak powiadacie, ani chybi wina spadnie na nas. - milczała przez chwilę zajęta krojeniem bulw topinambura. - Pan zachorzał w końcu w środku nocy. Z samiutkiego rana było już wszystko pozamykane. Droga mi przyjaciółka od lat przygotowywała kąpiel Panu i szanownej małżonce. Rano zaś nie została wpuszczona do wyższych pokoi. Tak samo sprawa się miała z dużą częścią służby. - młodsza kucharka umieściła obrane warzywa do obszernej, ceramicznej misy, szybkim ruchem odkładając ją w pobliże paleniska. Zdawała się denerwować co raz bardziej, aż w pewnej chwili zdałoby się, o czymś sobie przypomniała:

- Mnumbi miejcie nas w opiece! - wypowiedziała cicho a szybko, wykonując znak Pana Wód na wysokości serca. - Szacowna małżonka... jak ona to wszystko przetrzyma? - wróciła do pracy, lecz brzemię wypełnionych obawą myśli ciążyło na jej młodej osobie. Kobieta przygryzła wargę. Wyraźnie z trudem powstrzymywała się, aby nie dać ujścia temu, co leżało na jej sercu. Ah-saa-brax wykorzystał sytuację, a także przewagę wieku. Kucharka zdawała się uspokoić nieco, a słowa wyrwaly się z jej ust jak westchnienie:

- Babciu, znacie się w sumie na takich sprawach, to zrozumiecie... otóż nasza Pani, niech Mechit Urtia nad nią czuwa, jest ponoć brzemienna. - głos jej był równy szeptu - wiem, bo mi Tlanentli powiedziała. Ona przecież opiekuje się Panią w czasie kąpieli. Nie mogłaby się więc mylić. A kto wie... Co się stanie, gdy, nie dajcie bogowie, Jaśniejący by pomarł? My trafimy w najlepszym przypadku znów na pola, a szacowna małżonka? Pani jest dla nas przecie tak łaskawa, jej serce czułe mimo władzy, którą posiada. A jeśli ból straty naszego Pana ją również zawiedzie na stosy? Co się stanie z tym dzieciątkiem, co w jej łonie? - w oczach kobiety zaszkliły się łzy, które szybko starła wierzchem dłoni.
Kobieta jest najwyraźniej bardzo wdzięczna za los, jak ją spotkał, gdy może służyć w pałacu Jaśniejącego. Informacja, którą Ci babciu-Stratisie powierzyła, była dla jej samej najwyraźniej w tej kuchni tylko wiadoma. I co najmniej poufna.
[center]***[/center]
- Nie jest to moją decyzją Ehecatlemie, lecz rozporządzeniem samego Aru Ari. Nikt prócz osobistego medyka i dowódcy naszego oddziału nie ma teraz przystępu do Oroni An'harata... Choćby i jest Ci bratem. - słowa godnej postury męża wydawały się ostre i nieznające sprzeciwu, zupełnie jak głos, który tak często skory był do udzielania najmniejszej choćby reprymendy. - Nie powiodę was do komnat Pana tego domu, ani nie pozwolę tam przejść. Twoje słowa jednak są niemałą sprawą, a płyn, który macie może istotnie pomóc medykowi. Sam również nie jestem w stanie powiedzieć Jaśniejącemu o waszym przybyciu. Ale - tu jego głos zelżał z tonu, a srogie jego oblicze się nieco rozpogodziło - poinformuję dowódcę o tej sytuacji, a i medyk dowie się o truciźnie, którą udało się wam zdobyć. Zaczekajcie więc tutaj, a dowódca się z wami rozmówi.

Szlachetny Aruan skończył, po czym odwrócił się na pięcie. Przyspieszając kroku podążył wgłąb korytarza, znikając za załomem korytarza.
Ehecatlem: rzut na Aut. + Dowodzenie: 2 przebicia. Twoje informacje przekonają Syna Słońca do udzielenia wam pomocy.

Khem: rzut na Char. + Perswazję: brak sukcesu. Nie widać, aby zapewnienia alchemika podparły wyraźnie słowa Ehecatlema.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 kwietnia 2017, 13:43

[center]Pałac oroniego An'harata, 15 Pani Trzcin[/center]
Niespokojny Khem podrapał się po czubku nosa, rozejrzał ponownie wokół siebie. Ehecatlem sprawiał wrażenie niezwykle opanowanego, ale alchemik zachodził w głowę, czy brat szlachetnego oroniego też się niepokoił tak ogromnymi przeszkodami w przystępie do chorego dostojnika. Co jak co, ale rodzony brat - na dodatek ledwie dzień temu wysłany na wielkiej wagi sekretną misję - powinien być wypatrywany u bram pałacu przez umyślnych mających powieść go wprost przed oblicze An'harata.

Umysł AjArdczyka zasypywał zatem swego właściciela mnóstwem podejrzeń mrożących krew w żyłach i zapowiadających jeszcze gorsze wyzwania. Mogło być bowiem tak, że oroni An'harat już nie żył, a jego zausznicy postanowili ukryć ów fakt, by nie wywołać znienacka paniki. Oroni mógł też żyć, ale znajdować się w stanie całkowicie uniemożliwiającym jakiekolwiek czynności... albo też trafił w niewolę w swoim własnym pałacu! Khem zesztywniał nagle, porażony ostatnią myślą i nie potrafiący się jej w żaden sposób wyzbyć.

Rozszyfrowany przez astralnego maga list sugerował, że spisek w Calli stanowił wielkie zagrożenie dla miasta, a czciciele Ciemności mogli się znajdować wszędzie, od podziemi pod miastem do pałaców najbardziej wpływowej arystokracji. A co, jeśli dowódca pałacowej straży i naczelny znachor należeli do spisku? Komu byłoby łatwiej otruć i odciąć od świata oroniego jak nie właśnie im?

- Zacny Ehecatlemie, lękam się, że nie pozostawiliśmy niebezpieczeństwa poza murami tego pałacu - powiedział półgłosem kładąc rękę na ramieniu Syna Holis - Jeśli twój czcigodny brat został otruty w tym miejscu, sprawcy wciąż mogą tutaj być... i może ich być wielu. Czy naprawdę winniśmy bezgranicznie ufać dowódcy straży twego brata i jego znachorowi?
Zdenerwowanie pogłębia paranoję Khema...

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 15 kwietnia 2017, 14:07

[center]Pałac Oroni An'harata, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Ery Ilaxoul.[/center]
Małżonka An'harata jest brzemienna? Ciekawe... Czemu, na Węża, nie wie o tym nikt, prócz służby...? Niespodziewana informacja zaskoczyła nieco złodzieja. Przez chwilę ważył w myślach wynikające z niej konsekwencje, pilnując, by jednocześnie by na zewnątrz