PBF - Pierwsza Przygoda Reinhardta bez Reinhardta

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 kwietnia 2017, 10:50

Trochę nie jestem pewien, gdzie się znajduje Eithart. Jest
w pobliżu młyna w odwodzie, czy siedzi z asteriańskim kapłanem na podzamczu?
Zakładam ze dwóch jest na zwiadach a reszta w postaci Eitharta Ardieli oraz Slepca w odwodzie. Mlyn zostal dwie godziny drogi za wami bo szliscie tak jak poradzil Siwy czyli nie łatwa drogą lecz z innej strony. Dlatego straty sa znikome :)
Odwod jest na odległość krzyku. Burga i Siwy nie widzą się w lesie bo wystarczy dwadzieścia trzydziesci kroków by stracic kontakt. Siwy deklarował się trzymac poza zasięgiem strzału, Burga jest ciut bliżej i ma więcej informacji.
Ostatnio zmieniony 10 kwietnia 2017, 15:19 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 10 kwietnia 2017, 18:16

Dla MG i Siwego
Spoiler!
Burga zsunął się po pniu drzewa tłumiąc jęk bólu. W kącikach ust pojawiły mu się bańki krwi.
Ku...rwa - pomyślał - trzeba było założyć zbroję.
Sapnął jeszcze raz myśląc ilu osób przed nim mogły być to ostatnie słowa.

Rozejrzał się mętniejącym wzrokiem za łucznikiem, ale niczego nie dojrzał. Czyżby tamten uznał, że jedna strzała załatwiła sprawę? Chyba miał rację....


Półork sięgnął ku plecom, a przed oczami zatańczyły mu mroczki. Psia krew, wyczuł na łopatce wybrzuszenie zwiastujące, że strzała przeszyła go na wylot. Z przodu między żebrami, trochę pod obojczykiem, a z drugiej przez kość łopatki.

Cholera co zrobić z resztką wyciekającego życia? Modlić się? Nie wiem co się robi w takich razach. Może chociaż ostrzegę resztę...

Półork zagryzł zęby i nabrał w zbolałe płuca powietrza. Zakrzyczał jeszcze raz jak sroka, jednak tym razem skrzek był urywany. Burga przez kilka chwil walczył z mdłościami po czym chęć życia wzięła górę, chwycił mocno strzałę przy samej ranie drugą zaś złamał drzewiec. Z bólu padł na twarz, a skoro leżał zaczął się czołgać w krzaki ku swoim towarzyszom.

Jest kiepsko. Burga nie miał zbroi. Wyparowania kłute ubrania podróżnego to 10. To daje 96 obrażeń. Burga ma 105 żywotności, więc zostało mu 9 pkt żywotności.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 11 kwietnia 2017, 00:02

No dobra pora ruszać z pojedynkiem snajperów. Najpierw proszę przeczytać schowany tekst w poście nr 134 oraz 137, teraz już wolno wzystkim, a potem zapraszam do czytanie tego co poniżej.
Czy już?

Jeśli tak, to lecimy z mechą. Półelf zeskakuje z murku nad stołbem, gdzie miał kryjówkę. Rozgląda się przy tym dookoła, ponieważ uważa że "może ich być więcej" i ma rację. Rzucam mu na spostrzegawczośc. Wypada 05, naturalny wynik który zawsze zapewnia sukces. Miał znikome szanse ale jakimś cudem dostrzegł Siwego. Strzela z łuku do naszego gwardzisty i biegnie dalej. Siwemu nawet nie rzucam na spostrzegawczośc, pólefl jest co najmniej widoczny. Zakładam zgodnie z deklaracją Siwego, ze bierze kuszę i z niej wali . Porównuję szybkości, są podobne. Jednak zaczyna Siwy ponieważ krótki łuk ma więcej opóźninia niż naciągnięta i gotowa do strzału kusza. Rzut na trafienie 43, tak sobie ale wystarcza by trafić. Pozwalam łuczkowi rzucić na unik, jednak ze względu na okoliczności modyfikuję szansę powodzenia o połowę w dół (spodziewa się ataku, jednak nie jest on długi i sygnalizowany). Wypada 63 to trochę za dużo by się udało. Rzut na obrażenia +23... odliczam zbroje ale, to chyba nam wyjaśnia starcie. Fabularka poniżej.
Zakapturzony w zielony zlewający się z otoczeniem elfi pled żwawo zeskakiwał z kamienia na kamień. W jednej chwili serce Siwego zamarło kiedy sprawdzał słońce lusterkiem. Jednym sprawnym ruchem poderwał kuszę do podbródka i złożył się do strzału. Wciągnłą szybko powietrze i powoli je wypuszczając wiódł wzrokiem poprzez szczerbinę w kuszy za chyżym przeciwnikiem. Siwy z trudem opanował pokusę szybkiego naciśnięcia na spust typową dla młodzieniaszków, wiedział że ma tylko jeden strzał i nie wolno mu tego spierdolić. Zaczął szybko liczyć w myślach, to go zawsze uspokajało.

Jeden...

Błysk lusterka musiał chyba jednak przyciągnąć uwagę, poruszającego się z niebywałą gracją łucznika bo tamten w biegu sięgnął przez ramię do kołczanu po strzałę. Pędził niebezpiecznie szybko zbliżając się do wejścia do stołbu za którym nie było szans go trafić.
Choć palec bardzo chciał pociągnąć za spust, lata wojaczki mówiły gwardziście, że tamten na to liczy, że ma coś specjalnego na tą okazję.

Dwa...

Półeldf nie strzelił.Wybił się za to mocno z nóg robiąc w powietrzu salto w przód nie wypuściwszy z rąk boni. Wylądował zgrabnie i jeszcze w będąc w lekki przysiadzie po lądowaniu, jednym płynnym ruchem skręcił ciało napinawszy łuk do strzału. Ich oczy przez chwilę się spotkały.

Trzy...

Palec zwolnił języczek spustu kuszy. Jęknęła zwalniana cięciwa łuku. Wszystko trwało zaledwie kilka uderzeń serc ale gwardziście zdawał się ten czas niemal całą wiecznością, jak w zwolnionym tempie. Znów poczuł, że żyje dla takich właśnie momentów.

TŁAK!

Bełt wbił się głęboko w okolicy mostka, przebijając się przez skromną zbroję aż na wylot. Siła impetu była na tyle duża że poderwała ramię z łukiem w górę. Wypuszczona w powietrze strzała pomknęła niegroźnie w przestworza. Pólelf upadł na czworaka. Poderwał się z trudem i wpół przytomny zdołał zrobić jeszcze parę kroków w kierunku czerniejącego mrokiem wejścia do budowli. Ale nie dotarł. Ciało odmówiło mu posłuszeństwa i runął na twarz wzbijając tumany wiekowego kurzu wśród ruin.

Było po wszystkim.

Cisza. Ciepłe powiewy wiosennego wietrzyku lizały twarz starego gwardzisty. Ostatnie promienie pomarańczowego słońca padały pomiędzy prześwitami jeszcze słabo ulistowionych drzew. Gdzieś w oddali słychać było śpiew ptaków. Nadchodziła wiosna. Wszystko budziło się do życia w swoim naturalnym i niczym nie zakłóconym rytmie.
Co dalej? Możecie pisać śmiało dłuższe działania i opisywać ich efekt, na razie jest spokojnie...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 11 kwietnia 2017, 10:28

Siwy zgiął się szybko za murkiem wkładając nogę w strzemię kuszy aby szyciej napiac cięciwe.

No maleńka kolejny raz uratowałaś mi życie. Kiedy usłyszał kliknięcie, zabezpieczył spust i nałożył kolejny pocisk.

Czekając na kolejny podmuch wiatru i szelest liści, wychylił lusterko za winkiel obserwujac otoczenie. Zdawało się być spokojnie, patrolował okolice patrząc przez szczerbinę, odliczał od 10 w dół. Wiedział, żle czujka nie była wystawiona bez powodu. Wewnątrz kompleksu pewno drzmie więcej bandziorów. Przez chwile zatrzymał się na cielsku martwego półelfa leżącego w listwoni.

Z wojskowego transu doszedł do jego uszu śpiew ptaków.

Burga gdzie jesteś - dawaj dawaj kamracie. Oglądał zarośnięty dziedziniec na zmiane z zaroślami po jego prawej stornie.

Poczuł się przez chwile bezpieczny, ale trapiło go, że Burga nie dał żadnego znaku. Kurwa zostałem sam, ciekawe jak długo ... Oby reszta była blisko

Szybko schował lusterko do troby na nodze, trzymajac pewnie naładowaną kusze spojrzał na Azora i zacmokał dwa razy, nakazując wikurowi pozostanie przy nodze.

Przesuwał się szybkimi krokami w stronę gęstych zarośli i wystających murków, gdzie leżał półelf. Kiedy był przy nim, zarzucił kusze na plecy. Złapał za jego pasy i wystajaće częsci zbroi i zaciągnął za najbliższy większy mur, kierująć się w storne krzaków gdzie winien być Burga w nadzieji, że towarzysz będzie go osłaniał.

Targajac cielsko zostawał czujny. Kiedy mógł schować się za większym pniem, murem na kilka uderzeń serca zatrzymywał się aby nasłuchiwać, miał nadzieje, że ten zmysł i skuteczny węch owczarka uratuje mu życie.

Dla MG:
Spoiler!
4. Nasłuchiwanie odgłosów - wyczulenie słuchu w celu np. podsłuchiwania (maks do odległości 1/10 SZ. liczonej w metrach wokół, ew. zależnie od warunków i MG
Cel - pół elf. Zabieram jego łuk, i cielsko z widoku. Kieruje się w zarośla gdzie winien być Burga. Jeżeli go nie znajde to wróce, szybko zerkne co półelf miał przy sobie. Może jakieś rany, może nóż do rzucania? Nastepnie sprawdzę co jest przy koniach.