PBF - W Mroku Oxanu

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 30 marca 2017, 14:51

[center]Rozdział II


Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul
[/center]


Słońce stało już wysoko na niebie gdy Mezxtli zmierzał w kierunku rezydencji jednego z najznakomitszych Aruan. W pośpiechu mijał kolejne, zakręcające niczym serpentyny uliczki potrącając spacerujących godnie Alinur. Część jego umysłu zanotowała jeszcze oddalający się dźwięk ich kąśliwych uwag i złorzeczeń, komentujących jego jakże niegodne zachowanie. Myślami jednak był gdzie indziej. Mimo braku snu, dwie godziny spędzone w pracowni ożywiły jego umysł niczym kąpiel w chłodnym wodospadzie. Całą drogę analizował wnikliwie pozyskane z rozszyfrowanego listu informacje.
Spoiler!
Przetłumaczone przez Ciebie słowa będą się układać w taki list:

Bądź pozdrowiony w imię naszego Pana i Ciemności, dla której oddaliśmy nasze dusze. Niech przeklęte światło bogów nigdy nie tknie twych oczu.

Czy zgromadziłeś już wystarczająco niewinnych? Ich esencje bardzo wzmocnią nasze działania i uradują naszego Pana. Twój wysłannik dotarł do mnie bezpiecznie i przekazał fragment księgi.To zaiście interesujące, co moglibyśmy osiągnąć za pomocą tak niepozornego przedmiotu. Lecz nie mamy wiele czasu, jeśli rytuał ma się powieść musi być wykonany dokładnie w określonym terminie. Jest go mniej, niż wydawało się z początku. Wysłałem już moich ludzi aby zajęli się sprawą, nie można dłużej zwlekać. Musimy porozmawiać osobiście, bez wysłanników, ani żadnych innych niewiernych.

Spotkajmy się jak zwykle pod Perłową Ucieczką.

T.C.
Dodatkowe elementy układanki zdawały się rzucać nieco światła na poczynania bractwa Xitaa Fialt'u. Najwyraźniej ucieczka kapłana była nie tylko próbą uniknięcia miejsca kaźni, które niebawem będzie gruntownie przeszukane przez strażników, lecz również częścią planu. Podobne myśli zaprzątały mu głowę, gdy mijał ostatnie zabudowania dzielnicy Alinur. Poniżej roztaczał się olbrzymi taras kasty tiba, wiodący ku północnemu zachodowi aż do siedzib możnych, szlacheckich rodów. O umówionej porze młody adept dotarł na przestronny plac przed rezydencją samego oroni. Na miejscu zobaczył zarówno Stratisa, Paladyna jak i Zyanyę. Wkrótce dołączył też alchemik. Już z pewnej odległości widział malujące się na ich twarzach zdenerwowanie.

[center]***[/center]
Ehecatlem jak szybko tylko mógł, pomógł zanieść pozbawione ducha dzieci do umiejscowionego w pobliżu rzeki lazaretu. Jego wzrok co rusz padał na wyznaczający pory dnia słoneczny glob, wspinający się wolno po lazurowym niebie. Pora była jeszcze młoda, lecz wiedział, że należy wykorzystać sytuację. Wróg był wyraźnie osłabiony, bluźnierca, który dopuścił się postawić swoją stopę w Calli, leżał teraz martwy gdzieś na dnie Ivit. Kobieta będzie próbowała zapewne uciec, znaleźć protekcję w sobie tylko znanym miejscu. Była jednak oficjalnie stracona w tym mieście... i możliwe, że w kilku okolicznych.

[center]Obrazek[/center]

Nie tracąc czasu na zbędne kluczenie, obrał najkrótszą sobie znaną drogę do rezydencji brata. Minąwszy co raz głośniejszą i ożywioną dzielnicę kupiecką, wspiął się po ciosanych w kamieniu stopniach na wyższy taras. Nie minął nawet kwadrans, gdy przekroczył bramy dzielnicy Aruan i dostrzegł wysokie mury siedziby Oroni An'harata. Nikogo z wybranych do tajnego zadania jeszcze nie było. Miejsce zdawało się w pewien sposób inne, choć tak dobrze je znał. Okolica zdawała się nieprawdopodobnie cicha, niemal jak wymarła. O tej porze zwykle służba uwijała się pod nawałem przydzielonych obowiązków, pod boczne bramy przyjeżdżały chronione przez straż wozy dostarczające najświeższą żywność. Teraz nie było niemalże nikogo, poza milczącymi sylwetkami gwardzistów przed główną bramą i na murach rezydencji. Coś było nie tak. Syn Słońca przyspieszył kroku. Wartę miał akurat znany mu młody tiba, pochodzący z jednego ze starszych rodów. Zobaczywszy Ehecatlema, gwardzista momentalnie zasalutował. Nie zdawał się jednak skłonny do przepuszczenia mężnego wojownika i brata swego chlebodawcy. Co dopiero, aby otworzyć przed nim bramy pałacu An'harata.

- Z rozkazu samego Jaśniejącego, nikt nie może wejść. Znam was dobrze Panie i wiem, że sprawy, które chcecie omówić z szacownym Oronim są wielkiej wagi. - mężczyzna mówił z wyraźnym spokojem i szacunkiem względem Syna Słońca. Jednak przez jego głos przebijała również stanowczość otrzymanych rozkazów - Ktoś jednak próbował otruć naszego pana. Z samego rana zdjęła go choroba i nie może was przyjąć. Takie są rozkazy.
Zgodnie z rozmową z Mystic'iem, przyjęłam, że w czasie, gdy Zyanya będzie w lazarecie, a Stratis będzie sprzedawał znalezione fanty, Mezxtli przetłumaczy zaszyfrowany list, który znaleźliście w domostwie Bentaresh.

Po około dwóch godzinach od rozstania się przed siedzibą Bentaresh, Stratis, Zyanya, Khem oraz Mezxtli również znajdą się pod bramami pałacu oroni. Ehecatlem przyjdzie pierwszy, a pół godziny później dołączy do niego reszta.
Ostatnio zmieniony 30 marca 2017, 15:50 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 30 marca 2017, 15:10

[center]Calli, Przed Rezydencją Oroni, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
- No to jesteśmy, jak to mawiają AjArdczycy: ugu salmu ne* - podsumował Sa słysząc nowinę przekazaną przez Ehecatlema.

Wieść o chorobie chlebodawcy zaniepokoiła go wyraźnie. W końcu to kiesa oroni była podstawowym źródłem dochodów złodzieja, a co więcej cień Patrona stanowił lepszą ochronę, niż zamorska kolczuga. W zamyśleniu zlustrował poważnym wzrokiem bramę i mury pałacu. Jednakże widok zawartych na głucho wrót, jak i stojących w ciszy strażników tiba, nie nastrajał zbyt optymistycznie.

- W zasadzie mógłbym spróbować dostać się do środka - odezwał się półgłosem do pozostałych spiskowców. - Znam budynek dość dobrze... Jednak sądzę, że to może się nie zdać na wiele. Jeśli Jaśniejący jest chory i tak mnie nie przyjmie... Jednak jest to jakaś opcja. Zawsze mógłbym się rozejrzeć. Choćby po mniej ważnych komnatach. Posłuchać, co mówi służba... Co wy na to?



* ann. w ciemnej dupie
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

voodoochild
Reactions:
Posty: 71
Rejestracja: 07 kwietnia 2016, 11:38

Post autor: voodoochild » 30 marca 2017, 19:26

[center]Calli, Lazaret Mnumbi, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Przybywszy do lazaretu Zyanya zaczęła przygotowywać się do egzorcyzmu. Wyciągając symbole bogini wyciszyła swój umysł. Gdy wszystkie dzieci zostały przeniesione do izby ogólnej a dwie opętane odseparowane od reszty, kapłani Mnumbi rozpoczęli zabezpieczanie miejsca działań magicznych. W tym czasie Zyanya zapaliła kadzidło poświęcone bogini Ciszy i Mądrości, skupiając się n jej istocie oraz intencji egzorcyzmu. Gdy kapłani inkantowali zaklęcia zabezpieczające Zyanya obchodziła miejsce wokół nucąc cicho modlitwy ochronne i prosząc Matkę o opiekę w czasie praktyki. Na koniec zwróciła się bezpośrednio do opętanych, je również okadzając i szepcząc dalej tekst modlitwy tym razem w intencji uwolnienia ich od istot, które zawłaszczyły ciała dziewczynek. Imię Pani Mądrości pojawiało się cyklicznie na ustach kapłanki przypominając bytowi iż nie ma prawa do tego ciała. Kiedy poczuła że zrobiła wystarczająco wiele ustąpiła miejsca dla działań kapłana Pana Wód. Oddaliła się odrobinę, na tyle by zrobić miejsce dla reszty uczestników egzorcyzmu ale też pozostała na tyle blisko by szept jej nie przerwanej modlitwy wciąż docierał do uszu opętanych między falami dźwięcznych modlitw kapłanów. W stosownym momencie otworzyła kulę uwalniając zagarnięte przez kapłana mrocznego kultu dusze.


[center]Calli, Ulice Miasta, 15 Pani Trzcin (Iparu)1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Przemierzając budzące się ze snu ulice miasta rozpatrywała przebieg wydarzeń z poprzedniego dnia. Możnaby sądzić że spełnili swoje zadanie i mogą powrócić do swoich codziennych zajęć. Mimo to wciąż niepokoił ją fakt rozprzestrzeniania się mrocznego kultu... Dotarła do rezydencji Oroniego gdzie już czekała część drużyny. Gdy dotarła reszta i okazało się że Oroni niespodziewanie zachorował a im odmówiono wejścia na teren pałacu, stało się dla niej jasne że ta przygoda jeszcze nie dobiegła końca. Słysząc propozycję ...muzyka, od razu przyszło jej na myśl iż jednocześnie gdy ten użyje swych umiejętności by rozejrzeć się po rezydencji, ona i mag mogli by spróbować dostać się do środka z płaszczyzny astralnej.

Chwilowo jednak zachowała milczenie oczekując opinii reszty.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 31 marca 2017, 01:47

[center]Calli, Przed Rezydencją Oroni, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]


Syn Słońca po odprowadzeniu dzieci do lazaretu udał się w kierunku pałacu brata ogrzewając się w międzyczasie ciepłymi promieniami słońca wznoszącego się nad Calli. Zmęczenie i głód dały mu się we znaki, toteż po drodze zakupił na jednym z ulicznych straganów suszone mięso, które żuł podczas dalszej wędrówki ku bramie wejściowej.

Słucham?!

Ta jedna myśl przez krótką chwilę krążyła w umyśle paladyna na wieści od znajomego Tiba. Przecież to niemożliwe, żeby mnie również trzymał z daleka w takiej sytuacji!
Nie było wiele czasu. Jeśli trucizna działała, to znaczy, że mogą mieć mało czasu. Za mało. A wieści, które ze sobą przynosili, były zbyt istotne, by mogły czekać. Niestety nie było jeszcze nikogo z pozostałych członków drużyny, zaten Aruan znalazł sobie spokojny kącik, usiadł, zapalił świeczkę i rozpoczął medytację w oczekiwaniu.

Po przybyciu wszystkich wyjaśnił sytuację w taki sposób, by strażnicy nie słyszeli tej rozmowy. Pomysł muzyka wydawał się tak samo ciekawy, co bezsensowny.

Ehecatlem pomyślał chwilę, po czym zwrócił się szeptem do swoich towarzyszy:

- Do pałacu wiedzie jeszcze inna, ukryta droga. W samym pałacu jest kilka osób mi przychylnych, które może będą wiedziały więcej na temat tego, co się dzieje w środku. O ile ja sam swoją obecność w środku wytłumaczę, to ciężko będzie z wami. Jakieś pomysły, co z tym możemy zrobić? Tylko szybko, nie mamy czas na filozoficzne dyskusje...
W oczekiwaniu na resztę graczy odmedytowuję tyle punktów energii, ile jestem w stanie. Paladyn zna 2 osoby w pałacu darzące go szacunkiem w wyniku rzutu na autorytet i dowodzenie - 12.