wybór questa pozostawiam innym mnie pasują wszystkie trzy
PBF - Pierwsza Przygoda Reinhardta bez Reinhardta
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Gorący gulasz z opasa to było to czego młody łowca potrzebował. To i jeszcze parujące przy kominku mokre onuce i nastawione ku ogniu rozmoczone stopy.
Między kolejnymi łyżkami parującego ekstraktu z bawoła, Burga zerkał na ranną kobietę.
Nigdy nie miał śmiałości do kobiet, a tam skąd pochodził, był zwykłym bękartem, którego płeć piękna omijała szerokim łukiem. Z Ardiellą jak na razie zaszedł dalej niż z jakąkolwiek inną, choć mało co a przepłacić by to siarczystym policzkiem (lub dekapitacją). Mierzył siły na zamiary, więc wiedział, że pannica jest poza jego zasięgiem. Skądinąd gdyby pomóc jej Pani mogłaby zerknąć na niego życzliwszym okiem.
- Ja se tak myślę, że dobrze zrobiliśmy przywożąc tu rannego rycerza. Kto inny pomoże mu lepiej niż kapłani? - zaczął rozmowę między kolejnymi kęsami.
- Myślałem także nad tym co dalej robić. W zasadzie mi się nigdzie nie śpieszy. Mógłbym pomóc kapłanom z tymi tam kultystami ale ... khem ... skoro pojawiła się sprawa, bądź co bądź, pilniejsza. Jak to się mówi nie cierpiąca zwłoki, przez którą to panienka Ardiela ryzykowała życie i zdrowie... To ja byłbym za tym, żeby tą sprawą zając się niezwłocznie. O ile panienka mojej to pomocy potrzebuje. I moich towarzyszy, jeżeli ci się zgodzą.
Między kolejnymi łyżkami parującego ekstraktu z bawoła, Burga zerkał na ranną kobietę.
Nigdy nie miał śmiałości do kobiet, a tam skąd pochodził, był zwykłym bękartem, którego płeć piękna omijała szerokim łukiem. Z Ardiellą jak na razie zaszedł dalej niż z jakąkolwiek inną, choć mało co a przepłacić by to siarczystym policzkiem (lub dekapitacją). Mierzył siły na zamiary, więc wiedział, że pannica jest poza jego zasięgiem. Skądinąd gdyby pomóc jej Pani mogłaby zerknąć na niego życzliwszym okiem.
- Ja se tak myślę, że dobrze zrobiliśmy przywożąc tu rannego rycerza. Kto inny pomoże mu lepiej niż kapłani? - zaczął rozmowę między kolejnymi kęsami.
- Myślałem także nad tym co dalej robić. W zasadzie mi się nigdzie nie śpieszy. Mógłbym pomóc kapłanom z tymi tam kultystami ale ... khem ... skoro pojawiła się sprawa, bądź co bądź, pilniejsza. Jak to się mówi nie cierpiąca zwłoki, przez którą to panienka Ardiela ryzykowała życie i zdrowie... To ja byłbym za tym, żeby tą sprawą zając się niezwłocznie. O ile panienka mojej to pomocy potrzebuje. I moich towarzyszy, jeżeli ci się zgodzą.
Adriella wpadła w oko półorkowi. Z chęcią zająłby się jej questem.
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Po wszystkich zamganiach Siwy nie mogł dojść do siebie, a raczej nie pojmował tak ryzykownej postawy młodej kobiety, która zapuszkowała się i życiem chciała przepłacić za chęć pomocy.
bił od niej pewien blask, pewna siła i charyzma. Pewnie dla tego tekie występki uchodzą jej płazem. Niemniej jednka intrygowała go coraz bardziej, co jeszcze ta dzeiwczyna ukrywa jakie ma talenty? Te pytania zaprzątały mu myuśli kiedy dojadał gulasz jagnięcy z kaszą zawinięty w liście agawy.
Kiedy wrócił kapłan gwardzista ocenił jego wyraz twarzy i czekał na wieść o stanie zdrowia młodego rycerza. Kapłan kiwną głową na przywitanie wszystkich i usiadł do stołu. W komunku zwolna sączył się ogień rożswietlając izbę i wypełniając ją rozgrzewającym powietrzem.
Ciesze się Kapłanie, że młody Reinhardowy syn znajdzie opiekę w świątynie najwyższego. Jeżeli mogłbym przed wyjadem zerknąć na jego rany doświadczonym okiem sanitariusza wojennego uspokoiłoby to moje myśli i mogłbym bez wahania wyruszyć z Ardielą.
Bardzo chicałbym zjąć się też kultem który spędza Ci sen z powiek drogi kapłanie, ale widać sprawa w dworze jest tak poważna, że uznają ją powagi życia i śmierci. Pierw w dworze zabawimy a jak Katan dopomoże wrócim i kultem się zajmiem.
Spod krzaczastych brwi Siwego spoglądał błagalny wzrok, odmówił pomocy temu kto w gości go zaprosił. Miał nadzieje, że kapłan zrozumie.
bił od niej pewien blask, pewna siła i charyzma. Pewnie dla tego tekie występki uchodzą jej płazem. Niemniej jednka intrygowała go coraz bardziej, co jeszcze ta dzeiwczyna ukrywa jakie ma talenty? Te pytania zaprzątały mu myuśli kiedy dojadał gulasz jagnięcy z kaszą zawinięty w liście agawy.
Kiedy wrócił kapłan gwardzista ocenił jego wyraz twarzy i czekał na wieść o stanie zdrowia młodego rycerza. Kapłan kiwną głową na przywitanie wszystkich i usiadł do stołu. W komunku zwolna sączył się ogień rożswietlając izbę i wypełniając ją rozgrzewającym powietrzem.
Ciesze się Kapłanie, że młody Reinhardowy syn znajdzie opiekę w świątynie najwyższego. Jeżeli mogłbym przed wyjadem zerknąć na jego rany doświadczonym okiem sanitariusza wojennego uspokoiłoby to moje myśli i mogłbym bez wahania wyruszyć z Ardielą.
Bardzo chicałbym zjąć się też kultem który spędza Ci sen z powiek drogi kapłanie, ale widać sprawa w dworze jest tak poważna, że uznają ją powagi życia i śmierci. Pierw w dworze zabawimy a jak Katan dopomoże wrócim i kultem się zajmiem.
Spod krzaczastych brwi Siwego spoglądał błagalny wzrok, odmówił pomocy temu kto w gości go zaprosił. Miał nadzieje, że kapłan zrozumie.
Popieram quest z dziewoją. Moja maksyma to: stary człowiek i może
Ostatnio zmieniony 21 marca 2017, 10:42 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Eithart pałaszował gulasz myśląc co czynić. Do gniazda Reinhardowego za bardzo ochoty nie miał wchodzić, bo fama rodziny nie zachęcała do tego. Swoje z rycerzem zrobił, pomógł wedle najlepszej wiedzy. Niechże teraz kataniccy zajmą się rannym wedle własnego uznania. Zabójców też śledzić nie chciał, bo widział już co potrafią i jak ich pocharatali, nim padli trupem. A dziewczyna i klątwa w zamku? Miał już Eithart doświadczenie, pamiętał jaka choroba go toczyła, gdy Sanna w Duviku wytruć osadę postanowiła i jakich czarnoksięskich sztuczek się ułapiła. Ale choćby historia powtórzyć się miała, choćby Ardiela podłą nekromantką się okazać miała, to etos mu nakazywał aby jej pomóc. Naiwnie myślał kapłan, ale taką wiarę wybrał. Choćby w pułapkę ich prowadziła, to musiał w nią iść.
Widział jakim okiem spoglądał na niewiastę Burga i jakie zamiary wyznał. Stary gwardzista też chyba ku takiemu się skłaniał. Kapłan rzekł w końcu spokojnie:
- Jeno koniom damy spocząć i ruszym z tobą Ardielo ku zamkowi. Zdaje mi się, że to nie zwykła choroba panienkę toczy. - Eithart skrzywił się lekko przypominjąc sobie duvikańską, magiczną zarazę: - Mus i mnie kapłanowi Gorlamickiemu zło takie potępić.
Widział jakim okiem spoglądał na niewiastę Burga i jakie zamiary wyznał. Stary gwardzista też chyba ku takiemu się skłaniał. Kapłan rzekł w końcu spokojnie:
- Jeno koniom damy spocząć i ruszym z tobą Ardielo ku zamkowi. Zdaje mi się, że to nie zwykła choroba panienkę toczy. - Eithart skrzywił się lekko przypominjąc sobie duvikańską, magiczną zarazę: - Mus i mnie kapłanowi Gorlamickiemu zło takie potępić.
No to niech Siwy i Burga w koperczaki idą do panny Ardielii. Co to za wyczyn chłopkę na sianie wyobracać. Eithart mierzy wyżej. Z panienką szlachcianką się zamknie w komnacie, co by niby czary czynić i tak ją na śpiocha wyłomota, że będzie o czym po karczmach przez dekadę opowiadać;)
Dobra, a tak na poważnie, chcę się jeszcze rozliczyć z kupcem. I jeśli się da to zakupić od katanitów trochę PM. Bądź co bądź, Katan ma dobre układy z Gorlamem, kto SoK czytał ten wie;)
Dobra, a tak na poważnie, chcę się jeszcze rozliczyć z kupcem. I jeśli się da to zakupić od katanitów trochę PM. Bądź co bądź, Katan ma dobre układy z Gorlamem, kto SoK czytał ten wie;)
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
Gdy dotarli do kapliczki starzec w pokorze poczekał na dyspozycje kapłana. Gdy ten z pozostałymi udał się na strawę i spoczynek ślepiec podążył za końmi i chłopakiem który je prowadził. Wiedział, że zaproszenie nie dotyczyło żebraka, a nie chciał kłopotać gospodarza swoją obecnością. Dlatego gdy nadarzyła się okazja spytał.
- Chłopcze czy znajdzie się w stajni miejsce dla starca, żeby noc mógł przenocować? Byle kawałek suchego kąta a sen lekki mam to i koni popilnuję
Wiedział, że decyzja nie należy do świątynnego sługi, więc poczekał cierpliwie aż ten będzie miał czas i chęci pryncypała o zdanie zapytać.
Czekając oparty na kosturze, rozmyślał o wydarzeniach ostatnich dni. Dawno już nie czuł tych emocji. Zgrabiałe ręce i stare mięśnie nie nadawały się już do walki, a jednak przeżył. Znowu był o krok od śmierci ale jakimś cudem żyje. Upatrywał w tym przeznaczenia i wypełnienia woli bogów.
[center]***[/center]
Wieczorna mgła powoli przysłaniała miejsce starcia dwóch armii. Pole bitwy usłane było ciałami z których wystawały połamane drzewce, strzały i oszczepy. Ktoś jęczał, ktoś próbował się podnieść. Ale dla rannych piratów nie było już nadziei. Pomiędzy nimi chodził "rzeźnik". Każdego w którym wyczuł życie mordował w okrutny sposób. Jednak samo zadanie śmierci nie było dla niego nagrodą, nade wszystko lubił patrzeć jak płoną. Dla tych którzy nie ustali, którzy uciekali i dali się żywcem pojmać miał specjalną torturę. Każdego takiego kazał nabijać na pal a pod palem wielkie ognisko rozpalać.
Nie był to człek obłąkany jak myśleli jego podwładni. Nie chciał też sławy i zaszczytów. On jedynie zemsty szukał, bo w zemście chciał znaleźć ukojenie. Więc stał i patrzył jak płonęli, jak ich ciała trawił ogień i jak krzyczeli modły do bogów wznosząc. Tak jak ona i tak jak jego syn cierpieli, podług starej sprawiedliwej zasady.. za oko za oko.. ząb za ząb.
[center]***[/center]
Z odrętwienia wyrwał starca głos chłopaka ..
- Chłopcze czy znajdzie się w stajni miejsce dla starca, żeby noc mógł przenocować? Byle kawałek suchego kąta a sen lekki mam to i koni popilnuję
Wiedział, że decyzja nie należy do świątynnego sługi, więc poczekał cierpliwie aż ten będzie miał czas i chęci pryncypała o zdanie zapytać.
Czekając oparty na kosturze, rozmyślał o wydarzeniach ostatnich dni. Dawno już nie czuł tych emocji. Zgrabiałe ręce i stare mięśnie nie nadawały się już do walki, a jednak przeżył. Znowu był o krok od śmierci ale jakimś cudem żyje. Upatrywał w tym przeznaczenia i wypełnienia woli bogów.
[center]***[/center]
Wieczorna mgła powoli przysłaniała miejsce starcia dwóch armii. Pole bitwy usłane było ciałami z których wystawały połamane drzewce, strzały i oszczepy. Ktoś jęczał, ktoś próbował się podnieść. Ale dla rannych piratów nie było już nadziei. Pomiędzy nimi chodził "rzeźnik". Każdego w którym wyczuł życie mordował w okrutny sposób. Jednak samo zadanie śmierci nie było dla niego nagrodą, nade wszystko lubił patrzeć jak płoną. Dla tych którzy nie ustali, którzy uciekali i dali się żywcem pojmać miał specjalną torturę. Każdego takiego kazał nabijać na pal a pod palem wielkie ognisko rozpalać.
Nie był to człek obłąkany jak myśleli jego podwładni. Nie chciał też sławy i zaszczytów. On jedynie zemsty szukał, bo w zemście chciał znaleźć ukojenie. Więc stał i patrzył jak płonęli, jak ich ciała trawił ogień i jak krzyczeli modły do bogów wznosząc. Tak jak ona i tak jak jego syn cierpieli, podług starej sprawiedliwej zasady.. za oko za oko.. ząb za ząb.
[center]***[/center]
Z odrętwienia wyrwał starca głos chłopaka ..
Ostatnio zmieniony 18 marca 2017, 23:54 prze