Posterunek Epsilon 420, Baraban, 100.827.M41
Ślizgacz przyśpieszył wyczuwalnie, kiedy trzej Astartes zeskoczyli z pokładu maszyny. Kheton natychmiast skontrował nadmiar mocy manetkami ukladu sterującej, pchnął maszynę ku pustej przestrzeni za umocnieniami wykrwawionych imperialistów.
Sytuacja na polu bitwy uległa w krótkim czasie diametralnej zmianie. Rozrywani ciężkimi boltowymi pociskami krootowie zasłali przedpole umocnień morzem rozczłonkowanych trupów, zalali swą nieczystą krwią ziemię. Kątem oka apotekariusz śledził poczynania Templariusza wycinającego sobie makabryczną ścieżkę poprzez gęstwę obcych, rozpoławiającego szczupłe ciała ksenosów regularnymi cięciami ostrzy.
Na ukrytej pod hełmem twarzy Węża pojawił się cień nienawistnego uśmiechu, zrodzonego z wrażenia spełnienia świętego obowiązku. Powaga chwili wymagała odpowiedzialnych decyzji, toteż dowódca
kill-teamu zrezygnował z aktywnego włączenia się w konfrontację. Broniący posterunku gwardziści byli zapewne ostatnimi żyjącymi świadkami tajemniczego incydentu, toteż do zakończenia śledztwa w interesie Straży Śmierci leżało zapewnienie im bezpieczeństwa.
- Dopełniliście swej powinności, synowie Boga-Imperatora! - wokalizator apotekariusza ożył zalewając umocnienia grzmotem wypowiadanych twardo słów górujących nawet ponad hukiem bolterów - Moi bracia dokończą waszego dzieła! Cofnijcie się za barykady, ratujcie rannych. Cześć bohaterstwu Imperialnej Gwardii!
Speeder zawisł na ułamek sekundy w powietrzu, po czym zaczął opadać ku powierzchni ziemi.
Kheton po wylądowaniu przejdzie na umocnienia, stanie na ich szczycie, po czym ewentualnie ostrzela z boltera niedobitki krootów. Gwardzistom rozkaże schowanie się za umocnieniami - w tej chwili każdy z nich jest na wagę złota jako potencjalny świadek incydentu.