PBF - Czarny Świt

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 listopada 2016, 17:51

Koronopan, uliczki osady

Wyciągnięci ze swoich domostw mężczyźni sunęli żwawym krokiem w ślad za Antonem, rozglądając się podejrzliwie wokół siebie i nadstawiając bacznie uszu. Wszyscy praktycznie nie zmrużyli minionej nocy oczu, trzymając broń na podorędziu i tylko czekając na najmniejszy pretekst do rzucenia się w mrok nocy. Niepewność co do losu Markusa i Piotra oraz słuszne obawy przed ewentualną zemstą apokaliptyków osłabły wraz z nadejściem świtu, ale nie ustąpiły całkowicie.

W lesie rozgościł się blady poranek, chłodny i nieco zamglony, przydający ogromnej puszczy niepokojącego klimatu. Tu i ówdzie dało się zauważyć strwożonych osadników, wyglądających na chwilę z domostw, rąbiących pośpiesznie drewno na opał czy sprawdzających otoczenie swych chat. Większość z nich odwracała na widok popleczników Markusa wzrok, tylko nieliczni decydowali się na podniesienie rąk w geście pozdrowienia.

- Wyjdą z tego? - spytał ponownie Bayer Werk, który maszerował tuż za Antonem - Co myślą o tym znachorzy?

- Nie jest z nimi dobrze - odpowiedział głucho Hayte - Ani z Markusem ani z Piotrem. Mówiąc szczerze, nie zdziwiłbym się wcale, gdyby Piotr już wyzionął ducha. Ta cudowna broń Markusa jest niebywale zabójcza. Aż szkoda, że coś takiego miał w swoim posiadaniu. Yuran ciągle ją ma?

- Tak - rzucił rozżalonym tonem Bayer - I nie chce dać obejrzeć. Takie cudo, a on chomiczy je jak dziki. Przecież to nie jego własność. Powiedz mu coś, Antonie, niech mi przynajmniej pozwoli pooglądać. Nie ma doświadczenia z takimi artefaktami, pewnie już coś zdążył w międzyczasie popsuć!

- To własność Markusa, póki ten żyje - Hayte uciął żale mechanika suchym prychnięciem - Yuran odda broń jak go tylko spotkam.

- On naprawdę chce, żebyśmy poszli sami do Kociego Miasta? - wtrącił zasępiony Telibor - Żaden z nas nigdy nie bywał w tamtych stronach. A jak pobłądzimy? Albo natrafimy na leśne stwory?

- Jeszcze takiego stwora nie napotkałem, którego nie dałoby się zarąbać - odparował groźnie Dragan, macający dla podkreślenia swych słów po rękojeści miecza - A Yuran wytrawny jest w łażeniu po lesie, tacy jak my nigdy się nie gubią.

- Markus ma mapy i różne instrumenty, które pozwalają się tych map trzymać - powiedział Anton - Wiem, że ta wyprawa ogromnie wiele dla niego znaczy. Po tym, co się ostatnio stało możecie myśleć o nim różne rzeczy, ale ja znam go od dawna. Przyszłość tej osady bardzo leży mu na sercu. Nawet w obliczu śmierci nie chce się poddać. To nie będzie łatwa ekspedycja, ale z jego objaśnieniami powinniście sobie poradzić.

- Sam nie wiem - rudowłosy Dirk pokręcił ze zwątpieniem głową, czym zaskarbił sobie napominające syknięcie Gerarda.
Anton prowadzi do chaty Markusa członków przyszłej wyprawy. Osada sprawia wrażenie spokojnej, ale za drzwiami i oknami zamkniętych na cztery spusty chat na pewno aż kipi od emocji. I gwoli objaśnienia, nikt z Was nie wie jeszcze o śmierci Piotra.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 27 listopada 2016, 15:31

Koronapan, uliczki osady

Młody Hayte ledwo już maszerował. Rumieńce dawno znikły z jego bladej cery, tak samo jak piegi, które dawno już zbladły od braku słońca. Rozglądał się tępym wzrokiem po towarzyszach splątując jedną ręką mokre od mgły rude kłaki. Ostatnie wydarzenia złamały jego morale, modlił się do stwórcy aby tez zesłał na nich dar ducha i siłę na najbliższa wędrówkę.

Stronił od dłuższych rozmów odkąd wyszedł ze swojego domu. Ciągle widział jak Gerta wita go srogim spojrzeniem. W myślach ciągle buzowały mu jej słowa dezaprobaty na ekspedycje do Kociego miasta.

Miał nadzieję, że pomimo ciągłego narzekania i kłótni z matką, spakował wszystko co było mu potrzebne, łącznie z starym pistoletem Jözefa Hayte.

Bolało go, że opuszcza komitywę ziomków i rodzinę, ale wiedział, że tak będzie lepiej.

Rozbudził się bardziej jak ojciec klepnął go po ramieniu. Obudź się! Widać już chatę Marcusa, potrzebujemy cię świadomego.
pisz po pijaku, poprawiaj na trzeźwo. Przepraszam za błędy pisałem z komórki z pociągu
Ostatnio zmieniony 27 listopada 2016, 20:25 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 listopada 2016, 18:13

Koronopan, chata Schillera

Leżący w zmiętej pościeli Markus sprawiał wrażenie pogrążonego w śpiączce, toteż wślizgujący się do pomieszczenia mężczyźni zgodnie powstrzymali się od konwersacji nie chcąc wystawiać naczelnika na dyskomfort. Wszyscy zresztą wciąż pozostawali w głębokim szoku po odkryciu w sąsiedniej izbie martwego ludzkiego ciała, przysłoniętego w wyrazie szacunku wełnianym kocem. Piotr Aksiejew nie posiadał w osadzie zbyt wielu serdecznych przyjaciół, ale cieszył się życzliwym nastawieniem sąsiadów i jego śmierć miała wstrząsnąć w oczywisty sposób całą społecznością.

Stojący u wezgłowia Yuran trzymał ręce założone za plecami, niczym przyboczny strażnik strzegąc spokoju Schillera. Polański myśliwy wymienił zdawkowe skinięcie głowy z Antonem, gestem dłoni polecił pozostałym ziomkom, by nie podchodzili zbyt blisko łóżka.

Markus miał oblicze tak trupioblade, że przyglądający mu się bacznie Bayer gotów był uznać mężczyznę za zmarłego, za drugą śmiertelną ofiarę tragicznych nocnych wydarzeń. Lecz chwila skupionej obserwacji ujawniła ledwie dostrzegalne poruszanie się klatki piersiowej Schillera, zdradzające płytki oddech.

- Wstał na chwilę z łóżka - oznajmił ponuro Yuran, który w międzyczasie podszedł bezszelestnie do starszego Hayte - Wystraszył mnie tak, że mało w gacie nie popuściłem. Położyłem go, ale nie wiem, czy to nie wystarczyło, żeby mu szwy pozrywać w brzuchu. Krew trochę mu pociekła, chociaż już zakrzepła. Dziwny kolor, bardzo jasna... jakby krwotok z płuc, chociaż dostał pod piersiami. Nie wiem, czy to nie jakieś komplikacje.

Anton zamruczał niespokojnie pod nosem, przyjrzał się baczniej białemu jak śnieg przyjacielowi. Rysujący się na jego szorstkim obliczu niepokój był tak oczywisty i tak szczery, że Gerard poczuł na jego widok bolesny skurcz brzucha.

- Mówił coś? - spytał starszy anabaptysta pocierając w wyrazie bezradności czubek nosa - Poznał cię?

- Dostałem bełtem w jelita, nie gębę - wyszeptał sinymi ustami Markus, uchylając przy tym nieznacznie oczy - Chodźcie bliżej, bo póki co, nie dam rady mówić podniesionym głosem.
Trafiliście do domostwa Markusa. Wygląda na to, że tak prezentuje się okrojony skład ekspedycji, przycięty liczebnie ze względu na zmienioną sytuację w osadzie. Yuran i Dragan, Bayer Werk, Nikodemus, Gerard, Dirk, Telibor i Bruni, ośmiu mężczyzn w sile wieku. Jeśli macie jakieś obiekcje przeciwko organizacji wyprawy, to chyba ostatni moment na protesty. Jeśli macie jakieś specyficzne pytania na już, piszcie w trybie technicznym, postaram się wpleść je w następną fabularkę, w której Markus przybliży Wam swój "Koci Plan"!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 30 listopada 2016, 20:24

Jak już dotrzłapiemy na miejsce to od czego mamy zacząć? Jak wygląda to kocie miasto? czy są tam jakieś dzielnice bardziej bogate w surowiec?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.