Yuran do takich co z byle powodu nie robili się bladzi jak ściana, ale widok widelca w ręku Gerarda przyprawił go o palpitacje. Szczęściem Ruda wchodziła włąśnie do chaty i jako, że uchodziła we wsi za doświadczoną znachorkę, co i samego Yurana po kilku walkach opatrywała, to szybko rezon odzyskał. Schwycił czym prędzej mocarnym uściskiem rękę Gerarda widelec dzierżącą, aby ten jeszcze przypadkiem życia Schillera nie pozbawił:
- Weźże Gerard ten widelec, zanim jeszcze większej szkody narobisz. Idź Aleksiejewa lepiej opatrz nim tu ducha wyzionie.
Śmierci osadnika olbrzym też nie chciał, bo choć przeciw Marcusowi się obrócili, to ziomkami byli wspólnie w Koronapanie mieszkającymi i nieraz strawę i napitek dzielącymi. Toteż w skrytości ducha Yuran miał nadzieję, że ktoś biegły w sztuce zdąży do chaty, nim Hayte zdąży Aleksijewa życia pozbawić.
PBF - Czarny Świt
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Koronopan, chata Schillera
Dramat sytuacji sprawił, że niejednemu z obecnych w pomieszczeniu spłynęła kropla potu po czole. Widok młody anabaptysty zbliżający się z widelcem nad otwartymi trzewiami Markusa moł być widmem z najgorszego koszmaru.
Ajć, tożto rana sroga - rzekł. Już miał wkłądać rączkę widelca do wnętrzości aby spokojnie ruszac tkankami i zobaczyć obrażenia wewnętrzne kiedy jeden z rosłych braci chwycił go za ramie i przerwał działanie.
Rudzielec oglądając się na współplemieńca zobaczył, że zza jego pleców wchodzi do pomieszczenia uzdrowicielka. Szczęście, że mistrzyni jest już - uśmiechnął się radośnie! Powiedział młody rudzielec wstajac od Markusa.
Zajże co z drugim - odpowiedział szybko, usmiechając się, ponieważ systuacja wygladała na opanowaną.
Dramat sytuacji sprawił, że niejednemu z obecnych w pomieszczeniu spłynęła kropla potu po czole. Widok młody anabaptysty zbliżający się z widelcem nad otwartymi trzewiami Markusa moł być widmem z najgorszego koszmaru.
Ajć, tożto rana sroga - rzekł. Już miał wkłądać rączkę widelca do wnętrzości aby spokojnie ruszac tkankami i zobaczyć obrażenia wewnętrzne kiedy jeden z rosłych braci chwycił go za ramie i przerwał działanie.
Rudzielec oglądając się na współplemieńca zobaczył, że zza jego pleców wchodzi do pomieszczenia uzdrowicielka. Szczęście, że mistrzyni jest już - uśmiechnął się radośnie! Powiedział młody rudzielec wstajac od Markusa.
Zajże co z drugim - odpowiedział szybko, usmiechając się, ponieważ systuacja wygladała na opanowaną.
Jeżeli Aksajem nie będzie potrzebował wsparcia, to wracam do Rudej asystowac przy trzewiach Markusa.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Koronopan, chata Nikodemusa
Pięciu zasępionych mężczyzn stało na drewnianej werandzie niewielkiego domku, który należał rok temu do sędziego Richtera, a który obecnie znajdował się we władaniu jego młodego sukcesora. Położona przy tej samej uliczce, co domostwo Markusa, własność Nikodemusa pozwalała obserwować otoczenie chaty Schillera, a jednocześnie zapewniała odpowiednią dyskrecję w rozmowach.
- Wszystkie zasługi chcą zaskarbić dla siebie - burknął niezadowolony Gerard Hayte, który został odpędzony od Markusa i Piotra najpierw przez Rudą, potem zaś przez samego ojca - Potrafię leczyć równie dobrze, co każde z nich, a za połowę ceny. Ej, co ty tam masz?
Pytanie zaadresowane było do Yurana, opartego ze złą miną o jeden ze wsporników werandy. Potężny Polanin nie zwracał większej uwagi na narzekania anabaptysty, w zamian jął się przyglądać z wielką uwagą kanciastemu przedmiotowi, który wyjął zza paska spodni.
W kiepskim świetle żywicznej lampki niewiele można było dostrzec, więc otaczający Yurana mężczyźni natychmiast się do niego zbliżyli.
- To jest samopał, z którego Markus powalił Piotra - oznajmił Yuran słysząc zdumione syknięcie Bayera - Niby taki kulomiot jak twój, ale ten musi być bardzo stary. Popatrzcie sami. Ani chybi ze Starego Świata.
- Uważaj, żeby nie wystrzelił! - w głosie Gerarda pojawiła się nuta nabożnego podziwu - Ktoś wie jak to działa?
- Pociągasz za spust i wylatuje kula - oznajmił z przekonaniem Werk - Potem musisz wsadzić do lufy nową kulę, pocisnąć wyciorkiem i znowu palisz. Ale mówicie, że Markus tego użył? Przecież nikt nie słyszał żadnego huku?
- To nie robi huku - Dragan wzruszył niepewnie ramionami - I chyba nie potrzebuje wyciorka. Kula wylatuje jedna za drugą, znaczy się, dwie wyleciały. Może jest tam w środku więcej, nie wiem. Duchy przodków mogą być niezadowolone, że coś takiego macamy, to nie porządny łuk czy włócznia, tylko jakieś dziwum.
- Nie wiedziałem, że Markus ma takie rzeczy w posiadaniu - wtrącił posępnie zadumany Nikodemus - Zresztą o tych starych mapach i łyski też nikt nie wiedział albo? Nie? Ja też nie. Jeśli umrze, trzeba będzie bardzo dokładnie przeszukać całe jego domostwo. I w małej grupie, żeby nie wzbudzić niepotrzebnego poruszenia. Kto wie, co tam jeszcze znajdziemy?
- Pomyślcie lepiej, co zrobimy jak on umrze - zasugerował Yutan, który obracał w dłoniach pistolet nie przejawiając przy tym chęci do podania broni drżącemu z ekscytacji Werkowi - I Piotr? Co wtedy uczynimy? Kto zaprowadzi porządek w Koronapanie?
Pięciu zasępionych mężczyzn stało na drewnianej werandzie niewielkiego domku, który należał rok temu do sędziego Richtera, a który obecnie znajdował się we władaniu jego młodego sukcesora. Położona przy tej samej uliczce, co domostwo Markusa, własność Nikodemusa pozwalała obserwować otoczenie chaty Schillera, a jednocześnie zapewniała odpowiednią dyskrecję w rozmowach.
- Wszystkie zasługi chcą zaskarbić dla siebie - burknął niezadowolony Gerard Hayte, który został odpędzony od Markusa i Piotra najpierw przez Rudą, potem zaś przez samego ojca - Potrafię leczyć równie dobrze, co każde z nich, a za połowę ceny. Ej, co ty tam masz?
Pytanie zaadresowane było do Yurana, opartego ze złą miną o jeden ze wsporników werandy. Potężny Polanin nie zwracał większej uwagi na narzekania anabaptysty, w zamian jął się przyglądać z wielką uwagą kanciastemu przedmiotowi, który wyjął zza paska spodni.
W kiepskim świetle żywicznej lampki niewiele można było dostrzec, więc otaczający Yurana mężczyźni natychmiast się do niego zbliżyli.
- To jest samopał, z którego Markus powalił Piotra - oznajmił Yuran słysząc zdumione syknięcie Bayera - Niby taki kulomiot jak twój, ale ten musi być bardzo stary. Popatrzcie sami. Ani chybi ze Starego Świata.
- Uważaj, żeby nie wystrzelił! - w głosie Gerarda pojawiła się nuta nabożnego podziwu - Ktoś wie jak to działa?
- Pociągasz za spust i wylatuje kula - oznajmił z przekonaniem Werk - Potem musisz wsadzić do lufy nową kulę, pocisnąć wyciorkiem i znowu palisz. Ale mówicie, że Markus tego użył? Przecież nikt nie słyszał żadnego huku?
- To nie robi huku - Dragan wzruszył niepewnie ramionami - I chyba nie potrzebuje wyciorka. Kula wylatuje jedna za drugą, znaczy się, dwie wyleciały. Może jest tam w środku więcej, nie wiem. Duchy przodków mogą być niezadowolone, że coś takiego macamy, to nie porządny łuk czy włócznia, tylko jakieś dziwum.
- Nie wiedziałem, że Markus ma takie rzeczy w posiadaniu - wtrącił posępnie zadumany Nikodemus - Zresztą o tych starych mapach i łyski też nikt nie wiedział albo? Nie? Ja też nie. Jeśli umrze, trzeba będzie bardzo dokładnie przeszukać całe jego domostwo. I w małej grupie, żeby nie wzbudzić niepotrzebnego poruszenia. Kto wie, co tam jeszcze znajdziemy?
- Pomyślcie lepiej, co zrobimy jak on umrze - zasugerował Yutan, który obracał w dłoniach pistolet nie przejawiając przy tym chęci do podania broni drżącemu z ekscytacji Werkowi - I Piotr? Co wtedy uczynimy? Kto zaprowadzi porządek w Koronapanie?
Pięciu BG przebywa na werandzie domu Nikodemusa, o rzut kamieniem i w polu widzenia chaty Schillera. Markus i Piotr są opatrywani przez miejscowych znachorów, pod czujnym okiem Antona i sprowadzonej do niego Gerty. Oksana i Radek Sikora pod strażą w szopie przemianowanej naprędce na karcer, pod strażą Telibora, Bruniego i Dirka. Reszta populacji zapadła się po domach, ale na pewno nikt nie zaśnie do rana - dacie głowę, że w wielu domostwach toczą się teraz zacięte dyskusje na temat niedawnych wydarzeń.
Chcecie przez chwilę pociągnąć tę konwersację, którą zacząłem powyżej? To okazja, aby wymienić spostrzeżenia i opinie na temat sytuacji osady, przedsięwziąć plany co do przejęcia schedy po Markusie albo co do więźniów. Zostawiam Wam na chwilę wolną rękę... (potem wpuszczę do osady tych dwustu apokaliptyków czających się teraz pod osłoną nocy w okolicznych chaszczach).
Chcecie przez chwilę pociągnąć tę konwersację, którą zacząłem powyżej? To okazja, aby wymienić spostrzeżenia i opinie na temat sytuacji osady, przedsięwziąć plany co do przejęcia schedy po Markusie albo co do więźniów. Zostawiam Wam na chwilę wolną rękę... (potem wpuszczę do osady tych dwustu apokaliptyków czających się teraz pod osłoną nocy w okolicznych chaszczach).
Koronopan, chata Nikodemusa
Werk zamrugał kilka razy sądząc, że pistolet to tylko wytwór jego otumanionego alkoholem umysłu. A jednak matowoczarny kulomiot był rzeczywisty. Z pewnością była to broń sprzed zagłady, nie wiedział tylko jakim cudem przetrwała i trafiła w ręce Markusa.
Uważaj żebyś nie zrobił komuś krzywdy. - mruknął w stronę Yurana - Trzeba sprawdzić czy w środku są jeszcze kule i zabezpieczyć tą broń do czasu, aż Schiller odzyska siły. Mogę się tym zająć, mam największe pojęcie o mechanizmach z nas wszystkich.
Bayer spoglądał na Pollanina z chciwością licząc, że przesądny wojownik odda mu pistolet w obawie przed dezaprobatą przodków.
Werk zamrugał kilka razy sądząc, że pistolet to tylko wytwór jego otumanionego alkoholem umysłu. A jednak matowoczarny kulomiot był rzeczywisty. Z pewnością była to broń sprzed zagłady, nie wiedział tylko jakim cudem przetrwała i trafiła w ręce Markusa.
Uważaj żebyś nie zrobił komuś krzywdy. - mruknął w stronę Yurana - Trzeba sprawdzić czy w środku są jeszcze kule i zabezpieczyć tą broń do czasu, aż Schiller odzyska siły. Mogę się tym zająć, mam największe pojęcie o mechanizmach z nas wszystkich.
Bayer spoglądał na Pollanina z chciwością licząc, że przesądny wojownik odda mu pistolet w obawie przed dezaprobatą przodków.
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)