[/center]
Spoiler!
Alchemik pobiegł w kierunku schodów prowadzących na piętro niemalże nie zwracając uwagi na słowa Syna Słońca. Zaś z oddalonej części korytarza, dokładnie z tej, w której znajdowała się cela Xatatla, rozległ się rumor. Hałas narósł i przerodził się w ryk wody. Fale uderzyły o ściany i dogasiły pojedyncze płomyki, pogrążając całe podziemia w nieprzeniknionych wręcz ciemnościach. Słychać było uderzenia popychanych przez wodę kamieni, jej donośny szum odbijający się pośród uszkodzonych ścian. I właśnie wtedy, gdy schody były już tak niedaleko, MezXtli poczuł jak coś odbiło się od jego łydki. Z początku wziął to za przedmiot niesiony falami wody, a jednak owo coś wbiło się gwałtownie w jego osłoniętą ledwie cienką szatą nogę. Warknął z nagłego bólu, gdy ostre jak igły zęby przecięły skórę. Tiba, którego wspierał na swoim ramieniu, nagle jęknął i odchylił się w tył niemalże wyślizgując się z chwytu hieroduli i maga. Oczy Ah-saa-braxa oraz Zyanyi dostrzegły zaś ruch pośród mętnej wody. Obłe, wibrujące ciepłem kształty, przypominające nic innego jak pospolitego w rzecznych odmętach węgorza plamistego. Poruszały się płynnie i szybko. Zwabione zapachem krwi więźnia, zaatakowały Xatatla oraz maga astralnego, owijając się mu wokół łydki...[center]
[/center]Spoiler!
Ostatnie płomienie dogasły. Piwnica pogrąża się w ciemności - ci, co nie widzą w ciemności, to nie widzą teraz zgoła nic. Rwąca rzeka natomiast wlewa się i wypełnia podziemia. Woda sięgnęła wam do pasa. Na schodach również panuje absolutna ciemność. Słyszycie głuchy odgłos czegoś (a może kogoś) co spadło na stopnie i dość wyraźne pluśnięcie. Węgorze, które was zaatakowały, mają na oko z metr długości. Póki co Ci, co widzą w ciemności, dostrzegają trzy sztuki (po jednej przy magu, więźniu oraz alchemiku). Te ryby są naprawdę bardzo znane, wiecie więc, że nie maja żadnego jadu, ni niczego innego prócz rzędu dość ostrych zębów.
MezXtli: otrzymuje jedno obrażenie od rybich zębów!
MezXtli: otrzymuje jedno obrażenie od rybich zębów!