PBF - Czarny Świt

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 17 sierpnia 2016, 18:47

Nie zgłaszam wątpliwości. Gdy wszyscy będą gotowi, możemy ruszać dalej.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 sierpnia 2016, 19:00

Yuran długo dziękował matce Ekstraklasie i wielkiemu Koronapanowi iż nie dał w chwili słabości daj ujścia sile z lędźwi, tylko tak jak przykazał Schiller bez szemrania ubił sekciarzy. Jak tylko pomyślał, iż mógłby paść w ten sposób ofiarą tajemniczej zarazy, to aż wzdrygnął się. Złość na Markusa nieco zelżała, bo oto dostał potwierdzenie, że naczelnik zrobił co musiał. Nie zmieniało to dramatycznej sytuacji jaka mogła ich zastać zimą, jeśli wyprawa do Kociego Miasta by się nie powiodła.

Jeszcze jedno niepokoiło Yurana. Mieli ruszyć z Draganem na misję, pozostawiając siotrę samą w obejściu. Nie to, żeby nigdy nie zostawała sama, ale w sytacji obecnego zatargu z Anabatystami, Yuran bał się iż zawistny sąsiad lub jego poplecznicy mogą chcieć wziąść odwet na bezbronnej Eleni. Siostra byłą kuta na cztery łapy, ale jak siła złego na jednego...

Kiwnął na Antona:

- Musimy pogadać.

Starszy nad Anabatystami podszedł nieco bliżej dając znak, żeby Yuran wyjaśnił w czym rzecz. Po części domyślał się o co może chodzić Polaninowi.

- Wiesz Anton, jak pójdziem, to Eleni sama na gospoarce zostanie. Głupio wyszło z tym Rudolfem alem rozsierdzon był ponad miarę. Masz w Koronapanie posłuch. On też borkańskiej krwi jak twoja. Może byś z nim pogadał, co by niczego złego siotrze nie uczynił? Już ktoś nam pogróżki czynił, a klnę się na Koronapana, że jak z głowy Eleni włos spadnie to nic w świecie go nie uratuje od pomsty. Na mnie może słusznie być zagniewan, ale od mojej familiji wara.
Nie jestem pewien, czy Rudolf jest anabatystą, ale wnioskuję, że jest Borkaninem. Yuran spróbuje jakoś uspokoić sytuacje dla dobra siostry.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 18 sierpnia 2016, 13:02

Koronopan, domostwo Markusa

perfekt pomysł, ruszę z wyprawą - odezwał się młody anabaptysta w kierunku Markusa, choć jego oczy wodziły co rusz z twarzy zarządcy na twarz Antona.

Zabiorę zatem najpotrzebniejsze rzeczy, również te na ciężką pogodę. Jego głos stawał się coraz bardziej spokojny widać było, że nerwy rudzielca związane z zakażeniem ustępywały.

Mam jeszcze eine Frage, zanim wyjdziemy. Co może nas spotkać po drodzę do Kociego miasta. Przez jaki teren będziemy iść?

Perfekt - doskonały
eine Frage - jedno pytanie
Po odpowiedzi lece się pakować. Staram się zapakować do plecaka jedzenie i wode na wskazaną ilośc dni. Szary metalowy kubek. Najlepiej same suche kąski, jak się uda to też fasole, groch. Jeżeli będzie taka możliwość pakuję część prowiantu do hlebaka, takiego zawieszanego przez ramie.

Wode raczej wpycham do plecaka. Zabieram też płucienny worek. Kłade na ziemi namiot, na nim koc i miecz w prowizorycznej skórzanej pochwie. Zawijam wszystko w rulonik i przywiązuje do plecaka - przeboleję rysunek czarnego kota w skoku na białym kwadracie, ale myśle, że bracia myśliwi będa uradowani widżąc święty symbol PUM na plecach anabaptysty. Śledzie do namiotu zapakuje do plecaka. Zabieram również czytankę ;) Jakąś lekką i kilka świeżych owoców na drogę.

W odpowiedniej chwili zbieram się na ceremonii ogłoszenia wyprawy.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 sierpnia 2016, 20:37

Koronopan, domostwo Markusa

Odciągnięty w róg domostwa Anton podniósł nieznacznie głowę zaglądając w oczy Yurana, ściągnął usta w leciutkim grymasie dezaprobaty.

- Nie musiałeś go od razu bić - oznajmił ściszonym tonem znosząc bez mrugnięcia złe spojrzenie Polanina - Mimo to daleki jestem od tego, aby cię obwiniać. Wszyscy mamy krew na rękach, więc i emocje trudno nam pohamować. Nie martw się o Eleni. Znasz Rudolfa równie długo jak ja, to i nie wiem, skąd ci do głowy mógł przyjść pomysł, że on coś złego zrobi Eleni. Nikt w tej wiosce nie zrobi jej niczego złego.

- Ktoś niedawno wrzucił nam do chaty lisią czaszkę - odburknął nie do końca przekonany Yuran - Za chwilę może wrzucić zapalone łuczywo. Ogień nie wybiera, kogo strawi...

- Jeśli cię to uspokoi, przysięgam na boską Pneumę, że włos jej z głowy nie spadnie - Anton położył prawą rękę na ramieniu myśliwego, ścisnął palcami jego frędzlowaną skórzaną kurtę - Jeśli będzie trzeba, przeprowadzę ją do naszego domu.
Anton jest generalnie człowiekiem bardzo godnym zaufania, więc jego słowo to niejako żelazna gwarancja bezpieczeństwa Eleni - czy Yuranowi to wystarcza?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 sierpnia 2016, 21:03

Koronopan, domostwo Markusa

Markus nie odpowiedział od razu na pytanie Gerarda, zamiast tego wstał z ławy i poszperał w szufladach jednej z szaf przekładając z boku na bok leżące tam stare papiery. Kiedy powrócił do stołu, młody anabaptysta poczuł na skórze gorący dreszcz ekscytacji.

Siwowłosy mężczyzna rozłożył na dębowym drewnie starą drogową mapę, poprzecieraną na kantach, w wielu miejscach upstrzoną ciemnymi plamami. Niektóre z nich miały kolor żółci, ale jedna czy dwie przyciągały wzrok swym brunatnym odcieniem, nieodparcie kojarząc się Gerardowi z zaschłą w niepamiętnych czasach krwią.

- Mieszkamy tutaj - powiedział Markus stukając czubkiem palca w poczynioną czerwonym barwnikiem kropkę na mapie, sąsiadującą z żółtą linią opatrzoną cyframi 1 i 8.

- Dlaczego nigdy wcześniej nie wspominałeś, że masz mapę? - nie wytrzymał Gerard - Nawet słowem się nie przyznałeś!

- Do niczego nie było ci to potrzebne - odpowiedział Markus taksując młodzieńca przez dłuższą chwilę karcącym wzrokiem - Poza tym ledwie się trzyma w całości, tylko mi trzeba kogoś, kto ją przez przypadek zniszczy. Nikodemusie, przysuń się bliżej.

Podczas gdy Anton i Yuran szeptali o czymś w kącie pomieszczenia, naczelnik ciągnął palcem po niebywale starej mapie