Spoiler!
PBF - Czarny Świt
- Nosz job jego raz! - krzyknął rozeźlony Dragan. Nagle poczuł silne ukłucie gniewu. Porwał ze stołu obnażone ostrze i postąpił krok w kierunku pieca chcąc zobaczyć wrzucony przedmiot.
Polanin wciąż formalnie był na wojennej ścieżce. Jeśli uzna, że "pocisk" zagrażał któremukolwiek z nich, biada miotaczowi. Nawet jeśli nie pozbawi go głowy, to bez daniny krwi się nie obejdzie.
- Urżnę łapy i to przy samej dupie!!! - wrzasnął w kierunku, z którego nadleciał...
Polanin wciąż formalnie był na wojennej ścieżce. Jeśli uzna, że "pocisk" zagrażał któremukolwiek z nich, biada miotaczowi. Nawet jeśli nie pozbawi go głowy, to bez daniny krwi się nie obejdzie.
- Urżnę łapy i to przy samej dupie!!! - wrzasnął w kierunku, z którego nadleciał...
nadleciał/ła/ło... co?
od tego zależy skala reakcji i poziom agresji Durana
od tego zależy skala reakcji i poziom agresji Durana
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Koronopan, domostwo braci
Na palenisku, pomiędzy garnkami Eleni, szczerzyła swe zęby starannie oczyszczona z tkanki czaszka lisa. Poplamiona świeżym farbnikiem, obnosiła się wszem i wobec z czarnymi rysunkami prezentującymi trupie czaszki, tym razem ludzkie.
- Który kurwi syn to wrzucił?! - warknął rozsierdzony Dragan doskakując do najbliższego okna i wystawiając głowę na zewnątrz - Nogi wam z dupy powyrywam! Gdzie się chowacie? Wyłaźcie!
Yuran stanął na progu domostwa, powiódł złym spojrzeniem po opustoszałej uliczce nie dostrzegając w pobliżu nikogo prócz grzebiącego w swoim warzywniaku Emila, bezzębnego starca pozbawionego już od dawna kontaktu z resztą świata.
- To mógł być ktokolwiek, kto brata się z Wolknerem i Warzechą - powiedział posępnym głosem - Mało w osadzie zwierzęcych czaszek? Wrzucili ją, bo się wściekają za pobicie Rudolfa, a przecież dałem mu tylko klapsa. Jak dzieci, jak dzieci.
- Pobiłeś Rudolfa? - od strony kuchni dobiegło niespokojne pytanie Eleni - Za co? Oszalałeś? Nie możecie ciągle turbować sąsiadów, Nikodemus w końcu straci cierpliwość i będziecie mieli kłopoty.
- Nie martw się o nas, tylko o zupę - poradził siostrze rozzłoszczony Dragan - A ty patrzaj dobrze na ręce ziomków, bracie. Jak który będzie miał palce na czarno zabarwione, lejemy, a potem pytamy, czy poprawić.
Na palenisku, pomiędzy garnkami Eleni, szczerzyła swe zęby starannie oczyszczona z tkanki czaszka lisa. Poplamiona świeżym farbnikiem, obnosiła się wszem i wobec z czarnymi rysunkami prezentującymi trupie czaszki, tym razem ludzkie.
- Który kurwi syn to wrzucił?! - warknął rozsierdzony Dragan doskakując do najbliższego okna i wystawiając głowę na zewnątrz - Nogi wam z dupy powyrywam! Gdzie się chowacie? Wyłaźcie!
Yuran stanął na progu domostwa, powiódł złym spojrzeniem po opustoszałej uliczce nie dostrzegając w pobliżu nikogo prócz grzebiącego w swoim warzywniaku Emila, bezzębnego starca pozbawionego już od dawna kontaktu z resztą świata.
- To mógł być ktokolwiek, kto brata się z Wolknerem i Warzechą - powiedział posępnym głosem - Mało w osadzie zwierzęcych czaszek? Wrzucili ją, bo się wściekają za pobicie Rudolfa, a przecież dałem mu tylko klapsa. Jak dzieci, jak dzieci.
- Pobiłeś Rudolfa? - od strony kuchni dobiegło niespokojne pytanie Eleni - Za co? Oszalałeś? Nie możecie ciągle turbować sąsiadów, Nikodemus w końcu straci cierpliwość i będziecie mieli kłopoty.
- Nie martw się o nas, tylko o zupę - poradził siostrze rozzłoszczony Dragan - A ty patrzaj dobrze na ręce ziomków, bracie. Jak który będzie miał palce na czarno zabarwione, lejemy, a potem pytamy, czy poprawić.
Autor incydentu zdołał się niepostrzeżenie ulotnić. Widać, że podpadliście frakcji farmerów, bardziej dobitnie nie dało się tego zaprezentować. Ta pomalowana na czarno czaszka to informacja, że macie się mieć na baczności. Zakładam, że pójdziecie teraz do Markusa, ale może w związku z wrzutką macie inne plany?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Koronopan, domostwo Markusa
- Najbardziej mnie martwi w tej chwili utrata zapasów - powiedział po chwili ciężkiego milczenia Anton - Pracowaliśmy w pocie czoła przez cały sezon, a teraz wszystko poszło z dymem. Nie mamy już nadwyżek na handel z Osmanem, nie mamy nawet dość, by przetrwać spokojnie do wiosny. Same polowania nas nie zbawią, Markusie. Ludzie nie są głupi, potrafią rachować. Lada chwila dotrze do nich, że głód zajrzy nam wszystkim w oczy i zaczną uciekać, do Zielonej Groty albo i dalej.
- Do tego nie możemy dopuścić - Schiller potrząsnął zdecydowanie głową - Ludzie z Groty nie będą sobie łamać głowy naszymi kłopotami, ale prędzej czy później ktoś poniesie wieść dalej w świat. W Osmanie lub Wrocławiu mogą przebywać tacy, których zaciekawi opowieść o osadnikach puszczających z dymem całe swoje zapasy. Wierzcie mi, zaczną się zastanawiać nad przyczynami takiego absurdalnego zachowania i ułożą układankę, bo wiedzą zbyt dużo, by nas potem zostawić w spokoju. Jeśli chcemy ocalenia Koronapanu i dalszego życia tutaj, nie możemy pozwolić nikomu odejść.
- Przywiążemy ich sznurami do werandy? - spytał sarkastycznym tonem Anton - Zniewolimy?
- Musimy kupić dość żywności we Wrocławiu, by wystarczyło na zimę - odparł opanowanym głosem Markus - I nie róbcie takich oczu. Wiem, że nas teraz nie stać, ale mam pewien plan. Zdobędziemy dość towaru, by wymienić go na żywność. Rozmawialiśmy o tegorocznej wyprawie dla uczczenia żniw, do Kociego Miasta. Tak się składa, że miałem w niej pewien własny cel. Przeznaczenie sprawiło, że będziemy musieli wykorzystać wszystko, co da nam ta wyprawa, by obłowić się jak jeszcze nigdy wcześniej w czasach Koronapanu.
- Nie sądziłem, że skrywasz przede mną jakieś tajemnice - Anton Hayte zmarszczył czoło słysząc słowa Markusa, nie próbując maskować swego niezadowolenia - Co to za plan? I czemu wcześniej o nim nie wspominałeś?
- Bo wiąże się z pewnymi komplikacjami - przyznał niechętnie Schiller - Zanim osiadłem tutaj, spotkałem pewnego człowieka w Osmanie. Był mi winien przysługę ze starych czasów i spłacił dług cennymi informacjami. Nie wykorzystałem ich dotąd, bo też nie miałem takiej potrzeby, ale teraz poświęcę własny profit dla dobra osady, skoro naraziłem ją na szwank.
Tajemnicze wyznanie Markusa dosłownie zelektryzowało jego gości, chłonących z fascynacją starannie ważone słowa mężczyzny. Widać było, że gospodarz nad wyraz niechętnie dzielił się z ziomkami swą wiedzą, co tylko jeszcze bardziej podsycało ich ciekawość.
- Najbardziej mnie martwi w tej chwili utrata zapasów - powiedział po chwili ciężkiego milczenia Anton - Pracowaliśmy w pocie czoła przez cały sezon, a teraz wszystko poszło z dymem. Nie mamy już nadwyżek na handel z Osmanem, nie mamy nawet dość, by przetrwać spokojnie do wiosny. Same polowania nas nie zbawią, Markusie. Ludzie nie są głupi, potrafią rachować. Lada chwila dotrze do nich, że głód zajrzy nam wszystkim w oczy i zaczną uciekać, do Zielonej Groty albo i dalej.
- Do tego nie możemy dopuścić - Schiller potrząsnął zdecydowanie głową - Ludzie z Groty nie będą sobie łamać głowy naszymi kłopotami, ale prędzej czy później ktoś poniesie wieść dalej w świat. W Osmanie lub Wrocławiu mogą przebywać tacy, których zaciekawi opowieść o osadnikach puszczających z dymem całe swoje zapasy. Wierzcie mi, zaczną się zastanawiać nad przyczynami takiego absurdalnego zachowania i ułożą układankę, bo wiedzą zbyt dużo, by nas potem zostawić w spokoju. Jeśli chcemy ocalenia Koronapanu i dalszego życia tutaj, nie możemy pozwolić nikomu odejść.
- Przywiążemy ich sznurami do werandy? - spytał sarkastycznym tonem Anton - Zniewolimy?
- Musimy kupić dość żywności we Wrocławiu, by wystarczyło na zimę - odparł opanowanym głosem Markus - I nie róbcie takich oczu. Wiem, że nas teraz nie stać, ale mam pewien plan. Zdobędziemy dość towaru, by wymienić go na żywność. Rozmawialiśmy o tegorocznej wyprawie dla uczczenia żniw, do Kociego Miasta. Tak się składa, że miałem w niej pewien własny cel. Przeznaczenie sprawiło, że będziemy musieli wykorzystać wszystko, co da nam ta wyprawa, by obłowić się jak jeszcze nigdy wcześniej w czasach Koronapanu.
- Nie sądziłem, że skrywasz przede mną jakieś tajemnice - Anton Hayte zmarszczył czoło słysząc słowa Markusa, nie próbując maskować swego niezadowolenia - Co to za plan? I czemu wcześniej o nim nie wspominałeś?
- Bo wiąże się z pewnymi komplikacjami - przyznał niechętnie Schiller - Zanim osiadłem tutaj, spotkałem pewnego człowieka w Osmanie. Był mi winien przysługę ze starych czasów i spłacił dług cennymi informacjami. Nie wykorzystałem ich dotąd, bo też nie miałem takiej potrzeby, ale teraz poświęcę własny profit dla dobra osady, skoro naraziłem ją na szwank.
Tajemnicze wyznanie Markusa dosłownie zelektryzowało jego gości, chłonących z fascynacją starannie ważone słowa mężczyzny. Widać było, że gospodarz nad wyraz niechętnie dzielił się z ziomkami swą wiedzą, co tylko jeszcze bardziej podsycało ich ciekawość.
Ciąg dalszy konwersacji. Wcześniej Markus planował wysłanie grupy ochotników do Kociego Miasta na zwyczajny szaber, w formie zabawy będącej nagrodą za udane żniwa. Teraz zamierza zorganizować profesjonalną ekspedycję łupieżczą, chociaż na razie nie wiecie jeszcze, na jakie znane tylko sobie skarby zamierza zapolować!
Czuję się jak postapoCorleone - dostaliśmy wiadomość: Luca Brassi śpi z lisami 
Strach siostrę teraz samą zostawić.
Może jedne pójdzie, a drugi popilnuje?
Strach siostrę teraz samą zostawić.
Może jedne pójdzie, a drugi popilnuje?
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)