PBF: DrecarE - Cienie na Śniegu

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 06 lipca 2016, 16:55

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 8 zmroczec (ignia), 360 rok Ery Silniri.
[/center]

Rany Olafa się zasklepiały. Tkanki zrastały się, goiły pobudzane odżywczą energią samego życia. Krwawienie ustawało, gdy całe ciało młodego zwiadowcy przenikało wzrastające i tak kojące ciepło. Przez tą chwilę wiedźma stopiła się ze swym cichym zaśpiewem, który przenikał na wskroś jej umysł. Odczuwała poszczególne wibracje... energia falami wzrastała wraz z każdą kolejną nutą melodii. Jej niewidoczne dla oczu, lecz doskonale odczuwalne, zielonkawe pasma krążyły wokół nich, aby wniknąć głęboko w mięśnie, kości i serce Vilbergsona. Pieśń koiła ból, uspokajała nierówny oddech. Krążyła w klatce piersiowej, silnych ramionach i nogach, rozkwitając na podobieństwo młodziutkich pędów. I gdy energia wzbierała, lecząc Olafa i przywracając mu sił, światło zaczęło migotać. Przygasło... to znów zapłonęło... zamrugało jak podczas burzy... nieregularne, urywane jak oddech niedawno rannego. Napełniło pokój ponownie i znów zaczęło niknąć...

Wiedźma płynnie przerwała pieśń, aby jej nagłe zakończenie nie było szokiem dla pogrążonego w uzdrawiającym transie młodzieńca. Jej ostatnie tony rozpłynęły się wśród wzrastających w pomieszczeniu cieni. Czarownica, z początku spokojna i wyciszona po nuceniu leczniczej pieśni, zmarszczyła się srożnie i rozejrzała się szybko po ich niewielkim azylu.

- Na gromy Hanara! A to co znowu!? Za raz zostaniemy w ciemności, a one będą miały drogę wolną i bez kozery tu wpadną. - prawiąc takie, oraz inne, mniej przystojne słowa (choć już pod nosem) wiedźma podniosła się szybko i skierowała wejścia do pomieszczenia od strony korytarza. Wykreśliła przy nim Lśniący Run mrucząc cicho słowa zaklęcia. Symbol zalśnił rozpraszając czające się w kątach cienie...
Czy da się stwierdzić tak mniej więcej ile czasu zostało do nastania świtu? Jeśli mamy siedzieć pokotem w pomieszczeniu, to wolałabym zadbać o doświetlenie komnaty runami. Nie mam też nie wiadomo ile energii, wiec po prostu dbam o to, abyśmy nie pogrążyli się całkiem w ciemności."

OD MG: w zasadzie to jest jeszcze grubo przed północą. Myślę, że aktualnie może być gdzieś koło godziny 21.00. Do świtu pozostało więc ponad 11 godzin... Każdy z runów świecił się będzie zaledwie 20 minut. A Tobie zostało już tylko 6 punktów Energii.
Ostatnio zmieniony 06 lipca 2016, 18:21 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 10 lipca 2016, 10:33

Olaf półprzytomnym wzrokiem rozglądał się po pomieszczeniu. Transformacja, walka, podróż z pola bitwy wyraźnie go zmęczyły i Olaf oddałby teraz konia z rzędem za możliwość wypoczynku we własnym, skrzypiącym nieco łóżku.

- Wiedziałem, że to się tak skończy. Po prostu widziałem - myślał, patrząc tępo w sufit. Choć rany powoli się zasklepiały i zwiadowca czuł, że wraca do życia, to wciąć echa walki odbijały się po jego ciele.

- Ojciec zawsze był uparty, i jak to się dla niego skończyło... ech, pozostawił teraz pustkę w mym sercu, której nawet żar zemsty nie zdoła wypełnić. A wracając do zemsty... dałem ciała, i to niemiłosiernie. No i przybysz z innego wymiaru wyraźnie nie ucierpiał... może kiedy Kyariel zamykał przejście, to coś przedostało się do naszego świata by nas powtrzymać? Kto wie, pewnie nigdy się nie dowiemy...

Rozmyślania przerwał głos Norlaug. Olaf otworzył szerzej oczy i poszukał wzrokiem wiedźmy.

- Znów zawdzięczam ci życie, Norlaug. Chyba nigdy nie wykupie się z tego długu. A i wam dziękuję, - zwrócił się do reszty. - Moja szarża napędzana toksyczną siłą pomsty nie była zbyt mądra. Słyszałem po waszych rozmowach, że to coś, co nas zaatakowało, może jeszcze uderzyć. Vidarze, będę potrzebował mój łuk i magiczne strzały. Pomożesz mi go znaleźć?
Szukam swojego łuku i magicznych strzał, z którymi nie będę się rozstawał, póki nie minie zagrożenie. Jak tylko coś się pojawi - strzała na cięciwe i sruuuu prosto w te puste łby istot cienia.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 10 lipca 2016, 18:54

No jasne! Norlaug! Pewnie! Gdybym Ci nie wepchnął flaków na miejsce to i cały zastęp wiedźm z Kruczego lasu by ci nie pomógł! Pomyślał ponownie niedoceniony Vidgar. No tak jak coś nie ma cycków to Olaf tego nie zauważa. Dodał jeszcze złośliwie.

- Kyarielu, weźcie zróbcie coś magicznego z tymi świecącymi fiolkami, żeby nie gasły a my pójdziemy po ten legendarny łuk i jego magiczne strzały. - Mówiąc to podał jednocześnie Olafowi jego świecący miecz.

- Czcigodny Brnjarze, czy moglibyście rozpalić jakiś ogień? Część mebli już nie będzie nam potrzebna.
Vidgar idzie z tym niewdzięcznikiem po jego łuk, licząc na to, że Olaf będzie świecił tym swoim mieczem. Vidgar idzie z tarczą i mieczem.

voodoochild
Reactions:
Posty: 71
Rejestracja: 07 kwietnia 2016, 11:38

Post autor: voodoochild » 11 lipca 2016, 11:08

Baza na Wilczych Pustkowiach, 8 zmroczec (ignia), 360 rok Ery Silniri.

Elf z ulgą przyjął propozycję Vidgara żeby wycofać się wgłąb bazy. Jak tylko znalazł się w miejscu które stwarzało więcej bezpiecznych możliwości na regenerację sił, niezwłocznie przystąpił do działania. Wiedźma rozpaliła kolejny lśniący run, i choć jest to działanie potrzebne i jego moc skutecznie chroni przed ciemnością, widział że nie trwa zbyt długo. Zaczął zastanawiać się kiedy ostatnio doładowywali tego żywiołaka odpowiedzialnego za światło elektryczne... zanim zdążył podjąć decyzję o wyprawie do szopy Vidgar zaprezentował konkretny plan działania uwzględniając w nim rozmyślania alfra. Spojrzał na wiedźmę chcąc dać jej do zrozumienia że nie warto mitrężyć czasu.

- Chodźmy zatem, jesteś w stanie stworzyć kolejny lśniący run...? - spojrzał na nią pytająco.
Kyariel ma przy sobie różdżkę, nie rozstaje się z nią
Ostatnio zmieniony 11 lipca 2016, 11:52 przez voodoochild, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 13 lipca 2016, 13:47

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 8 zmroczec (ignia), 360 rok Ery Silniri.[/center]
[center]Podkład: Through the Infernal Spheres[/center]
Czarownica nie wyglądała na specjalnie palącą się do wychodzenia gdziekolwiek. Spojrzawszy na Kyariela wymamrotała coś niewyraźnie i potrząsnęła głową. Chwilę później światło wiszących pod sufitem magicznych fiolek zamigotało gwałtownie i ponownie przygasło, pogrążając izbę w mroku. Trwało to jeno parę chwil, jednak wszyscy odczuli obecność, która pojawiła się w pomieszczeniu wraz z nastaniem ciemności. Jak gdyby wdzierająca się fala nocy niosła ze sobą nie tylko czerń, lecz i jakąś siłę, świadomą i wrogą. Zimną niczym pieszczota śmierci. Wicher przycichł na chwilę i zgromadzeni w chacie ludzie ponownie usłyszeli owo niepokojące świergotanie, rozlegające się za oknami...

Nie tracąc więc czasu Alfr wstał i zbliżył się do drzwi. Tańczący po czarnej spirali w milczeniu obserwował jego działania, tkwiąc nadal pod ścianą, podczas gdy Olaf z Vidgarem kończyli się zbroić. Brnjar rozejrzał się nerwowo po izbie, najwyraźniej szukając jakiś łatwopalnych materiałów. Jego wzrok padł na butelkę oliwy i pusty już prawie bukłak miodu... Wreszcie obaj Nardlens stanęli w pełnym rynsztunku, gotowi do walki, a mag otworzył drzwi.

- Na Ridvinę! - zaklął cicho.

Wojownicy stojący po jego bokach również spojrzeli na zewnątrz.

Na daszku szopy, która kryła zaczarowany kuferek z więżący żywiołaka elektry, siedziała kolejna upiorna ćma. Zarys stworzenia był ledwo widoczny w ciemności, a jednak trzej młodzieńcy zdołali dostrzec, iż potwór na przemian rozkładał i składał swe skrzydła. Elfie dziedzictwo Kyariela pomogło mu i tym razem, pozwalając mu zauważyć, iż plugawa istota kołysze się w rytm pulsowania światła magicznych fiolek. Wyglądało na to, iż w jakiś sposób zdolna była wysysać energię znajdującego się w szopie gnomiego artefaktu!
Dla Kyariela, Olafa, Vidgara: Do szopy jest około 10 metrów. Na jej dachu siedzi ćma, która jest w stanie sięgną