PBF - Czarny Świt

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 lipca 2016, 20:29

Szanowni, w niedzielę wyjeżdżam służbowo, wrócę dopiero koło piątku.

Nie wiem ilu obcych uda Wam się zarżnąć w tym czasie, ale Nikodemus, jako sędzia, zdaje sobie sprawę, że konieczność musi stać ponad uczuciami. Taką wykonuje pracę, i nie może zadrżeć mu ręka przy wykonywaniu wyroku. A cel naszej misji, to właśnie wykonanie wyroku na ludziach, którzy dopuścili się poważnego występku i stanowią zagrożenie dla społeczności Koronapanu.

Przepraszam za utrudnienia.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 lipca 2016, 22:17

Yuran zaciskał dłoń na rękojeści buzdyganu, a drugą trzymał schowaną pod połą płaszcza. Wszystko po to aby ukryć jak nerwowo dygotały. Strach i podniecenie mieszały się wywołując niechacianą fizyczną reakcję, której się wstydził. Tak naprawdę to wyczekiwał nie tyle walki co jej zakończenia, gdy już uspokojny będzie siedział i kontemplował ból.

Czy interesował go los jeńców? Wcale. Jeśli Marcus chciał ich bezwarunkowej śmierci, to musiał mieć ku temu ważne powody. A fakt, że nakazał nie dotykać ich dobytku, jedynie wojownika w utwierdzał wojownika w przekonaniu, żeby dokonać egzekucji bez względu na wszystko.

Powoli odliczał upływające sekundy wyczekując powrotu brata. Obserwował obozowisko bandytów kalkulując różne warianty. W wiekszości z nich widział oczyma wyobraźni rozłupane czerepy wrogów i Koronapańczyków stojących pośród kałuż krwi. To nie mogło się innaczej skończyć. Wierzył w to, jak przynoszące zwycięstwo złocistoczerowne barwy Koronapanu.

- Gdzież on jest? - syknął tylko cicho.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 lipca 2016, 16:30

[center]Puszcza na wschód od Koronapanu[/center]
Ukryty wśród wysokiej trawy Dragan obserwował zmrużonymi oczami obozowisko zbiegów, usytuowane po przeciwnej stronie lesistego wzniesienia. Targany ponawiającymi się dreszczami podniecenia, młody myśliwy wodził spojrzeniem po gromadce noszących podróżne stroje ludzi. Naliczył w sumie osiem osób, ku skrywanej uldze odnotowując w pamięci, że wśród obcych nie było żadnych dzieci. Polanin zdecydowany był uczynić wszystko dla bezpieczeństwa swej osady, ale nie potrafił przekonać samego sobie, że w razie konieczności zabicia dziecka nie zadrżałaby mu ręka.

Co wcale nie oznaczało, że likwidacja wszystkich obcych miała być przyjemnym zajęciem. W poczet tajemniczej grupy wchodziły dwie młode dziewczyny mogące śmiało stawać w szranki z urodziwą Eleni. Jedna z nich miała zaplecione w warkoczyki płowe włosy, druga rozpuszczoną na opalone na brąz plecy kruczą grzywę. Śmiejąc się perliście podążyły w stronę pobliskiego leśnego strumienia, niosąc w rękach jakieś tobołki i poszturchując się zaczepnie łokciami. Dragan odprowadził je wzrokiem, po czym przeniósł spojrzenie na pozostałych obcych.

Z wysokości swej kryjówki myśliwy słyszał wyraźnie dźwięki prowadzonej w obozowisku konwersacji. Nieznajomi rozmawiali po borkańsku, z silnym obcym akcentem, który przydawał im dodatkowej aury tajemniczości. Polanin poznał tę mowę na tyle dobrze, by pojąć, że rozmowy tyczyły się przede wszystkim noclegu, podziału wart oraz posiłku. Czy raczej sprzeczki o to, kto miał ten posiłek przyrządzić. Czterej mężczyźni w sile wieku wyraźnie nie mieli na to ochoty, wymawiając się koniecznością zebrania opału i przygotowania posłań. Wszyscy nosili wzmocnione metalowymi płytkami skórzane kurtki i skórzane ochraniacze na wypłowiałych dżinsowych spodniach, wszyscy mieli też białą broń i sprawiali wrażenie ludzi potrafiących się z nią obchodzić. Metalowe włócznie, nabijane gwoździami pałki, stalowe tasaki - nic, co mogłoby Dragana poważnie przestraszyć.

Dwie pozostałe osoby nie wyglądały na specjalnie groźne: jedną był utykający starzec o dziko skłębionej brodzie spluwający pod nogi na dźwięk każdego polecenia młodych zbrojnych, drugą niemłoda milcząca kobieta spełniająca bez słowa sprzeciwu ich rozkazy. Starzec siedział przy rozpalonym ognisku dorzucając do niego kolejne szczapy drewna i grzebiąc w położonym na kolanach podróżnym worku. Ciśnięte na jedną kupę toboły i sakwy tworzyły malowniczą pryzmę pod pobliskim drzewem, budząc do życia wyobraźnię żądnego łupów Dragana. Markus kategorycznie zakazał zabierania dobytku obcych, ale młody Polanin z trudem przyjmował ten zakaz do wiadomości.

Głośny wybuch śmiechu ponownie zwrócił jego uwagę na parę dziewcząt. Odwróciwszy głowę myśliwy zerknął w dół zbocza ku strumieniowi i oblizał bezwiednie spierzchnięte usta dostrzegając dwie kąpiące się w czystej wodzie nagie sylwetki. Miał doskonały wzrok, dzięki czemu zrobiło mu się natychmiast gorąco, nie tylko w skroniach, ale w lędzwiach. Ochlapując się nawzajem, młode kobiety nie zwróciły najmniejszej uwagi na próbującego je uciszyć starca, bez śladu żenady odsłaniając przed wzrokiem ponurego starszego mężczyzny swe piersi i pośladki.

- Sawio, Bogini Płodności, nie wódź mnie na pokuszenie - wyszeptał po części oniemiały, po części oczarowany Dragan, w jednej chwili zapominając o reszcie nieznajomych.
Jarlaxle, daj znać jak już się napatrzysz, to przeskoczymy z akcją do następnej narady taktycznej. Ewentualnie napisz jak wracasz do drużyny i referujesz im efekt zwiadu!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 02 lipca 2016, 22:53

[center]Puszcza na wschód od Koronapanu[/center]

Oczekując relacji z zwiadu Dragana, młody anabaptysta nadstawiał uszu i bacznie obserwował pobliską knieje, którą z każdą sekunda ogarniał mrok. Stawała się bardziej ponura i bardziej mroczna. Cienie rzucane przez listowie powoli pochłaniały w swe macki coraz to większą przestrzeń. Wiatr targając gałęziami i liśćmi niósł przeróżne odgłosy, niektóre żwawsze, niektóre bardzo ciche - rudzielec doszukiwał się tam płaczu dzieci, ale nie mógł jednoznacznie stwierdzić.

Odczuł, że jest zdenerwowany, kręciło mu się w brzuchu, na twarzy z każda sekundą grymas złości przybierał na wodzy. Rudzielec, chciał to pohamować ale było to silniejsze od niego. Złość kierował na lechpsów , którzy okradli jego Koronapan, jego dom, jego azyl.

Gdy myślał o potyczce z rosłymi osiłkami wyobrażał sobie jak ich twarze krzyczą niemym głosem i wykrzywiają się w morderczym szale. Wyobrażał sobie jak jego klinka śwista w powietrzy, a tuż za nią podąża struga gorącej czerwieni zabitych bandziorów. Krew w jego myślach chlustała na liście krzaków, ubrania towarzyszy. Wyobraził sobie jak po zabiciu złodzieje na przeciw jego zakrwawionego ostrza staje mały chłopiec - poczuł jak ogarnia go niesamowity paraliż - nie mógł w myślach wyobrazić sobie jak jego klinga rani kilku letnie dziecko. Nie mógł tego pojąć ale ten chłopiec miał twarz jego najmłodszego brata. W momencie kiedy mu się przyglądał z niedowierzaniem mały chłopiec trafiony został w pierś strzałą - oczy stały się szerokie i rudzielec dostrzegł tam pustkę, truchło siła strzału opadło w wysokiej trawie, a Gerard otworzył oczy.

Ocknąwszy się i nie zauważył jak myśl o zabiciu dziecka stargała mu umysł, jak obraz zamordowanego bezbronnego dziecka wywróciły mu kiszki w brzuchu. Złapał się ręką pod piersią, druga oparł na ziemi i zaczął wdychać powietrze, powoli i spokojnie. Oczy zeszkliły się, a po policzku pomknęła łza opadając na wgniecioną kolanem trawę.

Szubko rzucił okiem, po swoich towarzyszach próbował odczytać co czują. Szukał otuchy, motywacji - zawiesił wzrok na ojcu i to go uspokoiło. Postawa Antona najbardziej zdawała się być spokojna.

Będę dzielny i nie pozwolę, aby umysł mnie sparaliżował, zamknę oczy kiedy będę zmuszony zabić dziecko - zrobię to. Jeżeli tak rzecze Markus i tak zrobi Anton. Myśli być na to wytłumaczenie - Mówił do siebie w myślach.

Szargany myślami rzucał oczami na prawo i lewo. Mając nadzieje, że ujrzy Dragana i jego raport rozwieje mroczne myśli mordu kilkuletnich ludzi.
dałem się ponieść, rudzielec jest młodym człowiekiem, nigdy nie myślał o zabijaniu dzieci - czy będzie na to gotowy? Zobaczymy. Oczekuje Dragana i mam nadzieje, że jego wiadomości rozwieją wątpliwości z kim mamy do czynienia.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: