PBF - Czarny Świt

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 12 czerwca 2016, 00:14

Snowid starł się jak najdokładniej przyjrzeć ciału kobiety aby zapamiętać jak najwięcej detali ubioru i tym podobnych rzeczy. Miał nadzieje że pozwoli im to rozpoznać ściganych w razie wątpliwości. Ostatnie czego chciał to wymordować grupę niewinnych wędrowców.
Po chwili wypowiedział lekko niepewnym głosem sugestie która przyszła mu do głowy:

- Mają nad nami sporą przewagę, pościg może nam zabrać sporo czasu. Może dobrym pomysłem byłoby pobiec do domu po worek z prowiantem? Zajmie to chwilę ale gdyby pościg przeciągnął się do kilku dni to nie musielibyśmy marnować czasu na zdobywanie żywności co zwróci nam czas z nawiązką. Reszta w tym czasie ruszyła by już w drogę idąc po śladach.
Mistrzu jedno pytanie, czy w naszej osadzie mamy psy? Jeśli tak to sądzę że najlepiej byłoby zabrać chociaż jednego w razie wyrażenia zgody na powrót. Co jak co ale psi węch w trakcie tropienia kogoś to potężny atut.

P.S. Mam nadzieje że nikt nie ma mi za złe że moja postać wyraziła sugestię o zapasach. Po prostu też o tym pomyślałem czytając posty ;).
Ostatnio zmieniony 14 lutego 2017, 21:10 przez Waylander, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 czerwca 2016, 00:46

Yuran z Draganem byli zasadniczo gotowi do pościgu. Bedąc od pewnego czasu poza osadą, mieli ze sobą trochę wody i prowiantu, ale reszta grupy była kompletnie nie gotowa. Ścigani mieli co najmniej kilkanaście godzin przewagi. Sporo, ale jeśli ich stan fizyczny był podobny do starej, to znaczy byli wygłodzeni i zmęczeni, to przywykłych do długich marszy myśliwych, kilkanaście godzin nie stanowiło wyzwania. O ile reszta grupy dotrzyma kroku wytrzymałym braciom. Nawet jeśli szliby wolniej, to i tak poruszać się będą sporo szybciej niż wycieńczeni uciekinierzy. Po za tym domyślał się, że grupa nie będzie zacierała śladów, pozwalając na szybki marsz. Wielki Polanin szybko przekalkulował ile czasu zaoszczędzą zabierając ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy, tym samym nie musząc sie potem troszczyć o czasochłonne polowania czy poszukiwania czystej wody.

- Dobrze gada Snowid. Przygotowanie się i zabranie prowiantu zaoszczędzi czasu. Nie bydymy musieli polować po drodze, tylko ścigać łajdaków. Taką grupę wytropimy nawet jeśli zacznie padać. Trop zostawiają jak stado bydła.
Yuran wyrazi swoje zdanie Markusowi. W końcu obaj z Draganem są myśliwymi, więc wiedzą co mówią. Yuran jako starszy wiekiem i rangą wyrazi się pierwszy.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 12 czerwca 2016, 11:51

Może zatem Yuran i Dragan już ruszą za ściganymi, zostawiając po drodze czytelne ślady, reszta czym prędzej wróci do wioski, żeby szybko spakować niezbędne wyposażenie. Bracia w tym czasie posuną się naprzód, reszta szybko ich dogoni. W ten sposób stracimy mniej czasu, niż gdybyśmy wszyscy wrócili do wioski, a później wrócili do punktu wyjścia, żeby z opóźnieniem rozpocząć pościg od miejsca, w którym właśnie jesteśmy.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 12 czerwca 2016, 12:14

Dragan ucieszył się, że nie on jeden uznał pośpiech za nieroztropny.
- To nie polowanie, - dodał - idziemy właściwie na wojnę. Dogonimy te łajzy, ale już nie na naszym terenie. Za dużą maja nad nami przewagę. To oznacza, że możemy spotkać więcej przeciwników niż tylko tę złodziejską rejzę.
- Prócz zapasów potrzeba nam więcej broni - potrząsnął włócznią, która była jego jedynym uzbrojeniem na rutynowym obchodzie sideł - oraz pancerzy. - wskazał na kilku odzianych w "ubrania robocze" - Przygotowania nie zajmą nam więcej niż godzinę.

Zerknął na dziwnie poruszonego Markusa, oceniając na ile ich wystąpienie przekonało przywódcę.
Nie wiemy gdzie pójdzie grupa po opuszczeniu naszych terenów.
Starszyzna powinna rozważyć konsekwencje. Nie było by dobrze, gdyby nasz pościg został odebrany przez sąsiadów jako agresja i wywołał konflikt.
Ostatnio zmieniony 12 czerwca 2016, 12:19 przez Jarlaxle, łącznie zmieniany 1 raz.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 12 czerwca 2016, 17:38

[center]Puszcza wokół Koronapanu[/center]

Gerard długo przyglądał się babie leżącej we wnykach. Patrząc na jej wypukłe, naciągnięte piersi, długie wygięte nogi i ciało prężące się w konwulsjach - miał przed obrazem jakąś zmorę niż Babe jagę z opowieści i czytanek Gerdy. Oglądał również reakcję zebranych. Nie przypuszczał, że obcy mogą zostawić na pastwę losu kogoś ze swojej grupy. Myśląc o tym zaczął kipieć również jak jego ojciec.

Patrzył jak baba wiła się niczym wąż pochwycony w drewniany chwytak. Jego oczy wodziły od jej zakrwawionej nogi, aż po oplutą mazią twarz. Słysząc rozmowę pomiędzy jędzą, a Markusem coraz to bardziej czuł niedowierzanie, że to wszystko spotkało ich, zastawiał się również o czym nie powiedział im Markus.

Z natłoku myśli wyrwało go słowo przywódcy.

Zabić! Wszystkich bez wyjątku.

Popatrzył na Markusa, a później na Antona z niedowierzaniem. Jednak ich twarze wyrażały bardzo stanowczą postawę. Młody anabaptysta wiedział, że to nie czas na gierki, sarkazm i dodatkowe pytania. Całe szczęście ktoś z grupy zaproponował powrót do Koronapanu po prowiant. Wszak rudzielec, zabrał ze sobą podstawowe zapasy na dzień wędrówki, potrafił co prawda zadbać o siebie, oczyścić wodę, czy nastawić sidła na zające. Jednak to nie były jego mocne strony i wolał lepiej się przygotować.

- Na św. Rabisa wymierzymy im sprawiedliwą karę dla nas dla Koronapanu - Rudzielec odezwał się patrząc na ojca, szukając w jego oczach nuty wsparcia.

Będę gotowy muszę tylko zabrać kilka rzeczy z domu, kto wraca?
Wracam z grupą do centrum. Zabieram zatem jeszcze ubranie wzmacniane metalowymi płytki zapewniające większa ochronę przed atakami niż robocze ubranie. Oraz prowiant na kilka dni, mam nadzieje, że Gerda nie obrazi się jak zakoszę z domu kawałki wędzonego mięsa oraz dwa dodatkowe butelki wody? Zabieram tez kilof i jak najszybciej melduję gotowość we wskazanym miejscu zbiórki.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18