Zadziwiające swą filozoficzną naturą słowa Hostera urwały się nagle, a sam młodzieniec dosłownie przylgnął do okienka wyglądając na zewnątrz batyskafu. Wyczuwając niepokojącą zmianę w jego nastroju, Nathan poderwał się z kucek nie tracąc czasu na złapanie broni, dosunął się w dwóch krokach do Merisiera wyglądając ponad jego ramieniem za grube szkło bulaja.
Krew ścięła mu się w żyłach, przemieniła w prawdziwy ciekły azot. Wielkie okrągłe oko wydawało się wypełniać w całości bulaj, wywołując w Silvanusie irracjonalne wrażenie, że okienko samo w sobie jest tym okiem zaglądającym do wnętrza batyskafu.
- Widzicie, patrzy - oznajmił z chorobliwą fascynacją Hoster.
Nathan podniósł odruchowo dłoń do piersi chcąc nakreślić na niej symbol Orła, w tej samej jednak chwili cała łódź zatrzęsła się gwałtownie, a w powietrzu rozbrzmiały dźwięki trzeszczącego w przerażający sposób kadłuba.
- Co to jest?! - krzyknął z wysokości swej konsolety Glorion - Co tam widzicie?!
Pisząc poprzednią wstawkę dla Hostera zapomniałem nadmienić, że on już widział to oko w chwili wygłaszania poprzedniej kwestii. Ogromne oko, osadzone w cielsku, którego rozmiarów oczywiście nie potraficie teraz oszacować!