PBF - Czarny Świt

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 czerwca 2016, 13:51

- Do Lechuja. Cherla jak stary gruźlik... - Yuran wycofał się o krok, nie bez powodu. Nie miał zamiaru przywlec do osady tajemniczej choroby, po której wypluwało sie płuca, bo wątpliwości, że stara była chora nie podlegało pytaniu. Myśliwy niejednokrotnie widział skrajnie wyczerpane osoby, ale objawy jakie uwidoczniały się u baby znacznie odbiegały od tego co pamiętał. Przezornie mocniej chwycił włócznie i syknął do brata:

- Pieruna! Odsuń się od niej, bo zarazą od starej wieje...

Najchętniej wbiłby grot i profilaktycznie zakończył żywot baby, ale miał wrażenie, że stara mogła coś wiedzieć ważnego. A Yuran wolał wiedzieć, jesli po okolicy kręciła się np grupa grasantów, która mogła zagrozić mieszkańcom Koronapanu.

- Godoj cos tu robiła!
Czy udało nam się ocenić, czy szła od czy do wsi? Czy była częścią zoorganizowanej grupy, czy była sama? Sugeruje przesłuchanie na miejscu, a potem ewentualnie zdecydujemy o jej losie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 czerwca 2016, 15:09

[center]Okolice Koronapanu[/center]
Nieznajoma zauważyła oczywisty przestrach obu myśliwych, nie próbowała jednak w żaden sposób załagodzić negatywnego wrażenia. Zamiast tego otarła spienione wargi brudnym rękawem kurtki i zaśmiała się chrapliwie. Z jakiegoś powodu śmiech ten, zniekształcony skurczem gardła i chorobą, wydał się Yuranowi wyjątkowo nieludzki.

- Dobrze spaliście ostatniej nocy? - zapytała kobieta, kiedy konwulsyjny chichot przestał już wprawiać w drgawki jej wynędzniałe ciało - Pewnie, że dobrze. Nie trzeba się było tak wysilać przy skradaniu, nawet strażnicy niczego nie zauważyli. Tylko ta przeklęta pułapka. Przekleństwo na was, zgnilizna i robaki w trzewiach. Ciemno nad ranem było, pochmurnie jak diabli. Prawdziwy czarny świt. Gdyby nie to, nie dałabym się tak złapać.

Yuran i Dragan wymienili pośpieszne spojrzenia, w ułamku chwili pojmując implikacje wyzierające z dźwięczących złośliwością słów nieznajomej.

- Byłaś w nocy w Koronapanie? - wycedził przez zaciśnięte zęby Yuran, mierząc starannie zaostrzonym aluminiowym grotem włóczni w tors kobiety - Czego tam szukałaś?

- Jedzenia? Schronienia? - nieznajoma wzruszyła obojętnie ramionami - Ciepłego koca i prężnego fiutka? Jesteście niczym dzieci, można was wynieść z łóżkami w puszczę, a byście się nie ogarnęli. Mało która osada między Piekielnym Rowem i Zapadliskami Pollenu nie ma tresowanych gendo, a wy nie macie.

Przez krótką chwilę Dragan gotów był uwierzyć, że chorowita nieznajoma pochodziła z Zielonej Groty, ale kiedy użyła słowa gendo, młodzieniec utrwalił się w przekonaniu o braku jej związku z rejonem osady. Mieszkańcy Koronapanu i Zielonej Groty, a także żyjący w okolicznych lasach klanyci zgodnie określali dzikie psy mianem wulfów. Cudzoziemskie słowo gendo używane było przez kupców z dalekich krain, z Osmanu i Wrocławia.

- Gadaj, czego u nas naprawdę szukałaś? Byłaś sama czy z kimś? Bo się zaraz rozzeźlę, babko!

Słysząc podniesiony ton Yurana nieznajoma zachichotała w ewidentnie złośliwy sposób, a potem ułożyła się wygodniej na plecach przymykając oczy.

- Zdejmijcie mi ten potrzask z nogi, wyleczcie i nakarmcie, a powiem wam wszystko, co tylko zechcecie - oznajmiła po chwili irytującego milczenia, ponownie otwierając zamglone bólem oczy.
Pierwsze próby zastraszania nic nie dały. Chcecie spróbować jakiegoś testu (z akceptacją uzyskanego wyniku). Czy naciskacie na nią dalej w trybie fabularnym? Pamiętajcie też, że obca właśnie przyznała Wam się do nocnego pobytu w osadzie, bez wiedzy mieszkańców. Nie macie pojęcia ani o włamaniu do spiżarni ani uszkodzeniu młockarni, rzecz jasna.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 czerwca 2016, 15:12

[center]Centrum Koronapanu[/center]
Markus przytaknął Snowidowi ruchem głowy, ale jednocześnie położył na ramieniu młodzieńca swą prawicę osadzając go w miejscu.

- Pomysł dobry, lecz nie wolno nam działać zbyt pochopnie - powiedział ściszonym głosem mężczyzna - Nie wiemy, ilu było obcych, jakich dokładnie narobili szkód i czy aby nadal nas nie obserwują z gąszczy. Chodźcie ze mną, bez gapienia się na boki. Udawajcie zainteresowanie machiną.

Markus pokonał kilkunastoma krokami odległość dzielącą go od grzebiącego w młockarni Werka, klepnął mechanika w plecy zwracając na siebie uwagę.

- Nie widzicie, że nie mam cajtu? - warknął Borkanin wyciągając głowę z trzewi konstrukcji, ale na widok Markusa powściągnął nieco język - Co się wider passowało?

- Jesteś zicher, że to wsadził do środka jakiś fremde? - zapytał Markus pokazując oczami na leżącą na obudowie młockarni rurkę - Na pewno kajn ajgene szajskerl?

- Na sto procent, macie mój wort - zapewnił Borkanin wycierając w spodnie brudne od smaru dłonie - Tylko nie wiem, kto.

- Mieliśmy w nocy wizytę, której warta nie zauważyła - wyjawił Markus - Fremde bezucher. Nie rób takiej miny, mogą nas obserwować. Gdzie są Yuran i Dragan? Nigdy ich nie ma, kiedy są potrzebni.

- Na pewno w puszczy, na obchodzie wnyków - podpowiedział Snowid - To co robimy?

- Zachowujcie się jak gdyby nigdy nic - polecił Markus - Spotkamy się na tyłach mojego domu. Ściągnijcie Dirka, Szyszkę, Telibora, Bruniego, Antona. Razem to jedenastu, może jeszcze bracia zdążą wrócić. Zabierzcie broń, ale bardzo dyskretnie. Jeśli ktoś przygląda się osadzie, nie powinniśmy go zbyt szybko zaalarmować.
Markus przygotowuje grupę pościgową, z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności. Potrzebujecie na to około pół godziny. Pomyślcie, co chcecie ze sobą zabrać. Anton to oczywiście ojciec Gerarda. Chciałbym też zwrócić uwagę na celowy zabieg z niemieckimi słowami, które na próbę zapisałem w dialogach fonetycznie, a nie poprawnie ortograficznie. Zastanawiam się, czy nie spróbować wykreować germańsko brzmiącego dialektu w taki właśnie sposób - na pewno wygląda to dziwacznie zabawnie.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 03 czerwca 2016, 17:22

-Tak jest - Snowid spojrzał się po reszcie zebranych i po sekundzie namysłu rzucił do reszty - Mieszkam najbliżej Telibora i Dirka więc ich przyprowadzę - po czym odwrócił się i z uśmiechem na twarzy ruszył w stronę swojego domu jednocześnie podnosząc rękę w geście nonszalanckiego pożegnania.
Zabieram łuk, 10 strzał, ręczny toporek, włócznie, nóż farbę maskującą i bukłak, wszystko zapakowane w worek na zboże z domu dla niepoznaki.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 03 czerwca 2016, 21:13

[center]Centrum Koronapanu[/center]

Rudzielec słuchał w zaparte słów o rabunku, nie mógł uwierzyć, że ktoś dopuścił się takiego grzechu jak kradzież. Naraził innych żyjących w Koronapanie na uciążliwy czas a być może i głód?

Jestem empyrt! Bardzo empyrt!Musimy dorwać tych dieben! Zapłacą za takie grzechy.

Młody anabaptysta zaczął kipieć ze złości widać wraz z rudymi włosami od