PBF: DrecarE - Cienie na Śniegu

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 10 maja 2016, 14:13

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 8 zmroczec (ignia), 360 rok Ery Silniri. [/center]
W ponurym milczeniu rozsiodłali konie, które także zdawały się osowiałe i smutne. Następnie zebrali się w izbie, spożywając w ciszy skromny posiłek przyrządzony przez Brnjara. Vilberg zamknął się w pokoju alchemika i przez jakiś czas nie wychodził - wszyscy jednak rozumieli, iż potrzebuje czasu, by pożegnać zmarłych. Wszakże Hatr i Joos byli jego bliskimi druhami, którzy nie raz stawali w bitwie u jego boku. Strata dzielnych towarzyszy musiała być bolesna dla starego korsarza. Olafowi także ciężko się było z nią pogodzić, gdyż obaj przyjaciele ojca często bywali w jego domu i z czasem nauczył się ich traktować wręcz jak członków rodziny. W milczeniu przeżuwał więc letni gulasz, a przed jego oczyma przewijały się wspomnienia.

Wreszcie, po jakiejś pół godzinie Vilberg wyszedł z pokoju i usiadł w milczeniu przy kamieniu runicznym.

- Trzeba przenieść ciała do szopy - rzekł tylko, sięgając po misę jadła.

- Zajmijcie się tym - polecił Brnjar swym wojownikom, którzy jedynie kiwnęli głowami i wstali by wykonać polecenie.

- To, co ich dopadło, było ogromne - dodał jeszcze Vilberg. - Hatr zginął w walce. Pozostali... Nie wiem czy zdążyli nawet sięgnąć po broń...

Przemawiał spokojnie jednak Olaf i Vidgar wiedzieli, że wewnątrz skrywa wielki gniew i pragnienie zemsty. Cokolwiek zabiło jego towarzyszy, zamierzał to odnaleźć i zgładzić, by ich dusze mogły odpoczywać w pokoju. Nie było to coś o czym musiałby im mówić, obaj młodzi Nardlens wiedzieli, że na jego miejscu czuli by tak samo. Ród Wilka nie zapominał wyrządzonych zniewag i zawsze mścił swe krzywdy, uznając to za sprawę honoru.
Jesteście wszyscy razem w izbie. Na zewnątrz zapada zmrok. Red i Vani poszli wynieść ciała. Co robicie? To ostatnia okazja by pożegnać zmarłych (dla tych, którzy tego nie uczynili jeszcze), a także dobra do tego by porozmawiać o ostatnich wydarzeniach.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 10 maja 2016, 15:41

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 8 zmroczec (ignia), 360 rok Ery Silniri. [/center]

Gulasz już dawno zdążył wystygnąć i czarownica niemo przeżuwała co pewien czas małe kęsy. Niebawem pochowają swych zmarłych. Tutaj głęboko pod lodem, tutaj w tej niegościnnej krainie, w której przyszło im zginąć. Nie w walce, nie w chwale, lecz nagle... śmierć nie była chwalebna, nie osławi imienia poległych... Wyszeptała krótką modlitwę do Oha'lna:

- Oby ich dusze znalazły schronienie i pod twoim przewodnictwem Kruku o Oczach Lodu, dotarły do cienistego świata umarłych.

Bała się teraz. Obawiała się tego, że... to, co pochłonęło ich serca, wyrwało je z taką brutalnością, mogło uwięzić ich dusze, czerpiąc z nich moc i siłę. Żerować na jedynym co im po śmierci pozostawało. Mięsiwo z trudem przechodziło przez gardło do żołądka, teraz ściśniętego smutkiem i strachem przed tym, co wzrastało w cieniach nocy. Musiała jednak podzielić się tym, co wiedziała. Choćby i informacja miała przysporzyć jeszcze więcej bólu i tak poruszonym w żałobie sercom. Odstawiła znacząco drewnianą miskę i cicho rzekła do swych towarzyszy:

- Badałam rany Gunlid, Joosa i Hattra. Żaden człowiek, ni alfr, ani nikt z Ludów Ziemi nie byłby w stanie czegoś takiego zrobić. W moim rodzimych stronach to mroczne duchy natury potrafiły być równie brutalne i wydzierać serca nieszczęśników, którzy je napotkali. Ale... to musiało być coś innego. W dolinie przecież duchów nie ma... - zamilkła na chwilę i przełknęła nerwowo ślinę zbierając się w sobie, żeby objaśnić najgorszą z możliwości swym przyjaciołom.

- Duchy natury czerpią z serc siłę tylko, ale... są istoty, tak plugawe w swej naturze i wypaczone... które podobno odbierają serca i więżą dusze swych ofiar... Ale mam nadzieję, że istnieją one tylko w powieściach.. - urwała, nie będąc w stanie kontynuować myśli.

Widząc, że jej słowa pogłębiły rozpacz, w której znalazł się każdy z zebranych, zapytała Kyariela, siląc się na złagodzenie swego głosu, który drżał przy każdym wcześniejszym słowie:

- Czy dowiedzieliście się czegoś będąc w tamtej dolinie?
Czarownica jest przerażona i wciąż bardzo smutna. Pytanie wypowiedziane zostało trochę na siłę, a trochę z poczucia obowiązku i działania.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 11 maja 2016, 20:37

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 8 zmroczec (ignia), 360 rok Ery Silniri.
[/center]


Olaf milczał odkąd dowiedział się o śmierci druhów. Liczył się z tym, że mogą nie wrócić cało z wyprawy i że - być może - kilku z nich zginie w walce lub z innego, bardziej brutalnego sposobu. Lecz gdy śmierć nadeszła tak niespodziewanie, był to cios, który niemal dosięgnął i serca Olafa.

Z ponurego milczenia i odgrzebywania wspomnień wyrwało go pytanie Norlaug. Wiedźma też wyglądała na złamaną, lecz młody wilk wyczuwał w kruku ogień, który jeszcze nie raz zapłonie.

- Odkryliśmy ślady humanoidalnego osobnika, które niestety - podczas walki z pająkami - zostały zatarte. Nie udało mi się ustalić do kogo mogą należeć. Jednak nie to jest najważniejsze. Kyarielowi udało się zamknąć pomost, z którego już nie będą wychodzić istoty cienia i siać spustoszenia w naszym świece. A przynajmniej tak to rozumiem, prawda, Kyarielu? - dodał pośpiesznie, lecz nie siląc się tym razem na żartobliwy ton, jaki miał w zwyczaju.

- Kolejną kwestią jest niezrozumiała dla mnie walka; otóż wielki pająk dowodził mniejszymi i zaatakowali nas na pewno nie z głodu; ale z dziwnej, nie wytłumaczalnej przyczyny. Gdyby broniły terytorium, zlazłyby się wszystkie z całej okolicy. Ponadto nigdy nie słyszałem o królowej pająków, która dowodziłaby swymi mniejszymi pobratyńcami. Według mnie muszą to być strażnicy... a strażnicy nie pilnują pustych skarbców... - dodał ciszej.

- Śmierć naszych towarzyszy nie może nam przysłonić celu. Zaszliśmy tak daleko i nie czas na ich długie opłakiwanie. Urządźmy im godny pochówek i ruszajmy dalej, zaś w domu, po całej przygodzie, będziemy ich żegnać z honorami - dodał niespodziewanie, podnosząc się i mówiąc głośniej, wyraźniej, mężniej.
Ostatnio zmieniony 11 maja 2016, 21:03 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

voodoochild
Reactions:
Posty: 71
Rejestracja: 07 kwietnia 2016, 11:38

Post autor: voodoochild » 11 maja 2016, 21:45

Baza na Wilczych Pustkowiach, 8 zmroczec (ignia), 360 rok Ery Silniri.

Atmosfera podczas posiłku przygniatała go smutkiem ale też budziła złość, niezgodę na zaistniałą sytuację. Jego determinacja aby zakończyć panowanie ciemnych mocy na tych pustkowiach znacznie wzrosła. Słysząc niepewne słowa czarownicy zaczął przeszukiwać swoją pamięć czy przypadkiem nie czytał w jednej z licznych ksiąg, o istotach które pasowałyby do opisu podanego przez Norlaug.

- Czy dowiedzieliście się czegoś będąc w tamtej dolinie? - dodała czarownica po chwili milczenia wyrywając go z rozmyślań. Spojrzał na nią ciężkim wzrokiem.

- Okazało się że w centrum doliny znajduje się brama do jakiegoś innego świata. Została aktywowana pod wpływem odpowiedniego ustawienia ciał niebieskich, energia która zebrała się wewnątrz rozdarła rzeczywistość wypluwając ze swego wnętrza zimną ciemność, wrogą życiu i wszystkiemu, czym jesteśmy. Wspólnymi siłami udało nam się ją zablokować gdyż cały czas istniała możliwość ponownego jej otwarcia - umilkł mając wrażenie że taka ilość słów kala pamięć poległych. Odsunął opróżnioną miskę.

- Wybaczcie, chciałbym się pożegnać z naszymi przyjaciółmi.

Urywając w ten sposób rozmowę oddalił się w stronę pomieszczenia gdzie aktualnie znajdowały się zwłoki martwych towarzyszy.
Chciałabym wykonać test bestiariologii a po ostatniej wizycie przejść niezwłocznie do tłumaczenia dziennika Harmoniusza.

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 15 maja 2016, 16:53

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 8 zmroczec (ignia), 360 rok Ery Silniri.[/center]

Vidgar nie miał ochoty rozmawiać. Słowa wydawały mu się teraz czymś błahym i niepotrzebnym, dziecinnym nawet. Jakies dziwne instynkty obudziły się w nim, podobnie jak poprzedniej nocy. Tym razem nie był jednak poddenerwowany i nie warczał. Zamilkł a gdyby cisza była czymś fizycznym, to chciałby się nią przykryć, albo lepiej - zatonąć w niej.

Kiedy więc Olaf i Kyariel opowiedzieli to co było najistotniej