PBF - W Mroku Oxanu

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 kwietnia 2016, 17:47

[center]Domostwo Khema, 14 Pani Trzcin[/center]
Wyciągnięty na leżance astralny mag sprawiał wrażenie pogrążonego w głębokim śnie, ale Khem wiedział, że spogląda jedynie na jego cielesną skorupę, pozbawioną boskiej iskry jaką była każda świadoma dusza. AjArdczyk nigdy nie praktykował tego rodzaju magii, bogowie odmówili mu bowiem stosownych talentów; nie zmieniało teo jednak faktu, że interesował się magią astralną z czystej ciekawości, wyczuwając we wszystkich uprawiających czarostwo istotach pewne pokrewieństwo ze sobą samym.

Teraz jednak nie potrafił skupić się na analizowaniu faktury skóry maga bądź stopnia płytkości jego oddechu. Martwił się zbyt mocno o to, co skrywała panująca na zewnątrz domostwa ciemność. Chociaż optymizm podpowiadał, że Stratis i Mezxtli ulegali daleko posuniętej paranoi dopatrując się wszędzie kultystów Ciemności, instynkt samozachowawczy ostrzegał przed konsekwencjami ich podejrzeń.

Jedna pozornie rozkoszna noc spędzona na biesiadzie u królewskiego doradcy wywróciła do góry nogami spokojne uporządkowane życie Khema. Z obdarzonego magicznymi talentami rzemieślnika stał się szpiegiem i skrytobójcą, pogromcą tajemnego zła i eksploratorem katakumb, okiem i uchem Najjaśniejszego. Ogrom uczynionego mu zaszczytu przerażał, całkiem zresztą słusznie.

Przekładając z dłoni do dłoni ściągnięty ze ściany kopesh, alchemik wyglądał co chwila przez szparę w okiennicy, ale mrok na ulicy nie pozwalał mu niczego dostrzec. Smoluch ryczał przez chwilę w swym boksie, być może sprowokowany do wydania gniewnych dźwięków przez obecność innego przemierzającego uliczkę przedstawiciela swego gatunku, a być może wyczuwający w swym pobliżu obecność jakiegoś odrażającego kultysty, żywiącego zbrodnicze intencje wobec jego dobrego i wyrozumiałego pana.
Wykończcie ich szybko, bo nie wytrzymam tego napięcia! Pocę się z grozy za każdym razem, gdy odpalam przeglądarkę!

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 24 kwietnia 2016, 15:47

[center]Calli, okolice domu Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
[center]
Podkład: https://youtu.be/B16jg5G0D8E?t=3m49s[/center]

Ah-saa-brax niczym cień pojawił się nagle za plecami obserwującego domostwo alchemika Siwja. Szybkim ruchem pochwycił niczego nie spodziewającego się mężczyznę, przykładając mu do gardła chłodną stal sztyletu. Siwja znieruchomiał w morderczym uścisku. Przez chwilę milczał. Przez tą jedną chwilę, gdy ważyły się losy jego życia, zależnego zaledwie od najdelikatniejszego ruchu i docisku ostrza. Grdyka nieznacznie poruszyła się, a żararaka wydała przeciągły syk gotowa zanurzyć kły w gardle tego śmiertelnika. Odezwał się głębokim głosem, a z ust popłynęły z początku ciche słowa:

- Csss... jeszcze nie teraz... to jeszcze nie ten czaass... - umilkł, lecz nie uczynił nic więcej, dalej stojąc nieruchomo w stalowych objęciach Złodzieja.

- Pamiętasz może... ach pamiętasz! - Jego głos nagle przybrał nieprawdopodobnie wysoki ton - Rozwarliśmy razem... jej usta. A ona piła, piła najsłodszą naszą... naszą nie... nie tylko, nie tylko... słodką i gęstą w swej esencji... aachh a docierała do samego serca!

Chwila ciszy. Uspokoił się. Zdawało się, że nie wypowie nic więcej...

Tu, właśnie w tym momencie z ust mężczyzny dobiegł wysoki, dziki śmiech - a jej kości, tak białe, niewinne kości... ukochaliśmy. Były z nami, są nadal gdy ona... ach jaka piękna, ona... nic już jej nie zbudzi! Cudowna, kochana perełka... dziewczątko moje zasnęło! - ciało Lenja'kare rozluźniło się a głowa opadła lekko w tył. Z ust dobiegło ciche westchnienie.

- A ona... zasnęła... cisza ją objęła... ciemność, tak... ciemność ukoiła. Ciemność ukoiła... ukoiła, ukoiła... mnie...
Spoiler!
Test: Per. (32) + Obserwacja (4) + 10 (za sytuację)= 46; Sukces! Rzut 20 (2 przebicia).
Widzisz wyraźnie, że ten Lenja'kare w ogóle nie zdaje sobie sprawy z całego zagrożenia.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 24 kwietnia 2016, 16:24

[center]Calli, okolice domu Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Szalony, albo na haju - przemknęło przez głowę złodzieja, gdy nieznajomy wyrzucił z siebie niezrozumiały bełkot. I gdzie, na wszystkie iluzje tego świata, podział się ten przeklęty czarodziej, gdy go potrzeba? Nie znoszę takich sytuacji...

Mimo wszystko wszakże Lenja'kare, naćpany czy nie, stał tutaj, ukryty w dość dyskretnym miejscu, którego wybór wskazywał na zdolność trzeźwego myślenia i odrobinę sprytu. Ah-saa-brax porzucił więc dalsze rozważania na temat rozsądku lub jego braku u przeciwnika, szybkim ruchem obrócił w ręku sztylet i łapiąc za ostrze, na tyle ostrożnie, by nie zaciąć się samemu, uderzył tamtego rękojeścią w skroń.
Atak w zwarciu zapewnia automatyczne trafienie. Walę gościa w łeb by go ogłuszyć.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 24 kwietnia 2016, 17:59

[center]Calli, okolice domu Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Słowa mężczyzny zaczynały tworzyć dziwną melodię. Powtarzane wielokrotnie, przerywane westchnieniem to za raz wysokim śmiechem. Szybki cios głownią sztyletu wymierzony w skroń, pozbawił go świadomości. Słowa, szepty ustały a omdlały Lenja'kare osunął się z wolna w dół i tylko ramię Ah-saa-braxa podtrzymało nagle rozluźnione już ciało. Wtedy Złodziej zobaczył wyraźniej z kim ma do czynienia. Mężczyzna, poddany działaniu silnego środka odurzającego, bądź na wskroś toczony nieubłaganym szaleństwem, mógłby uchodzić za jednego z wielu Siwja zamieszkujących wyższe tarasy swojej dzielnicy. Prosty nos, gęste czarne włosy opadające na klatkę piersiową... Mimo to miał w rysach twarzy zapisaną pewną godność. Nieprzytomny, a zdawałoby się pogrążony we śnie, wyglądał spokojnie. Nikt by nie pomyślał... nie przypuszczał nawet, że umysł tego człowieka mógł być jeszcze przed chwilą tak niestabilny...
Ah-saa-brax zajmuje się dziwnym mężczyzną stojącym wcześniej na tarasie. A co robi w tym czasie MezXtli?

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 24 kwietnia 2016, 20:59

[center]Calli, wieczór, okolice mieszkania Alchemika, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Nieznaczny gest maga wystarczył by wprawić w ruch maszynę zwaną Stratis. Gdy tylko tamten wyruszył, Mezxtli odsunął się w mrok by móc dogodnie obserwować podejrzanego siwja. Na wypadek niepomyślnego rozwoju sytuacji, miał przygotowane jedno lub dwa zaklęcia mogące skutecznie unieruchomić kultystę.

Sekundy dłużyły się w minuty, gdy młodzieniec w napięciu oczekiwał na dalszy rozwój wydarzeń. Nad zatopionym w nocy mieście tylko wiatr bezlitośnie gnał chmury po bezgwiezdnym nieboskłonie... Wrażenie nocnego chłodu nierealnie, jakby z daleka docierało do młodego maga. Ten zaś uważnie obserwował otoczenie na wypadek ruchu, choćby gdzieś na krawędzi percepcji. Choć pamiętał co dane mu było zobaczyć swym wewnętrznym