PBF - Klątwa Burzy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 kwietnia 2016, 18:08

Zabytkowy cmentarz, niedziela 28 lutego 2016

Ordycz przyjrzał się bardzo uważnie trzem uszkodzonym przez wandali grobowcom, dokumentując wszystko swoim fotograficznym aparatem. Wszystkie miejsca spoczynku potraktowano w bezceremonialny sposób ciężkim narzędziem, roztrzaskano grube kamienne płyty umożliwiające wejście do niewielkich, klaustrofobicznie ciasnych krypt położonych około półtora metra pod powierzchnią gruntu.

- Myślałem, że trumny ustawia się w takich grobowcach na katafalkach - zauważył dziennikarz stając na pokrytej grubą warstwą kurzu posadzce krypty - Czy to nie standard? Albo wandale je ukradli?

- Właściciele zostali pochowani pod pańskimi stopami - zawołał z zewnątrz proboszcz, który pozostał przy zejściu do grobowca. Jego opór przed zapuszczeniem się we wnętrze starego grobowca powodowany był czysto praktycznymi względami: panująca w środku ciasnota uniemożliwiała wizytę dwóch osób jednocześnie bez odcięcia dopływu do wnętrza dziennego światła.

- Posadzki to grube kamienne płyty, trumny są pod nimi. We wszystkich trzech przypadkach wewnątrz nie odkryliśmy żadnych śladów uszkodzeń. Ktoś roztrzaskał wejścia za pomocą młota, tylko tyle i aż tyle. Do szczątków pod posadzką nie próbowano się dobierać.

Ordycz podrapał się w zadumie po nosie, myśląc przy tym intensywnie. Obstawiając za wersją wandalizmu w wykonaniu nacjonalistów spodziewałby się w grobowcu obraźliwych sloganów, określonej symboliki naniesionej na ściany za pomocą farby w aerozolu. W przypadku kradzieży, być może na zlecenie kolekcjonerów chcących wejść w posiadanie cennych przedwojennych precjozów, sprawcy nie poprzestaliby na rozbiciu płyt wejściowych, tylko wyciągnęliby trumny, a te we wszystkich grobowcach pozostały nietknięte.

Dziennikarz poświęcił poprzedniej nocy dłuższą chwilę poszukiwaniom informacji na temat osób pochowanych w uszkodzonych kryptach, ale wyszukiwarka szczerze go w tym przypadku rozczarowała. Jedynie linki, na jakie natrafiły, kierowały do zdawkowych wpisów w Wikipedii traktujących o rodzie Dornitzów jako staroniemieckiej familii osiadłej od dawna w okolicach Kolbergu i czerpiącej zyski z dzierżaw ziemi rolnej oraz handlu surowym bursztynem.
Coś tu nie gra, nie pasuje... o co może chodzić w tych aktach wandalizmu?

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 06 kwietnia 2016, 15:27

- Właściciele zostali pochowani pod pańskimi stopami - zawołał z zewnątrz proboszcz, który pozostał przy zejściu do grobowca.

- Czyli depczę w tej chwili czyjś grób - mruknął Tomasz - Rozumiem, że nie doszło do profanacji zwłok i spoczywają one nienaruszone pod płytą?

Włączył latarkę i z uwagą zlustrował posadzkę w poszukiwaniu śladów wskazujących na naruszenie płyt lub jakiś znaków, które mogły by świadczyć o rytualnej motywacji sprawców.

Opuściwszy kryptę zrobił zdjęcie panoramy zabytkowej części cmentarza oraz wykonał w notatniku schematyczną mapę, na której zaznaczył położenie uszkodzonych grobowców.

- Jedno nie daje mi spokoju proszę księdza... Gdybym był wandalem, to zniszczył bym tyle grobów na ile starczyło by mi energii, ale rozwalałbym sąsiednie. Po co się rozpraszać? Zresztą efekt wizualny takiego skumulowanego zniszczenia byłby lepszy...

Jarl szarpał w zamyśleniu brodę. - Moim zdaniem, sprawca, bądź sprawcy działali według jakiegoś klucza - Zerknął krytycznie na układ grobów na naszkicowanej wcześniej mapce.
- Nie wiem jeszcze według jakiego, ale to nie mógł być przypadek. Wszystkie trzy rodziny były skoligacone... Zemsta rodowa?

- Nie to bez sensu - zreflektował się - Jeśli ktoś nosi w sercu uraz sprzed stu lat, to raczej wywarł by swą zemstę na potomkach... A właśnie!

- Wie ksiądz coś na temat żyjących przedstawicieli tych rodzin? Może policja próbowała do nich dotrzeć i powiadomić o zdarzeniu? Sądzę, że jeśli żyją, to nie mieszkają już w Polsce...

- Mam prośbę. Już wojna pokazała, że najbezpieczniejszymi bazami danych osobowych były parafialne kroniki. Wiele osób odnalazło się po latach. Czy mógłby ksiądz, lub Jego Ekscelencja, zwrócić się do biskupów niemieckich, by ci z kolei poprosili proboszczów o sprawdzenie ksiąg parafialnych i odnalezienie ewentualnych spadkobierców tychże zmarłych? Bardzo proszę.

Ordycz zerknął na proboszcza z nadzieją. Chciał wyglądać jak kot ze shreka, choć wiedział, że przy jego aparycji jest to niemożliwe. Niemniej bardzo się starał wziąć z zaskoczenia przemęczonego duszpasterza, by ten w chwili słabości przystał na jego propozycję.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 06 kwietnia 2016, 17:31

Lecznica dla zwierząt, niedziela 28 lutego 2016

Mazur bez słowa przytulił biedną kobietę. Wiedział, że dla niej życie każdej istoty jest ważne. Była jedną z tych osób które kochała swoją prace... kochała zwierzęta. Nie zdziwiło to Mazura kiedy zaczęła płakać i strumień łez zaczął łączyć się z koszulą Marcina. Pierwszy raz nie wiedział co jej powiedzieć. Sam był w szoku. Bo jak, że by to możliwe było żeby wszystkie te zwierzęta umarły od razu i to ze strachu.

Mazur przypomniał sobie słowa kolegi z którym mieszkał w akademiku za czasów młodości, że psy wyczuwają rzeczy nie z tego świata, Damian jego dawny współlokator opowiadał mu jak u niego na wsi psy czasem szczekają niby bez powodu, a tak naprawdę odstraszają złe duchy. Wspomnienia stare jednak czy to możliwe, że to jest ten element układanki? Czy to możliwe żeby przybyło tu coś co przeraziło obrońców tego małego miasteczka?

Nasz ludzki instynkt osłabł od życia w cywilizowanym świecie. Zatraciliśmy swoje pierwotne zmysły które chroniły nas zanim zaczęliśmy żyć w miastach. Może to wywoływało mój niepokój tej pamiętnej burzy?


Mazur spojrzał w oczy Doktora Kruka dając mu znać by zajął się analizą próbki krwi. Sam chciał pobyć jeszcze z Natalią w tym uścisku nie dlatego, że się w niej podkochiwał, lecz by ulżyć jej nadszarpanej psychice.

Kiedy kobieta skończyła szlochać Marcin spojrzał jej głęboko w oczy po czym powiedział pocieszająco.

- Dowiem się co się stało. Najpierw muszę zadać ci kilka pytań.

Natalia ocierając łzy powiedziała:

- No dobrze co chcesz wiedzieć?

-Najpierw chodź tutaj - Mazur zabrał ją z zaplecza w którym znajdowały się martwe zwierzęta do pomieszczenia w którym badała swoich pacjentów. Szybko wysunął jej krzesło spod biurka po czym wskazał ręką na to by usiadła.

- Zrobię ci melisę na uspokojenie. - Odparł po czym poszedł do kanciapy by nastawić wodę wyjął z szafki trzy kubki. Podszedł do zapracowanego Doktora i zapytał - Czy chciałby pan napić się kawy? -po czym dodał szeptem - Czy jest pan wstanie określić kiedy dokładnie umarły zwierzęta?

Doktor kiwnął głową potwierdzająco.

-Tak po proszę kawę - odpowiedział, na twarzy pana kruka pojawiło się zdziwienie zadanym pytaniem.

Plan
1 Pytania do Natali
O której wczoraj opuściła lecznice dla zwierząt?
O której dokładnie dziś przyszła do lecznicy?
Czy znalazła jakieś ślady żeby ktoś był tu między jej nieobecnością?
Czy czegoś brakuję np. leki?
Jeśli nie sprawdzała to czy ma spis ile tych leków powinno tutaj być. Sam wtedy to sprawdzę.

2 Po przesłuchaniu Natalii. Obiecam, że zajmę się sprawą i pochowam zwierzątka na jej małym cmentarzyku.
Najpierw ją odprowadzę czy odwiozę zależy jak daleko mieszka. W czasie tej podróży będę starał się dojrzeć jakieś zwierzęta czy są gdzieś się nie pałętają. Spostrzegawczość 80% Nasłuchiwanie 50%. Potem wrócę do doktora.

3. Jeśli Doktor pokiwa głową przecząco będę musiał ją o to poprosić czego bardzo nie chce. Wtedy to się posta poprawi w tym miejscu.
Ostatnio zmieniony 07 kwietnia 2016, 09:58 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 kwietnia 2016, 17:58

Zabytkowy cmentarz, niedziela 28 lutego 2016

- Wyciągnięcie informacji z niemieckich archiwów może być z różnych powodów trudne. Czy też raczej czasochłonne - odpowiedział z wysokości schodków proboszcz - O ile mi wiadomo, żaden członek tej rodziny nie mieszka już w Polsce, ślad po nich zaginął. Kuria sprawdzała to swego czasu dość starannie, podczas inwentaryzacji liczby dostępnych miejsc pochówku.

- Nie słyszał ksiądz, żeby jakiś spadkobierca ubiegał się o ich utracone podczas wysiedleń mienie? - spytał Ordycz świecąc jednocześnie ekranikiem smartfona na pamiątkową tablicę przyśrubowaną do jednej ze ścian krypty - Widmo Eriki Steinbach wciąż sie unosi nad tymi nieszczęsnymi ziemiami. Nikt się nie starał o odszkodowanie?

- Trochę mnie pan przestraszył tymi pytaniami - proboszcz zszedł dwa stopnie w dół i w krypcie natychmiast zrobilo się ciemniej - O ile się nie mylę, pracuje pan dla niemieckiego koncernu prasowego. Czy całe to reporterskie śledztwo naprawdę ma związek z niszczeniem grobów? A może przygotowuje pan materiał dla przesiedleńców, którzy zechcą powrócić tutaj z unijnymi nakazami zadośćuczynienia?

Dziennikarz obejrzał się ponad ramieniem, bo chociaż ksiądz zadawał pytania uprzejmym tonem, nie wiedzieć czemu Ordycz wyobraził sobie znienacka coś kompletnie irracjonalnego - widok spoconego proboszcza zasuwającego uszkodzoną płytę grobowca na miejsce, zamykającego swego gościa w środku krypty. Cóż za absurdalna myśl!

- Proszę mi wierzyć, ani nie jestem spokrewniony z panią Steinbach ani nie wyprzedaję polskiej ziemi Niemcowi za srebrniki, znaczy się, judaszowe centy - o