PBF - Klątwa Burzy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 kwietnia 2016, 16:50

Gabinet doktora Kruka, niedziela 28 lutego 2016

Wiktor ukrył twarz w dłoniach przymykając na chwilę zmęczone oczy. Chociaż noc okazała się dla niego wyjątkowo męczącym przeżyciem, po powrocie do domu nie potrafił zasnąć. Przewracał się w łóżku pół godziny, potem wstał wbew samemu sobie i zabrawszy z lodówki umieszczone tam próbki z krwią pojechał poprzez deszczową noc do swego gabinetu.

W drodze widział przez krótką chwilę migoczące na Wzgórzu niebieską poświatą światła policyjnych pojazdów, przypominające o tragedii, która się tam niedawno rozegrała.

Doktor Kruk korzystał na co dzień z usług laboratorium medycznego w Kołobrzegu, tam wysyłał wszelkie próbki do analizy. Miał jednak w swoim gabinecie nieskomplikowany analizator do badania krwi, z którego praktycznie nigdy nie korzystał, głównie z powodu małego zakresu testów diagnostycznych urządzenia.

Tym razem nie potrzebował jednak żadnych skomplikowanych analiz. Umieściwszy pobraną w domostwie Bukowskiego krew w urządzeniu spędził resztę nocy na czytaniu fachowej literatury. Burza dobiegła końca tuż przed świtem, mokry od deszczu świat powitał nadchodzący niemrawo blady chłodny poranek.

Analizator wydał z siebie serię donośnych piśnięć, zakomunikował wszem i wobec zakończenie pracy. Lekarz podniósł się z fotela, zerknął przelotnie na zawieszony na ścianie zegar. Dwadzieścia po dziesiątej rano. Dobry Boże, nic dziwnego, że kleiły mu się oczy.

Niewielka laserowa drukarka podłączona do stacji diagnostycznej zaszumiała cicho, wysunęło się z niej kilka kartek pokrytych równymi liniami tekstu uchodzącego w oczach ludzi spoza profesji lekarskiej za niezrozumiały medyczny żargon. Wręczone do ręki przeciętnego mieszkańca Dźwirzyna kompletnie nic by mu nie powiedziały, ale Wiktorowi wystarczył jeden rzut okiem na wykaz istotnych współczynników, by opuściła go narastająca uporczywie senność.

Analizator mógł mieć skromne spektrum zastosowań, ale jego producent wykluczał możliwość popełnienia rażących błędów w rezultatach testów, jeśli próbka nie była niczym zanieczyszczona.

Studiujący wzrokiem po raz wtóry tabelę współczynników Wiktor uznał, że istnieją tylko dwa wyjaśnienia dla wyników badania - albo próbka była niezwykle silnie zanieczyszczona albo analizator właśnie kompletnie sfiksował wbrew gwarancjom producenta.
Centurion wrzucił pod moim wpisem technicznym emotkę z akceptacją propozycji działania, ale propozycje były dwie - uznałem zatem, że sam mogę zadecydować jako MG. Wybrałem opcję spędzenia nocy na badaniach pobranej w domostwie krwi (zużyta została jedna próbka, druga wciąż pozostaje w lodówce).

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 02 kwietnia 2016, 17:03

W sumie to chciałem pojawić się na sumie :) ale mnie ubiegłeś.

Zatem poczekam na pierwszych wychodzących by mieć pewność, że msza skończona i udam się do zakrystii. Może wybawię proboszcza od tłumu żądnych newsów parafian.

Przed wyjazdem z Kołobrzegu chciałem jeszcze kupić pre-paida. To do rozmów z naczelnym, bo jestem przekonany, że do operatora wpłynął już wniosek o podsłuch mojego stałego numeru.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 kwietnia 2016, 18:20

Dźwirzyno, niedziela 28 lutego 2016

Tydzień urlopu. Przesłuchiwany najdłużej z wszystkich uczestników wyprawy do domu Bukowskiego, posterunkowy Mazur mimo ogromnego zmęczenia nie zdołał zmrużyć oka aż do świtu. Niefortunny incydent z myśliwskim trofeum mógłby uchodzić za coś zabawnego, gdyby nie towarzyszące mu okoliczności, przez cały czas budzące w policjancie zimne ciarki. Właściciel posesji zniknął pozostawiając po sobie ogromną kałużę krwi i mimo obecności na miejscu potencjalnej zbrodni sporego zespołu dochodzeniowego nie został jeszcze odnaleziony.

Marcin miał na ten temat aktualne informacje, bo mimo swego zawieszenia - oficjalnie z powodu nadmiernego obciążenia emocjonalnego - już o siódmej rano pojechał na komisariat. Okupujący go śledczy z Kołobrzegu okazali miejscowemu gliniarzowi dość uprzejmości, by poinformować go, że Bukowski nadal się nie odnalazł i że nigdzie nie natrafiono na ślad ewentualnego sprawcy napaści. Potem, wciąż okazując głęboką uprzejmość, odesłali zawieszonego mundurowego do domu. Żaden z nich nawet słowem nie wspomniał o rozstrzelanym bezceremonialnie niedźwiedziu, ale idący do swego samochodu Mazur nie mógł się oprzeć wrażeniu, że odprowadzają go pełnymi drwiny spojrzeniami.

Nie miał pojęcia, czym mógłby się przez ten tydzień zająć. Praca w policji była jego życiem, jego pasją. Odsunięty od obowiązków, znalazł się znienacka w stanie zawieszenia poza rzeczywistością.

Burczenie żołądka uświadomiło mu jak bardzo zrobił się głodny. Dochodziła już jedenasta, a on od wczorajszego wieczoru niczego nie zjadł. Podjechał do otwartej w niedzielę niewielkiej piekarni przy rynku, zaparkował przy niej zamierzając kupić parę bułek.

Jego komórka zadźwięczała w rytmie popularnego przeboju, zaczęła wibrować w jednej z kieszeni kurtki. Wyjąwszy urządzenie zerknął pośpiesznie na jego cyfrowy wyświetlacz.

Natalia.

Odebrał bez zastanowienia, oczami wyobraźni oglądając okoloną kasztanowymi lokami twarz dziewczyny, jej wiecznie roześmiane żywe oczy i kształtne usta.

- Cześć, Marcin - w głośniku rozległ się natychmiast znajomy głos. Mazur stężał mimowolnie wyczuwając w nim dziwną niecodzienną nutę, zdradzającą nie dość dobrze skrywane zmieszanie. Bądź zaniepokojenie.

- Cześć, Nati. Coś się stało?

- Przepraszam, że niepokoję, ale wczoraj przytrafiło mi się coś dziwnego. W przychodni. Nie wiem, czy bardzo jesteś zajęty, ale może znalazłbyś chwilę, żeby do mnie podjechać?
Natalia Serman to dalsza kuzynka Mazura, bardzo ładna i inteligentna młoda kobieta, w której posterunkowy skrycie się podkochuje. Prowadzi w Dźwirzynie wyjątkowo mało dochodowy interes, mianowicie miniaturową przychodnię weterynaryjną. Oczywiście Marcin może mieć inne plany na ten dzień, ale może da się skusić na spotkanie?

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 02 kwietnia 2016, 20:52

Dźwirzyno, niedziela 28 lutego 2016

Mam czas. - Dodając w myślach - Dla ciebie zawsze znajdę czas.

- Przyjadę do ciebie do pracy kiedy będziesz kończyć, pasuję?

-Tak to chyba będzie najodpowiedniejszy moment.

-Zatem do zobaczenia.

-Do zobaczenia - Po czym schował komórkę.

Na twarzy Mazura pojawił się chwilowo uśmiech. Jednak szybko znikł pod naporem wspomnień ostatnich wydarzeń. Mimo urlopu nie chciał być odsunięty od sprawy. Mimo wszystko chciał dowiedzieć się co tam się wydarzyło.

Przeszukał cały teren tej posiadłości i całe wzgórze w deszczu wiedząc, że są nikłe szanse na odnalezienie śladów sprawcy.

Drwiny za plecami przeszkadzały Mazurowi, jednak bardziej doskwierało mu to - że nie znalazł sprawcy, że zawiódł ofiarę, że nie zdołał pomóc komuś kto bardzo potrzebował jego umiejętności...

KHHH Znikać! Krwi było tak wiele - Krwi było naprawdę dużo a zaginięć ludzi... ale może to była zwierzęca krew?


W tym momencie przypomniał sobie, że doktor pobrał próbkę krwi z kałuży, pełen nadziei wyciągnął komórkę po raz drugi dzwoniąc do lekarza tym razem aby zapytać czy przeprowadził już analizę krwi.

Może to co Natalia chce mi powiedzieć jest również związane ze sprawą? A może po prostu moje założenia są gówno warte? Sprawdzę każdą z możliwych poszlak i dowiem się co się stało. Urlop czy nie dowiem się co się tam wydarzyło.
Ostatnio zmieniony 02 kwietnia 2016, 21:40 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: