PBF - Klątwa Burzy

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 29 marca 2016, 19:01

Nagła cisza i refleksja nad odległością uprawdopodobniły wersję z głupim żartem... Głupim żartem wspomaganym wypasionym audio?

- Cisza? - wysapał - No to albo już kogoś zarżnęli, albo ktoś nas nieźle okpił...

W swojej pracy Ordycz niejednokrotnie operował na granicy prawa, jednak by móc tak działać musiał najpierw te granice poznać. Oznaczało to, że całkiem dobrze orientował się w przepisach dotyczących ochrony prywatności, bo te najczęściej miał okazję naruszyć.

- Poczekajmy lepiej na patrol. Jeśli tam wejdziemy teraz, to może być odczytane jako wtargnięcie łamane przez włamanie. A jeśli tam coś się stało, to i zacieranie śladów na miejscu przestępstwa nam wrzepią...
Ostatnio zmieniony 29 marca 2016, 19:08 przez Jarlaxle, łącznie zmieniany 1 raz.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2016, 19:57

Gabinet doktora Kruka, sobota 27 lutego 2016

Wieczór zapowiadał się spokojnie. Na zewnątrz nadciągała burza, ale Wiktor Kruk nie czuł z tego powodu dyskomfortu. Padający deszcz w dziwny sposób go uspokajał, pozwalał się wyciszyć i zebrać myśli, na dodatek zaś stanowił doskonałe tło dla drugiej po medycynie pasji, jaką miał w życiu introwertyczny z natury lekarz: czytanie.

Po wypisaniu recepty dla ostatniej pacjentki - skarżącej się na uporczywe bóle głowy starszej pani, która w opinii Kruka była w stu procentach zdrowa - Wiktor odesłał do domu asystentkę i zamknął przychodnię na klucz. Nie wybierał się do domu, w gabinecie miał znacznie większą bibliotekę, a dzięki łóżku wstawionym do pomieszczenia gospodarczego czasami sypiał nie w domu, lecz w miejscu pracy.

Wiedział, że niektórzy mieszkańcy Dźwirzyna uważali go za ekscentryka, ale wcale o to nie dbał. Dopóki nie wkraczali w jego zamknięty doskonale urządzony świat, tolerował ich bezzasadne osądy.

Dzwonek telefonu o tak późnej porze był czymś zupełnie nieoczekiwanym, toteż siedzący w fotelu z książką Wiktor drgnął mimowolnie na dźwięk jego sygnału. Nie miał tego wieczoru dyżuru. Dzwoniący mógł być zdesperowanym pacjentem szukającym pomocy po godzinach przyjęć, ale w takich przypadkach powinien był wybrać numer pogotowia.
Czy doktor Kruk podniesie słuchawkę telefonu odbierając nieoczekiwane połączenie?

Knurion
Reactions:
Posty: 55
Rejestracja: 22 grudnia 2014, 12:24
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Knurion » 29 marca 2016, 20:06

Czasami człowiek zastanawia się jakby się zachował gdyby spotkała go niespodziewana ,ekstremalna sytuacja.
Marek czytał książki według, których zastanawianie się niewiele daje, ponieważ człowiek tak jak i każde zwierze reaguje za pomocą instynktów oraz programów.
Ksiądz Marek nie oglądał filmów z Hollywood ani telewizyjnych programów typu Kronika policyjna.
Nie czytał również gazet, które raczej wypaczają pojęcie o świecie aniżeli dają informacje o nim.
Zatem nie za bardzo rozumiał jak przerażające formy może przybrać Zło.

Surowe nauki Kościoła oraz głębokie poczucie obowiązku wobec swych parafian pokierowały jego dalszymi działaniami.

Spojrzał na Ordycza i rzekł - A co jeżeli ten człowiek ciągle jeszcze żyje ! Musimy jej pomóc !


Proboszcz Jeż nie oglądając się za ramię zaczął zmierzać w kierunku drzwi.
Rozglądał się wypatrując czegoś niebezpiecznego.

Gdy już dotarł do drzwi i miał je otwierać, poczuł się mniej pewnie. Dlatego sprawdził czy Ordycz idzie za nim.
Ostatnio zmieniony 29 marca 2016, 21:50 przez Knurion, łącznie zmieniany 1 raz.
"The real voyage of discovery consists not in seeking new landscapes, but in having new eyes".
Marcel Proust

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 29 marca 2016, 20:28

"No farorzu pakujesz nas w gówno!" pomyślał Ordycz wbijając w plecy oddalającego się duchownego wściekłe spojrzenie. Gdyby spojrzenie mogło zabijać ks. Marek niechybnie padłby trupem.

Wiedział, że argumentacja proboszcza jest słuszna. Gdzieś w głębi sumienia przyznawał mu rację. Jednak lata paprania się w brudach i wyszukiwania najgorszego oraz obcowanie z ludzkim cynizmem, faryzeizmem i bezwzględnością odcisnęły na nim swe piętno. Może nawet zamordowały już w nim naiwnego herosa, gotowego spieszyć na ratunek bliźniemu swemu...

Gdy ksiądz się obejrzał, Jarl wyciągnął w jego kierunku ręce z zaciśniętymi pięściami, zetknięte nadgarstkami, jednoznacznie sugerując "okajdankowanie" i zdecydowanie pokręcił głową, wyrażając swój sprzeciw.

Jednocześnie zastanawiał się co zrobi jeśli ksiądz go nie posłucha i wejdzie do budynku. Nie chciał zostawiać duchownego na pastwę losu, zwłaszcza, jeśli ten los to sadystyczny morderca.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2016, 20:35

Dom na Kruczym Wzgórzu, sobota 27 lutego 2016

Dom na wzniesieniu w ciemnościach późnego wieczoru wyglądał jeszcze bardziej niepokojąco niż za dnia. Proboszcz miał sposobność tylko jeden raz zawitał w tym miejscu, chociaż właściciel posiadłości był w zasadzie jego najbliższym sąsiadem.

Greg Bukowsky wprowadził się na Krucze Wzgórze w październiku 2014 roku, krótko po swoim rzekomym powrocie ze Stanów Zjednoczonych, gdzie spędził większość życia. Proboszcz Marek próbował nawiązać z nowym mieszkańcem Dświrzyna przyjazne relacje, ale jego poczynania okazały się całkowitym fiaskiem. Bukowsky nie zamierzał dołączyć do miejscowej parafii, co wyjaśnił kolędującemu księdzu w bardzo jednoznaczny i zaraz bardzo nieuprzejmy sposób. Nie próbował też zresztą zżyć się z miejscowymi, pozostając przez niemal cały czas w ścianach kupionego przez siebie domostwa.

Ludzie często spekulowali na jego temat, co wcale duchownego nie dziwiło - nie co dzień przecież trafiał się komuś sąsiad z Ameryki, na dodatek tak tajemniczy jak Bukowsky. Niektórzy twierdzili, że był w Stanach milionerem, który zbankrutował i uciekł przed wierzycielami do Polski; inni sugerowali jakieś problemy Grega z amerykańską policją.

Nikt nie posiadał dość dowodów na uprawdopodobnienie swej hipotezy, przez co postać samotnika mieszkającego na Kruczym Wzgórzu jeszcze zyskiwała na tajemniczości.

Brama strzegąca wejścia na teren posiadłości okazała się uchylona, co samo w sobie musiało zastanawiać, bo Bukowsky zazdrośnie strzegł swej prywatności. Proboszcz wślizgnął się za jej skrzydło, po czym stanął przed frontonem budynku wodząc zdesperowanym wzrokiem po czarnych oknach.
Ksiądz dotarł już do głównego wejścia budowli. Wciąż panuje przerażająca cisza, wokół słychać tylko szum wiatru!