PBF - W Mroku Oxanu

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 14 marca 2016, 15:00

[center]Calli, Domostwo Khema, 13 Pani Trzcin (Ilaxo), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

- Och dzięki, szlachetny panie, dzięki - moneta zniknęła szybko pod wytartą tuniką gościa, który zgiął się w kolejnym ukłonie. - Jesteście bardzo szczodrzy, niech was Bogowie mają w opiece. Ale pytałem nie o mocz ryczyosła, jeno o tą miksturę dla złodziei czy innych rzezimieszków. Jak też ona się zwała...? - zamyślił się na chwilę, drapiąc po brodzie.

- Xail - podpowiedział uczynnie Khem.

- A tak! - ucieszył się Nicetas, którego imię wśród Wtajemniczonych brzmiało zupełnie inaczej. - O tą miksturę pytałem. Może znacie kogoś kto ją produkuje? Albo sprzedaje? Jeśli chodzi o ryczyosła to chętnie wam pomogę, ale teraz muszę szybko biec do pałacu szlachetnego oroni. Mój mistrz czeka na mnie już zbyt długo i na pewno będzie zły, że nie było mnie tyle czasu...
Od tego momentu zaczynam się wiercić niecierpliwie i sprawiać wrażenie, że się bardzo, ale to bardzo spieszę.
Ostatnio zmieniony 14 marca 2016, 15:07 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 marca 2016, 15:12

[center]Domostwo Khema, 13 Pani Trzcin[/center]
Czarnoskóry alchemik zapatrzył się przez chwilę na kawałki rozbitej fiolki, potem przeniósł spojrzenie na młodego Sa. Widać było, że pomocnik ogrodnika bardzo się śpieszył, co Khem musiał z wielkim rozczarowaniem przyjąć do wiadomości.

- Z tego specyfiku korzystają złodzieje pośledniego sortu, najpewniej można go dostać w Pchlim Mieście - wyjawił AjArdczyk unosząc jednocześnie palec w geście przestrogi mającej zniechęcić młodego Nicetasa do wyprawy w tak niesławne miejsce - Aczkolwiek nie tylko złodzieje czerpią z niego korzyści. Są w Calli rzemieślnicy, którzy stosują xail do obróbki drewna, zwłaszcza stolarze, toteż czasami wytwarzają go moi druhowie po fachu. Choćby taki Amun Shotephet Hekammer, z Dzielnicy Kupieckiej, mój krajan i wyjątkowo uzdolniony alchemik. Więcej ci jednak rzec nie mogę, bo to nie moja specjalizacja.

Zza okna pokoju dobiegły znienacka dźwięczne śmiechy przebiegających opodal dzieci, najpewniej wracających do domostw z poleceniem nakarmienia trzody pod nieobecność świętujących rodziców.
Więcej w temacie alchemik niestety nie wie...
Ostatnio zmieniony 04 kwietnia 2016, 17:06 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 14 marca 2016, 15:48

[center]Calli, Domostwo Khema, 13 Pani Trzcin (Ilaxo), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
- Dzięki ci, zacny panie! - Sa wstał w podłogi i skłonił się ponownie - Przekażę szlachetnemu Mecatl Teohtli wszystko, co rzekliście, a on na pewno będzie wiedział, co z tym zrobić. Ja już muszę biec do pałacu, ale wspomnę nie raz waszą szczodrość i dobre serce. Niech Bogowie błogosłąwią was, wasz dom, wasze orchidee i waszego ryczyosła. Będę się za was modlił.

Dodał i poczekał, aż AjArdczyk odda mu resztki fiolki. Następnie cofając się wśród kolejnych pokłonów dotarł w końcu do drzwi wyjściowych. Skłonił się jeszcze raz na pożegnanie, po czym wyszedł na zewnątrz, opuszczając domostwo Khema. Pamiętając o tym, iż alchemik może wciąż obserwować go z okna, puścił się truchtem w stronę dzielnicy Aruan.

Zwolnił dopiero za zakrętem, gdy od pracowni AjArdczyka oddzielało go już kilka budynków i odetchnął z ulgą. Informacje, które zdobył były całkiem wartościowe. A do tego udało mu się zarobić nakfę. Uśmiechnął się lekko, gdyby tylko na co dzień miał tyle szczęścia, byłby już bogaty jak sam Aru Ari.

Co prawda perspektywa babrania się w moczu ryczyosła nie była specjalnie atrakcyjna - zwłaszcza, że miotający się za cienką ścianką, porykujący zwierzak, czynił ją nadto realną - musiał jednak przyznać, że wykpił się z niej całkiem sprytnie. Khem oczywiście nigdy już nie spotka Nicetasa i najwyżej zada pałacowemu ogrodnikowi kilka dziwnych pytań. Właściwie więc sytuacja była czysta i nie niosła większego ryzyka, Ah-saa-brax wątpił bowiem w to, by Ahtactl Maxcaill An'harata chciał rozmawiać o swych zleceniach przy osobach trzecich. Nie, raczej będzie to krótka dyskusja na osobności. Dyskusja, która - miał nadzieję - nie skończy się dla niego kiepsko. Jak dotąd nie miał okazji sprawdzić, jak oroni reaguje na jego niepowodzenia, gdyż w ciągu dwóch lat pracy dla niego, wykonał wszystkie zlecone zadania. Oczywiście, mógłby uciec z miasta. Mógłby mieć nawet jakąś szansę, słońce w końcu dopiero przekroczyło punkt zenitu, a on mógł nosić każdą twarz jaką zechciał... Jednak myśl o tym, iż musiałby porzucić rozwijającą się w Calli karierę i wszystkie swoje kontakty i znów przez kilka lat pracować ciężko w nowym miejscu na to, by móc wynająć pokój w dzielnicy Siwja, skutecznie studziła jego zapał.

Poza tym pozostawała jeszcze dość realna i całkiem mroczna wizja tego, co stało by się, gdyby uchodząc z Calli nie miał szczęścia. Pomyślał o Czerwonym Targu i przełknął nerwowo ślinę. To nie było miejsce, do którego chciałby trafić... Ahtactl Maxcaill An'harata chronił go przed tym, lecz gdyby go zawiódł i próbował uciec... Oroni stać było na wysłanie za nim Alinur, któzy bez problemu dali by sobie radę z jego iluzorycznym przebraniem... Nie, to był zły pomysł. lepiej było zostać, przyjąć na siebie gniew Patrona i uspokoić go zdobytymi informacjami. W końcu wciąż był fachowcem w swojej dziedzinie. Dyskretnym fachowcem, a tacy mieli swoją cenę...

Miał teraz dwa tropy, którymi mógł pójść. I zamierzał sprawdzić oba, zanim słońce skryje się za poszarpaną linią gór Xiquti. Jedną był brat Sestis Nikator, który handlował w Pchlim Mieście xail i podobnymi specyfikami, i który na szczęście należał do wybranego Ludu Węża. Drugim był wymieniony przez alchemika, poganin Amun Shotephet Hekammer. Postanowił najpierw udać się do Sestisa, pozostawiając kolejnego alchemika na później. Miał chwilowo dość AjArdczyków, ryczyosłów i orchidei. Skręcił więc gwałtownie w boczną uliczkę i skierował się w stronę slumsów.
Do MG.: Odmedytowuję gdzieś Energię (nad rzeką czy nad jakąś studnią) i zanim wejdę do Pchlego Miasta rzucam na siebie iluzję pod którą zwykle się tam zjawiam, żeby nie dostać kosą pod żebro... Źle bowiem być obcym w tej okolicy. Następnie chcę odwiedzić Sestisa. A tak na marginesie, jak on ma naprawdę na imię?
Ostatnio zmieniony 04 kwietnia 2016, 17:10 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 marca 2016, 19:53

[center]Domostwo Khema, 13 Pani Trzcin[/center]
Kiedy zaaferowany pomocnik ogrodnika pobiegł z powrotem do swego pana, Khem uprzątnął z kuchennego stołu przybory i tacę. Potem usiadł ponownie przy trzaskającym płomieniami palenisku, wyciągnął z podróżnej sakwy otrzymany w prezencie na pałacowym placu bochenek chleba.

Dar przepięknie pachniał, wywołując u AjArdczyka skurcz żołądka. ALchemik skrupulatnie ściągnął z jego chrupiącej skórki wszystkie pestki granatu i okruchy złota, wsypał je do niewielkiej glinianej miseczki trzymanej na półce nad paleniskiem. Potem odkroił sobie obsydianowym nożem kawałek chleba i zaczął się delektować jego przednim smakiem, w myślach gotowiąc się na obyczajowe wyzwania, od jakich miała się roić wieczorna uczta u szlachetnego An'harata.