PBF - Charleston by Night

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 20 lutego 2016, 15:59

WV Martinsburg, Łajba, Jezioro Thomas, Po zachodzie słońca 11.08.1993

Horacy odsunął się zdziwiony słowami Vctori i lekko zdezorientowany całą sytuacją. Nadal nie wstając mocno się zastanawiał.

Jak to to i do karmienia jakaś kolejczeczka. Nic z tego nie rozumiem... Kątem oka zauważył jak wyprzedza go Darshan.

A to jedna przybłęda indyjska... On mnie tak? Ale jak to czuy to znaczy, że znowu kolejka nie obowiązuje skoro Hindus się witał po mnie? Kto jak kto ale on pochodzi z miejsca gdzie klasowość jest jak chleb powszedni. I jak ma skubany i tupet. Jest jakimś tam wyznawca czegoś tam, i się ni kłania kiedy tymczasem ksiądz, którego podobno kolano zgina się jedynie przed Bogiem czołga się po picie. Ale numer. Ciekawe co by zrobił z takim Hinduskiem ich miejscowy muchardźa czy jak im tam, gdyby było ze trzysta lat wcześniej...

Horacy podczołgał się bliżej Ventrue łypiąc kątem oka na Ravnosa.
Nie przepychał się jednak choć miał ochotę pociągnąć z łokcia złodzieja, oczywiście korzystając przy tym z mocy Potencji.

- Napijcie się i ze mnie, jakem rzekł wcześniej. - Powiedział spoglądając z dołu na Mallusa.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 21 lutego 2016, 17:43

WV Martinsburg, Łajba, Jezioro Thomas, Po zachodzie słońca 11.08.1993

Ventrue wgryzł się wpierw w łabędzią szyję Lasombry delektując się jej vitae. Nie wyglądał na kogoś kto ma problemy z samokontrolą i po chwili z łatwością oderwał usta od skóry Victorii. Następny podszedł do niego Terry, a po jego słowach Mallus lekko uśmiechnął się i dodał:

- Nie lękaj się, albowiem nie uczynię nic co miałoby być dla ciebie szkodą - po czym wgryzł się w odsłoniętą szyję Malkaviana.

- Macie silną krew Ancillae - rzekł, gdy skończył kolejny posiłek - A to raduje moje serce.

Ventrue spojrzał na Horacego, lecz wtedy niespodziewanie kolejny przemówił Ravnos. Rycerz popatrzył jedynie przez chwilę na mistyka, lecz nie rzekł ni słowa. Swoją uwagę skupił na Horacym.

- Synu Rustego, podziel się ze mną swoim życiem - rzekł i wbił kły w nadgarstek Szczura. Było oczywistym, że Mallus nie ma ochoty pić z szyi od jednego z Nosferatów. Gdy skończył pozwolił Horacemu oddalić się, a następnie zwrócił się w stronę Ravnosa:

- Zaprawdę, nie żądam od ciebie hołdu religijnego, a jedynie uszanowania mojej pozycji. Musisz istotnie pochodzić z odległej krainy, skoro znajdujesz to trudnym. Mam więc rozumieć li, że twój lud nie okazuje szacunku tym, którzy go prowadzą? Zaprawdę, dzikie to muszą być obyczaje. Zważ jednak, iż będąc tutaj, pośród tych, którzy rozumieją te sprawy, sam wystawiasz sobie niechlubne świadectwo.

Ravnos nie raczył odpowiedzieć, a Ventrue wbił w niego swoje zęby i zaczął powoli pić.

W tym czasie Assamita stał z boku obserwując każdy ruch Mallusa. Był skupiony i opanowany, czekając na rozwój sytuacji. Jego postawa wydawała się rozluźniona, jednak prawa dłoń ukryta pod kurtką mówiła sama za siebie i członkowie koterii wiedzieli, że w przypadku, w którym Ventrue zapomniałby się, Morderca uderzy z szybkością atakującej kobry.

- Istotnie długo spałem - rzekł, gdy skończył. - I wiele się musiało zmienić w klanie Ravnos, skoro wstydząc się swej natury, zaczął nazywać ją maską.

Uśmiechnął się lekko, jednak bez złośliwości. Tak jakby rozbawiło go jakieś odległe wspomnienie. Przez chwilę najwyraźniej rozmyślał nad nim, po czym odezwał się do Victorii:

- Rozprawiając o twym szlachetnym ojcu, Richardzie von Tier miałem na myśli wampirze pokrewieństwo z Democritusem, Pani. Twój stwórca zajmował się śledzeniem swojej linii krwi, aż w końcu dowiedział się za dużo i zapłacił za to najwyższą cenę. Ty natomiast w swojej bibliotece masz dowód, który potwierdza me słowa. Richard zostawił po sobie wiele tajemnic. Nie wiem, gdzie dokładnie powinniście szukać, Pani, ale myślę, że sama będziesz wiedzieć najlepiej.

Po słowach Starszego nogi Horacego prawie się ugięły w kolanach. Jak to możliwe? Przez te wszystkie setki lat Democritus udawał Ventrue? Mózg Starego Szczura niczym nowoczesny komputer zaczął analizować dane, które posiadał i porównywać je z informacją jaką przed chwilą otrzymał. Nie znalazł nic, co mogłoby to potwierdzić, jedna sprawa jednak nie dawała mu spokoju. Horacy pamiętał innych Ventrue, którzy przybyli w do Charleston, gdy było ono jeszcze kolonią. Wszyscy w jakiś sposób opuścili Zachodnią Wirginię, a pozostałe klany uznały to za wewnętrzne przepychanki Klanu Królewskiego. Teraz, prócz Dellona Welsa oraz Belle Boyd w całym stanie nie można było znaleźć nikogo z innej linii krwi. Jak oni przez cały ten czas potrafili ukrywać swój brak odbicia? Widziałem ich odbicie wielokrotnie - pomyślał. Lecz to prawda, że wszyscy ci Ventrue unikają lustrzanych powierzchni...
Wszyscy oprócz Namtara tracicie po 1 Punkcie Krwi.

Póki będziecie mieć przy sobie przedmioty otrzymane od Caleba otrzymujecie Elder Status na 1.

Darshan i Terry odzyskują po 1 Punkcie Siły Woli za odegranie natury.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Zin-Carla
Reactions:
Posty: 162
Rejestracja: 06 maja 2015, 15:12
Kontakt:

Post autor: Zin-Carla » 21 lutego 2016, 20:55

WV Martinsburg, Łajba, Jezioro Thomas, Po zachodzie słońca 11.08.1993

Viktoria niemalże podskoczyła na słowa starego Ventrue o pochodzeniu Democritusa. Gdy za pierwszym razem Mallus podał tą informację była przekonana, że chodzi o ludzkiego potomka. Jej wampiryczny ojciec był w końcu jej rodzonym wujem, książę mógłby wiec być kimś powiązanym z nimi rodzinnie. Teraz jednak doszło do niej, o co chodziło Rycerzowi Krwi. Jak to w ogóle możliwe? - pomyślała. Nikt niczego nie zauważył? Chyba, że książę trzyma wszystkich pod tak ogromną kontrolą. I ktoś musi działać mocą iluzji na lustrzane powierzchnie, gdy ten gdzieś się przemieszcza, by nie budzić podejrzeń. Poza tym dlaczego się ukrywa? Czyżby bał się potępienia za to co Lasombra wyczyniają w Sabacie? Za to co zrobili ze swoim założycielem? Ja jestem członkiem Camarilli i jednak nie wstydzę się swego pochodzenia. Czy może była by to dyskredytacja dla niego, jako władcy? Czy może chodzi o coś innego?

Viktoria przedzierała się we wspomnieniach przez wszystkie chwile gdy spotkała Democritusa. Nigdy nie zauważyła nawet drobnej podejrzanej nieścisłości.

- To prawda, że mój wuj miał wiele pasji i tajemnic. Jedną z nich była chęć odszukania naszych przodków. Pamiętam jak siedział po nocach przy świetle świec, odkrywając długie linie zależności krwi w naszej ludzkiej jak i wampirzej rodzinie. Odziedziczyłam po nim wszystkie zapiski i pięknie wyrysowane drzewa genealogiczne. Powinny leżeć gdzieś spokojnie w moim domu w Baltimore. To słabość szlacheckiej krwi by drążyć z jakich źródeł wypływa.

- Nigdy nie myślałam, że praca wuja może mi się kiedyś przydać w ten sposób.... Jak wielką machinę uruchomił Democritus by zatrzeć ślady jego pochodzenia? Horacy, ty jesteś tu najdłużej... Czy zauważyłeś coś dziwnego na dworze księcia? Może wcześniej znane ci fakty teraz składają się w nową całość?

- Teraz sprawa z zaginięciem Richarda wygląda trochę inaczej... W końcu był wnukiem księcia, czyli również Lasombra... a sfingowany napad był podobno dokonany przez... Sabbat? ... Sabbat, który przyniósł memu stwórcy Śmierć Ostateczną!

Myśli Lasombry biegały dookoła jak oszalałe... czyżby śmierć jej ojca przyszła bezpośrednio z ręki Democritusa za to, że odkrył jego prawdziwe pochodzenie? Czyżby to on napuścił nań te psy? W końcu Mallus powiedział, że jej ojciec zajrzał zbyt daleko i został ukarany... Jeśli to prawda to... Ogień nienawiść zalał umysł Viktorii, ogień i krzyki umierających w jej posiadłości w Prowansji. Ostatni śmiertelny krzyk bólu Richarda von Tier. Jej koszmary znów zostały przywołane do życia, nigdy zresztą nie umarły. Żądza krwi i zemsty wprawiła jej ciało w delikatne konwulsje. Emocje zachwiały prawami świata. Fale czerwieni przyćmiły jej wzrok. Tętniła krew, a wśród niej tańczyła ciemność. Dłonie zacisnęły się w pięści. Jeśli to się potwierdzi ... Jeśli to prawda.

- Jeśli to prawda... - wyszeptała Lasombra bardziej do siebie niż kogokolwiek - będę miała nową prace dla Namtara.... Za każdą cenę.

[center]Obrazek[/center]
Ostatnio zmieniony 21 lutego 2016, 21:20 przez Zin-Carla, łącznie zmieniany 1 raz.
The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown

H.P. Lovecraft

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 21 lutego 2016, 23:36

WV Martinsburg, Łajba, Jezioro Thomas, Po zachodzie słońca 11.08.1993

" I wiele się musiało zmienić w klanie Ravnos, skoro wstydząc się swej natury, zaczął nazywać ją maską."

Chyba, że Oszusta tak na prawdę kłamie o mistyku. Czyli, że jest dokładnie odwrotnie niż myśli Mallus. - Horacy westchnął w myślach Oby się nie okazało, że dziadek znowu wolno trybi i daję się łatwo wywieźć w pole. Mam nadzieję, że zacny rycerz szybko się ogarnie w świcie blichtru, kiepskich filmów, elektroniki i twardej pornografi online...

Pomyślał Horacy jednak dalszy ciąg jego przemyśleń rozpadł się na raz jak układanka puzzli, którą ktoś ucisnął na podłogę. Stary szczur nie mógł do siebie dojść po tym co usłyszał o Democritusie. Dopiero pytanie Victori wyrwało go ze zdziwienia.

- Horacy, ty jesteś tu najdłużej... Czy zauważyłeś coś dziwnego na dworze księcia? Może wcześniej znane ci fakty teraz składają się w nową całość?

- No, cóż ja... szczerze mówiąc nie przypominam sobie bym go widział w lustrze. Nigdy tez nie widziałem by używał dyscyplin.

- Teraz sprawa z zaginięciem Richarda wygląda trochę inaczej... W końcu był wnukiem księcia, czyli również Lasombra... a sfingowany napad był podobno dokonany przez... Sabat? ... Sabat, który przyniósł memu stwórcy Śmierć Ostateczną!
Spoiler!