Platforma R-313, 216.815.M41
Hoster zamknął drzwi pomieszczenia monitoringu, pozostawiając w nich opuszczoną roletę i zasłaniając przed oczami postronnych gapiów leżące w środku zakrwawione ciała oficerów ochrony. Egzekucja rannego mężczyzny w wykonaniu Nathana głęboko psionikiem wstrząsnęła, ale zarazem wywołała u Merisiera dziwny dreszcz, nie do końca nieprzyjemny, zrodzony z mimowolnego przeświadczenia o harmonijnej więzi pomiędzy dźwiękiem pękających kręgów szyjnych ofiary i intensywnym odcieniem krwi pozostałych ofiar. Wrażenie owe trwało zaledwie ulotną chwilę, nie dłuższą jak pojedyncze uderzenie serca, znikło niemal natychmiast zastąpione poczuciem ogromnego zmieszania.
- Przesuń się do przodu - syknęła Medea przeciskając się za plecy młodzieńca - Ruszajcie, szybko.
Przemieszczenie się do łącznika pomiędzy dwoma blokami administracyjnymi nie przysporzyło agentom Inkwizycji żadnego kłopotu, chociaż i tym razem natrafili po drodze na kilku zaaferowanych własnymi sprawami klerków. Nosząca się na czarno Trix musiała każdemu miejscowemu kojarzyć się z pomocnicą Gensha, co skutecznie zniechęcało przechodniów do konwersacji i samo w sobie nasuwało na myśl liczne pytania dotyczące statusu zabójczyń gildii.
Dopiero w holu bloku kancelaryjnego jakiś starszy człowiek w odzieniu urzędnika podniósł spojrzenie znad niewielkiego tabletu i zlustrował wzrokiem przybyszów.
- Państwo do zarządcy? - spytał ostrożnym tonem, najwięcej uwagi poświęcając osobie Medei. Dziewczyna nawet nie mrugnęła, ale nie mogła nie spostrzec, że klerk przygląda jej się bardzo uważnie. Mogła jedynie żywić nadzieję, że ten człowiek nie znał przypadkiem wszystkich pomocnic stewarda z wyglądu.
Jesteście już w bloku kancelaryjnym. Biuro zarządcy dwa poziomy wyżej, prosta droga schodami, ale pojawiła się pewna przeszkoda...