PBF - Charleston by Night

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 23 grudnia 2015, 09:53

WV Charleston W czasie podróży do Martinsburga i nagłego postoju, 11.08.1993, Długa Noc

Przysłuchiwał się toczącym w samochodzie rozmowom zza zamkniętych powiek, jednocześnie w myślach próbując poukładać ostatnie wydarzenia. Zrozumieć je. Najmniej spokoju dawała mu myśl o przepowiedni, którą spisał. A która jeszcze miała być dokończona. Niebawem. No i sprawa z Łzą Malkava. Zaczynał naprawdę martwić się, czy to że teraz jest w ich posiadaniu to błąd czyjegoś planu czy jego spełnienie. I jeśli spełnienie, to w jaki sposób może to komuś posłużyć. Był przekonany, że jego postawa i lojalność pozostaną nienaruszone. Mając pojęcie na temat artefaktu takie jakie posiadał, założyć mógł jedynie, że ci, którzy chcieli odebrać go Sidonii, chcieli wykorzystać to by uwolnić kogoś lub coś, z bliżej nieokreślonego więzienia. Klatki.

Uchylił delikatnie powieki, tylko by zobaczyć walczącego z jakąś niecną zarazą Horacego. I wtedy poczuł jak ostre hamowanie wyrzuca jego bezwładne ciało do przodu. Chwała Panu za pasy bezpieczeństwa.

W chwili w której poczuł tę dziwną falę uderzeniową na planie energetycznym, odczytał to jako nadchodzący ciąg dalszy przekazu. Zacisnął dłonie na notatniku, którego nie wypuszczał od kiedy opuścili domenę. Dopiero po chwili dotarło do niego, że to nie to czego oczekiwał. Miał wrażenie, jakby dotychczas przebywali w wytłumionym, dźwiękoszczelnym pomieszczeniu i nagle ktoś otworzył do niego drzwi, wpuszczając do środka hałas reszty świata. Magiczne bariery runęły, pozwalając nawiązać kontakt ze światem zewnętrznym. Dziwny, świdrujący szmer od strony motocykla Łowcy podpowiedział mu, że niektórzy nie tracąc czasu natychmiast z tego skorzystali. Chciał się odezwać, ale wtedy jego umysł zalała wizja, pokazująca mu ulotność takiego stanu rzeczy. Wkrótce wszystko miało wrócić do "normy", a magiczne bariery staną znów, już teraz odbudowywane rękoma potępieńców z otchłani piekieł.

Horacy wysiadł z samochodu. Darshan wyglądał jakby był trochę niedziałający. Terry spojrzał na Victorię, równie zdziwioną co on, po czym również otworzył drzwi wyszedł z auta. Stanął jednak tak, by jego głos był słyszany zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, gotowy wślizgnąć się z powrotem do auta, jak i od niego oddalić w razie potrzeby.

- 6 sierpnia 1945 roku, o godzinie 8:16:02 nad Hiroszimą wybuchła pierwsza ofensywnie użyta bomba atomowa. Dość dużo można by powiedzieć na temat zniszczeń jakich dokonała na planie materialnym, jednak nigdy nie spotkałem się z relacjami czego ta eksplozja, jak i ta która nastąpiła dzień później, dokonała na planie duchowym. Oczywiście nigdy też nie widziałem takiego czegoś na własne oczy, jednak widziałem zapisy z testu Trinity. Swoją drogą, cóż za pełna herezji nazwa... W każdym razie, to co się przed chwilą stało, mógłbym porównać do tego co mi wiadomo na temat broni o której wspomniałem.

- Na planie duchowym stało się coś strasznego, potężne wyładowanie, które zniszczyło bariery dookoła stanu. Dzięki temu możliwym było dla ciebie - tu zwrócił się do Assamity - nawiązanie kontaktu ze światem zewnętrznym.

- Jestem też przekonany, że telefony także odzyskały możliwość działania, jednak czymkolwiek była ta duchowa eksplozja, mocno uderzyła w rzeczy statyczne. Na planie duchowym oczywiście. Dość rzec, bariery runęły, jednak stan ten minie dość szybko, gdyż już w tej chwili są... - przełknął ślinę na wspomnienie obrazu Piekielnych Hord, łatających na powrót okalający ich mur. - Myślę, że z godzinę, może troszkę dłużej.

Widząc jak towarzysze jego otwierają właśnie drzwi od strony kierowcy, dodał jeszcze.

- Jednak nie mam najmniejszego pomysłu, co stało się Ravnosowi...
Ostatnio zmieniony 23 grudnia 2015, 10:53 przez Frater_Terry, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 25 grudnia 2015, 12:48

WV Charleston W drugiej połowie drogi do Martinsburga 11.08.1993, Długa Noc

Łowca zignorował wypowiedź Terrego, na temat "nawiązywania kontaktu ze światem zewnętrznym", choć przecież musiał ją doskonale słyszeć. Ani szum deszczu, ni skrzyp gałezi pobliskiego lasu nie były bowiem w stanie zagłuszyć słów Świra. Bez trudności uprzedził Nosferatu i otworzył drzwi od strony kierowcy. Przesunął ciało Ravnosa z powrotem na oparcie i pochylił się nad nim badając jego stan.

- Nie żyje - odezwał się - I to przynajmniej od kilkudziesięciu lat...

Dopiero po dłuższej chwili zebrani zrozumieli, że Assamita właśnie próbował opowiedzieć dowcip. Była to z jego strony inicjatywa równie zaskakująca, co pozbawiona wszelkiej nadziei na sukces. Jedyną reakcją pozostało więc milczenie, ozdobione wymownym ściegiem kilku skonsternowanych spojrzeń.

- A poważnie - dodał po chwili Morderca, zupełnie nie przejmując się oczywistym brakiem poczucia humoru, objawionym przez otaczających go Kuffrów. - To nie wpadł w torpor. Jest nieprzytomny. Nie wiem czemu. Nie wiem co mu jest. Nie odniósł żadnych obrażeń fizycznych.

Wyprostował się rozejrzał wkoło, mierząc zamyślonym spojrzeniem ciemną ścianę lasu. Krople deszczu, spływające po ciemnych okularach zabójcy, zalśniły przez chwilę w świetle przejeżdżającego samochodu.
Dla osób o dużej empatii: Namtar wydaje się wewnętrznie z czegoś zadowolony, co swoim zwyczajem stara się ukryć, ale nie do końca mu to wychodzi...
Ostatnio zmieniony 25 grudnia 2015, 19:04 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 27 grudnia 2015, 16:30

WV Gdzieś na płaszczyźnie astralnej 11.08.1993

Mag siedział nieruchomo patrząc prosto w oczy Darshana. Ravnosowi wydawało się, że wiele rzeczy dzieje się w tym samym czasie i na które wpływ ma sam Mistrz. Postanowił pozdrowić Przebudzonego prostym powitalnym hinduskim gestem. Mistrz jednak nie zareagował, jakby był w dokładnie tej chwili czymś mocno mentalnie zajęty. Po kilku chwilach Mistrz przemówił:

- Przed tobą trudne i najeżone niebezpieczeństwami zadanie przyjacielu. Sam nie jestem w stanie pomóc istotom wewnątrz. Teraz znam prawdę. Barierę utrzymują inni Przebudzeni, którzy zostali oszukani. Adam Towers, Rebecca Schifters, Malcolm Rotard oraz Starmster uwierzyli w cud jaki wydarzył się w Sacred Heart Catholic Church Towersa. Kamienna postać Marii uroniła kilka kropel krwi kilkanaście nocy wcześniej, a ci głupcy wypili je uzależniając się od kogoś z waszego rodzaju. Narzucili swoją wolę pozostałym Tradycjom i zmusili ich do stworzenia tej bariery. Są jeszcze inni, którzy wspierają ten twór, ale nie widzę ich dokładnie. Pozostają doskonale ukryci przed moim wzrokiem.

- Na cmentarzu w Charleston leży grób Georga Donovana - kontynuował po chwili Mag - jednego z Przebudzonych należącego do Niebiańskiego Chóru. Podobno zmartwychwstał i jako jedyny będzie w stanie wam pomóc.

Hindus obserwował zmiany zmiany w aurze Mistrza, kiedy ten mówił. Przypominało to przestrzenną, mandalę, będącą stale w stanie dynamicznej równowagi. Słowa były światłem, którym towarzyszyły harmoniczne dźwięki. Kiedy nastała przerwa, skupił się na czakrze trzeciego oka i zapytał:

- Mistrzu, wiemy że na tym obszarze działa także grupa, która nazywa siebie Unią Technolratyczną, uważają, że ten teren jest kluczowy w czymś co nazywają wojną wstąpienia. Mają duże wpływy w świecie finansów i polityki. Czy mógłbyś powiedzieć o nich coś co pozwoli nam lepiej zrozumieć charakter tej siły, która również działa w Charlestone? Ewentualnie co może oznaczać wojna wstąpienia?

- Nie mogę ci tego wyjaśnić słowami, ale mogę ci pokazać odpowiedzi na twoje pytania.

W jednej chwili przez umysł Ravnosa przeszła ogromna ilość obrazów, emocji oraz innych informacji jakie otrzymuje umysł doświadczając rzeczywistości. Ujrzał wszystko co kryje się za słowami: Jeden Świat, Jedna Prawda, Jedna Rzeczywistość. Zrozumiał czym jest Unia Technokratyczna i jak zamierza wygrać Wojnę Wstąpienia. Zobaczył, że świat ludzi kształtowały nie tylko stare Wampiry, ale także inne nadnaturalne istoty, a każda z nich miała swój własny cel i miejsce w Wszechświecie.

Magowie inspirowali ludzi od zawsze, poprzez szamanów, wyrocznie, mistyków, czarodziejów i innych, dając im możliwość doskonalenia swojego ducha, ciała i umysłu. Przebudzeni podzielili się w kwestii przyszłości jaką ma podzielić świat, tak więc Rada Dziewięciu robi wszystko, by Rzeczywistość nie stała się statyczna, a Unia Technokratyczna dąży do statyki i całkowitej kontroli nad Rzeczywistością. Ludzie w przeszłości wierzyli w magię i bali się jej, a ich wiedza i świadomość kształtowała Świat, który ich otaczał. Jednak pojawili się ci, którzy uznali, że brak kontroli nad wszystkim co nadnaturalne i nie dające się wytłumaczyć racjonalnie, jest zagrożeniem dla ludzi. W ten sposób powstał Wiek Rozumu i Rozsądku, odrzucając przeszłość.

Magowie nie zniknęli, tylko zmienili taktykę wmawiając ludziom, że telewizor, telefon, czy lot na księżyc jest dowodem pracy genialnych umysłów. Prawda jest jednak bardziej przerażająca, albowiem każde zaklęcie Maga, by zadziałać musi być zgodne z Paradygmatem jaki wyznają Śpiący na danym terenie. Darshan zrozumiał, że świat kształtują umysły wszystkich ludzi i wojna toczy się o ich Świadomość. Jako mistyk miał okazję zobaczyć michów Zen, którzy jako Przebudzeni prowadzą ludzi do Oświecenia i Nowy Światowy Porządek, który narzuca wolę Śpiącym, aby mieć większą kontrolę nad masami.

Ravnos zrozumiał, że Unia Technokratyczna wygrywa tą wojnę kontrolując media, polityków oraz całą technologię, która jest niczym więcej niż częścią ich magicznych zaklęć. Tak jak średniowieczny mag potrzebował różdżki, tak teraz Agent w Czerni używa telefonu, komputera, kamer, aparatu, mikrofonów i innych urządzeń, które w Wieku Rozumu nie rozpada się pod naciskiem Paradosku. To Technokraci stworzyli technologię, by wpływać masowo na świadomość Śpiących. Darshan rozumiał, że w średniowieczu żadne z tych urządzeń nie zadziałałoby, a próbującego uruchomić je Maga doprowadziłoby do Szaleństwa lub o wiele straszniejszych rzeczy.

W Charleston trwa bitwa między Przebudzonymi, którzy w większości nie wiedzą o sekretach jakie posiadają Spokrewnieni. Zrozumiał, że Unia Technokratyczna została także odcięta od świata zewnętrznego, a jej Agenci próbują dalej realizować swój plan - usunąć źródło anomalii, które sprawia, że w Charleston od zawsze działy się rzeczy dziwne i niewytłumaczalne. Pojął, że źródłem tym jest to, co znajduje się w oku i prawdopodobnie jest żywą krwią samego Przedpotopowca. Zrozumiał, że wszyscy Przebudzeni bez względu na frakcję, także zostali oszukani i odcięci, a paliwem które zasila barierę jest ich krew. Zmiennokształtni, Magowie, Spokrewnieni - ich krew nie miała zasilić kogoś kto się obudził, a zaplanowane to było już dużo wcześniej. Świadczyła o tym śmierć syna Richarda, który posiadał przeklęty pierścień dużo wcześniej. Konkluzja była przerażająca - nikt z Nadnaturali nie jest w stanie opuścić stanu Wirginia Zachodnia, a Technokracja w ostateczności chce sprowadzić tutaj meteoryt.

WV Charleston W drugiej połowie drogi do Martinsburga 11.08.1993, Długa Noc

Darshan otworzył oczy. Jakby nigdy nic poprawił pas bezpieczeństwa, ubranie i spojrzał czy lusterka są dobrze ustawione. Dopiero po chwili spojrzał lekko zdziwiony na pozostałych i powiedział:

- wsiadajcie, nie ma sensu tak tutaj stać i się na siebie patrzeć.

Nikt się nie ruszył. Assamita odezwał się bez najmniejszego śladu troski w głosie:

- Byłeś nieprzytomny - właściwie było to raczej stwierdzenie, niż pytanie. - Muszę wiedzieć co się stało. Czy często ci się to zdarza i czy jesteś w stanie prowadzić.

- Byłem poza ciałem, zdarza mi się to rzadko a kiedy już się zdarza w czasie jazdy to zdążam zahamować, jestem w stanie prowadzić. Ruszmy się, szczegóły opowiem w drodze.

- Przyjąłem - Łowca skinął głową. Po czym nie tracąc więcej energii ni czasu na rozmowę, wsiadł na motor.
Ostatnio zmieniony 29 grudnia 2015, 13:48 przez zapalki_chaosu, łącznie zmieniany 1 raz.

Zin-Carla
Reactions:
Posty: 162
Rejestracja: 06 maja 2015, 15:12