Post
autor: Suriel » 07 stycznia 2016, 22:50
Elrond siedział w miejscu gdzie na raz mogła przebywać tylko jedna osoba. Była to specjalna elfika komnata przeznaczona do medytacji i wewnętrznego skupienia. Siedział i czekał ku jego rosnącej irytacji defekacja jednak nie przychodziła. Ze znudzeniem sięgnął po gazetę PlayElf, było to kolorowe pismo dedykowane dla mężczyzn o treściach zdecydowanie dla dorosłych czytelników. Na okładce był bowiem wyraźnie widoczny ogranicznik wiekowy +118 świadczący iż pismo jest zdecydowanie dla elfów. W wewnętrznej kolorowej rozkładówce pozowała nieskromnie odziane elfie dziewczę, w której ku zaskoczeniu rozpoznał swoją kapitan oddziału zwiadowców.
Denerthor to ma dobrze, może sobie w każdej chwili zajrzeć w palantir z Anoru, a ja muszę na drukowanym jechać.... - pomyślał zadumany.
Może by go zapytać czy by nie pożyczył. Chociaż on teraz ma inne problemy. Mordor... - przeszły go ciarki na samo brzmienie tego słowa - Niedługo siły mroku zaleją Gondor a potem przypłyną niczym ciemna oleista fala pod Rivendel pochłaniając i je...
Pomogło. Poczuł jak blokada w nim zwolniła się w jednej chwili z głośnym chlupnięciem zwalniając całą niepotrzebnie wstrzymywaną zawartość jelit.
Muszę wybudować łodzie i spadać na zachód. Tylko wezmę lepszy prowiant na drogę, te cholerne lembasy chyba mi szkodzą na żołądek. - Dumał wychodząc z samotni. Władcę elfów odprowadzał cichy szum spuszczanej wody.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein