Post
autor: Keth » 18 grudnia 2015, 19:30
Zdradzę Wam, że było to moje pierwsze podejście do Rogue Tradera - wcześniej bawiłem się tylko w Dark Heresy oraz Deathwatch. Nie wiedzieć właściwie czemu, miałem wcześniej irracjonalne przeświadczenie o tym, że w RT nie ma dość czterdziestkowego klimatu. Występ w przygodzie Kargana uświadomił mi jak bardzo się myliłem.
Grało się bardzo przyjemnie, chociaż zapewne wszyscy już wiecie, że moja rola była ustawką - to dlatego seneszal nie brał praktycznie żadnego udziału w grze, a ja koncentrowałem się na wstawkach fabularnych nie związanych niemal do końca z biegiem fabuły, mających za zadanie przybliżyć Wam świat gry. Pełniłem zatem rolę mistrza pomocniczego, ale zapewniam Was, że w następnej sesji będziemy już grali na równych prawach (czyt. nie będę wiedział, co MG nam szykuje).
Podoba mi się ekipa, podział ról oraz kształt relacji wiążących poszczególnych bohaterów - zwłaszcza stosunki z nowym dziedzicem (myślę, że sporo będzie się w następnej części działo). Co więcej, ogromnie przypadł mi do gustu mój seneszal i od razu bardzo się z tą postacią związałem.
Co do idei scenariusza, ta krótka czterowątkowa przygoda miała być swego rodzaju testem dla graczy (przede wszystkim tych nowych, bliżej nam nieznanych) przed wypuszczeniem się na szerokie wody Ekspansji Koronusa. To dlatego rozegrała się w jednym miejscu (Port Wander) w krótkim czasie (2-3 czasy w świecie gry). Będę bardzo obstawał przy przeświadczeniu, że do odgrywania postaci w tak egalitarnym settingu potrzebna jest przynajmniej elementarna znajomość świata gry - pewnie obrażę teraz znawców "prawdziwego RPG", ale dla mnie zasadne jest tu porównanie ze Światem Mroku - jeśli do wysmakowanej sesji 8ARTa lub Lightstorma dołączyłbym ja nie mając o świecie pojęcia i grając wampira bez odnośników do materiałów źródłowych, z miejsca pozbawiłbym resztę drużyny przyjemności z zabawy. To dlatego z odpadł Octavian - nie dlatego, że grał niewłaściwie, tylko dlatego, że nie znał w stopniu dostatecznym świata i dlatego zupełnie nie wszedł w rolę astropaty.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za wspólną zabawę, niespokojnych zapewniam, że doskonale wczuli się w role (poza nieszczęsnym Lorentzem). Od 4 stycznia będę znów online, czekam niecierpliwie na kontynuację!