PBF - Ciernie przeszłości

el009
Reactions:
Posty: 273
Rejestracja: 15 listopada 2015, 10:46

Post autor: el009 » 09 grudnia 2015, 12:38

Port Wander, opuszczone instalacje pod Bastionem Centralnym, 456.815.M41

- Diomedes do Styrre - nadał magos przez radio - Punkt ewakuacji to hangar 245 X-J. Do przetransportowania około 60 osób, przygotujcie kanonierkę. Ponowny kontakt po dotarciu na miejsce, szacowany czas 25 minut. Potwierdź odbiór.

Odziany w karmazyn Eksplorator wybrał sobie dogodne miejsce z przodu kolejki, tak, by widzieć jak najwięcej a jednocześnie być osłoniętym przed wzrokiem (i kulami) kogokolwiek na zewnątrz pojazdu. Czarny karapaks pod karmazynowym płaszczem nosił kilka świeżych rys, ale jak dotąd dzieło zbrojmistrzów z Lathe skutecznie chroniło go przed kulami wrogów Omnizjasza.

Wykorzystując chwilę spokoju zastanawiał się nad przyczynami katastrofy. Dowody wskazywały na sabotaż ale Magos nie potrafił dociec jaki cel miało staranowanie stacji. Najbardziej prawdopodobnym wydało mu się że celem ataku było wyłącznie wywołaniu chaosu by przeprowadzić w tym czasie precyzyjny atak w innej części orbitala. Mimo, że nie miało to nic wspólnego z misją powierzoną mu przez Mechanicum wrodzona ciekawość nakazywała mu uważniej przyjrzeć się tej sprawie.

- Vex utrzymuj ludzi w pełnej gotowości, moje obwody probabilistyczne wykazują niezerową szansę na kontakt przed dotarciem do celu. - wycharczał na prywatnym kanale - Ktoś czekał na nasz ładunek, a ilość nieczynnych hangarów do których prowadzi kolejka jest ograniczona.
Za łatwo nam poszło, coś czuję że to będzie wesoła jazda ;)
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 09 grudnia 2015, 14:02

Kancelaria Domu Visscher, 456.815.M41

Macharius westchnął z ulgą. Adeptus Arbites działali sprawnie i bezwzględnie,aż szkoda było że byli imperialnymi stróżami prawa których żadne zasoby nie skusiłby do prywatnej służby. Stojąc nad poszarpanym trupem Mercatora zastanawiał się co takiego chciał mu przekazać przedstawiciel innego domu Navis Nobilite i jak wielkie to miało znaczenie że najemni mordercy wtargnęli do siedziby jego rodu.
Uruchomił osobisty komunikator podając hasło kodowe i rozpoczął wywoływanie mostka Królowej
Staram się dostać na dół by spróbować dowiedzieć się co za jedni zaatakowali dom Visscher
Ostatnio zmieniony 09 grudnia 2015, 19:37 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 09 grudnia 2015, 19:36

Kaplica Świętego Drussusa, 456.815.M41

Morgan Blackthorn usiłował się nie poruszać. Nie było to łatwe bowiem dym kadzideł szczypał go w oczy i strasznie kręcił w nosie. Dodatkowo leżał na marmurowym katafalki a z góry spoglądała na niego wielka, kamienna postać najważniejszego świętego w Sektorze Calixis. Nie to było jednak największym problemem kapitana. Kojący pomruk śpiewających psalmy akolitów i dym kadzideł byłby całkiem znośny i odprężający. To co powodowało znaczny dyskomfort to fakt, że Morgan był namaszczany świętymi olejami przez czterech wiekowych mnichów będąc przy tym całkowicie nagi...

W swoim życiu Blackthorn przeszedł wiele ciężkich momentów, ale już teraz był pewien, że ten moment wryje się w jego pamięć. Dłonie starców wcierających olej w jego...w jego ciało. Całe ciało. Morganowi ciężko było uwierzyć, że demon mógłby zechcieć zamanifestować się w... takim miejscu jednakowoż nie był specjalistą w tej dziedzinie więc zaciskając zęby i usiłując myśleć o czymś przyjemniejszym dzielnie znosił... namaszczanie.

Trwało to wszystko zaledwie godzinę, chociaż dla Morgana zadawało się być wiecznością. Wreszcie mnisi dali znać, że zakończyli swe obrzędy i do Morgana podeszła młoda akolitka podając mu długą bogato zdobioną szatę w kolorze ciemnej czerwieni. Morgan podziękował skinieniem głowy i błyskawicznie okrył swe nagie ciało.

"Oczywiście ona nie mogła odprawić obrzędów. To musiało być czterech starców. Zapewne to kwestia doświadczenia" - cierpka myśl przebiegła przez głowę Morgana

Kupiec ruszył za wskazującą drogę akolitką. Za drzwiami kaplicy czekał już na niego ojciec Kazadi w towarzystwie dwóch mnichów. Przy drzwiach Morgan dostrzegł swoich czterech ochroniarzy, wyraźnie zmieszanych widokiem szefa w czymś na kształt czerwonej sukni. Blackthorn zauważył, że wszyscy byli uzbrojeni więc sytuacja zdawała się wracać do normy.

- Obrzędy zakończyły się powodzeniem - suchy głos kapłana zadawał się być pozbawiony emocji - Musieliśmy się upewnić, że nie pozostał na panu żaden ślad demonicznego dotyku.

"Demonicznego na pewno nie...co innego ślady dotyku starych mnichów" - Morgan wzdrygnął się na wspomnienie namaszczania, ale z szacunkiem skłonił głowę.

- Pańska broń została oczyszczona i konsekrowana świętymi olejami - Kazadi skinął dłonią i jeden z towarzyszących mu mnichów podał Morganowi jego plazmowy pistolet - Niestety wszystkie obrania musiały zostać spalone w świętym ogniu. Nie mogliśmy ryzykować, że pozostanie na panu jakaś skaza Osnowy.

Drugi z mnichów podał Morganowi skórzane sandały. Blackthorn westchnął ciężko na wspomnienie swoich wysokich do kolan oficerskich butów i wspaniałego płaszcza. Ubranie jednak było rzeczą, którą stosunkowo łatwo odzyskać. Co innego życie. Kupiec ponownie skłonił z szacunkiem głowę. Przez twarz starego kapłana znów przebiegł cień uśmiechu. Morgan chciał myśleć, że było to zadowolenie spowodowane pomyślnie ukończonymi obrzędami i przepędzeniem demona a nie rozbawienie na widok szacownego kupca w czerwonym szlafroku, z pistoletem plazmowym w jednej i sandałami w drugiej ręce.

- Bardzo dziękuję za wszystko co dla mnie uczyniłeś Ojcze - głosem Morgana można by smarować chleb niczym miodem z Regulusa - Moja wdzięczność nie zna granic i jeśli będę mógł się jakoś odwdzięczyć proszę dać mi znać.

Ojciec Kazadi pokiwał głową przyjmując do wiadomości deklarację kupca. Morgan skłonił się raz jeszcze i założywszy sandały ruszył w stronę wyjścia. Jeden z jego ochroniarzy podał mu komunikator zaciskając przy tym zęby z siłą zdolną złamać szczękę. Najwyraźniej usiłował się nie roześmiać.

- Tylko spróbuj się uśmiechnąć - warknął cicho Morgan wciskając za pasek plazmowy pistolet i poprawiając kołnierz swojej szaty - a skończysz gdzieś na dolnych pokładach czyszcząc zbiornik po promethium.
Kupiec Blackthorn namaszczony świętymi olejami odzyskał swobodę działania. Nie ciąży na nim podejrzenie demonicznego skażenia co jest bardzo, ale to bardzo ważne. Efektem spotkania z demonem są dwa (2) punkty obłędu i dodatkowo jeden (1) punkt obłędu związany ze....wspomnieniem starych dłoni unurzanych w świętych olejach masujących jego ciało /EVILS/. Poza tym czujesz się świetnie, chociaż może niezbyt szykownie ubrany. Kaplica świętego Drususa znajduje się tuż przy Schola Psykana (mapa portu Wander w 1 poście ;) ) więc całkiem niedaleko od Złotej Komnaty.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 09 grudnia 2015, 20:49

Kaplica Świętego Drussusa, 456.815.M41

Co ciekawe pistoletu plazmowego mi ani nie zabrano ani nie spalono. Mam nadzieję że został sprawdzony czy nie przeszedł tym cholernym plugastwem. - Pomyślał ze zgrozą.

- Który z was ma komunikator? - Morgan wyciągnął otwartą rękę.

Zgorszony Morgan wyszedł ze świątyni i ruszył w kierunku najbliższego promu. Zastanawiał się jeszcze przez chwilę, czy nie zabrać któremuś hełmu by osłonić oblicze inaczej ludzie go zapamiętają w tym stroju. Koniec końców jednak postanowił zagryźć wargi zostać tak jak jest. Uznał bowiem, że w hełmie wyglądałby jeszcze dziwniej.
Dość upokorzeń na dzisiaj. Zabieram komunikator jednemu z moich ludzi i chce się skontaktować z mostkiem.
Czy może ktoś powiedzieć zdanie czy dwa na temat punktów obłędu i corruption pointsów? Nie jak się je łapie bo tu już jakby wiem, tylko jak się tego pozbyć i co się dzieje jak się przeholuje z ich ilością. PUnkty obłędu prowadzą do szaleństwa a jak odgrywać te drugie?
Komunikator oddali Ci Twój własny - to właśnie to co podał Ci jeden z Twoich ludzi na wyciągniętej dłoni. O punktach obłędu napiszę jutro w technicznym bo dziś mnie upał zabija... [ Kargan ]
Ostatnio zmieniony 09 grudnia 2015, 21:27 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt: